70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rozmowy (nie tylko) zwierząt

Język Rozmów zwierząt jest enigmatyczny i wieloznaczny, ironiczny i do bólu poważny, oszczędny i bardzo wyrazisty zarazem. Tematem staje się wszystko: od macierzyństwa, przez równouprawnienie, po eutanazję. Są codzienne potrzeby, niezwyczajne marzenia i irracjonalne lęki, jest śmierć i beztroska zabawa, są konflikty międzypokoleniowe, męsko-damskie uszczypliwości, narzekanie, plotki i egzystencjalne rozważania o życiu

Witku, czy jest jakaś różnica między ludźmi i zwierzętami?

Nie. Zwierzęta różnią się od ludzi tylko wyglądem. Poza tym mają wszystko: uczucia i wszystko. Język i swoje sprawy. I czują tak samo jak ludzie.

Na takie „rozmowy ludzi” trzeba być przygotowanym, gdy czyta się (i ogląda) książkę Patriciji Bliuj-Stodulskiej wspólnie z dziewięcioletnim dzieckiem, dla którego frapujące (przynajmniej niektórych) dorosłych filozoficzne pytania o to, czy zwierzęta mają duszę, rozum i emocje, czy boją i smucą, cierpią na depresję, przeżywają żałobę lub macierzyństwo są dość oczywiste i przez to raczej mało interesujące poznawczo. Zarówno klasyka literatury dla dzieci, jak i popkulturowe filmy czy bajki pełne są przecież mówiących zwierząt, które przeżywają przygody, troski i radości, a człowiek w tym świecie jest zwykle jeszcze jednym „zwierzęciem” – czasem śmiesznym, częściej groźnym, nierzadko dziwnym i niezrozumiałym. Wychowujemy dzieci w przeświadczeniu, że pies, kot, chomik czy papużka czuje i choć nie mówi „ludzkim głosem”, komunikuje radość, smutek, strach, złość, nudę, zmęczenie. Kiedy więc przychodzi ten moment, gdy człowiek żegna się z taką wizją świata i przestaje rozumieć te, wydawać by się mogło oczywiste, relacje miedzy rożnymi istnieniami, żeby potem na nowo układać sobie obraz rzeczywistości?

Nie rozumiem, o co ci chodzi. Tak, zwierzęta mają wszystko. Duszę też i prawa też. Wielkie mi halo…

No fakt, trochę mi głupio, że w ogóle pytam. To bez sensu, tak jak i to, że najpierw uczymy dzieci, że zwierzęta są „tak samo” jak my istotami żywymi, jednocześnie na wszelki wypadek kwestionując owo „tak samo” twierdzeniem, że jednak nie są „takie same” jak my, by ostatecznie oddać się niekończącej filozoficznej grze w różnice i podobieństwa. Doprawdy logika dziecięcego rozumu jest przy tej ekwilibrystyce myślowej dorosłych szczytem konsekwencji. Mój dziewięciolatek nie podziela fascynacji dla uprawianej przez jego mamę czczej dyskusji o tym „co ludzkie w zwierzęciu” i „zwierzęce w człowieku”, tym bardziej, że doskonale – jak się okazało – wyczuwa pod stopami grząski grunt etycznej spekulacji, która ją funduje. Bo „nawet jeśli zwierzęta nie są jak my, to czują jak my, prawda? Więc dlaczego możemy je ot tak, po prostu zjadać?! Przecież umieranie musi boleć, a przede wszystkim jest straszne”. Nie mam przekonujących argumentów, by uzasadnić ten stan rzeczy, choć poczciwa pedagogika ze swoim dydaktycznym „nie wolno” próbuje mi (jako rodzicowi) pomóc ocalić twarz w oczach własnego dziecka, zamaskować zgrzyty i niekonsekwencje w podejściu do zwierząt, którymi się jednocześnie opiekujemy i je zjadamy.

Ale dość tych (auto)pretensji. Rozmowy zwierząt nie są bynajmniej kolejną (skądinąd potrzebną) edukacyjną czy „uwrażliwiającą” pozycją do rodzinnej biblioteczki, nie są też jednak jeszcze jednym (nikomu niepotrzebnym) żartem rysowników, którzy w usta zwierząt wkładają mniej lub bardziej udane dowcipy. Obroniona na warszawskiej ASP i pięknie wydana przez niszowe Wydawnictwo Papierówka praca dyplomowa Patriciji Bliuj-Stodulskiej to bezpretensjonalny i pełny absurdalnego humoru zbiór czarno-białych obrazków, będących zapisem „podsłuchanych” jakby ukradkiem zwierzęcych rozmówek. Ich język jest enigmatyczny i wieloznaczny, ironiczny i na serio, oszczędny i bardzo wyrazisty zarazem. Tematem staje się wszystko: od macierzyństwa, przez równouprawnienie, po eutanazję. Są tu więc codzienne potrzeby, niezwyczajne marzenia i irracjonalne lęki, jest śmierć i beztroska zabawa, są konflikty międzypokoleniowe, męsko-damskie uszczypliwości, narzekanie, plotki i egzystencjalne rozważania o życiu. Mnie kusi, żeby zadać pytanie: „Czyje naprawdę są te potrzeby, marzenia i obawy – ludzi czy zwierząt?”, Witka to zupełnie nie interesuje. Obojgu nam podoba się inteligentny, nieidący na łatwiznę humor tej książki. Ironia przenikająca te z pozoru prościutkie obrazki pozostaje dla nas na różnych poziomach niejasna, ale w tym chyba tkwi cały urok Rozmów zwierząt, które nie dają się zamknąć w formułę zgrabnej, dowcipnej pointy.

Zamiast podsumowywać, stawiają pytania, zachęcają do włączenia się do dialogu, do wyjścia poza przyjmowaną na co dzień logikę nie tylko w stronę absurdalnej zabawy, ale i  etycznej refleksji. Przez to książka staje się zaproszeniem do słowno-obrazkowej ironicznej gry. Również jej forma graficzna sprzyja uruchomieniu kreatywności czytelnika i czytelniczki. Oszczędne, konturowe rysunki na białej kartce pozostawiają mnóstwo miejsca dla tych, którzy – dopisując, dorysowując, kolorując, wklejając czy wycinając – mają czas, chęć i odwagę włączyć się do podsłuchanej rozmowy. Jak się okazuje, dzieci doskonale czują się w tej wymagającej zaangażowania konwencji, potrafią same znajdywać własne ścieżki interpretacyjne, choć przecież nikt im nie zdążył wytłumaczyć, czym jest eutanazja, równouprawnienie czy macierzyństwo.

Może wychowując dzieci, nie doceniamy wystarczająco roli ironii – tego niezwykle potrzebnego narzędzia, które pomaga nam, dorosłym, jakoś uporać się z brutalną, okrutną i nieraz przecież rzeczywiście bezsensowną stroną świata?

Jestem już zmęczony, mamo, tymi rozmowami. Chcę iść spać.

Racja. Ja też zresztą muszę „jeszcze zrobić pranie, upolować obiad…”. Niedługo wrócimy znowu do Rozmów zwierząt, wciąż zostało nam wiele miejsca, by dopisać i dorysować swoje (a także taty, babci, dziadka i kuzynki) komentarze. Myślę, że powstanie z tego niezły galimatias.

_

Patricija Bliuj-Stodulska

Rozmowy zwierząt

Wydawnictwo Papierówka, Szewnica 2015, s. 96

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter