70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Zakaz noszenia chust w Europie

Mimo że zakrywanie twarzy z powodów religijnych okazuje się tak ilościowo niewielkim problemem, liczba polityków nawołujących do jego prawnego zakazania wzrasta.

Tradycja zasłaniania twarzy przez muzułmańskie kobiety budzi w Europie liczne kontrowersje i jest źródłem gorących debat, które niejednokrotnie kończyły się wprowadzaniem zakazu noszenia chust i zasłon albo ograniczeniami w ich dopuszczalności. W niniejszym tekście chciałabym przyjrzeć się argumentom zwolenników podobnych zakazów. Czy wszystkie przytaczane przesłanki są słuszne? A może muzułmankom odmawia się prawa głosu w procesie legislacyjnym? W końcu – czy w tych przypadkach, kiedy sprzeciw wobec chust ma przekonujące podstawy, zawsze potrzebujemy wprowadzania nowych regulacji prawnych?

Chciałabym przeanalizować także główne wątki pojawiające się w wypowiedziach przeciwników zasłaniania twarzy. Czy ich sprzeciw wypływa naprawdę z troski o równouprawnienie płci, czy może raczej jest próbą wykorzystania sporu do swoich celów? Zakazywanie muzułmankom zasłaniania twarzy jest źródłem daleko idących reperkusji i zakorzenia nas w dyskursie krytycznym wobec zasłon. Zostawiam na boku pytanie o to, czy zachodzi tu pogwałcenie wolności religijnych, ponieważ kwestia ubioru kobiet jest dyskusyjna także dla samych wyznawców islamu. Jednak należy zwrócić uwagę, że omawiane zakazy ograniczają wybory kobiet dotyczące tego, jak chcą wyrażać na zewnątrz swoją tożsamość. Zgadzam się z argumentem mówiącym, że zakrywanie twarzy przez muzułmanki może utrudniać aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Nie zmienia to jednak faktu, że prawne zakazywanie pewnych rodzajów kobiecego ubioru nie tylko uderza w równość płci, ale także wzmacnia islamofobię wobec jednej z nich.

 

Argumenty zwolenników zakazów

Muzułmanki mieszkające w Wielkiej Brytanii nie zawsze były tak skrupulatne w wypełnianiu religijnych zaleceń dotyczących ubioru. W pierwszym pokoleniu zazwyczaj nosiły chustę zwaną dupatta, którą narzuca się luźno na głowę i która nie musi zakrywać wszystkich włosów. Co więcej, dupatta była często noszona jako część salwar kamiz, czyli tradycyjnego stroju z krajów Azji Południowej składającego się z szerokich, workowatych spodni i luźnej tuniki. Drugie i trzecie pokolenie muzułmanek wykazywało jeszcze bardziej swobodne podejście do ubioru, regularnie rezygnując z jakiegokolwiek nakrycia głowy. Dopiero fala nastrojów antyislamskich po atakach na World Trade Centre i zamachu bombowym w londyńskim metrze doprowadziła do masowego wzrostu liczby muzułmanek (także tych urodzonych w Wielkiej Brytanii) noszących w szkołach, na uczelniach i w miejscach pracy chusty (hidżab) lub nawet odzienie zakrywające całe ciało (dżilbab) i chustę. Niewielki odsetek muzułmanek zdecydował się też na zasłonę twarzy (nikab) lub burkę – długą szatę zakrywającą całe ciało od czubka głowy po stopy, w tym twarz[1]. Ta zmiana nie jest niczym zaskakującym. Zazwyczaj właśnie tak się dzieje – kiedy jakaś grupa czuje się zagrożona, jej reakcja polega często na bronieniu swojej kultury bądź religii w sposób widoczny dla otoczenia, co pociąga za sobą większe przywiązanie do tej kultury czy religii. Jednocześnie taka publiczna manifestacja tożsamości stała się katalizatorem presji społecznej skierowanej wobec wielu muzułmanek mieszkających w Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy, od których oczekuje się, że wybiorą drogę podporządkowania się i nie będą bronić autonomii swoich życiowych wyborów. Podczas gdy większość społeczeństwa wykazuje tendencję do postrzegania muzułmanek jako społecznie odizolowanych, bardziej gorliwe grupy wyznawców islamu zarzucają tym kobietom, które rezygnują z tradycyjnych ubiorów, że nie są prawdziwymi muzułmankami. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata