70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Świat poróżniony albo mały słownik Baumanowskich opozycji

Praktycznie każde z istotnych dla autora Etyki ponowoczesnej pojęć pojawia się w towarzystwie swojego przeciwieństwa – nie zawsze pożądanego i mile widzianego, często budzącego niepokój, a nawet lęk

Jednym z sekretów popularności pisarstwa socjologicznego Zygmunta Baumana, obok intelektualnej przenikliwości, tematycznej rozległości i aktualności jego tekstów, pozostaje ich wyjątkowy, indywidualny i niepodrabialny styl. Bauman jest twórcą co najmniej kilku, jeśli nie kilkunastu metafor i pojęć, które powracały w jego kolejnych książkach i wokół których budował swoją wizję współczesnego świata. Ich sugestywność i obrazowość sprawiły, że zadomowiły się one nie tylko w języku akademickiej socjologii, ale stały się także częścią słownika współczesnej humanistyki, przeniknęły do publicystyki, a nawet mowy potocznej. Pełniły i pełnią nadal funkcję prowizorycznych drogowskazów na rysowanej niestrudzenie przez Baumana mapie zmiennego, amorficznego świata, który on sam nazywał światem płynnej nowoczesności. Jeśli autor Etyki ponowoczesnej został w pewnym momencie uznany za jednego z nielicznych godnych zaufania przewodników po zawiłych ścieżkach współczesności, to stało się tak dlatego, że przywracał swoim czytelnikom wiarę w to, że świat, w którym przyszło im żyć, choć tak złożony i nieprzejrzysty, daje się wciąż jeszcze opisać i zrozumieć jako całość. Bauman w ciągu ostatnich 30 lat życia wydał ponad 50 książek, opublikował ponad 100 artykułów, wygłosił dziesiątki wykładów i udzielił niezliczonej liczby wywiadów. Mimo to zasadniczy korpus jego przekonań pozostaje dość skromny i – co najciekawsze – daje się niemal w całości przedstawić w postaci przejrzystego zestawu opozycji.

Autor Płynnej nowoczesności z zastanawiającą konsekwencją posługiwał się opozycjami binarnymi,  świadczącymi o stale obecnym w jego refleksji pragnieniu zapanowania nad mnogością zjawisk, których różnorodność i wieloznaczność wymykały się dostępnym kategoriom opisu, domagając się z jednej strony inwencji terminologicznej, z drugiej zaś – nadrzędnej, scalającej ramy poznawczej. Przekształcanie zastanego słownika pojęciowego szło zatem w parze z potrzebą strukturyzowania, a więc nadawania analizowanym zjawiskom choćby tymczasowej organizacji, pozwalającej na ich zrozumienie. Jednocześnie przecież w swoim myśleniu o porządku (i nieporządku) współczesnego świata Bauman starał się wykraczać poza te dychotomiczne ujęcia, a przynajmniej pozbawiać je statyczności, ukazując typowy dla ery płynnej nowoczesności proces ciągłego przemieszczania i zacierania się granic.
— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata