70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rytmy ciała, rytmy poezji

„Na początku był rytm” – ta efektowna fraza niemieckiego kompozytora Bülowa, mówiąca o przeddyskursywnym charakterze rytmu, nie jest dla Adama Dziadka tylko chwytem retorycznym, ale podstawą całego projektu „krytyki somatycznej”.

Książka Adama Dziadka Projekt krytyki somatycznej wyrasta z niezwykle trafnego rozpoznania jednego z najbardziej znanych socjologów ciała Bryana S. Turnera : „żyjemy w »społeczeństwie somatycznym« (somatic society), w którym wszystkie zagadnienia polityczne, moralne i personalne są problematyzowane w ciele i przez ciało wyrażane” (s. 12). Polskie dyskusje o antykoncepcji czy in vitro, o izolacji szczególnie groźnych przestępców i klauzuli sumienia lekarzy, o przemocy domowej i zdrowiu publicznym, a nawet podatkach – to w gruncie rzeczy niekończące się debaty na temat granicy między zbiorowym ciałem społecznym a ciałem indywidualnym, jednostkowym. Co więcej – jak słusznie przypomina Dziadek – przyglądając się historii ciała od początków XX w. do dziś, dostrzeżemy, jak wielkim przemianom poddawana była (i nadal jest) cielesność zarówno w wymiarze kulturowym, jak i biologicznym. Zmienia się przecież nie tylko sposób myślenia i mówienia o ciele jako kulturowym obrazie człowieka, ale również medyczna wiedza na temat funkcjonowania organizmu ludzkiego.
Zajmując się badaniem cielesności, za każdym razem konfrontowani jesteśmy z jakąś głęboko w nas zakorzenioną humanistyczną wizją człowieka uniwersalnego, ideą, która już dawno przestała mówić, czym jest doświadczenie ciała, czym jest nasze cielesne bycie w świecie. I choć, jak zauważył Dziadek, Terry Eagleton ironicznie stwierdził, że „we współczesnych badaniach pojawi się wkrótce więcej ciał niż na polach Waterloo” (s. 19), trudno się dziwić, że filozofowie i teoretycy kultury ponowoczesnej zwracają baczną uwagę na ciało. Dziadek mówi o dwóch ważnych zwrotach somatycznych w XX w. – pierwszym inspirowanym pracami Michela Foucaulta i fenomenologa Maurice’a Merlau-Ponty’ego, eksponującym ciało społeczne i ciało przeżywane, oraz drugim – semazjologicznym, w którym istotny okazuje się związek między ruchem ciała a znakiem i znaczeniem, między greckim sôma i sema. „I move, therefore I am” – parafrazuje Karezjańską formułę Brenda Farnell, autorka wydanej w 2012 r. pracy Dynamic Embodiment for Social Theory. To za tą myślą podąża, tworząc (oczywiście nie pierwszą już, ale na swój sposób osobną) propozycję literaturoznawcy, który w tekstach poetyckich – Aleksandra Wata, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, Edwarda Pasewicza, Joanny Pollakówny czy małżeństwa Themersonów – poszukuje śladów ciała w ruchu. Nie są to jednak (jak w większości tego typu prac) tropy tematyczne, kulturowe czy genderowe. Dziadkowi nie chodzi bowiem ani o zebranie korpusu wierszy podejmujących tematykę ciała i cielesności („mięsności”) w kulturze, ani o uprawianie „somatyki krytycznej” (Nicole Anderson), ani nawet o przyjrzenie się somaestetyce (Richard Shusterman) czy somapoetyce (Cathrine Cucinella), lecz o odszukanie tropów ciała, które kryją się w konstrukcji samego tekstu, jego formie brzmieniowej.

„Na początku był rytm”

Chociaż „jest rzeczą oczywistą, że nie istnieją teksty literackie, w których ciało byłoby nieobecne” (s. 20), trzeba zapytać, co tak właściwie miałoby stanowić o cielesnej formie tekstu poetyckiego. Według Dziadka rytm rozumiany jako sensualny zapis jednostkowego, niepowtarzalnego doświadczenia somatycznego, będącego sygnaturą podmiotu mówiącego i czytającego. Autor Projektu krytyki somatycznej znalazł inspirację do swojej książki w filozoficzno-lingwistycznych teoriach rytmu Émile’a Benviste’a i Henriego Meschonnica, fonetycznych anagramach Ferdinanda de Saussure’a, także w semiotycznych pracach Julii Kristevej.

Podstawą jego myślenia jest przekonanie, że rytm w poezji znaczy, ale w sposób wykraczający poza leksykalny (wyrazowy) zakres sensu i poza granice świadomości samego podmiotu mówiącego. Projekt krytyki somatycznej otwiera się na semiotyczną „znaczącość” (a więc nie po prostu: znaczenie) tekstu, jak również psychoanalitycznie rozumianą nieświadomość „ja” piszącego i czytającego. Nie sposób pominąć złożonego teoretycznego zaplecza książki Dziadka – przez to z pewnością nie będzie ona propozycją dla wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy oczekiwali kolejnej bogatej w konteksty kulturowe somalektury. „Krytyka somatyczna”, choć jest projektem na wskroś poststrukturalistycznym, sięga korzeniami do polskich badań strukturalistycznych nad wersologią, prozodią czy syntaksą. Jednak wzbogacona m.in. o wątek przedwojennych opracowań z tej dziedziny – choćby fizjologiczno-lingwistycznego Serca a heksametru Stanisława Mleczki z 1901 r. – dla wrażliwych na brzmienie czytelników nie tylko poezji może być niezwykle przydatną wskazówką, jak usłyszeć i opisać to, co w literaturze wypowiedziane zostało między słowami.

„Na początku był rytm” – ta efektowna fraza niemieckiego kompozytora Bülowa, mówiąca o przeddyskursywnym charakterze rytmu, nie jest dla Dziadka tylko chwytem retorycznym, ale podstawą całego projektu „krytyki somatycznej”, ponieważ „zamierające w zapisie ciało ożywa właśnie dzięki rytmowi” (s. 24). To on również umożliwia mówiącemu i czytającemu podmiotowi przechodzenie od ciała do ciała. Dziadek odcina się od myślenia, które utożsamia rytm z metrum, rozumianym jako powtarzalny i regularny ciąg zdeterminowanych elementów, czy nawet ze zjawiskiem rytmizacji. Sięga po znacznie głębszą grecką etymologię słowa „rytm”, którą Émile Benveniste łączył z jońską filozofią przyrody. „Rytmos to rzeczownik utworzony od czasownika rein [rein], który oznacza »płynąć«” (s. 30). Najstarsi Grecy pojmowali to jako improwizowaną, modyfikowalną formę, w której to, co płynne, ruchome i mobilne, zastygało na jeden krótki moment – jak w tańcu, kiedy układamy ciała, płynąc w dźwiękach muzyki. To dopiero Platon powiązał cielesne rozumienie rytmu z myśleniem matematycznym, liczbowym, którego istotą miałaby być powtarzalność błędnie wyobrażona przez metaforę fal morskich rytmicznie uderzających o brzeg.

Głoski, czyli głos z ciała Podążając za myślą Henriego Meschonnica, Dziadek chce pokazać, że rytm mieści się nie w policzalnym metrum, ale przyjmuje postać asocjacyjnej sieci głosek rozproszonych transwersalnie w całym tekście. Gdzie są głoski, musi być i głos. Gdzie jest głos, musi być i ucieleśniony podmiot. A gdzie znajduje się sam podmiot? Według Kristevy (i autora książki) jest on jednocześnie w dwóch porządkach – symbolicznym, językowym, ojcowskim, świadomym, logotycznym i semiotycznym, przedjęzykowym, matczynym, nieuświadomionym, cielesnym. Przestrzenią narodzin tego ostatniego byłaby przestrzeń Platońskej chôry – problem w tym, że w mowie podmiotu może się ona uobecnić już tylko w szczelinach języka, między słowami, sensami. Tam też tkwi – zdaniem Dziadka – źródło rytmu, który jest czymś o wiele głębszym niż tyleż tradycyjna, co enigmatyczna melodyjność czy śpiewność.

To dlatego w swoich interpretacjach Dziadek nie idzie na skróty. Nie interesują go poetyckie metafory cielesności, zaś pojawiające się u pisarzy tropy somatyczne łączy w motywy tematyczne (takie jak choroba, erotyka czy starość) tylko okazjonalnie. Woli tropić ukryte pod powierzchnią tekstu źródła poetyckiego rytmu, odwołując się choćby do Saussure’owskiego anagramu fonetycznego. Najczęściej znajduje je w sferze somatycznego doświadczenia podmiotu, w zmysłowym, cielesnym przeżywaniu świata i siebie samego / samej. Szczególnie przekonujące są znane od czasów Ars poetica Horacego analizy autotematyzmu literatury jako manifestacji fizycznej obecności w tekście piszącego „ja” – poety.

Dla wielbicieli i badaczy poezji to książka obowiązkowa, pokazująca, jak znaczy forma, jak sens wiersza powstaje poza semantyką słowa. Dla czytelników zainteresowanych cielesnością i jej kulturowymi aspektami może okazać się rozczarowaniem, że wiele kluczowych wątków pozostało jedynie w przypisie, jak choćby kwestie związane z różnicą seksualną, która niewątpliwie ma wpływ na ludzkie doświadczenie ciała. Niemniej nawet dla nich Projekt krytyki somatycznej będzie pobudzającym intelektualnie odkrywaniem materialności tam, gdzie, wydawać by się mogło, istnieją jedynie głoski.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata