fot. David Kawai/Bloomberg/Getty
Marta Kijewska-Trembecka styczeń 2019

Jak zostać Kanadyjczykiem

Rzeczywista wielokulturowość to nie suma kultur, ale nowa jakość, która powstaje z tej wielości. Pół wieku po ogłoszeniu polityki pluralizmu kulturowego Kanada wciąż musi się mierzyć z nowymi wyzwaniami. Projekt wielokulturowości sprzed kilku dekad traci na swej aktualności.

Artykuł z numeru

Stoicyzm na nowo odkrywany

Stoicyzm na nowo odkrywany

Na niemal 10 mln km2 mieszka tu obecnie niewiele ponad 35 mln ludzi. Zdecydowana większość z nich żyje na 130-milowym pasie wzdłuż granicy z USA. Od wielu dekad Kanada przyjmuje corocznie od 150 do ponad 200 tys. imigrantów pochodzących z całego świata, także z jego najbardziej egzotycznych stron. Oficjalne dane z 2016 r. mówią, że obecnie w Kanadzie mieszkają przedstawiciele ok. 250 grup etnicznych, którzy mówią ponad 200 różnymi językami. Różnicowanie etniczne społeczeństwa kanadyjskiego systematycznie postępuje. Tylko w okresie między 2011 a 2016 r. przyjechali do Kanady przedstawiciele prawie 50 nowych grup etnicznych. Wśród nich m.in. Hazarowie, Kirgizi, Karenowie i Bhutańczycy z Azji czy Edo, Ewe, Malinke i Wolofowie z Afryki. W 1871 r., gdy przeprowadzono pierwszy kanadyjski spis powszechny, 84% imigrantów pochodziło z jednego miejsca – Wysp Brytyjskich.

Do 1967 r. kanadyjskie prawo imigracyjne zezwalało na wjazd jedynie osobom z Europy i USA, wśród nich jedni byli bardziej, a inni mniej mile widziani. Kolorowa imigracja pojawiła się dopiero u progu lat 70. XX w. Dziś tzw. visible minorities stanowią już więcej niż jedną piątą część społeczeństwa Kanady i, co oczywiste, ponad 70% z nich nie urodziło się w Kanadzie. W ostatnich latach wśród imigrantów nadal dominują przybysze z Azji (62%), na drugim miejscu znajdują się Afrykanie (to ponad 13% najnowszych kanadyjskich imigrantów). W 1981 r., gdy po raz pierwszy pojawiły się dane odnoszące się do mniejszości kolorowych, wskazywano na niespełna milion osób, czyli wówczas ok. 5% kanadyjskiej populacji.

Od początku lat 70. XX w. kanadyjskie wieloetniczne społeczeństwo radykalnie zmieniło więc swoje oblicze. Istotnej transformacji uległy także relacje między głównymi „graczami etnicznymi”. W myśl zapisów nowej konstytucji z 1982 r. w oficjalnym kanadyjskim życiu społeczno-etnicznym wyróżniane są trzy zasadnicze podmioty: grupy założycielskie, ludność rodzima i grupy etniczne. Natomiast bardziej szczegółowa klasyfikacja wskazuje na: grupy pochodzenia brytyjskiego i francuskiego, czyli przede wszystkim Quebecois, Indian, Metysów i Inuitów, a wśród etników na tzw. stare białe grupy i nowe kolorowe, czyli visible minorities. Każda z nich zajmuje inne miejsce we współczesnym społeczeństwie kanadyjskim i miejsca te nie są wymienne.

Imigracja jest współcześnie głównym źródłem wzrostu liczby mieszkańców Kanady i jej dalszego zróżnicowania etnicznego. W ubiegłym roku minęło pół wieku od wprowadzenia tzw. punktowego systemu przyjmowaniu imigrantów. Nowe prawo kończyło epokę White Canada Policy, wprowadzało zakaz dyskryminowania kogokolwiek z uwagi na kolor jego skóry czy pochodzenie etniczne. Nabór imigrantów miał się opierać przede wszystkim na kryterium ich przydatności dla kanadyjskiej gospodarki i życia społecznego. W wersji nieco zmienionej prawo to obowiązuje do dziś.

Fenomenem kanadyjskim nie jest jednak tylko coroczna liczba przyjmowanych imigrantów, ale także, a może przede wszystkim, to, że Kanadzie udało się uniknąć napięć wynikających z prowadzonej polityki migracyjnej. Przez ostatnie pół wieku zrobiono bardzo wiele, aby uchronić się od „toksycznej mieszanki imigracyjnej” zagrażającej poczuciu bezpieczeństwa. Nie udało się temu zapobiec ani w Europie, ani w Ameryce.

Na wszystkich szczeblach kanadyjskiego życia publicznego dominującym przekazem dotyczącym kwestii imigracyjnych jest informacja pozytywna, przypominająca, że wszyscy jesteśmy imigrantami. Wielkie znaczenie mają deklaracje polityków wszystkich opcji konsekwentnie popierających politykę imigracyjną. Wtórują im mass media, a to odgrywa niebagatelną rolę. Takie przekazy są dla wieloetnicznego społeczeństwa wartościowe, pozwalają, szczególnie grupom z krótką jeszcze kanadyjską historią, czuć się bezpiecznie w nowym kraju. Polityka imigracyjna jest stabilna i w pełni kontrolowana, lecz mało wrażliwa na potrzeby uchodźcze. Jej podstawowym celem są dobro kanadyjskiej ekonomii i rozwój kraju.

Corocznie ponad 60% imigrantów musi przejść przez gęste sito procedur imigracyjnych, kolejne 25–30% przyjmowanych jest w ramach różnego rodzaju sponsoringu, w tym łączenia rodzin, a pozostałe kilka procent może przyjechać w ramach programów pomocy humanitarnej. W 2013 r. było to niecałe 5%, w 2016 r., mimo zapowiedzi przyjęcia 25 tys. uchodźców syryjskich, tyle samo. Podobnie działo się, gdy w latach 90. miejsca do życia poszukiwali uchodźcy z Bałkanów.

Budowie i utrwalaniu pozytywnej narracji wokół migracji sprzyja także położenie kraju. Kanada jest w naturalny sposób izolowana od globalnych konfliktów i ekstremalnej biedy, które wymuszają spontaniczną ucieczkę  i migracje uchodźcze, jak choćby marsz tysięcy ludzi z Ameryki Środkowej przez Meksyk do USA. W badaniach przeprowadzonych w 2015 r. ponad 80% mieszkańców Kanady uznało, że imigracja jest konieczna do rozwoju ekonomicznego kraju i ma pozytywny wpływ na kanadyjską gospodarkę, a niemal 65% stwierdziło, że corocznie Kanada powinna przyjmować co najmniej 200 tys. imigrantów.

 

Białe oblicze wielokulturowości

Jesienią 1971 r. premier Pierre E. Trudeau, ojciec Justina Trudeau, w imieniu swojego rządu zadeklarował wprowadzenie w Kanadzie polityki wielokulturowości w ramach obowiązującej od dwóch lat oficjalnej dwujęzyczności. Deklaracja mówiła o pomocy ze strony rządu federalnego wszystkim grupom etnicznym, które dążyły do utrzymania i rozwoju dziedzictwa kulturowego w ramach wieloetnicznego społeczeństwa. Rząd zobowiązywał się wówczas do wsparcia i promowania działalności tych grup w kierunku przełamywania barier międzykulturowych i międzyetnicznych. Deklarował także wsparcie finansowe i organizacyjne w nauczaniu jednego z oficjalnych języków, co w praktyce oznaczało przede wszystkim naukę angielskiego. Dekadę później, w roku 1982, w paragrafie 27. Kanadyjskiej Karty Praw i Wolności (The Canadian Charter of Rights and Freedoms) znalazł się zapis mówiący o tym, że państwo kanadyjskie respektuje wielokulturowe dziedzictwo mieszkańców. Warto zwrócić uwagę na dwie pomijane w tym kontekście kwestie: po pierwsze – rządowa deklaracja wpisywała wielokulturowość w oficjalną dwujęzyczność, po drugie – była to deklaracja woli politycznej, a nie przyjęcie aktu prawnego, jak w przypadku dwujęzyczności, inny więc był także poziom zobowiązań rządu wobec tejże. Wielokulturowość jako prawo została w Kanadzie wprowadzona dopiero niemal 20 lat później, w 1988 r., Ustawą o wielokulturowości (The 1988 Canadian Multiculturalism Act).

Pod koniec lat 60. XX w. skład etniczny społeczeństwa Kanady odzwierciedlał zasady, które obowiązywały w kanadyjskim prawie imigracyjnym od początków federacji, a wcześniej w koloniach brytyjskich. Deklaracja wielokulturowości miała odpowiadać przede wszystkim na postulaty białych grup etnicznych, na dobre zadomowionych w Kanadzie. Na początku lat 70. grupy europejskie stanowiły trzecią część mieszkańców Kanady, a visible minorities niespełna 1%. Dwie grupy dominujące, Anglokanadyjczycy i Frankokanadyjczycy, oraz kanadyjska ludność rodzima nie były adresatami deklaracji Trudeau.

Wśród mniej oficjalnych przyczyn deklaracji najczęściej wymieniane są: dążenie do „neutralizacji” coraz bardziej napiętych relacji na linii federacja–Quebec; chęć pozyskania przez liberałów „etnicznych” głosów przede wszystkim w Ontario i na zachodzie Kanady oraz dążenie do „przykrycia” rzeczywistych i głębokich podziałów w społeczeństwie kanadyjskim, w którym szeregi elit biznesu, polityki, mass mediów etc. były opanowane przede wszystkim przez grupę pochodzenia brytyjskiego, a niemal niedostępne dla etników.

Wprowadzanie w życie zasad wielokulturowości wraz z tworzeniem wielu instytucji mających realizować deklarowane projekty niekoniecznie było odbierane pozytywnie zarówno przez poszczególne grupy etniczne, jak i obie grupy dominujące. Budżet programu dotyczącego wielokulturowości na stałe został powiązany z finansami przeznaczonymi na wprowadzanie i promowanie oficjalnej dwujęzyczności. Jak pokazują dane mówiące o pierwszych 15 latach finansowania programu wielokulturowości, nakłady nigdy nie przekroczyły 10% wspólnego budżetu, np. w 1980 r. rząd wydał na wielokulturowość 10,8 mln CAD, czyli 6% tego budżetu. Dla wielu obserwatorów kanadyjskiej sceny politycznej był to czytelny znak mówiący o rzeczywistym zainteresowaniu i zaangażowaniu rządu federalnego w zadeklarowany program.

W pierwszym dziesięcioleciu realizacja deklaracji Trudeau koncentrowała się na dotacjach do kursów nauczania języków etnicznych, wspieraniu etnicznych programów w publicznych mass mediach, gromadzeniu księgozbiorów literatury w językach etnicznych i etnicznych archiwaliów, tworzeniu kolekcji filmów prezentujących poszczególne grupy oraz wspieraniu działalności organizacji etnicznych. Najbardziej jednak spektakularnymi przedsięwzięciami były tzw. festiwale etniczne, podczas których różne grupy prezentowały to, co uznawały za najbardziej oryginalne w swojej kulturze, tradycji, odrębności. Przy różnych okazjach powstawały pawilony etniczne, w których przedstawiciele grup etnicznych, często ubrani w stroje ludowe, serwowali tradycyjne dla danej grupy przysmaki i napitki przy wtórze melodii wykonywanych na żywo przez zespół ludowy lub przy przyśpiewkach płynących z głośników. Obok przestrzeni zajętej przez polską grupę etniczną, zwykle w strojach krakowskich, stali najczęściej Ukraińcy, dalej Węgrzy albo Włosi, potem Niemcy i Islandczycy itd. Jedni serwowali bigos, drudzy pierogi, inni gulasz, pizzę, kiełbasy czy suszone ryby. Pieniądze były wydawane nie tyle efektywnie, ile efektownie, a główną zasadą było 3 × C: customs, clothing, cooking. Organizowano też przemarsze i pochody na wzór amerykańskich parad, choć najczęściej dużo skromniejsze. Promowanie elementów kultury ludowej było niemal znakiem rozpoznawczym kanadyjskiej wielokulturowości lat 70. Nie wszyscy to akceptowali, dominacja ludowego wymiaru kultur etnicznych była krytykowana zarówno przez środowiska samych etników, jak i przez tzw. ekspertów. W przpadku polskiej grupy etnicznej szczególnie mocna krytyka tego modelu płynęła ze strony imigracji tzw. solidarnościowej, przybyłej do Kanady w I poł. lat 80. W dużej mierze stanowili ją dobrze wykształceni młodzi ludzie, nieczujący związków z tradycyjną polską kulturą ludową preferowaną przez kolejne pokolenia urodzonych w Kanadzie „Polonusów”, których przodkowie wywodzili się przede wszystkim z emigracji chłopskiej.

U schyłku XX w. w Kanadzie pojawiły się nowe problemy etniczne i programy wielokulturowości musiały się z nimi zmierzyć. Zasadnicze okazały się trzy kwestie: napływ rzesz kolorowych imigrantów, tzw. przebudzenie ludności rodzimej oraz coraz bardziej napięta sytuacja w Quebecu.

 

Czas na visible minorities

W połowie lat 70. w gronie pierwszych dziesięciu krajów, z których przybyło do Kanady najwięcej imigrantów, znalazły się tylko trzy tradycyjne, resztę stanowiły kraje Azji i Wyspy Karaibskie. Kolorowym przybyszom z nowych regionów świata przyszło zmierzyć się z narastającą wobec nich niechęcią, a wręcz dyskryminacją. Okazało się, że kanadyjskie społeczeństwo nie było przygotowane na przyjęcie i zaakceptowanie coraz większej ilości imigrantów o niebiałych twarzach. Wbrew obiegowym opiniom postawy dyskryminacyjne wobec ludności kolorowej nie zniknęły w Kanadzie wraz z demokratyzacją prawa. Narastające problemy wynikające z szybko rosnącego zróżnicowania rasowego mieszkańców Kanady zmusiły rząd federalny do zajęcia się nowymi imigrantami. Od lat 80. działania w tej kwestii były dwukierunkowe. Z jednej strony przyjmowano nowe akty prawne, które zakazywały dyskryminacji rasowej w różnych sferach życia, a z drugiej – równocześnie przebudowywano założenia polityki pluralizmu kulturowego tak, aby uwzględniały nową sytuację etniczną w kraju.

Najważniejszym aktem prawnym była przyjęta w 1982 r. wraz z Aktem Konstytucyjnym Kanadyjska Karta Praw i Wolności, której paragraf 15 mówi o równości wszystkich mieszkańców wobec prawa i zakazuje dyskryminacji kogokolwiek w szczególności ze względu na rasę, pochodzenie narodowe lub etniczne, religię, płeć, wiek czy różne formy niepełnosprawności. W 1986 r. weszło w życie prawo zabraniające dyskryminacji w miejscu pracy (The Employment Equity Act).  W 1997 r. powołano urząd Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jednak największy rezonans społeczny osiągnął raport opublikowany w 1984 r. przez Specjalną Komisję Parlamentarną ds. Mniejszości Kolorowych, pod znaczącym tytułem Equality Now!. Komisja ta została powołana po alarmistycznych doniesieniach o wzrastających nastrojach rasistowskich i przejawach przemocy wobec kolorowej ludności, które miały miejsce niemal we wszystkich prowincjach. Raport opisywał sytuację etniczno-rasową w Kanadzie i w 80 rekomendacjach nawoływał rząd i różne podmioty życia publicznego do podjęcia natychmiastowych działań w celu eliminacji wszelkich form dyskryminacji. Zalecał także zmiany w systemie prawnym i sądownictwie kanadyjskim, w tym delegalizację organizacji rasistowskich i zaostrzenie kar za rasistowskie wystąpienia; domagał się równości w zatrudnieniu i prawach pracowniczych (efektem tego było przyjęcie The Employment Equity Act), wzywał do zwiększenia obecności visible minorities w publicznych mediach, wzrostu nakładów na programy integracyjne ułatwiające wejście grup kolorowych w różne sfery życia społeczeństwa kanadyjskiego, stworzenia programów edukacyjnych kształcących młodzież w duchu tolerancji i równości. Jego ogłoszenie zintensyfikowało także prace nad nowym kształtem polityki wielokulturowości. W 1985 r. powołana została Parlamentarna Komisja ds. Wielokulturowości, która w ciągu dwóch lat przygotowała raport postulujący prawne uregulowanie nowej wersji polityki pluralizmu kulturowego.

W 1988 r. przyjęto kanadyjską Ustawę o Wielokulturowości. Mówiła ona, że Kanada jest krajem wielokulturowym i ten atrybut powinien być brany pod uwagę w podejmowaniu przez administrację kanadyjską różnorakich decyzji. Rząd federalny winien promować programy eliminujące dyskryminację, ułatwiające zrozumienie różnorodności mieszkańców, a także działać na rzecz pomocy grupom etnicznym, aby te mogły chronić swój język i kulturę. W poszukiwaniu równowagi między zróżnicowaniem etniczno-kulturowym a równością obywatelską prawo kategorycznie stanowi jednak, że identyfikacja z jakimkolwiek dziedzictwem kulturowym nie może pozostawać w sprzeczności z zachowaniem pełni praw do partycypowania we wszystkich sferach kanadyjskiego życia.

Na początku lat 90. na programy związane z wielokulturowością rząd federalny przekazywał niecałe 30 mln CAD rocznie, z czego dwie trzecie wydawane było na zapobieganie postawom rasistowskim wśród mieszkańców Kanady i ich eliminowanie.

W 1997 r. Hedy Fry, minister stanu ds. wielokulturowości, ogłosił kolejną modyfikację kanadyjskiego programu pluralizmu kulturowego. Z jego niewiele zmienioną wersją Kanadyjczycy weszli w XXI w. Program ten opiera się na czterech podstawowych założeniach: mniejszości etniczno-rasowe powinny uczestniczyć w procesach decyzyjnych dotyczących spraw publicznych; zbiorowości etniczne i szerokie kręgi społeczne mają angażować się w różne formy dialogu i długofalowe programy zwalczające rasizm, a instytucje publiczne eliminować wszelkie bariery utrudniające udział grup etnicznych, religijnych i kulturowych w głównym nurcie życia społecznego, natomiast instytucje podległe rządowi federalnemu są odpowiedzialne za politykę, programy i inne działania odnoszące się do etniczno-rasowego zróżnicowania społeczeństwa Kanady.

Współczesna wersja kanadyjskiej wielokulturowości jest więc dość odległa od jej pierwotnego kształtu z początku lat 70., odległa tak dalece jak etniczny obraz Kanady w początkach XXI w. różni się od tego sprzed ponad czterech dekad.

Natives upominają się o swoje prawa

W kanadyjskim życiu publicznym ludność rodzima, czyli Indianie, Metysi i Inuici, zaistniała na dobre dopiero wraz z przyjęciem w 1982 r. Karty Praw i Wolności. Otrzymali oni prawo do szerokiego samorządu i zostali uznani za partnerów w procesach negocjacyjnych mających doprowadzić do ratyfikacji Aktu Konstytucyjnego z 1982 r. Równocześnie zostały potwierdzone wszystkie ich prawa nabyte, a wynikające z podpisanych w przeszłości plemiennych traktatów. Tym samym postawiony został pierwszy i bardzo ważny krok kończący wielowiekową dyskryminację ludności rodzimej, a ta umiejętnie i solidarnie zaczęła korzystać z nowych możliwości.

Pod koniec XX w. natives stanowili niewielki odsetek społeczeństwa. Ich siłą nie jest jednak liczba, ale to, że są tzw. pierwszymi mieszkańcami terytoriów wchodzących w skład państwa. Przez wieki spychani na margines społeczno-ekonomiczno-polityczny, postanowili wyjść z cienia i głośno upomnieć się o dawno utracone pozycje i prawa.

Kanadyjskie ustawy antydyskryminacyjne z lat 80. XX w. dotyczyły więc także ludności rodzimej, jednak ta opierała swoje plany i działania przede wszystkim na zapisach Karty. Konsekwentne działania doprowadziły do tego, że kolejne częściowe porozumienia ratyfikacyjne zawierały zapisy mówiące o prawie natives do szerokiej autonomii. W 1999 r., także dzięki solidarnemu wsparciu wszystkich natives, powstało Terytorium Nunavut, nowa kanadyjska jednostka administracyjna zarządzana przez Inuitów. Obszar Nunavut, czyli ponad 2 mln km2, w chwili powstania zamieszkany był przez ok. 24 tys. Inuitów, którzy stanowili 90% jego mieszkańców. Nunavut w języku inuktitut, rodzimym języku Inuitów, znaczy Nasza Ziemia.

Natives nie aspirują do czynnej obecności w ogólnokanadyjskich programach w ramach polityki wielokulturowości. Starają się raczej wykorzystać nowe możliwości płynące z aktualnych rozwiązań prawno-politycznych, aby po długotrwałym okresie dyskryminacji stać się pełnoprawnymi obywatelami Kanady.

Uważają, że jedynie to pomoże im uchronić swoją tożsamość i bagaż kulturowy przed zapomnieniem. Taka perspektywa pozwala im także bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość, na rozwój swojego plemienia czy szerszej: wspólnoty, i myśleć już nie tylko o utrzymaniu, ale i pomnażaniu dorobku kulturowego. Jednym z najważniejszych elementów tych starań jest bez wątpienia troska o utrzymanie języków rodzimych, którymi coraz słabiej posługują się kolejne pokolenia. Języki natives przegrywają nierówną konkurencję przede wszystkim z językiem angielskim.

 

Quebec oponuje

Gdy Trudeau ogłaszał deklarację wielokulturowości, prowincja Quebec zajęta była procesami głębokich przemian, jakie dokonywały się w następstwie Spokojnej Rewolucji (1960–1966), kończącej okres dominacji konserwatyzmu społeczno-ideologicznego i zacofania gospodarczego prowincji, a stanowiącej początek budowania Nowego Qubecu, czyli nowoczesnego społeczeństwa. Coraz wyraźniej i częściej pojawiały się jednak pytania o dalsze relacje prowincji z federacją, a powstała w 1968 r. Partia Quebecois otwarcie mówiła o konieczności podjęcia działań na rzecz separacji. Od lat 60. XX w. tzw. kwestia quebecka była jednym z ważniejszych elementów kanadyjskiego życia publicznego. Po zmianach, jakie zapoczątkowała w Quebecu Spokojna Rewolucja, prowincja budowała alternatywną wobec federacji wizję przyszłości. Quebec odrzucił zarówno oficjalną dwujęzyczność, jak i proklamację wielokulturowości. Co więcej, deklaracja pluralizmu kulturowego z 1971 r. została uznana niemal za zdradę interesów quebeckich i usiłowanie pomniejszania ich rzeczywistej wagi poprzez lansowanie hasła: „Nie samym Quebekiem żyje Kanada”. Uważano, że jest to próba zrównywania kulturowo-językowych aspiracji Quebecois z dążeniami „innych grup etnicznych” do pielęgnowania ich etnicznego dziedzictwa. Pod koniec lat 60. w prowincji pracowano nad nową, własną polityką językową, jako że język francuski stawał się obok terytorium głównym elementem tożsamości, wokół którego miały się ogniskować procesy integracyjne nowo budowanego quebeckiego społeczeństwa. W 1974 r. język francuski został uznany za oficjalny w publicznym życiu Quebecu. Co więcej, prowadzone były intensywne kampanie mające na celu propagowanie używania francuskiego także w kontaktach nieformalnych.

Rezultatem wielokierunkowych przemian, jakie dokonywały się w Quebecu, była redefinicja własnej pozycji przez samych Quebecois. Przestali widzieć siebie w kategoriach większości podporządkowanej obcym Brytyjczykom, a przeszli na pozycję grupy dominującej, decydującej o losach swoich i całej prowincji. W konsekwencji wzięli także odpowiedzialność za inne grupy etniczne mieszkające w Quebecu. Stali się gospodarzami prowincji, która ze względów demograficznych musiała się również otworzyć na imigrantów.

Dla tak zmieniającego się społeczeństwa i nowej roli, jaką przyjęli Quebecois, konieczne było wypracowanie własnego modelu integracji. Stała się nim quebecka wersja pluralizmu kulturowego, zwana tu interkulturalizmem lub kulturową zbieżnością. Chodziło o promowanie idei porozumienia i akceptacji między kulturowo zróżnicowanymi grupami i wspólnotami, lecz bez wskazywania na równość między nimi. Relacje między grupami miały przebiegać w ramach obywatelskiego społeczeństwa quebeckiego, w którym tolerancja i różnorodność były podporządkowane niekwestionowanej dominacji języka francuskiego, kultury i tradycji quebeckiej. Tak więc quebecka wersja pluralizmu kulturowego to włączanie w dominującą kulturę i tradycję, przede wszystkim poprzez język francuski. Nie ma w niej mowy o równości, wręcz przeciwnie, jest jasno powiedziane, która kultura jest najważniejsza. Znajduje się w niej miejsce na szacunek dla innych, ale pod warunkiem że przestrzegają norm demokratycznego państwa.

 

Co dalej z kanadyjską wielokulturowością

Z początkiem lat 90. w Kanadzie na nowo rozgorzała dyskusja nad wielokulturowością. Dominowały głosy zdecydowanie krytyczne wobec działań rządu wzmacniane niezadowoleniem niemal wszystkich – natives, visible minoritiesQuebecois – ciągle nierozwiązanymi problemami. Także raporty parlamentarne mówiły wręcz o „głębokim kryzysie”, w jakim znalazła się kanadyjska wielokulturowość. Dodatkowo kanadyjscy podatnicy upomnieli się o swoje pieniądze, coraz częściej padały opinie o marnowaniu publicznych funduszy i rozmijaniu się programów rządowych z rzeczywistymi potrzebami społecznymi. Badania opinii publicznej pokazywały, że mieszkańcy Kanady akceptują coraz większe etniczne zróżnicowanie społeczeństwa i popierają zasadę równości wszystkich grup etnicznych w życiu publicznym, ale równocześnie uważają, że państwo wcale nie prowadzi polityki, która te zasady wprowadzałaby w życie.

W 1991 r. powstało Obywatelskie Forum ws. Przyszłości Kanady (Citizen’ Forum on Canada’s Future), które prowadziło konsultacje i dyskusje na temat kanadyjskiego modelu pluralizmu kulturowego. W opracowaniach prezentowało materiały świadczące o rosnącej niechęci mieszkańców Kanady do dotychczasowej polityki wielokulturowości, którą nazywano wręcz „drogą donikąd”. Rządowi zarzucano brak jakiejkolwiek wizji integracji ogromnie zróżnicowanego etnicznie społeczeństwa i podejmowanie działań jedynie interwencyjnych. Na Forum zwracano uwagę na „punkt krytyczny” i przestrzegano przed jego przekroczeniem, po którym wszyscy w Kanadzie staną się obcymi, bo zabraknie jakichkolwiek więzów, wartości łączących ludzi mieszkających w jednym kraju. W dyskusjach coraz częściej pojawiały się głosy mówiące o tym, że mieszkańcy kraju powinni uczyć się przede wszystkim, jak żyć razem we wspólnym kraju, jak być Kanadyjczykiem, a nie co czynić, aby zachować swoją odrębność. Podobne obawy słychać było w wielu środowiskach akademickich, intelektualnych, etnicznych czy mass mediach.

Tu ważniejsze niż tam

Jednym z najmocniejszych głosów w tej dyskusji była wydana w 1994 r. praca Neila Bissoondatha, Selling Illusions: the Cult of Multiculturalism in Canada. Bissoondath mieszka w Kanadzie od początku lat 70. Przyjechał z Trynidadu, ma ciemną skórę, ale nie można go zaliczyć do grupy przeciętnych kolorowych imigrantów. Pochodzi z dobrze sytuowanej, wykształconej rodziny, a do Toronto przyjechał na studia. Taka perspektywa pozwoliła mu inaczej patrzeć na to, czego był świadkiem przez 20 lat spędzonych w Kanadzie.

Bissoondath na własnym przykładzie pokazuje, jak wielu form dyskryminacji mogą u schyłku XX w. dopuszczać się zarówno elity kanadyjskiego życia, jak i przeciętni biali mieszkańcy Kanady. Musiał znosić upokorzenia, będąc studentem, naukowcem, klientem w sklepie czy pasażerem metra. A działo się to w latach, kiedy, jak pisze, kolejne rządy wydawały miliony na propagandowe działania, które pokazywały sukcesy kanadyjskiej wielokulturowości. W książce otwarcie i ostro krytykuje, wręcz atakuje, kanadyjski model pluralizmu kulturowego, nazywając go celową grą elit prowadzącą do eliminacji etników, w szczególności kolorowych, z głównego nurtu publicznego życia Kanady. Bissoondath uważa, że wielokulturowość w wersji kanadyjskiej to „propagowanie psychologicznej separacji imigrantów”. Wmawianie im, że „tam”, skąd wyjechali, jest ważniejsze niż „tu”, w Kanadzie, to nic innego jak dążenie do zamykania ich w gettach etnicznych, wzmacnianie podziałów. Według autora polityka wielokulturowości utrudnia życie imigrantom, którzy chcą jak najszybciej dostosować się do życia w nowym kraju, a nie jak najdłużej kultywować swoją inność. Dowodem na to może być choćby szybkie przyjmowanie przez najnowszych imigrantów kanadyjskiego obywatelstwa i równoczesne zrzekanie się wcześniejszego. Bissondath uważa, że miejsce etniczności jest w rodzinie, w kręgu prywatnym, w sercach ludzi. Natomiast sfera publiczna powinna być zarezerwowana przede wszystkim dla tego, co kanadyjskie.

Znany amerykański politolog Francis Fukuyama, który w swoich rozważaniach powołuje się m.in. na prace Charlesa Taylora, wybitnego kanadyjskiego filozofa, mówi wręcz o klęsce kanadyjskiej wielokulturowości przede wszystkim dlatego, że w Kanadzie brak jest wyraźnych elementów spajających ogromnie zróżnicowane etnicznie społeczeństwo. Według niego przez dziesięciolecia, które upłynęły od deklaracji Trudeau, nie zrobiono prawie nic, aby budować wspólnotę, tworzyć emocjonalne więzy ogromnie zróżnicowanych wielkich rzesz imigrantów i ich dzieci z Kanadą. Co więcej ani Taylor, ani Fukuyama nie widzą perspektyw budowy wspólnoty, a wręcz zauważają postępujące w Kanadzie zjawisko zaniku komunitaryzmu, czyli osłabianie poczucia wspólnoty. Zdaniem Fykuyamy wprowadzane w Kanadzie różne „ścieżki” wielokulturowości propagowane przez nad wyraz rozrośnięty aparat administracyjno-biurokratyczny doprowadzały wielokrotnie – zgodnie z obowiązującymi regułami poprawności politycznej – do sytuacji, w których to, co kanadyjskie, było wręcz dyskryminowane, bo mogło przeszkadzać ochronie czy promocji elementów kultur etnicznych. Fukuyama podziela opinię Taylora, że społeczeństwo kanadyjskie staje się coraz bardziej wspólnotą jedynie obywatelską, polityczną z coraz mniejszymi szansami na stworzenie odrębnej kanadyjskiej wspólnoty opartej na oryginalnej tożsamości.

Istotny w tej dyskusji jest także głos Willa Kymlicka, który uważa, że dotychczasowa kanadyjska polityka pluralizmu kulturowego przyniosła wiele dobrego, np. pozwoliła kolejnym falom imigrantów i ich dzieciom łatwiej przystosować się do zupełnie nowego życia. Poszanowanie odrębności i pomoc w jej utrzymaniu złagodziły szok kulturowy, jaki jest udziałem przybyszów z często bardzo odległych kulturowo i cywilizacyjnie części świata. Jednak w obliczu ciągle dynamicznie różnicującego się etnicznie społeczeństwa kanadyjskiego Kymlicka widzi konieczność wprowadzenia poważnych zmian we współczesnym modelu kanadyjskiej wielokulturowości. Uważa przede wszystkim, że współcześnie nie można mówić o jednym modelu wielokulturowości, ale o kilku równolegle rozwijających się modelach. W ogromnie zróżnicowanym etnicznie społeczeństwie kanadyjskim wyróżnia grupy narodowe i grupy imigracyjne. Do tych pierwszych zalicza Quebecois, natives i Kanadyjczyków pochodzenia brytyjskiego. Według niego tylko te grupy, jako najstarsze i od wieków budujące w Kanadzie swoją odrębność, mają prawo do tworzenia tzw. narodowej wielokulturowości. Byłby to pierwszy, tzw. narodowy, poziom. Drugi poziom, zwany wielokulturowością wieloetniczną, byłby zarezerwowany dla grup imigranckich i stanowiłby uzupełnienie pierwszego. W takiej strukturze, nazwanej narodowo-etniczną, widzi szansę na wypracowanie nowego modelu wspólnoty kanadyjskiej, która byłaby do zaakceptowania przez grupy narodowe, zapobiegałaby rozpadowi kraju i pozwalałaby na integrację etników.

Obecne priorytety

Pół wieku po deklaracji Trudeau kanadyjskie społeczeństwo jest zupełnie inne. Statystyki z początku lat 70. mówiły o niespełna 50 imigranckich grupach etnicznych mieszkających w Kanadzie, niemal wyłącznie białych. Dziś grup jest pięć razy więcej, a wśród nich przeważają kolorowe. Kolejne ekipy rządzące odchodzą coraz dalej od założeń przyjętych kilka dekad temu, bo nawet przy najlepiej zorganizowanych działaniach administracyjnych i dużych pieniądzach po prostu niemożliwe jest zaspokojenie potrzeb 250 podmiotów etnicznych.

Przez wiele ostatnich dziesięcioleci w Kanadzie budowano społeczeństwo obywatelskie, nie wspólnotę narodową. To przede wszystkim wspólnota polityczna bazująca na przynależności do kanadyjskiego państwa, obywatelstwie i respektowaniu porządku polityczno-publicznego obowiązującego w kraju, który miliony wybrały jako swoje nowe miejsce do życia.

Priorytetowymi programami obecnie realizowanymi w Kanadzie są te związane z przyjmowaniem imigrantów, projektami adaptacyjnymi dla nowo przybyłych i tzw. bezpieczeństwem migracyjnym. W roku fiskalnym 2015–2016 wydatki na te cele wyniosły ponad 1,4 mld CAD. Z kolei wydatki na programy mające w tytule wielokulturowość są bardzo rozproszone i trudno o precyzyjne dane na ich temat. Pieniądze idą np. na: walkę z postawami rasistowskimi i wyrównywanie szans dla nowo przybyłych, likwidację dyskryminacji kolorowych kobiet, naukę języków oficjalnych, ale też dotacje do kursów języków etnicznych, wydarzenia związane z ważnymi dla różnych grup etnicznych świętami, podnoszenie kwalifikacji zawodowych wśród nowych visible minorities. W ubiegłym roku fiskalnym tylko na granty czysto (cokolwiek to znaczy) wielokulturowe, czyli także częściowo na działania wymienione wyżej, wydano 70 mln CAD. W ciągu ostatnich lat nastąpiła znacząca decentralizacja kanadyjskiej polityki imigracyjnej i integracyjnej, część dotychczasowych kompetencji przejęły prowincje, a Ottawa finansuje i koordynuje te działania. Wielokulturowość to bardzo pojemne określenie, które de facto obejmować może wszystkie poczynania podejmowane na rzecz harmonijnego życia w ramach społeczeństwa wieloetnicznego.

Otwartość Kanadyjczyków, nieporównywalna w skali świata, będąca niewątpliwie efektem półwiecznych starań, napotyka jednak swoje ograniczenia. W 2015 r. fotografia zwłok syryjskiego dziecka wyrzuconych przez morze na tureckim wybrzeżu wstrząsnęła kanadyjską opinią publiczną. Podobno jego rodzice marzyli o wyjeździe do Kanady. Poszczególne partie wydawały oświadczenia mówiące o tym, że polityka imigracyjna powinna być bardziej wrażliwa na kwestie humanitarne. Liberałowie poszli dalej i Trudeau zapowiedział, że w razie wygranej sprowadzi 25 tys. syryjskich uchodźców do Kanady. Wygrał i sprowadził 4 tys. Podczas kampanii po raz pierwszy od wielu dekad niektórzy politycy próbowali wpleść w swoje programy hasła antyuchodźcze i podgrzewać nastroje antyimigracyjne. Na jednym z wieców wyborczych konserwatyści zaproponowali stworzenie telefonicznej gorącej linii, aby można było przekazywać informacje o wszelkich „barbarzyńskich praktykach kulturowych”, co zostało jednoznacznie odebrane jako odnoszące się do muzułmanów. Ogólnokanadyjskie oburzenie na te słowa było wielkie, a jednak wydarzyło się coś, co do niedawna w kanadyjskiej kampanii wyborczej było nie do pomyślenia. Swoją drogą, zapewne sztab konserwatystów poczynił rozeznanie i uznał, że również w Kanadzie pojawili się odbiorcy takich haseł. Pokazuje to, że przed kanadyjską polityką wielokulturowości pojawiły się kolejne wyzwania.

Kup numer