70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Leszek Kotarba/East News

Doskonałość dzięki innym

Stoik mawia o sobie, że jest kulisty, w tym sensie, że każda strzała, która zmierza w jego stronę, ześlizguje się po nim jak po kuli. Wydawałoby się, że świat nie jest mu więc do niczego potrzebny. Stoicyzm nie jest jednak eskapizmem. Człowiek, który chce być doskonalszy, staje się taki wspólnie z innymi ludźmi oraz dzięki nim.

Artur Madaliński: Jadąc dzisiaj do Pana, obsesyjnie myślałem, żeby się nie spóźnić. No i masz – utknąłem w korku, jestem 10 minut po czasie, nadwyrężając przy tym fundamentalną dla stoicyzmu zasadę przewidywalności.

Marek Krajewski: Niekoniecznie, ponieważ ja przewidziałem, że może się Pan spóźnić. Idea stoicka to nie jest monument, w którym nieoczekiwanie zdarzenie może zrobić wyrwę. My, stoicy, albo pretendujący do tego miana – a ja nie uważam siebie za stoika, lecz kogoś, kto jest dopiero na drodze stoickiej – staramy się antycypować rozmaite fakty, także te nieoczekiwane. W istocie dla stoika nie ma zdarzeń zaskakujących, bo próbuje on brać pod uwagę wszystko – lub prawie wszystko. Najważniejsze zaś, by stoik zawsze miał przygotowany plan B. Kiedy mijała godzina, o której miał Pan się u mnie zjawić, nie denerwowałem się i nie złorzeczyłem: „Co za ludzie? Co za świat? Dlaczego wszyscy się spóźniają?!”, lecz wykonywałem pożyteczne czynności – np. przygotowałem filiżanki i nastawiłem ekspres do kawy.

 

Przyznaję, że stojąc w sznurze samochodów, nie zachowywałem stoickiego spokoju. Z pewnością jestem więc raczej początkującym stoikiem. Co trzeba robić, żeby się w tej dziedzinie rozwinąć? Czytać np. pisma filozofów stoickich w oryginale?

Oczywiście czytanie tekstów starożytnych mędrców w językach klasycznych byłoby ideałem, ale po tym jak od 1989 r. wszystkie kolejne rządy w Polsce rugują łacinę ze szkolnictwa (nie mówiąc już o grece, której naucza się w dwóch–trzech liceach w całej Polsce!), mam świadomość, że jest to raczej rzadka umiejętność. Oczekiwanie jej od każdego, komu bliska jest idea stoicka, byłoby z pewnością utopią. Wystarczy zatem czytać stoików po polsku. Nie ulega jednak wątpliwości, że – jeśli chcemy swoją praktykę stoicką rozwijać – czytać nieustannie Senekę, Epikteta czy Marka Aureliusza trzeba.

 

Bez tego stoikiem się być nie da?

Hipotetycznie możliwe jest nawet, że ktoś, kto nie wie nic o stoicyzmie, postępuje według zasad tego systemu. Może to wynikać z jego osobowości, cech charakteru czy wrodzonych predyspozycji. Nietrudno wyobrazić sobie przecież spokojnego człowieka, który postępuje racjonalnie, przewiduje zdarzenia, w każdej sytuacji stara się mieć plan awaryjny i nie daje się ponieść emocjom, nawet jeśli doświadczył w życiu trudnych sytuacji. To jednak konstrukt dość teoretyczny, a jeśli idzie o mnie, to zdecydowanie jestem stoikiem z wyboru.

 

Kiedy wybrał Pan stoicyzm jako swój życiowy modus operandi?

Dotknąłem tej filozofii jeszcze przed studiami, kiedy byłem w klasie maturalnej. Pośrednikiem był Zbigniew Herbert. Jego poezja, będąca często pochwałą trudnego męstwa – albo tragicznie zabarwionego optymizmu – była dla mnie objawieniem i drogowskazem młodości. Postanowienie o studiowaniu filologii klasycznej powziąłem pod wpływem wiersza Dlaczego klasycy, w którym Herbert opisuje główne założenia owego stoickiego męstwa i przedstawia apologię godnego znoszenia przeciwności losu.

W trakcie studiów spotykałem się z filozofią stoicką, ale nie wydała mi się szczególnie interesująca – Marka Aureliusza miałem wówczas za starego nudziarza, choć z uwagą czytałem dzieła Seneki. Cały swój wysiłek poznawczy w czasie studiów kierowałem więc na zagadnienia gramatyczne.

Co prawda, odczuwałem wtedy potrzebę poszukiwania odpowiedzi na pytania filozoficzne, ale zainteresowania te wybuchły ze zdwojoną siłą dopiero po wielu latach, kiedy – jako dojrzały już mężczyzna – rozpocząłem podyplomowe studia filozoficzne. Można więc powiedzieć, że nie jedna przyczyna, lecz splot rozmaitych okoliczności doprowadził mnie ostatecznie do myśli stoickiej. Erupcja mojej fascynacji stoicyzmem nastąpiła natomiast w 2014 r., po wysłuchaniu radiowej rozmowy Jerzego Sosnowskiego z Tomaszem Mazurem, jednym z najważniejszych animatorów ruchu stoickiego w Polsce.

 

Co Pana w stoicyzmie najbardziej pociągnęło? Wspomniane już męstwo, rejestr konsolacyjny, prymat racjonalności czy jakieś aspekty praktyczne – chociażby bardzo przydatny w życiu podział na zdarzenia od nas zależne i niezależne?

Najchętniej powiedziałbym, że wszystko to razem. Stoicyzm rozumiem bowiem także jako sztukę życia, jak to ujął w swojej znakomitej książce Piotr Stankiewicz. Sztuka ta jest umiejętnością dopasowania się do świata, polegającą na tym, że nieustannie zadajemy sobie pytania, czy nasze wyobrażenia są prawdziwe i adekwatne względem rzeczywistości czy też nie. Często wszak mylimy rzeczywistość z naszymi wyobrażeniami o niej. Dla przykładu, jadę samochodem, spieszę się na spotkanie, a po drodze natrafiam na korki, czerwone światła i niespodziewane remonty. W mojej głowie budzi się wyobrażenie: „Ależ mam pecha!”. Jest ono jednak z całą pewnością nieprawdziwe. Ani czerwone światła, ani rozkopane ulice, ani żadne inne zdarzenie na świecie nie są – bo być nie mogą – w ogóle zainteresowane naszym życiem. Nie są one istotami rozumnymi, którym zależy na wprowadzaniu w naszą codzienność pecha lub szczęścia. Jest takie piękne zdanie, że wyobrażenia stoją i czyhają tylko, by człowiek wpuścił je do swego umysłu. Stoik pod żadnym pozorem tego nie czyni, bo patrzy na świat niezwykle trzeźwo i postrzega go takim, jaki on w istocie jest. To prawda, że ważna jest tutaj umiejętność rozstrzygania tego, co jest od nas zależne, a co nie. Częstotliwość zmiany świateł – trzymajmy się tego przykładu – nie jest od nas zależna. Jeśli zatem fakt, że trafiamy na czerwone światło, nazywamy pechem, wprowadzamy wyobrażenie w krąg naszego umysłu i dokonujemy fałszywej operacji.

Najbardziej w stoicyzmie pociąga mnie jednak koncepcja męstwa, rozumianego jako niepoddawanie się przeciwnościom losu – heroizm, który u stoików był bardzo widoczny. Na przykład u Katona Młodszego, praktykującego stoika, po którym nie zachowały się żadne pisma. Kiedy do północnoafrykańskiego miasta Utyka zbliżał się Cezar ze swoim wojskiem, Katon uznał, że jedynym słusznym wyborem jest w tej sytuacji samobójstwo. Wspomina o tym Herbert w znakomitym wierszu Pan Cogito o postawie wyprostowanej. Albo inny mężny człowiek – Seneka, który napisał dzieło De clementia (O łagodności) traktujące o zaleceniach moralnych dla podopiecznych, a sam był przecież wychowawcą Nerona, który okazał się prawdziwym potworem. Wobec tego (oraz kierowany innymi jeszcze motywacjami filozoficznymi) Seneka z godnością odebrał sobie życie. Zawsze mnie interesowały takie postawy – nie dokonywałem przy tym jakiejkolwiek apoteozy samobójstwa – wyraz krańcowego męstwa, godnej walki do samego końca, trwania na barykadach wbrew wszystkiemu. Taka postawa pociągała mnie od wczesnej młodości, przypadającej na opresyjne w Polsce lata 80., których symbolem jest czarna noc stanu wojennego. Pamiętam ją wyraźnie, pamiętam też doskonale strach, który nam wtedy towarzyszył. Być wówczas mężnym to było wielkie wyzwanie i ideał, widoczne w słynnym Herbertowskim przesłaniu „Niech nie opuszcza cię twoja siostra pogarda dla szpiclów, katów, tchórzy. (…) Bądź wierny. Idź”.

Wspomniałbym jeszcze o właściwej stoicyzmowi pochwale racjonalności. Stoicy przekonani są, że racjonalny Logos przenika świat i wszystkie zdarzenia, a nade wszystko odbija się w ludzkim umyśle, który jest – jak to pokazuje Robert Piłat, jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich filozofów – osobistym modelem świata. Stąd powinniśmy hołdować racjonalności i zmierzać do porządkowania rzeczywistości. Bliskie mi jest takie myślenie, dlatego nie lubię niczego, co jest niejasne, chaotyczne, niepewne, rozmazane. Nie lubię światłocienia.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter