70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Franco Origlia/Getty

Życie seksualne katolików polskich

Żaden inny element papieskiego nauczania nie spotyka się z podobną skalą niezrozumienia, co wyrażony 50 lat temu w encyklice Humanae vitae zakaz stosowania sztucznych metod regulacji poczęć. Jak pokazują badania socjologiczne, jedynie 6% Polek odrzuca antykoncepcję z powodów religijnych.

Antykoncepcja nie jest oczywiście ani jedynym, ani najważniejszym elementem nauczania biskupów związanego z etyką seksualną. Z pewnością jednak stała się symbolem sporu, który od kilku dekad dzieli Kościół. Mówiąc w skrócie, to dyskusja między tymi, którzy chcą podtrzymać tradycyjne nauczanie szczegółowo regulujące życie wierzących, a tymi, którzy pragną dopuścić do większej indywidualizacji w moralnej ocenie różnych aspektów seksualności. Badania socjologiczne sugerują, że polscy katolicy masowo zgłosili akces do tego drugiego obozu.

Polski wyjątek?

Ne sposób pytać o stosunek katolików do nauczania dotyczącego zagadnień związanych z etyką seksualną bez szerszej perspektywy, uwzględniającej, ile osób w Polsce deklaruje się jako wierzący i jaki jest ich stosunek do prawd wiary oraz autorytetu Kościoła. Na progu transformacji rodzimi socjolodzy religii przewidywali szybką sekularyzację polskiego społeczeństwa, na podobieństwo tej, która ukształtowała współczesne oblicze Zachodu. Dość szybko jednak okazało się, że w porównaniu z innymi państwami europejskimi religijność Polaków, choć owszem stopniowo osłabia się, i tak utrzymuje się na wysokim poziomie. Czyżby więc Polska zasługiwała na miano chlubnego wyjątku na tle innych państw europejskich?

Tadeusz Szawiel, jeden z badaczy polskiej religijności, wyróżnia trzy czynniki, które przyczyniły się do spowolnienia zmian w praktykach religijnych Polaków. Po pierwsze, polska transformacja w niewielkim stopniu naruszyła więzi społeczne w mniejszych miastach i na wsiach. Najwyższy poziom religijnych praktyk odnotowuje się w diecezjach położonych w Polsce południowo-wschodniej: przemyskiej, rzeszowskiej, tarnowskiej, krakowskiej i bielsko-żywieckiej, gdzie w przeciwieństwie do diecezji ze ściany zachodniej, położonych na tzw. Ziemiach Odzyskanych, powojenne migracje utrzymywały się na dość niskim poziomie. Dla podtrzymania wiary religijnej kluczowym czynnikiem okazała się kontrola społeczna, silniejsza w małych społecznościach i rodzinach o wielopokoleniowej strukturze. Badania potwierdzają, że identyfikacja z Kościołem spada wraz z wykształceniem, zamożnością i wielkością zamieszkiwanego miasta. W najżywszych pod względem religijnych praktyk diecezjach Polski południowo-wschodniej ok. 60% ochrzczonych bierze udział w mszach św., podczas gdy w najbardziej zsekularyzowanych (m.in. w północno-zachodniej Polsce czy w Łodzi) – tylko nieco ponad 20%!

Drugim czynnikiem były sprawnie działające, przede wszystkim na poziomie parafialnym, instytucje kościelne. Nierzadko nie tylko pełnią one funkcje religijne, ale także stanowią centra życia społecznego: ośrodki działalności charytatywnej czy edukacyjnej. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w Polsce mamy jedną z najbardziej rozwiniętych w Europie sieci placówek edukacyjno-wychowawczych prowadzonych przez instytucje kościelne, a zwłaszcza przedszkoli i szkół.

Trzecim, być może najważniejszym, czynnikiem są lekcje religii wprowadzone do szkół w 1990 r. Choć oceniane negatywnie, jeśli chodzi o poziom wiedzy teologicznej, z jaką wchodzą w dorosłość absolwenci szkolnych zajęć, to w aspekcie statystycznym przyczyniły się one do podtrzymywania i pobudzania religijnych praktyk.

Do analizy Szawiela dodać można jeszcze tzw. czynnik papieski. Relatywnie długi, bo trwający prawie trzy dekady, pontyfikat Jana Pawła II wpływał na kształtowanie się poglądów i sposobu przeżywania wiary kilku pokoleń Polaków. Masowy charakter papieskich pielgrzymek przyczynił się do utrwalenia nawyków związanych z uczestnictwem w kościelnych obrzędach i wydarzeniach.

Mimo że poziom religijnych praktyk utrzymuje się w Polsce na wyższym niż w innych krajach poziomie, szereg danych pokazuje, iż w ostatnich latach proces sekularyzacji przyśpieszył. Według badań CBOS-u w ciągu dekady po śmierci Jana Pawła II (w latach 2005–2015) odsetek respondentów regularnie praktykujących zmniejszył się z 58 do 50%, a osób w ogóle niepraktykujących wzrósł z 9 do 13%. W ciągu dekady liczba osób praktykujących zmniejszyła się więc o 2 mln! Osoby niewierzące stanowią niewielką, ale rosnącą grupę (od 4% w 2005 r. do 8% w 2015 r.). Jeszcze niższe wyniki wykazały najnowsze badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Według ISKK w 2016 r. w niedzielnej Eucharystii uczestniczyło jedynie 36,7% katolików, a do komunii św. przystąpiło tylko 16%.

Tę statystyczną panoramę warto uzupełnić także oznakami rosnącej prywatyzacji religijności. Jeszcze w 2005 r. 66% Polaków deklarowało, że jako wierzący stosują się do wskazań Kościoła. Dziś twierdzi tak już zaledwie 39%. Przybyło (z 32% do 52%) natomiast tych, którzy odpowiadają, że wierzą na swój własny sposób (tworząc czasem zadziwiające mieszanki różnych przekonań, np. wiarę w zmartwychwstanie łączą z przekonaniem o prawdziwości idei reinkarnacji). Odsetek dorosłych Polaków, którzy uznają najważniejsze dogmaty Kościoła katolickiego, wynosi obecnie 35%. „Jeśli od tej grupy odliczymy tych, którzy wierzą w przynajmniej niektóre elementy wierzeń pozachrześcijańskich, to odsetek ten zmniejszy się do zaledwie 5%. Uważanie się za wierzącego, a nawet regularne uczestnictwo w praktykach religijnych nie dość, że często nie oznacza akceptacji wielu podstawowych prawd wiary, to nierzadko wiąże się z uznawaniem przekonań niezgodnych z nauczaniem Kościoła” – pisze Rafał Boguszewski w podsumowaniu badań CBOS-u przeprowadzonych dziesięć lat po śmierci Jana Pawła II

Sekularyzacja moralności

Głębszą zmianę niż w przypadku religijnych praktyk można dostrzec w innej kwestii. Okazuje się, że religia w coraz mniejszym stopniu kształtuje przekonania moralne osób deklarujących się jako wierzące i praktykujące.

Choć sekularyzacja religijności wciąż nie zachodzi u nas w szybkim tempie, obserwujemy gwałtowną „sekularyzację moralności”.

Jak podkreśla Krzysztof Kiciński, wyraża się ona głównie w przekonaniu, że w przypadku wyborów moralnych człowiek powinien przede wszystkim słuchać głosu własnego sumienia, nawet jeśli autorytety podpowiadają coś innego. Polacy w coraz mniejszym stopniu opierają swoje wybory na zewnętrznej ocenie, również gdy pochodzi ona od cenionych postaci czy instytucji. Przekonanie takie podzielają zarówno osoby, które określają się jako wierzące oraz regularnie praktykujące, jak i – a nawet w większym stopniu – te, które swój związek z Kościołem traktują bardziej symbolicznie, uczestnictwo w religijnych wydarzeniach uzasadniając względami kulturowymi.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter