70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Xavier Cervera/Panos/Phonton Media

Moralność mózgu

Ogólny poziom agresji, lęku czy samokontroli być może zmienił się na zasadzie doboru naturalnego, w procesie „udomawiania człowieka przez człowieka”. Natomiast nie sądzę, żebyśmy mieli nowo wbudowane w mózg bezpieczniki moralne. Większe znaczenie mają proces socjalizacji i dobre warunki bytowe.

Karolina Głowacka: Co nam daje moralność jako gatunkowi?

Paweł Boguszewski: Pozwala funkcjonować w obrębie grupy, ba to dzięki działaniu w niej gatunkowi zwykle łatwiej jest przetrwać.

 

Inne zwierzęta też tworzą grupy. Czy dostrzega Pan coś, co wyróżnia człowieka?

Dzięki umiejętności myślenia abstrakcyjnego w przypadku Homo sapiens te grupy mogą być bardzo liczne i niezwiązane ze sobą bliskością genetyczną, ale np. połączone ideą. Moralność, rozumiana jako granie według określonych reguł, daje nam możliwość tworzenia narodów i państw.

To nas wyróżnia, ale byłbym ostrożny ze stawianiem kategorycznej granicy w kwestiach społecznych pomiędzy człowiekiem a zwierzętami. Podejście klasyczne, wywodzące się z filozofii, mówi, że człowiek jest gatunkiem odrębnym i wyjątkowym oraz że większość zjawisk, które obserwujemy u siebie, w ogóle nie dotyczy zwierząt. Co więcej, część gatunku ludzkiego była wyłączona poza nawias „prawdziwej ludzkości”. Aborygeni dopiero w roku 1967 zostali wykreśleni z księgi fauny i flory Australii. Najpierw byli traktowani jako fauna, potem jako gorszy rodzaj człowieka.

Neuronauka podchodzi do tego inaczej. Bada reakcje mózgu, poznaje mechanizmy przetwarzania bodźców środowiskowych, nie zakładając przy tym granic gatunkowych.

Przeciwnie, stara się zobaczyć wspólne cechy ludzi, małp, innych ssaków i reszty zwierząt. Jeśli znajdujemy takie elementy, tzn., że są one produktem ewolucji, dostaliśmy je w spadku po naszych zwierzęcych przodkach. Naukowcy starają się znaleźć ciągłość, w tym ciągłość zjawisk, które można opisać jako moralność, społeczne wartościowanie czy społeczną etykę.

 

Czy naukowcy potrafią określić moment, w którym pojawiła się moralność?

Myślę, że nie da się jednoznacznie wyznaczyć takiego momentu w historii życia na naszej planecie. Poza tym moralność jest trudno definiowalnym zjawiskiem, szczególnie jeżeli chcemy badać ją u zwierząt. Podobnie jest z innymi tego typu koncepcyjnymi zjawiskami, np. z emocjami. Każdy badacz emocji musi zwykle założyć z góry definicję operacyjną konkretnej emocji, czyli zaznaczyć, z której definicji korzysta w badaniach. „Emocja”, „moralność” to są tzw. pojęcia parasolowe, przykrywają bardzo wiele zjawisk oraz zachowań. U zwierząt możemy obserwować zachowania, które u ludzi uznalibyśmy za moralne, np. pies broni innego przedstawiciela swojego gatunku, narażając się na zranienie.

 

Albo matka chroni swoje młode. To u zwierząt powszechne.

Tak, tylko czy to jest moralne w kategoriach świadomego wyboru moralnego? Czy jedynie zwykły odruch? Odpowiedź na to pytanie trudno będzie uzyskać od zwierząt. U ludzi mamy możliwość świadomego wglądu w siebie, który sprawia, że jesteśmy w stanie rozumieć swoje zachowanie. I posiadamy metody komunikacji, możemy opowiedzieć o tym doświadczeniu.

 

Taki wgląd, ocena samych siebie zachodzi pod warunkiem, że ludzie są racjonalni.

Oczywiście, że nie są. To znaczy: przeważnie nie są. Na racjonalny osąd możemy liczyć w ograniczony sposób i wymaga on czasu oraz wysiłku.

Nasza nieracjonalność ma źródła w tych samych układach mózgowych, które regulują zachowania określane jako moralne, takie jak pomoc osobnikom własnego gatunku czy uczciwość wobec drugiej osoby. Jeśli jednak zostaniemy oszukani, staramy się ukarać oszusta, nawet jeśli na tym stracimy. Adam Smith uważał, że człowiek jest jednostką racjonalną i zawsze wybierze ekonomiczny zysk. Ale to nieprawda. Pokazały to liczne eksperymenty z grami ekonomicznymi. W jednej z takich gier gracz ma zaakceptować podział 10 zł dokonany przez nieznaną mu osobę. Jeżeli zaakceptuje podział, to obaj dostają pieniądze. Jeżeli odrzuci układ, obaj odchodzą z pustymi rękoma. W przeważającej liczbie przypadków, jeżeli gracz uzna, że druga osoba źle podzieliła pieniądze, np. z 10 zł przyznała sobie 8, a 2 jemu, to odrzuci podział. Straci swoje darmowe 2 zł, ale nie dopuści, by „oszust” dostał więcej. Ale jeśli graczowi powie się, że podziału dokonał komputer, to człowiek akceptuje układ i zabiera swoje 2 zł. Pokazuje to, że nawet w prostych wyborach ekonomicznych nie jesteśmy racjonalni. Zamiast niewielkiego zysku wybieramy moralne piętnowanie oszustwa. Nie ma na to racjonalnego i ekonomicznego wytłumaczenia.

Taki mechanizm ma ewolucyjnie znaczenie. Zawsze w populacji pojawią się pasożyty niedbające o wspólne dobro, na których traci cała grupa. Trzeba minimalizować takie zjawiska, dlatego wybieramy dla tych osobników karę, nawet jeśli jest kosztowna. To już jest coś, co można nazwać osądem moralnym. Frans de Waal, doskonały naukowiec, prymatolog i etolog, przeprowadził badania, w których małpy musiały współpracować o nagrodę.  Jeśli nagradzana była tylko jedna z nich, to dzieliła się z partnerką. To już krok do tego, co nazwać możemy poczuciem sprawiedliwości społecznej. Inny przykład: małpa poczuła się oszukana, bo dostała kawałek zwykłego ogórka zamiast obiecanego pysznego winogrona. Widziała, że jej towarzyszka za taki sam żeton dostaje właśnie winogrono. Jej reakcja to wściekłość i wyrzucenie ogórka, którego w innych warunkach zjadłaby ze smakiem. To wygląda jak poczucie krzywdy moralnej.

Można zejść jeszcze niżej w drabinie ewolucji. Empatia. Ją bada się znacznie trudniej, bo jest zjawiskiem wewnętrznym, odczuciem rodzącym się w mózgu. Ale widać jej manifestacje w postaci zachowania, np. u szczurów. W ostatnich latach powstała cała seria badań na temat zachowań ratunkowych, prowadzona m.in. w laboratorium Peggy Mason z University of Chicago. Szczur ma do wyboru: albo samemu zjeść szybko czekoladę, albo najpierw wyswobodzić zamkniętego kolegę. Zwykle decyduje się uwolnić więźnia. Jeszcze inne doświadczenie: szczur dostanie smaczną nagrodę, ale to spowoduje coś nieprzyjemnego dla jego towarzysza. Zwykle szczur rezygnuje ze smakołyku.

 

Czy zwierzęta są moralne?

Wydaje mi się, że w pewnym sensie tak. Zwierzęta społeczne działają według wbudowanego kodu i wykazują działania, które możemy zidentyfikować jako moralne albo niemoralne. Wrócę do szczurów. W jednym z eksperymentów skonstruowano specjalny labirynt wodny, w którym ukryty był pokarm. Szczury siedziały na platformie. Żeby zdobyć pokarm, musiały przepłynąć labirynt i wrócić na platformę, tylko tam dało się go zjeść. Grupa się dość szybko podzieliła na tych, którzy pływali, i tych, którzy czekali na platformie i siłą zabierali zdobycz.

 

Czysty wyzysk.

Jak widać, także u szczurów są ci moralni i niemoralni. Tak samo jak w społeczeństwie ludzkim.

 

Szczury trudno posądzić o etyczne rozważania. Skoro obserwujemy u nich tak podobne do ludzi zachowania, to może i naszych decyzji nie należy traktować jako w pełni przemyślanych. Raczej powinniśmy powiedzieć: nasze struktury mózgowe powodują, że podejmujemy określone decyzje.

Tak – tyle że u ludzi ten mechanizm działa trochę inaczej. Mamy w sobie altruizm wobec zupełnie obcych ludzi, z którymi czujemy więź, mimo że nie jest to więź genetyczna ani wytworzona przez wspólne wychowanie. Skąd się biorą te wszystkie zachowania wspierające grupę?

Ewolucja nie działa na poziomie jednostek, tylko gatunku, grupy. To kalkulacja.

Jeśli się poświęcę, ale dzięki temu przeżyje dziesięcioro mojego potomstwa, to mnie się  to genetycznie opłaca, a grupa zyskuje więcej osobników.

 

Czy możemy podzielić moralność na małe kawałki – empatię, ocenę moralną, kalkulację ekonomiczną itd. – i umiejscowić je w mózgu, opisać chemicznie?

To właśnie próbuje robić nauka. Zacznijmy od empatii. Jej podstawą jest zrozumienie, że istnieje odmienny żywy osobnik, który ma umysł inny od naszego. Dzieci do tego dorastają – funkcjonuje rozwojowa teoria umysłu, według której w pewnym wieku dzieci zaczynają pojmować, że ktoś może czegoś nie wiedzieć albo wiedzieć więcej niż one. Zwierzęta też rozumieją, że inny osobnik tego samego gatunku może odczuwać ból.

Za empatię najprawdopodobniej odpowiedzialne są m.in. tzw. neurony lustrzane odkryte przez Giacomo Rizzolattiego. To neurony, które aktywują się w odpowiedzi na obserwowane działanie u innego osobnika. Podejrzewa się, że ich dysfunkcja jest odpowiedzialna za problemy społeczne obecne w spektrum autyzmu.

 

Na czym to polega? Widzimy perkusistę i poruszamy się w rytmie muzyki?

To dobry przykład, szczególnie jeśli sami potrafimy grać na perkusji. Te komórki po raz pierwszy zostały znalezione właśnie w układzie ruchowym. Badacze szukali neuronów odpowiadających za intencje sięgania po coś. Znaleźli – neurony aktywizowały się w podobny sposób, kiedy małpa sięgała po orzeszek, i to niezależnie od trajektorii ruchu łapką. Nie był to zatem neuron odpowiedzialny za ruch poszczególnych mięśni, tylko za intencję akcji. Kiedy student nadzorujący doświadczenia na oczach małpy sięgnął po orzeszka, to u niej uruchomiły się te same neurony! Zrozumiała, że student sięgnął po orzeszka. To było fantastyczne odkrycie, otworzyło pola do kolejnych badań. Neurony lustrzane odnaleziono u ludzi, psów i wielu innych gatunków.

To te neurony powodują, że kiedy zobaczymy czyjąś przestraszoną twarz, zaczynamy się bać. Podobnie jest w przypadku uczucia obrzydzenia. Jeżeli jednemu z dzieci w przedszkolu podczas posiłku zdarzy się zwymiotować, to zwykle kilkoro innych idzie w jego ślady. To się wydaje głupie, ale to są świetne mechanizmy obronne: jeżeli ktoś się zatruł, to lepiej tego nie jeść; jeśli ktoś się boi, to pewnie gdzieś jest zagrożenie.

Warto podkreślić, że neurony lustrzane nie działają na zasadzie świadomego rozumienia: pojmuję, że ktoś się uśmiecha, jest mu wesoło, więc uśmiecham się i ja. To działa głębiej, na poziomie nieświadomego przetwarzania bodźców ze środowiska. Widać to w przypadku bardzo rzadkiego syndromu „widzenia mimo ślepoty”. Osobom, które mają uszkodzoną korę wzrokową, ale zachowaną siatkówkę i podkorowe szlaki wzrokowe i nie widzą świadomie, pokazuje się twarze o określonej emocji. Te osoby nadal twierdzą, że nie widzą, co jest na obrazku, ale zgadują emocje dużo lepiej, niżby wynikało to z losu.

 

Czyli empatia ma swoje źródła w strukturach tak bardzo niezależnych od świadomości?

Na to wygląda. Freud jako pierwszy pokazał, że człowiek nie jest istotą racjonalną, że ogromne znaczenie ma podświadomość. Neuronauka dowodzi, że większość procesów jest nieświadoma. I to nie tylko tych, o których mówił Freud, jak popędy, ale nawet odbieranie obrazu rzeczywistości, która nas otacza.

 

Co z czynnikami chemicznymi? W kontekście moralności, zaufania często mówi się o pozytywnym wpływie oksytocyny.

W „popnauce” oksytocyna jest często redukowana do hormonu szczęścia. To nie takie proste. Oksytocyna nie ma jednoznacznej funkcji. Oczywiście odgrywa ważną rolę w sytuacjach społecznych. Ma też znaczenie w budowaniu więzi matki z dzieckiem, pozwala uruchomić instynkt matczyny. Próbowano ją stosować w celu zwiększenia empatii, wzbudzenia zaufania czy też sympatii. Wyniki tych doświadczeń są często niejednoznaczne, nie spodziewałbym się, że będziemy stosować ją jako lek na polepszenie empatii.

 

Czy w takim razie można wychować dziecko bardziej ufne i empatyczne, np. częściej je przytulając?

Tu docieramy do odwiecznego dylematu – geny czy środowisko? Żeby odpowiedzieć na to pytanie w pełni naukowo, należałoby przeprowadzić kontrolowany eksperyment, najlepiej na bliźniętach jednojajowych, podzielonych na dwie grupy. Nikt oczywiście nie robi takich badań. Kiedy chcemy zrozumieć tego rodzaju zjawiska, zwykle analizujemy cechy charakteru i zachowania jednojajowych bliźniaków oddanych do adopcji, które wychowały się w różnych środowiskach. Genotyp jest ten sam, ale środowisko inne. Alternatywna metoda to badanie dzieci adoptowanych – to samo środowisko, ale różny genotyp. Na pewno cecha wrażliwości została w jakiś sposób zakodowana w genach, ale jest jeszcze epigenetyka – czyli proces, który decyduje o ekspresji danego genu. To bardzo złożony mechanizm i trudno tu o zero-jedynkową odpowiedź. Myślę, że nadmiernie przytulając, dużo nie polepszymy, ale nie przytulając, zapewne pogorszymy.

 

Czy każde ludzkie dziecko rodzi się z takim samym potencjałem moralnym?

Na te pytania też próbują odpowiedzieć naukowcy, m.in. tacy jak Paul Bloom czy Simon Baron-Cohen. Badają oni kilkumiesięczne dzieci, żeby znaleźć mechanizmy, które mamy wdrukowane genetycznie – zanim jeszcze środowisko odciśnie na nas swoje piętno. Bloom stawia pytanie: czy współpraca, poczucie, kto jest dobry, kto jest zły, są wrodzone? W badaniach stosuje proste techniki, zaczerpnięte z badań nad małpami, jak choćby długość fiksacji, czyli skupiania wzroku na bodźcu. Dziecko zwykle będzie patrzyło dłużej na coś, co lubi, a unikać będzie bodźca, którego nie lubi. Przed maluchami odgrywane są zatem scenki, w których jedna pacynka pomaga lub przeszkadza drugiej. Dłużej będą one patrzyły na tę pomagającą – w sposób naturalny preferują tych, którzy pomagają. Skoro tak reagują dzieci, które nie nasiąknęły jeszcze kulturą, to najprawdopodobniej jest to mechanizm wrodzony.

Te same badania pokazują też wbudowany mechanizm wierności grupie, swoistej lojalności plemiennej. Dziecko miało do wyboru dwie przekąski, wybierało jedną i wtedy tę samą przekąskę „jadły” też pacynki. Kiedy okazało się, że w odgrywanej scence ta pacynka, która jadła tę samą przekąskę co dziecko, była zła, to dziecko i tak było po jej stronie. To znaczy: temu, kto jest ze mną w grupie, mogę wybaczyć pewne złe rzeczy zrobione wobec kogoś innego. Ten inny staje się obcy. To pokazuje, niestety, potencjalnie ciemną stronę wrodzonych mechanizmów moralności, gdzie wystarczy kogoś wyłączyć z grupy, by stał się obiektem ataku lub spotkał się choćby z brakiem ochrony moralnej wewnątrz grupy.

 

Czy te badania były robione na różnych kontynentach? Czy możemy powiedzieć na pewno, że wszystkie dzieci mają ten sam bagaż mechanizmów moralnych?

Te badania były prowadzone w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest dużo osób różnego pochodzenia etnicznego, więc badacze mają szansę na kontrolę tej zmiennej. Natomiast słusznie Pani podnosi kwestię generalizacji wyników na całość populacji ludzkiej. Tego typu badania wymagają licznych replikacji, czyli powtarzania eksperymentu w takich samych lub zbliżonych warunkach i koniecznie przez innych badaczy.

Niestety, czasopisma naukowe nie chcą publikować wyników badań replikacyjnych, co powoduje, że naukowcy nie są chętni do ich przeprowadzania.

 

Jeśli założymy, że wszystkie dzieci mają podobną bazę, to co wpływa na to, że jeden jest niemoralnym przestępcą, drugi wyzyskującym kapitalistą, a trzeci pomaga właśnie uchodźcom z Syrii?

Rodzimy się różni. I nie przychodzimy na świat jako tabula rasa – mamy podobną bazę, ale nie taką samą. Można zapytać: dlaczego tak jest? Wydaje mi się, że odpowiedź znowu tkwi w ewolucji. Gatunki złożone z identycznych osobników są wrażliwe na zmiany w środowisku. Jeśli pojawi się drapieżnik i znajdzie słaby punkt takiego gatunku, to z łatwością wytrzebi go całkowicie. Poza tym tworzenie dynamicznej i elastycznej grupy wymaga zróżnicowanych jednostek. Każda zbiorowość potrzebuje mieć kogoś, kto wszystkich pogania, kogoś, kto zawsze będzie sceptyczny, kogoś strachliwego i kogoś odważnego. Dopiero ta mieszanina nadaje jej siłę i zwiększa szanse na przeżycie gatunku. Działają na nas zawsze dwa czynniki – geny i wychowanie. Empatia, chociaż ma komponent genetyczny, nie jest wyłącznie dziedziczona. Nawet rodzeństwo czasami zupełnie się różni.

Tego, że jeden osobnik będzie empatyczny, a drugi okaże się idącym po trupach egoistą, upatrywałbym zarówno w komponencie genetycznym i epigenetycznym, jak również w doświadczeniu życiowym człowieka.

Wrodzoną empatię można zagłuszyć, i to na wiele sposobów. Dana osoba może stracić wrażliwość poprzez manipulację, gdzie dehumanizujemy ofiarę. Są sytuacje, które sprawiają, że z przeciętnego, dobrego człowieka wychodzi ta pierwotna bestia. Jak w słynnym eksperymencie Philipa Zimbardo z więzieniem, który trzeba było bardzo szybko przerwać z powodu eskalacji przemocy.

 

Czy nauka może coś powiedzieć na temat moralności dawnych Homo sapiens? Byli od nas moralnie gorsi? Idziemy ku lepszemu? Steven Pinker ma rację?

Według mnie i Steven Pinker, i John Gray w swojej dyskusji się mijają. Powiedziałbym też, że zupełnie nie dotykają kwestii moralności. Pinker twierdzi, że żyjemy w coraz lepszym świecie, gdzie istnieje coraz mniejsza szansa, że zostaniemy zabici przez innego osobnika naszego gatunku. Gray mówi, że wcale tak nie jest, że konfliktów nie jest mniej, tylko są inne. Statystyka ma to do siebie, że jak się chce coś udowodnić, da się to zrobić.

Ogólny poziom agresji, lęku czy samokontroli być może zmienił się na zasadzie doboru naturalnego, w procesie „udomawiania człowieka przez człowieka”. Tak jak hoduje się zwierzęta w kierunku ras łagodnych, nie dopuszczając do rozmnażania tych agresywnych. Kiedyś większe szanse na przekazanie swoich genów miał ten, kto sprawniej wywijał maczugą lub mieczem, dziś ten, kto lepiej zarabia dzięki sprytowi i zaradności. Taki mechanizm może powodować łagodnienie gatunku ludzkiego. Natomiast nie sądzę, żebyśmy mieli nowo wbudowane w mózg bezpieczniki moralne. Większe znaczenie mają proces socjalizacji i dobre warunki bytowe – kiedy człowiek nie musi się przygotowywać do walki o byt. To jest może nie tyle kwestia wychowania, ile właśnie poprawy warunków życia, które są znacznie lepsze, niż to było choćby 100 lat temu. Ale to nakładka społeczna, i to dość krucha. Wystarczy wspomnieć wojnę na Bałkanach i inne obecne konflikty zbrojne dotyczące eksterminacji ludności cywilnej, których po potwornych doświadczeniach Holokaustu miało już nie być.

 

Czy neuronauka rozwinie się do tego stopnia, że będziemy w stanie na globalną skalę przeprowadzić proces, w wyniku którego wszyscy staniemy się lepsi?

Myślę, że nie. Po pierwsze, jak zdefiniować, czym jest to bycie lepszym? Po drugie, zawsze istnieć będzie grupa, która nie chce się zrobić lepsza i „zje” tych, co chcą być bardziej moralni. Wydaje mi się, że to całkowicie utopijne i do tego potencjalnie niebezpieczne.

 

To może na mniejszą skalę? Neuroresocjalizacja recydywistów?

To poważne pytanie natury etycznej. Są przypadki dziedzicznej nadmiernej agresji, gdy większość członków rodziny odsiadywała wyroki w więzieniu za przestępstwa związane z agresją, np. morderstwa lub pobicia. Spowodowane to jest słabszą kontrolą impulsów, co wynika z podłoża genetycznego. W takich przypadkach jest więc wysoce prawdopodobne, że kolejne dziecko w rodzinie będzie miało takie same problemy. Czy mamy zatem prawo, zanim zrobi cokolwiek złego, przymusowo poddać je terapii lub zapobiegawczo leczyć farmakologicznie?

Zdarzają się też sytuacje odwrotne, kiedy uszkodzenie lub choroba mózgu robi z ludzi przestępców. W książce Davida Eagelmana opisany jest przypadek mężczyzny, który zaczął wykazywać skłonności pedofilskie – gromadził pornografię dziecięcą. Okazało się, że miał guza mózgu. Po usunięciu wszystko ustąpiło. Kiedy guz zaczął odrastać, skłonności wróciły. Jednak nie daje nam to wskazówki, jak leczyć fizycznie zdrowych przestępców z ich skłonności.

 

Czy byłoby to możliwe technicznie?

Póki co nie. To są zbyt subtelne rzeczy. To tak, jakbyśmy chcieli młotkiem naprawić komputer. Możemy coś zmiażdżyć i permanentnie wyłączyć, ale za pomocą młotka nie przeprogramujemy układów scalonych ani nie zmienimy kodu. Na razie nie potrafimy jeszcze narzędziami neuronauki wyleczyć np. fobii. Możemy obniżać ogólny poziom lęku, ale nie umiemy osłabiać fobii na konkretną rzecz. W przypadku takich chorób, jak: depresja, nadmierna lub zbyt mała pobudliwość czy lęk uogólniony, obiecującą techniką jest głęboka stymulacja mózgu, ale te badania nadal znajdują się w fazie eksperymentalnej.

Niestety, dużo prościej jest kierować człowiekiem w złą stronę. Stworzenie bezwzględnych, okrutnych, pozbawionych empatii żołnierzy nie wymaga wcale neuroarsenału. Nie trzeba żadnej wyrafinowanej techniki. Widać to dobrze chociażby po dzieciach, które walczą w konfliktach zbrojnych w Afryce lub przeprowadzają zamachy samobójcze.

 

Chyba nie do końca pojmujemy, jak działa moralność.

To prawda. Badanie moralności przez neuronaukę jest stosunkowo nową sprawą. Neuroobrazowanie mózgu jest możliwe od kilkudziesięciu lat. Wcześniej moralność pozostawała domeną filozofów i psychologów. Dopiero teraz do badania zachowań moralnych możemy zaprząc nowoczesną technologię, szukać obwodów neuronalnych, jak również substancji chemicznych, które te obwody regulują.

 

Mózg nami zarządza, ale czy my sami możemy wpłynąć na to, jak on wpływa na nas? Medytacjami, postami…

Poszczenie ma wiele zalet, ale, jak mówi przysłowie, człowiek głodny, człowiek zły. Ostrożnie więc. Współczesna psychologia i neuronauka pokazują, że mamy wbudowane mechanizmy skrótów myślowych – tzw. heurystyki, na których działanie musimy uważać. Pozwalają one szybko podejmować decyzję bez angażowania zasobów umysłowych mówiących np., czy kogoś lubimy lub czy coś nam zagraża. Taka droga na skróty często pomaga, ale może nas sprowadzić na manowce. Wtedy trzeba racjonalnie przyjrzeć się swoim decyzjom, zanegować je i sprawdzić przesłanki, na podstawie których je podjęliśmy. Czyli spokojnie, bez presji czasu, wszystko na chłodno skalkulować.

To jest koncepcja wolnego i szybkiego myślenia zaproponowana przez Daniela Kahnemana. Jeśli np. podejmujemy decyzję kupna samochodu, warto zastanowić się, czy zrobiliśmy to dlatego, że dokładnie taki samochód pasuje do naszych potrzeb, czy też podoba nam się reklama tego pojazdu, działa na nas legenda marki, jest on akurat w promocji lub też polubiliśmy sprzedawcę. Trzeba mieć wgląd w siebie i być świadomym technik manipulacji.

 

Medytacją, refleksją poprawimy wgląd w siebie.

Tak, świadome podejście do naszej nieświadomości i kontrola emocji są ważne.

 

To zmienia coś fizycznie w naszym mózgu?

Każde uczenie się to modyfikowanie istniejących synaps i tworzenie nowych połączeń między neuronami. Kiedy zdobywamy większą samokontrolę, w naturalny sposób przebudujemy swój mózg.

_

Paweł Boguszewski – Dr, neurofizjolog z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata