Protesty pod krakowską kurią przeciwko wypowiedziom abp. Marka Jędraszewskiego, 24 listopada 2019 r. / fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta
Protesty pod krakowską kurią przeciwko wypowiedziom abp. Marka Jędraszewskiego, 24 listopada 2019 r. / fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski marzec 2020

Arcybiskup na froncie

Abp Marek Jędraszewski broni Polski przed „tęczową zarazą”, „ekologizmem” oraz „ulicą i zagranicą”. W mediach sprzyjających rządowi jest ważniejszym liderem Kościoła niż papież Franciszek.

Artykuł z numeru

Jak mówi prawica?

Jak mówi prawica?

Często widać w jego homiliach obsesyjne koncentrowanie się na kilku powracających wątkach, które koniecznie muszą się pojawić, niezależnie od okazji – mówi jeden z warszawskich duszpasterzy. – I mimo że często sensownie komentuje treść słowa Bożego, ostatecznie musi dojść do swoich ulubionych tematów: neomarksizmu, „seksedukacji”, „ideologii gender”, „tęczowej zarazy” czy kilku innych. Do tego, co wydaje mu się największym zagrożeniem.

Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski stał się w ostatnich latach twarzą Kościoła w Polsce. Stał się także jego ustami – bo pozycję lidera zawdzięcza głośnym kazaniom i sformułowaniom, wokół których ogniskuje się debata publiczna. A gdy język abp. Jędraszewskiego spotyka się w wielu środowiskach z krytyką, duchowni, w tym liczni biskupi, uznają to za personalny atak na metropolitę, który – ich zdaniem – po prostu głosi Ewangelię. I ślą do niego wyrazy solidarności. W ten sposób krakowski pasterz wydaje się symbolicznie rosnąć w siłę na tle Kościoła nie tylko w Polsce, ale w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Bo popierają go m.in. Rzymskokatolicki Episkopat Ukrainy, przewodniczący episkopatów Czech, Słowacji czy Węgier.

Obrona

Sednem nauczania krakowskiego metropolity jest obrona tradycyjnej polskiej pobożności, rodziny i patriotyzmu przed zachodnioeuropejską laicyzacją. Zrekonstruujmy jego sposób myślenia. „Nie ma nic piękniejszego – mówi abp Jędraszewski – niż takie prawdziwie dziecięce odnoszenie się do Boga Ojca, ale jednocześnie nie ma nic bardziej tragicznego niż zatracenie w sobie poczucia dziecięctwa Bożego. Stąd też Pan Jezus przestrzegał swoich uczniów przed takim stanem ducha, który nazwał »ociężałością serca«” (list pasterski na Adwent, 2018).

Ten, kogo dotyka „ociężałość serca”, zdaniem arcybiskupa „ogranicza perspektywę swego życia do spraw wyłącznie doczesnych”, aż „zaczyna się człowiekowi wydawać, że Pan Bóg nie jest mu już do niczego potrzebny”.

Jawi się to jako problem nie tylko wiary, lecz także społeczny i polityczny. Bo – jak naucza abp Jędraszewski – „radykalne odrzucenie Boga” to „zagrożenie dla naszej wolności – i to o charakterze totalitarnym”; „W konsekwencji tego odrzucenia głosi się zupełnie nową wizję człowieka, która sprawia, że staje się on karykaturą samego siebie”. Tak oto od totalitaryzmu dochodzimy do „ideologii gender / LGBT”: „W ramach ideologii gender usiłuje się bowiem zatrzeć naturalne różnice między kobietą a mężczyzną. Co więcej, poprzez agresywną propagandę ideologii LGBT w imię tak zwanej »tolerancji« i »postępu« wyśmiewa się i szydzi z największych dla nas świętości. Równocześnie przymusza się ludzi, w tym także osoby wierzące, do propagowania ideologii LGBT. Tym samym, łamiąc wolność sumienia, nakłania się ich do tego, aby odchodzili oni od zasad wyznawanej przez siebie chrześcijańskiej wiary” (list pasterski, wrzesień 2019).

Wiara ta natomiast nierozerwalnie łączy się z patriotyzmem, bo – jak słyszymy w homilii z grudnia 2018 r. wygłoszonej w 37. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego – „gdy patrzymy na kolejne daty zmagań o wolność, wiemy, że zawsze, we wszystkich kolejnych etapach tych zmagań, uczestniczył Kościół i świadkowie prawdy”.

„Obecnie – mówi abp Jędraszewski – w niektórych środowiskach głosi się dość powszechnie, że współczesna Europa jest już postchrześcijańska, a przepowiadane przez religię chrześcijańską prawdy odnoszące się do Boga i do człowieka należy, w imię wszechwładnego postępu, przenieść ostatecznie do lamusa historii” (wykład inaugurujący obrady Rady Konferencji Episkopatów Europy w Barcelonie, marzec 2017).

„Modlimy się za inne narody Europy i świata, aby zrozumiały – zwłaszcza jeśli chodzi o Europę – że trzeba wrócić do chrześcijańskich korzeni kultury, jeżeli chcemy, żeby Europa została Europą. Musimy Ewangelią przeniknąć serca i umysły ludzi innych kontynentów, jeżeli chcemy, żeby Chrystus był prawdziwie Królem wszechświata”, a „Polska musi wiedzieć, że się nie ostoi i nie zbuduje trwałych fundamentów ładu narodowego i państwowego, jeśli nie będą one wznoszone na chrześcijańskich wartościach, które jakże przejmująco wyraża krzyż na Giewoncie” (w Zakopanem podczas akcji Różaniec do granic, październik 2017).

Zaraza

Czy ciągłe wracanie do „ideologii LGBT” i innych zagrożeń czyhających na wiernych to już symptomy obsesji? Gdzie kończy się zainteresowanie tematem, a zaczyna obsesja? – pytam duszpasterza z Warszawy. – Tam gdzie źle rozkłada się akcenty. Bo mówić o grzechu można dopiero wtedy, kiedy powie się najpierw o miłości Boga. Dobra Nowina ma moc wtedy, kiedy nie staje się w naszych ustach karykaturą samej siebie. Kiedy jej odbiorca słyszy prawdę o tym, że jest kochany przez Boga, a nie że jest zły, bo ulega takiej czy innej ideologii.

Jak dodaje mój rozmówca, „Jezus mówił o grzechu i wzywał do nawrócenia, ale przede wszystkim mówił o miłości Boga, który kocha grzeszników”: – A najmocniejszych słów używał nie wobec „nieczystych” grzeszników, prostytutek i celników-kolaborantów, ale wobec religijnej elity tamtego czasu. On spotykał się z grzesznikami i z nimi jadał, a faryzeusze twierdzili, że najważniejsze jest być „czystym” i że wokół czai się zło. Jezus wychodził na peryferie tamtego świata.

Zapytany przez Marcina Przeciszewskiego, naczelnego Katolickiej Agencji Informacyjnej, o stosunek do osób LGBT abp Jędraszewski na początku lutego odpowiada: – Tak jak każdy inny człowiek są oni dla mnie braćmi. A skoro jestem kapłanem i biskupem, nie zwalnia to mnie z obowiązku troski o ich zbawienie.

Eksperci, z którymi rozmawiam, widzą tę „troskę” inaczej. Prof. Jacek Wasilewski z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, autor książki Retoryka dominacji, a ostatnio Baśni wolnego rynku, tak interpretuje pojęcia używane przez abp. Jędraszewskiego: – Gdy metropolita krakowski mówi o „ideologii gender”, próbuje opakować zakorzenioną we współczesnej nauce koncepcję gender słowem „ideologia”, pokazać, że to tylko opinia, w dodatku szkodliwa jak komunizm. „Ideologia” nie zawiera prawdy, to zagrożenie, kłamstwo i manipulacja. Nie trzeba i nie należy z nią w ogóle dyskutować, szukać argumentów. Dodatkowo hasło „ideologia gender” jest trudne do zdefiniowania i używane celowo, aby uniknąć odnoszenia się do konkretnych osób, do których księża mogliby wyjść z pomocą duchową. Abp Jędraszewski stosuje perswazję przeciwko osobom LGBT.

O „tęczowej zarazie” metropolita krakowski mówił podczas mszy z okazji 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, w sierpniu 2019 r. (a sam parafrazowany wiersz Józefa Szczepańskiego z „czerwoną zarazą” cytował już co najmniej od czterech rocznic wstecz). – To znów definicja perswazyjna, nacechowana emocjonalnie – wyjaśnia prof. Wasilewski. – Jeśli powiemy, że coś jest zarazą, od razu wiemy, że należy tego unikać. Zaraza rozprzestrzenia się sama, nawet bez pomocy sił zewnętrznych, bez komunistów i innych wrogów, a my powinniśmy dać jej odpór. To określenie wskazuje, że osoby, które gromadzą się pod znakiem tęczy, nie są naszymi bliźnimi. To obcy czy chorzy, od których musimy się izolować. W końcu zarazę trzeba zwalczać, a zatem – jak w przypadku „ideologii gender” – znika potrzeba dialogu i zrozumienia. Nie tylko rysuje się wyraźna granica między nami a bliźnimi, ale znikają wobec bliźnich jakiekolwiek obowiązki. W odruchu samoobrony przed „tęczową zarazą” nie musimy nawet szanować ich znaków, tak jak szanujemy własne, i zaczynamy traktować tęczową flagę jako rodzaj swastyki – czegoś, czego nie potrzebujemy w zdrowym społeczeństwie.

Pod koniec ubiegłego roku głośna stała się wypowiedź abp. Jędraszewskiego o „ekologizmie”, który pozostaje jakoby w sprzeczności „z tym wszystkim, co jest zapisane w Biblii, począwszy od pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju”. Metropolita krakowski mówił na ten temat w wywiadzie dla Telewizji Republika. Odpowiadał na pytanie dotyczące nastoletniej aktywistki Grety Thunberg i manifestu podpisanego przez nią na szczycie klimatycznym ONZ w Madrycie. Prowadzący rozmowę zaznaczał, że według manifestu przyczyną globalnego ocieplenia jest m.in. patriarchat. „Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my, Europejczycy, nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci” – odpowiadał abp Jędraszewski.

Zdaniem ks. prof. Alfreda Marka Wierzbickiego, kierownika Katedry Etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, używając dość abstrakcyjnych sformułowań, takich jak „ideologia gender” czy „tęczowa zaraza” abp Jędraszewski wpisuje się w dyskurs polityczny i dodaje inspiracji politykom Prawa i Sprawiedliwości.

To przekracza aktywność pastoralną – uważa ks. Wierzbicki.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

Kup numer