70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Christopher Morris/Corbis/Getty

Uzależnienie to nie słabość charakteru

Są ludzie, którzy mimo że biorą dużo narkotyków, piją alkohol, potrafią to kontrolować. Natomiast są też osoby, które nie są w stanie przestać po pierwszym kontakcie z narkotykiem. Pułapka polega na tym, że nigdy nie wiemy, do której kategorii ludzi należymy.

Karolina Głowacka: Uzależnienie to choroba mózgu?

Katarzyna Radwańska: W uproszczeniu można tak powiedzieć, bo uzależnienia definiuje się jako przewlekłą chorobę ośrodkowego układu nerwowego. Pierwsze prace, które pokazywały, w jaki sposób substancje uzależniające wpływają na nasz mózg, związane były z tymi obszarami, które później nazwano układem nagrody. Zwierzęta, które miały podłączone do tych obszarów elektrody i za pomocą dźwigni mogły je same drażnić, robiły to bardzo chętnie. Uznano, że musi im to sprawiać przyjemność i stąd wzięła się nazwa: „układ nagrody”.

 

U ludzi układ ten działa podobnie jak u innych zwierząt?

Tak. Przy czym trzeba podkreślić, że układ ten jest nam bardzo potrzebny. Uczucie przyjemności promuje takie zachowania jak jedzenie czy seks. Ważną rolę w poszukiwaniu przyjemności odgrywa dopamina, która jest bardzo starym ewolucyjnie neuroprzekaźnikiem – wzmaga transmisję i porozumiewanie się komórek nawet u zwierząt tak prostych jak ślimaki. Gdy w organizmie pojawia się substancja uzależniająca – poziom dopaminy wzrasta, często bardzo gwałtownie.

 

A zatem narkotyk to substancja, która powoduje gwałtowny wzrost dopaminy?

Mechanizmy biochemiczne działania substancji uzależniających są różne, natomiast efekt końcowy jest zawsze podobny: w prążkowiu – kluczowym obszarze mózgu należącym do układu nagrody – wzrasta poziom dopaminy. Np. kokaina nie tyle stymuluje wydzielanie dopaminy, ile hamuje czyszczenie jej z synaps. Z kolei amfetamina potęguje jej wytwarzanie.

I to jest pierwszy etap. Kolejny obejmuje nie tylko obszary prążkowia i nie tylko dopaminę, ale także inne obszary, np. korę przedczołową i inne neuroprzekaźniki, jak np. glutaminian. W naszym mózgu za pierwotną reakcję – fakt, czy uznamy coś za przyjemne czy nie, odpowiada ciało migdałowate. Natomiast kora przedczołowa jest odpowiedzialna m.in. za coś, co można by kolokwialnie nazwać samokontrolą. U osób uzależnionych właściwości elektryczne komórek w korze przedczołowej zmieniają się i prawdopodobnie to jest podłożem utraty kontroli nad własnym zachowaniem. Być może dlatego osoby, które są bardziej impulsywne i z trudem kontrolują swoje zachowanie, mają większą skłonność do uzależnienia.

 

A zespół odstawienia i głód narkotykowy? To dramatyczne fizyczne przeżycie dla osób uzależnionych. Jaki jest mechanizm jego powstawania?

Reakcja organizmu na brak substancji, od której jest uzależniony, zależy od rodzaju tej substancji. Mdłości, drgawki, wymioty, uczucie głodu narkotyku, czyli silne pragnienie jego użycia – każdy z tych objawów świadczy o zachwianiu równowagi biochemicznej w innym obszarze mózgu. Wszystkie narkotyki to substancje chemiczne – jeżeli przyjmujemy je długo, nasz mózg się do nich w pewnym stopniu przyzwyczaja, co zaburza jego działanie. Na przykład, gdy dana substancja uzależniająca pobudza działanie komórek nerwowych, stałe jej przyjmowanie powoduje, że komórki nerwowe zmieniają skład białek na błonie, by obniżyć swoją pobudliwość. Konsekwencją tego „biochemicznego przyzwyczajenia” jest, po pierwsze, konieczność przyjmowania rosnących dawek substancji uzależniającej, by uzyskać ten sam efekt przyjemności, a po drugie, właśnie zespół odstawienia i głód narkotykowy, gdy tej substancji nie ma.

 

Jeśli zjemy coś trującego, organizm usiłuje się tego pozbyć – mamy biegunkę, wymiotujemy. Dlaczego w przypadku kokainy czy heroiny – środków, które szkodzą organizmowi, prowadząc do jego wyniszczenia – mózg nie tylko je przyjmuje, lecz żąda coraz większych dawek?

Większość substancji trujących blokuje lub zaburza kluczowe procesy fizjologiczne, bez których komórki w naszym organizmie nie są w stanie funkcjonować. Na przykład, amanityna, związek obecny w muchomorze sromotnikowym, hamuje syntezę mRNA, a przez to i białek, czyli podstawowych składników każdej komórki. Bez tych składników komórka oczywiście nie może działać. Tu nie ma alternatywy. Stąd gwałtowna reakcja organizmu na przyjęcie takiej trucizny. Substancje uzależniające nie ingerują tak dramatycznie w fizjologię komórki, tylko trochę zmieniają działanie przekaźnictwa między komórkami nerwowymi oraz aktywność pozostałych komórek.

 

Skoro przyjmowanie takich substancji zmienia sposób funkcjonowania kory przedczołowej, w której znajduje się ośrodek kontroli, to jak w tym kontekście można rozumieć problem wolnej woli? Czasem mówi się do alkoholików: „Weź się w garść!”, „Musisz mieć silną wolę”. Czy to jest w ogóle kategoria, którą w takich przypadkach należy się posługiwać?

Uzależnienie od alkoholu jest chorobą fizyczną i nie świadczy o słabej woli, lecz o zmianach w mózgu, równie szkodliwych jak w chorobach neurodegeneracyjnych. Jej konsekwencją, nie przyczyną, jest utrata samokontroli, czyli pewnie tego, co Pani nazwała wolną wolą. By alkoholik przestał pić, niewątpliwie konieczne jest wzbudzenie tej woli i na tym opiera się terapia leczenia alkoholizmu w ramach grup Anonimowych Alkoholików. Proces terapeutyczny zaczyna się wówczas, gdy człowiek przyzna się do własnej słabości, do tego, że jest uzależniony, a zatem gdy uświadomi sobie problem i przyzna, że sam nie da sobie z nim rady. Wówczas dopiero może rozpocząć pracę nad sobą, wspierany przez innych tkwiących w nałogu, i stopniowo odzyskuje możliwość kontroli zachowania. W przypadku uzależnienia od alkoholu jest to wciąż najskuteczniejsza terapia, szczególnie gdy wspomagają ją leki, np. campral, który łagodzi objawy głodu alkoholowego.

 

Dlaczego niektórzy ludzie są bardziej podatni na uzależnienie niż inni?

Tak naprawdę nadal niewiele na ten temat wiemy. Co ważne, uzależnienie nie zależy jedynie od częstotliwości picia alkoholu czy przyjmowania narkotyków. Są ludzie, którzy mimo że biorą dużo narkotyków, piją alkohol, potrafią to kontrolować. Natomiast są też i takie osoby, które nie są w stanie przestać po pierwszym kontakcie z narkotykiem. Pułapka polega na tym, że nigdy nie wiemy, do której kategorii ludzi należymy. Wielu uzależnionych uważa, że do pierwszej. Niektóre badania wskazują, że przy pewnych typach osobowości prawdopodobieństwo uzależnienia jest większe niż przy innych. Jeśli zaś chodzi o sam mechanizm i etapy uzależnienia, to wciąż mamy bardzo mało danych. Te, którymi dysponujemy, pochodzą wyłącznie z eksperymentów na zwierzętach. Opieramy się przy tym na bardzo uproszczonych modelach: parę podań kokainy lub stosunkowo krótki okres picia alkoholu pozwalają zaobserwować zmiany w funkcjonowaniu aktywności różnych obszarów mózgu. Ale wciąż jest to skala czasowa krótka w stosunku do tego, jak rozwija się uzależnienie u człowieka. Można przypuszczać, że w modelach zwierzęcych, które obejmują stosunkowo krótkie okresy podawania substancji uzależniających, umkną nam niektóre procesy zachodzące w mózgu alkoholika pijącego wiele lat. Co ciekawe, badania molekularne na zwierzętach, choć jest ich bardzo niewiele, wskazują, że substancje uzależniające powodują nieco inne zmiany w mózgu u osobników skłonnych do uzależnienia niż u tych odpornych.

 

Jak szybko rozwija się uzależnienie u człowieka?

To zależy od substancji. Uważa się, że od kokainy czy heroiny człowiek uzależnia się dużo szybciej niż od alkoholu. Ale ostatecznie zależy to od bardzo wielu czynników: typu osobowości i wieku, w którym osoba zacznie przyjmować daną substancję, a także środowiska. Są opracowania, które pokazują, że młodość i okres dojrzewania jest czasem większej podatności na utratę kontroli. Problemem jest także to, że większość osób uzależnionych musi przejść długą drogę, by przyznać się do choroby. Granica używania rekreacyjnego i niekontrolowanego rozmywa się, człowiek sam nie wie, kiedy ją przekroczył.

 

Powiedziała Pani, że uzależnienie jest chorobą mózgu, a zatem chorobą fizyczną. Rozmawiamy jednak dużo o znaczeniu osobowości. Tymczasem w powszechnym rozumieniu rozdziela się choroby fizyczne i kwestie osobowościowe. Jak rozumieć ten związek w przypadku uzależnień?

Psychologowie będą podkreślać, że przyczyną uzależnień mogą być środowisko i osobowość, a ja jako biolog mówię, że osobowość też zbudowana jest z czynników genetycznych.

Czy jesteśmy impulsywni czy lękliwi i mamy skłonność do depresji, to wszystko zależy od tego, jak zbudowany jest nasz mózg, czyli od podłoża genetycznego i biologicznego.

Działanie mózgu jest podłożem do rozwoju naszej psychiczności. To, czy kontrolujemy nasze odruchy, czy też jesteśmy wybuchowi, zależy od przekaźnictwa w mózgu, i jest na to wiele dowodów.

 

Czy obserwujemy różnice w uzależnieniu kobiet i mężczyzn?

Nic mi nie wiadomo o istnieniu wyraźnych różnic. Podejmowano natomiast próby klasyfikacji typów alkoholizmu. Claude Robert Cloninger wraz ze współpracownikami stworzyli klasyfikację czterech typów alkoholików. I tak dla przykładu: grupa pierwsza obejmuje osoby, które uzależniają się w wieku późniejszym (po 25. Roku życia) i są bardziej depresyjne i lękowe. Do drugiej zaliczają się zaś alkoholicy, którzy są agresywni, zaczynają przyjmować alkohol młodo, a w życiu wciąż poszukują nowości. Wydawało się, że kobiety mają bardziej tendencję do alkoholizmu pierwszego typu według Cloningera, natomiast agresja jest charakterystyczna dla młodych mężczyzn. Kiedy przeglądałam współczesną literaturę, nie znalazłam prac, które jednoznacznie podkreślałyby działanie tych reguł w populacjach. Wiem jednak, że psychiatrzy, którzy pracują z alkoholikami, traktują tę typologię jako przydatną.

 

Czy stres sprawia, że mózg staje się bardziej podatny na uzależnienia?

Podczas odwyku stres znacząco zwiększa prawdopodobieństwo nawrotu. Podobny mechanizm obserwowany jest u przyzwyczajonych do przyjmowania kokainy myszy. Pod wpływem stresu zwierzę na odwyku będzie gwałtownie poszukiwać narkotyku.

 

Czy z uzależnienia można się całkowicie wyleczyć? Mówi się o uśpionym alkoholizmie. Również w przypadku narkotyków przyjmuje się, że jeśli ktoś raz był uzależniony, mózg nigdy już nie powróci do dawnej sprawności.

W przeciwieństwie np. do chorób wirusowych lub bakteryjnych – kiedy przyczyna choroby jest możliwa do jednoznacznego określenia i można wskazać lek działający na samą przyczynę – we wszystkich chorobach psychicznych nie jest możliwe wskazanie jednoznacznej przyczyny. W związku z tym nie ma również jednoznacznie właściwej metody leczniczej. W przypadku zaawansowanego alkoholizmu zmiany w mózgu stają się nieodwracalne. Są na tyle złożone pod względem molekularnym i na tyle rozległe, dotyczące wielu obszarów mózgu, że nie umiemy ich cofnąć. Choć dziś brzmi to jak science fiction, sądzę, że prawdopodobne jest stworzenie leku, który „wzmocni” korę przedczołową i przez to wspomoże funkcje samokontroli nad przyjmowaniem narkotyków.

 

Jaki wpływ na uzależnienie od alkoholu ma stężenie dehydrogenazy alkoholowej w organizmie?

To enzym, który jest zaangażowany w trawienie, czyli rozkład alkoholu. Wśród mieszkańców Japonii powszechna jest mutacja, która sprawia, że jest on niesprawny. Takim osobom wystarczy niewielka dawka alkoholu, aby poczuły się bardzo słabo. W przypadku ludzi, którzy po wypiciu alkoholu czują się bardzo źle, ryzyko, że będą go przyjmowali regularnie, jest mniejsze. Nie jest to natomiast czynnik całkowicie wykluczający możliwość uzależnienia. Znane są przypadki alkoholizmu mimo występowania tej mutacji. Podobnie jest czy było (bo nie jest on już chyba często używany) z esperalem. Spotykano alkoholików, którzy pili mimo dolegliwości związanych z jego działaniem.

 

Czy coraz powszechniejsze uzależnienia behawioralne, np. od hazardu lub od Internetu, również są związane z zaburzeniem funkcji w ośrodku nagrody i kory przedczołowej?

O mechanizmie uzależnień behawioralnych wiadomo znacznie mniej, ponieważ to jest wyłącznie ludzka specjalność. Trudno ten typ zaburzenia zachowania badać np. u myszy. Myślę jednak, że podłoże biologiczne wszystkich uzależnień jest zbliżone: obserwujemy zmiany aktywności podobnych obszarów mózgu. Mimo że nałogi lekowe zaczynają się od trochę innych oddziaływań biochemicznych niż te behawioralne, rezultaty są podobne: jest to utrata kontroli nad zachowaniem na skutek zaburzenia funkcjonowania kory przedczołowej. Są ludzie, którym uprawianie hazardu sprawia ogromną przyjemność. Przypuszczam, że u nich działa mechanizm wyrzutu dopaminy, podobnie jak po przyjęciu amfetaminy. Może decyduje o tym połączenie ryzyka i niepewności – taki splot wywołuje u niektórych ludzi uczucie przyjemności, choć innych odstrasza.

 

W przypadku uzależnienia od własnych zachowań trudno przyjąć, że dana osoba nie może po prostu przestać.

W przypadku uzależnień ciągle dominuje myślenie, że to wyłącznie słabość charakteru i że wystarczy się „ogarnąć”. Tymczasem uzależnienie jest chorobą mózgu, także to behawioralne. Bardzo poważną chorobą.

 

Katarzyna Radwańska – Dr hab., neurobiolog badający molekularne podłoże uzależnienia, jest kierownikiem Pracowni Molekularnych Podstaw Zachowania w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego w PAN.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter