Uczył się Pan chińskiego, inspirują Pana opowieści z Dalekiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej. Najchętniej bada Pan to, co dalekie i nieznane. Wobec wręcz onieśmielającej erudycji Pańskich esejów podkreślanie „ignorancji” zakrawa na kokieterię…
Moim punktem wyjścia jest ignorancja, ale potem jednak czegoś się uczę… Nie zacieram podziału pomiędzy fikcją a literaturą faktu, Wszystko, o czym piszę, można „sprawdzić”. To znaczy, że treści czerpię z innych źródeł, niczego nie wymyślam: chyba trochę brakuje mi wyobraźni. Czy to, o czym piszę, jest prawdziwe albo choćby prawdopodobne, to już inna kwestia, ale nie fantazjuję, nie zacieram podziału pomiędzy fikcją a literaturą faktu.
Jaka jest wartość faktu w literaturze? W jednym z esejów opowiada Pan o swoim spotkaniu z wybitnym chińskim poetą. Gu Cheng nosił czapkę zrobioną z nogawki starych jeansów. W 1993 r. zabił siekierą żonę – również poetkę – a potem się powiesił. Ta nieprawdopodobnie tragiczna historia porusza nas: tym bardziej albo właśnie dlatego, że jest prawdziwa.…