70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Kacper Kowalski/Forum STR

Minogi, chrobotki i borowce na placu budowy

Największą zmorą dla bioróżnorodności jest fragmentacja środowiska. Obecnie próbuje się naprawić jej skutki przez kosztowne inwestycje – budowę przejść dla zwierząt nad istniejącymi autostradami i wyburzanie przegród na rzekach. O naturze powinniśmy jednak myśleć wcześniej.

Marzena Zdanowska: Zajmuje się Pani oceną oddziaływania inwestycji na środowisko naturalne. Zastanawiam się, jak wyjaśnić, co to dokładnie znaczy, żeby nie utonąć na wstępie w biurokratycznym żargonie.

Joanna Tomaszkiewicz: Zacznijmy więc od cytatu z papieża Franciszka. Wiedziała Pani, że w Laudato si’ napisał dokładnie o tym, czym zajmuję się zawodowo? Czytamy: „182. Przewidywanie wpływu inicjatyw w dziedzinie przedsiębiorczości i projektów na środowisko wymaga przejrzystych procesów politycznych i dialogu (…). 183. Studium oddziaływania na środowisko nie powinno być późniejsze niż opracowanie projektów produkcyjnych czy jakiejkolwiek polityki, planu lub programu. Musi należeć do tych działań od samego początku i mieć charakter interdyscyplinarny, przejrzysty i być opracowane niezależnie od jakiejkolwiek presji gospodarczej lub politycznej. 184. Kiedy pojawiają się ewentualne zagrożenia dla środowiska, dotyczące dobra wspólnego obecnego i przyszłego, to trzeba, aby decyzje podejmowane były na podstawie porównania możliwego ryzyka i korzyści, jakie niesie ze sobą każdy alternatywny wybór”. To jest niesamowite, bo encyklika nie tylko mówi o potrzebie oceny oddziaływania na środowisko, ale wchodzi w szczegóły, opisuje, jak powinien wyglądać proces.

Chodzi po prostu o to, aby przed wydaniem zgody na pewne inwestycje, ale także stworzeniem planów, programów i strategii zawierających ramy ich realizacji rozważyć wpływ naszego działania na środowisko i życie człowieka.

Żeby kwestie środowiskowe i społeczne zostały włączone do procesu decyzyjnego na równi z zagadnieniami technicznymi i finansowymi.

 

Kiedy, w realiach polskiego prawa, wymagane jest opracowanie raportu z oceny oddziaływania na środowisko?

Ocena to procedura administracyjna, która ma miejsce w przypadku przedsięwzięć „mogących znacząco oddziaływać na środowisko”. W rozporządzeniu Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r. przedsięwzięcia te zostały zdefiniowane i podzielone na „mogące zawsze znacząco oddziaływać na środowisko” i „mogące potencjalnie oddziaływać na środowisko”. Raport jest tworzony zawsze dla inwestycji z pierwszej grupy. W przypadku drugiej grupy odpowiednie organy najpierw podejmują decyzję w tej sprawie. O przynależności do poszczególnych grup decyduje nie tylko rodzaj przedsięwzięcia, ale również jego wielkość określona parametrami, które nazywamy progami kwalifikacji.

W praktyce raporty robi się dla fabryk, w których wykorzystuje się procesy chemiczne lub biologiczne, elektrowni, hut, kopalni, linii kolejowych, autostrad i mniejszych dróg, portów, zapór rzecznych, składowisk odpadów, ferm, terenów usługowych itd.

 

Czyli kiedy budujemy dla siebie dom, nie musimy zamawiać takiego raportu?

Zazwyczaj nie, chyba że mamy do czynienia z terenami objętymi programem Natura 2000, stanowiącym mechanizm ochrony bioróżnorodności na terenie Unii Europejskiej. Na tych obszarach każde przedsięwzięcie – dom prywatny, domek letniskowy, parking – musi zostać sprawdzone pod kątem tego, czy może tworzyć zagrożenie dla środowiska. Jeśli istnieją jakiekolwiek wątpliwości, raport będzie wymagany nawet dla maleńkiej inwestycji.

 

Wszystko zatem zależy od miejsca.

Od miejsca i rodzaju inwestycji, bo w ocenie oddziaływania na środowisko właśnie ich połączenie jest istotne. Sytuacja lokalizacji określonego przedsięwzięcia w określonym miejscu jest niepowtarzalna.

 

Czy dobrze rozumiem, że należy zwrócić uwagę na to, czy przedsięwzięcie ma powstać na terenie Natura 2000 czy 100 m dalej, już poza jego granicą?

W Polsce funkcjonują dwa systemy ochrony przyrody. Pierwszy to nasz stary system, polegający na wyznaczaniu obszarów chronionych, takich jak parki narodowe, parki krajobrazowe, rezerwaty przyrody czy obszary chronionego krajobrazu. Mają one ściśle wytyczone granice, w których obowiązują określone zakazy. Zdarza się, że po jednej stronie drogi można coś modyfikować, budować, przekształcać, a po drugiej – już nie, bo to np. park narodowy. Drugi system opiera się na sieci obszarów Natura 2000. To szersze podejście, integrujące wszystkie aspekty środowiska, które umożliwiają istnienie wartości określanych jako dziedzictwo przyrodnicze Europy. Różnica polega na tym, że dla obszarów Natura 2000 nie istnieje zamknięty katalog zakazów. Jest tylko jeden: nie można podejmować działań mogących, osobno lub w połączeniu z innymi czynnościami, znacząco negatywnie oddziaływać na przyrodę. Tym razem nie chodzi bowiem o „chronione obszary”, tylko o „obszary ochrony” gatunków i siedlisk. Czyli ważne są nie same granice, ale cel utworzenia obszaru. Narzędziem takiej ochrony powinno być odpowiednie planowanie przestrzenne możliwych form zagospodarowania na obszarach Natura 2000 i w ich otoczeniu. Może się bowiem okazać, że przedsięwzięcie zlokalizowane na tych obszarach nie będzie miało wpływu na cel ochrony, a wpływ taki może mieć inwestycja realizowana w jego sąsiedztwie. Taką sytuację mieliśmy w przypadku lotniska w Modlinie. Mimo że nie jest zlokalizowane w granicach obszaru, tylko w pobliżu kilku, utworzonych dla ochrony ptaków i nietoperzy, została dla niego przeprowadzona pełna ocena oddziaływania na obszary Natura 2000. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter