70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Totalnie nie dziewczyńskość

Dziewczyński komiks to ukryta siła polskiej powieści graficznej. Może trzeba jeszcze tylko popracować nad samym określeniem – bo „dziewczyński” wprowadza niepotrzebny podział i odbiera powagę często ważkim dziełom. Mówimy o komiksach tworzonych przez kobiety i trzeba je jakoś nazwać, ale od „komiksu dziewczyńskiego” blisko już do „literatury kobiecej”, do której zaliczają się zarówno harlequiny, jak i przesłonięte nimi dzieła noblistek.

Marzę o sytuacji, w której płeć autora / autorki nie będzie miała zna­czenia. Niestety, chociażby zeszło­roczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angoulême pokazała, że do tego jeszcze długa droga. Wśród 30 nominowanych do Grand Prix nie pojawiła się żadna kobieta. Całe szczęście znaleźli się trzeźwo myślący komiksiarze, m.in. Daniel Clowes, Chris Ware, Charles Burns, Riad Sattouf, Joann Sfar, a nawet mistrz komiksu erotycznego Milo Manara, którzy oprotestowali decyzję jury. W tym roku organizatorzy obie­cują poprawę. Podczas burzliwej dys­kusji jeden z członków kapituły ripo­stował, że przecież nie zmieni się historii komiksu, tak jak nie zmieni się faktu, że większość dzieł sztuki wystawianych w Luwrze wyszło spod męskiej ręki. Takie podejście, nie­stety, wciąż pokutuje, blokując drogę rozwoju i kariery wielu wybitnym autorkom.

W polskim komiksie rzeczywi­ście jest więcej mężczyzn. Na grupach komiksowych i facebookowych forach wciąż nietrudno o seksizm; przewa­żają miłośnicy komiksów superboha­terskich (choć ciągle powiększa się grupa czytelników zainteresowanych powieścią graficzną), którzy z entu­zjazmem komentują walory wypiętej pupy Spider Woman. Ale coraz więcej tam nas, dziewczyn, nie tylko czytel­niczek, ale i autorek, które wydają swoje komiksy i aktywnie uczestniczą w ruchu zinowym. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata