70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kontrapunkt na temat celibatu

Szeregi kapłanów na Zachodzie topnieją w zastraszającym tempie, co powoduje, że ogromne rzesze wiernych nie mają dostępu do owoców zbawienia w sakramentach, których sprawowanie Kościół rezerwuje dla duchownych. Dlaczego więc – dla dobra wiernych – nie zrezygnować z obowiązkowego celibatu kapłańskiego?

W marcu ubiegłego roku kard. Mauro Piacenza, od października 2010 r. prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, oznajmił, że dyskusja na temat celibatu księży jest niepotrzebna, a nawet szkodliwa pod względem duchowym, duszpasterskim, misyjnym i w kontekście budzenia powołań kapłańskich. Kilka miesięcy później – we wrześniu – tłumaczył: „W dziejach Kościoła zawsze istniały »części kontrapunktyczne«, które starają się »unormalnić« nadzwyczajne wydarzenie Chrystusa i (…) Kościoła”. Zdaniem kardynała jednym z elementów takiego niecnego „unormalniania” Kościoła jest wołanie o zniesienie celibatu. Tymczasem – podkreślił – „»Kościół unormalniony« utraciłby całą swoją profetyczną moc. Nie byłby w stanie już dłużej nic powiedzieć człowiekowi i światu i, w rzeczy samej, zdradziłby Pana”.

Trudno nie przyjąć, że owe „części kontrapunktyczne” to – w opinii kard. Piacenzy – na przykład grupa 300 księży z Austrii, która w 2011 r. wezwała do nieposłuszeństwa w Kościele m.in. w kwestii celibatu kapłańskiego. Zapewne zdaniem prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa „kontrapunkt” stanowi w Kościele także ponad 150 teologów ze świata niemieckojęzycznego, którzy rok wcześniej zaapelowali m.in. o rewizję tradycyjnego nauczania o celibacie. Jednak w ostatnich 20 latach zjawisko problematyzowania bezżenności duchownych było i jest dużo większe, rozleglejsze i bardziej znaczące. Pytają o celibat, postulują potrzebę debaty lub domagają się zmian również księża z innych regionów świata, świeccy, a także część biskupów, w tym niektórzy kardynałowie, nawet purpuraci z samego Watykanu. Zwykle – jak w przypadku owych 300 księży i 150 teologów – wołanie to jest częścią pojemniejszego pakietu proponowanych czy sugerowanych zmian lub reform w Kościele.

W niniejszym artykule kreślę mapę „kontrapunktu” związanego z celibatem kapłańskim w Kościele. Już taka, jakże fragmentaryczna mapa wystarczy – uważam – by się przekonać, że we współczesnym krytycznym podejściu do obowiązkowej bezżenności księży nie musi chodzić – jak chce kard. Piacenza – tylko o „unormalnienie”, które niszczy profetyczną moc Kościoła. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa zdaje się upraszczać sprawę.

Lek na kryzys

W Kościele w Austrii apele o zmiany w sprawie celibatu w miarę regularnie rozlegają się od 1995 r. Wówczas to narodził się tam ruch świeckich i duchownych „Jesteśmy Kościołem”. Była to reakcja na kryzys związany z tzw. sprawą kard. Groëra, arcybiskupa Wiednia, oskarżanego przez swoich współbraci benedyktynów o seksualne molestowanie kleryków. Ruch domagał się radykalnych reform w Kościele, w tym zniesienia obligatoryjności celibatu. Zainicjowane przez niego referendum zaowocowało zebraniem 0,5 podpisów – na 6 mln wszystkich katolików w Austrii. Jak na warunki kościelne liczba to ogromna.

W końcu – w 1997 r. – z inicjatywy bp. Johanna Webera, ówczesnego przewodniczącego Konferencji Biskupów Austrii, zawiązał się tam „Dialog dla Austrii”. Ten ogólnokościelny ruch miał służyć biskupom radą w opracowaniu strategii wychodzenia z kryzysu. Punktem kulminacyjnym jego prac była konferencja zorganizowana w październiku 1998 r. w Salzburgu. Co istotne, 300 delegatów na obrady wybrał episkopat, i to spośród katolików reprezentujących różne opcje kościelne.

Pakiet postulatów „Dialogu dla Austrii” okazał się iście rewolucyjny. Sugerowano biskupom m.in. dopuszczenie kobiet do święceń diakonatu („za” 70% delegatów); umożliwienie przystępowania do Komunii św. osobom rozwiedzionym będącym w powtórnych cywilnych związkach małżeńskich (87%); większy udział lokalnych wspólnot w wyborze biskupów (89%); poszanowanie decyzji sumienia w kwestii kontroli urodzin (75%). Głosami 75% delegatów zaapelowano o dopuszczenie żonatych mężczyzn do święceń kapłańskich, przy czym zgodnie podkreślono niekwestionowaną wartość celibatu w życiu i misji Kościoła. Nie chodziło zatem o odrzucenie tradycyjnej praktyki, ale o anulowanie jej obowiązywalności w obliczu głębokiego kryzysu powołań kapłańskich i postępującego procesu starzenia się księży. Nie bagatelizowano także zjawiska porzucania stanu kapłańskiego z powodu trudności z zachowaniem celibatu.

Głód Eucharystii

Potrzebę reform, również w odniesieniu do celibatu, postulowali w Austrii nawet niektórzy biskupi. Spośród tych ostatnich najdonośniej zabrzmiał głos ordynariusza Innsbrucku, Reinholda Stechera. W 1998 r. hierarcha, przechodząc na emeryturę, wystosował do wąskiego grona zaufanych osób list o sprawach kościelnych, w tym o celibacie. Była to jego odpowiedź na opublikowaną nieco wcześniej w Watykanie instrukcję krytykującą zjawisko „klerykalizacji” (kościelnej nadaktywności) świeckich. Treść listu szybko stała się tajemnicą poliszynela.

Bp Stecher wytknął autorom instrukcji, że troszczą się tylko o prawa stanu duchownego. Nie dostrzegają oni – pisał – że ograniczanie dostępu świeckich do różnego rodzaju posług ogranicza dostęp łaski zbawienia do wiernych jej potrzebujących. Ważne stają się ustanowione przez ludzi kościelne prawo i dyrektywy, nie zaś uzdrawiające spotkanie z miłosiernym Chrystusem. Instrukcja np. rezerwuje głoszenie homilii dla księży, co – czytamy w liście – w sytuacji poważnego ich braku powoduje, iż wierni w ogóle są pozbawiani głoszonego słowa Bożego.

Szeregi kapłanów na Zachodzie – pisał dalej biskup – topnieją w zastraszającym tempie, co powoduje, że ogromne rzesze wiernych nie mają dostępu do owoców zbawienia w sakramentach, których sprawowanie Kościół rezerwuje dla duchownych. Dlaczego więc – dla dobra wiernych – nie zrezygnować z obowiązkowego celibatu kapłańskiego, tym bardziej że w nauczaniu Kościoła akcentuje się konieczność sakramentów dla życia wiary? Rezygnacja ta mogłaby poprawić zatrważającą sytuację braku księży, umożliwiając zaspokojenie duchowego i zbawczego głodu świeckich. Trzeba jednak głód ten znać i być nań wrażliwym. Niestety – pisał hierarcha – Watykan nie posiada tej wrażliwości, broniąc prawa i regulacji, które nie mają podstaw w Objawieniu. „Tendencja – dodał – stawiania ludzkich praw i tradycji ponad boski nakaz jest najbardziej wstrząsającym aspektem wielu kościelnych decyzji u schyłku tego tysiąclecia”.

Zatrzymać wiernych w Kościele

Potrzebę debaty na temat celibatu kapłańskiego widzieli nie tylko pojedynczy biskupi. Kwestię tę omawiano np. na poświęconym tajemnicy Eucharystii synodzie biskupów, który odbył się w październiku 2005 r. w Rzymie. Informował o tym jego polski świecki uczestnik Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”: „W zakresie wyświęcania żonatych to choć nie przyjęto takiej możliwości, był to pierwszy synod, na którym poddano uczciwej dyskusji kwestię możliwości ewentualnego wyświęcania żonatych mężczyzn na kapłanów. Podjęto ją w kontekście problematyki synodu, czyli dostępności do Eucharystii, a nie aby realizować czyjś rewolucyjny projekt”.

Okazuje się, że w niektórych częściach globu, choćby na wyspach rozrzuconych na Pacyfiku, brak księży jest tak dotkliwy, że uniemożliwia wiernym regularne uczestnictwo w Eucharystii. Z. Nosowski poinformował także, że synodalne dyskusje na temat celibatu nie miały charakteru definitywnego. Niektórzy ojcowie podkreślali, że być może nawet gdyby kiedyś w przyszłości należało zdecydować się na wyświęcanie żonatych, to absolutnie nie można zapomnieć o głębokim sensie celibatu, ponieważ jest on wielkim skarbem Kościoła.

O możliwości święcenia żonatych mężczyzn mówiono także na synodzie biskupów dla Oceanii w 1998 r. Jeden z ojców synodalnych powiedział wówczas, że istnieją wyspy, gdzie katolicy nie uczestniczą w Eucharystii nawet przez dwa lata. W 1970 r. jeden ksiądz przypadał tu na 1,1 tys. wiernych, a na progu III tysiąclecia – jeden już na 2,1 tys. wiernych, a trzeba pamiętać o bardzo nierównomiernym „rozłożeniu” księży na tych terenach z powodu wielkiego rozproszenia ludności. Duchowy głód Komunii – jak się wyraził inny biskup – prowadzi wiernych do niekatolickich wspólnot chrześcijańskich. Zdaniem części uczestników synodu nadszedł czas, aby pomyśleć o kapłaństwie żonatych mężczyzn, inni jednak podkreślali, że nie rozwiąże to problemu braku księży.

Benedykt XVI w opublikowanej w 2007 r. adhortacji wieńczącej synod biskupów o Eucharystii potwierdził tradycyjne nauczanie o celibacie księży: „(…) kapłaństwo służebne wymaga pełnego upodobnienia się do Chrystusa poprzez święcenia. (…) Fakt, że sam Chrystus, wieczny Kapłan, przeżył swoją misję aż do ofiary krzyża w stanie dziewiczym, stanowi pewny punkt odniesienia dla zrozumienia sensu tradycji Kościoła łacińskiego w tej sprawie. Ponadto nie wystarcza rozumienie celibatu kapłańskiego na sposób wyłącznie funkcjonalny. W rzeczywistości wyraża on szczególne upodobnienie stylu życia kapłana do samego Chrystusa. Taki wybór jest przede wszystkim oblubieńczy; jest utożsamieniem się z sercem Chrystusa Oblubieńca, który daje życie za swą Oblubienicę Kościół. Nawiązując do wielkiej tradycji kościelnej, do II Soboru Watykańskiego oraz do papieży, mych poprzedników, potwierdzam piękno oraz znaczenie życia kapłańskiego przeżytego w celibacie jako wyrazisty znak całkowitego i wyłącznego oddania Chrystusowi, Kościołowi oraz Królestwu Bożemu, i dlatego potwierdzam obowiązywanie celibatu w tradycji łacińskiej” (nr 24).

Uzdrowić sumienia

W listopadzie 2003 r. za nieobowiązkowym charakterem celibatu kapłańskiego, ale i za kapłaństwem kobiet, opowiedziały się synody świeckich katolików z St. Gallen i Bazylei w Szwajcarii. Z takimi też postulatami zwróciły się do swoich pasterzy. Oba synody nie mają statusu kanonicznego, ale cieszą się wśród biskupów szacunkiem.

Synod w St. Gallen swoje postanowienia przyjął głosami 73 do 8, przy 9 wstrzymujących się, natomiast synod w Bazylei – 87 do 2. W odniesieniu do celibatu katolicy obu zgromadzeń przekonywali, że duchowni często otwarcie i uczciwie przyznają, iż nie są dłużej przygotowani do życia w bezżenności, która nierzadko jest przyczyną ich cierpienia i moralnych konfliktów. Część z nich zmuszona jest do rezygnacji ze stanu kapłańskiego, podczas gdy wielu innych prowadzi podwójne życie w obawie przed represjami i utratą pracy. Świeccy obu synodów wyrazili przekonanie, że sytuację tę może uzdrowić zmiana dyscypliny kościelnej związanej z celibatem.

W marcu 2004 r. na apel synodów świeckich odpowiedzieli biskupi Szwajcarii. Podkreślili, że celibat księży i kapłaństwo kobiet to sprawy o bardzo różnym charakterze – celibat dotyczy dyscypliny Kościoła, a święcenia kobiet – doktryny Kościoła powszechnego. W odniesieniu do pierwszej sprawy biskupi stwierdzili, że celibat w obecnej formie jest bogactwem Kościoła i ważnym elementem nauczania papieża. Hierarchowie zauważyli też, że w obu tych sprawach synod przekroczył swoje kompetencje.

Tymczasem na początku kwietnia 2004 r. na temat celibatu wypowiedział się bp Ivo Fürer z St. Gallen, stwierdzając, że celibat nie jest niezmiennym prawem w Kościele i podobnie jak ongiś zrezygnowano z języka łacińskiego w liturgii, tak w przyszłości można zmienić tradycję celibatu. Według II Soboru Watykańskiego – powiedział hierarcha – Kościół musi stale się odnawiać, co oznacza, że dla właściwego przekazywania dziedzictwa wiary kolejnym pokoleniom nie trzeba zawsze trzymać się kurczowo tego, co stare.

Waga sakramentów

Kościół mógłby rozważyć możliwość wyświęcania żonatych mężczyzn – powiedział w 2004 r. o. Timothy Radcliffe, były przełożony generalny Zakonu Dominikanów. Wypowiedź mnicha zbiegła się w czasie z listem 113 księży amerykańskich do przewodniczącego episkopatu USA, by podjąć dialog na temat obowiązywalności celibatu w Kościele.

W audycji BBC Radio 4 o. Radcliffe tłumaczył: „W wielu częściach świata celibat w rzeczywistości uległ poważnemu załamaniu. Tak dzieje się w wielu krajach Ameryki Łacińskiej, Afryki, a i w jakimś stopniu w USA”. Ignorowanie i omijanie problemu celibatu przez księży – podkreślił – stanowi „bardzo negatywne świadectwo”. Lekarstwem na tę sytuację winno być albo mocniejsze wspieranie celibatariuszy albo zbadanie możliwości kapłaństwa żonatych mężczyzn. Podczas audycji przypomniano, że w Anglii (dzisiaj dodalibyśmy też USA i inne regiony świata) za zgodą władz Kościoła katolickiego posługę już pełnią żonaci księża, do tego ojcowie dzieci – ci duchowni anglikańscy, którzy przechodzą na katolicyzm.

Ponad 100 duchownych z archidiecezji Minneapolis w liście do bp. Wiltona Gregory’ego napisało, że dialog na temat celibatu jest konieczny przede wszystkim ze względu na dramatycznie zmniejszającą się liczbę księży w USA. „Naszym zdaniem – przekonywali – obecny i przewidywany spadek liczby duchownych stwarza poważne zagrożenie dla Kościoła w naszym kraju, powodując, że wierni świeccy coraz częściej nie mają możliwości skorzystania z prawa do pełnego dostępu do sakramentalnego życia Kościoła, szczególnie do niedzielnej Eucharystii”.

Podobnie apel o zniesienie obowiązkowego celibatu tłumaczyła w 2005 r. Narodowa Rada Księży Katolickich Australii (NCP) w petycji do watykańskiej Kongregacji Biskupów. Duchowni opowiedzieli się też za możliwością przywrócenia do stanu kapłańskiego księży, którzy zawarli związek małżeński. NCP jest ogólnokrajową organizacją katolickich kleryków, diakonów, księży i biskupów. Należy do niej blisko połowa z ok. 1700 wszystkich duchownych Australii, w tym 42 biskupów i trzech kardynałów. Kardynał George Pell, arcybiskup Sydney, uważany za konserwatystę, skomentował propozycję księży w sposób dyplomatyczny. Będąc członkiem Rady, podkreślił, zgadza się z wieloma postulatami Rady, ale nie ze wszystkimi.

Krytycznie apel NCP skomentowało Australijskie Bractwo Księży Katolickich, do którego należy ok. 300 duchownych. Bractwo podkreśliło w oświadczeniu, że „bezżenność jest potężnym świadectwem w świecie, w którym takie wartości, jak samodyscyplina, obowiązek, niewinność, nic nie znaczą. Przyczyną braku księży w Kościele katolickim nie jest obowiązek zachowania celibatu, lecz radykalny materializm i sekularyzacja”.
W 2008 r. o otwarcie dyskusji na temat obowiązkowego celibatu w Kościele zaapelowała Krajowa Komisja Prezbiterów w Brazylii. Jej przewodniczący ks. Franscisco dos Santos powiedział: „Proponujemy rozpoczęcie refleksji nad nową formą sprawowania kapłaństwa, wychodzącą poza jedyną możliwość, jaką jest obecnie życie w celibacie”. Duchowny przyznał, że co do tego nie ma zgodności opinii wśród księży i że większość z nich broni bezżenności. „Nie sugerujemy zniesienia celibatu, jedynie chcemy, żeby były uwzględnione nowe formy. Co to miałoby być? Właśnie o tym chcemy dyskutować” – podkreślił ks. dos Santos.

Żonaci apostołowie

W grudniu 2006 r. w sprawie celibatu głośno zabrzmiał głos kard. Juliana Herranza, przewodniczącego Papieskiej Rady Interpretacji Tekstów Prawnych. Hierarcha, wyrażając nadzieję, że Kościół nigdy nie zrezygnuje z obligatoryjności kapłańskiego celibatu, wskazał na trzy, jak to ujął, „bardzo głębokie” racje za bezżennością księży: chrystologiczna – bo Chrystus żył w stanie bezżennym; eklezjologiczna – bo celibat umożliwia pełne poświęcenie się Kościołowi jak Oblubienicy; eschatologiczna – bo jest świadectwem przyszłego życia. Duże znaczenie ma także to, że celibat w Kościele jest prawem od 1700 lat, i to, że współczesne doświadczenie protestantyzmu pokazuje, iż rezygnacja z celibatu nie gwarantuje wzrostu powołań do stanu duchownego.

„Celibat nie jest dogmatem, lecz tylko normą dyscyplinarną” – powiedział również w grudniu 2006 r. inny purpurat, kard. Cláudio Hummes, i to tuż przed objęciem stanowiska prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa. Hierarcha w rozmowie z brazylijskim dziennikiem „O Estado de S. Paulo” wyraził przekonanie, że nadejdzie chwila, gdy Kościół przedyskutuje sprawę obowiązującego charakteru bezżenności duchownych. Być może dojdzie do tego z powodu spadku liczby powołań kapłańskich, szczególnie na kontynencie europejskim – stwierdził. I dodał, że w końcu żonatymi mężczyznami byli niektórzy z apostołów, a Kościół może – w razie konieczności – zmienić swoją dyscyplinę.

Słowa kardynała wywołały istną burzę we włoskich mediach – w efekcie hierarcha złagodził swoją wypowiedź. Po objęciu stanowiska prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa oświadczył: chociaż celibat, owszem, nie jest dogmatem, jednak ma solidne podstawy teologiczne. Stwierdził: „Norma celibatu dotycząca duchownych Kościoła łacińskiego jest bardzo dawna i opiera się na mocnej tradycji oraz silnych motywacjach o charakterze zarówno teologiczno-duchowym, jak i praktyczno-duszpasterskim, potwierdzonym także przez papieży”.

Celibat a pedofilia

Wraz z ujawnieniem w ostatnich latach pedofilskich skandali wśród duchownych pojawiły się sugestie, że za przestępstwa te winny jest m.in. celibat. Z tej też racji domagano się rewizji tradycyjnego o nim nauczania. Takie stawianie sprawy zakwestionował jednak – opublikowany w 2011 r. – głośny raport pt. „O przyczynach i kontekście nadużyć seksualnych wobec nieletnich ze strony duchownych katolickich w Stanach Zjednoczonych w latach 1950-2010”. Dokument opracował – na zlecenie amerykańskich biskupów – niezależny zespół profesjonalistów, John Jay College of Criminal Justice Uniwersytetu Miejskiego w Nowym Jorku.

W raporcie stwierdzono, że sprawy nadużyć seksualnych duchowieństwa wobec nieletnich nie da się wyjaśnić celibatem kapłańskim. Zaznaczono też, iż pedofilia jest problemem ogólnospołecznym, dotyczącym różnych środowisk, nie tylko kleru. Do tego księża, którzy dopuścili się przestępstw w tej dziedzinie, stanowią niewielki procent ogółu duchowieństwa. Autorzy dokumentu wskazali także na brak dostatecznego przygotowania seminarzystów do życia w celibacie i na niedostatki ich formacji.

Na początku trzeciego tysiąclecia głośno było nie tylko o przestępstwach części księży wobec dzieci, ale także o seksualnych nadużyciach niektórych duchownych wobec zakonnic. Raport na ten drugi tragiczny temat ukazał się w 2001 r. na łamach amerykańskiego tygodnika „National Catholic Reporter”. Również w tym przypadku pojawiło się pytanie o znaczenie celibatu kapłańskiego.

Autorzy publikacji oparli się na czterech poufnych raportach, sporządzonych niezależnie przez przełożone kilku zgromadzeń zakonnych i dostarczonych do Watykanu w latach 1994-1998. Relacje dotyczą przypadków seksualnego wykorzystywania i nadużyć w 23 krajach: najczęściej w Afryce, ale też w Europie (Irlandia, Włochy), obu Amerykach (Brazylia, Kolumbia, USA) i Azji (Indie, Filipiny).

Dochodziło m.in. do gwałtów i zmuszania do aborcji. Zdarzało się, że wydalane ze zgromadzeń kobiety, które zachodziły w ciążę, musiały iść „na ulicę”, gdy tymczasem duchownych dopuszczających się przestępstw przenoszono do innych parafii lub wysyłano na studia. W raportach powtarza się, że pewna liczba księży, dla których stan duchowny nie wiąże się istotnie z celibatem i czystością, zmuszała zakonnice do współżycia, bo traktowała je – w kontekście możliwości zarażenia się wirusem HIV – jako bezpieczniejsze niż prostytutki.

Wśród głównych przyczyn tragicznego zjawiska seksualnych przestępstw duchownych wobec zakonnic autorzy raportów wymienili m.in. „zmowę milczenia” w Kościele na temat nadużyć, kulturową podrzędność kobiet, rozumienie zakonnego posłuszeństwa jako ślepej wiary w autorytet duchownych czy złą formację kapłańską i zakonną. Wskazywano także na kulturową obcość celibatu w różnych częściach świata, brak społecznego zrozumienia dla wartości życia w stanie bezżennym.

Radykalizm ewangeliczny

Celibat nie jest „zwykłym prawem kościelnym” ani „pozostałością epoki przedsoborowej”, lecz „kwestią ewangelicznego radykalizmu”; i w ogóle to nie on jest problemem – stale powtarza kard. Mauro Piacenza.

Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa zauważył we wrześniu 2011 r., że „główne i najbardziej szkodliwe zarzuty” stawiane celibatowi to właśnie uznanie go za „przedsoborową pozostałość” i „zwykłe prawo kościelne”. Tymczasem obiekcje te nie mają „realnej podstawy w dokumentach II Soboru Watykańskiego, ani w nauczaniu papieży”.

„Celibat nie jest zwykłym prawem! – powiedział kard. Piacenza w rozmowie z rzymską agencją Zenit. – To prawo jest konsekwencją dużo wyższej rzeczywistości, która daje się pojąć wyłącznie w żywej relacji z Chrystusem”. Już na łamach „L’Osservatore Romano” hierarcha tłumaczył, że bezżeństwo księży jest prawem, ale ugruntowanym w doktrynie. „Formacja do celibatu musi obejmować, obok wszystkich aspektów ludzkich i duchowych, również solidny wymiar doktrynalny, ponieważ nie można przeżywać czegoś, czego racji się nie rozumie”. Najistotniejsze jednak jest to, że „celibat to kwestia ewangelicznego radykalizmu. Ubóstwo, czystość i posłuszeństwo nie są radami zastrzeżonymi wyłącznie dla zakonników. To cnoty, którymi należy żyć z intensywną pasją misyjną. Nie możemy obniżyć poziomu formacji, a w konsekwencji propozycji wiary. Nie możemy zawieść świętego Ludu Bożego, który czeka na świętych pasterzy takich jak proboszcz z Ars. Musimy być radykalni w naśladowaniu Chrystusa, nie obawiając się spadku liczby duchownych. W istocie liczba ta maleje, kiedy obniża się temperatura wiary, ponieważ powołania są »interesem« Boga, a nie człowieka. Rządzą się one Bożą logiką, która jest głupstwem w oczach człowieka”.

W przekonaniu kard. Piacenzy zniesienie celibatu nie poprawiłoby sytuacji w budzeniu powołań kapłańskich. W końcu wyznania chrześcijańskie, w których nie jest on obowiązkowy, przeżywają dziś głęboki kryzys w tej dziedzinie. Tymczasem Kościół katolicki powoli z niego wychodzi. Kardynał podkreślił, że tak naprawdę „celibat nie jest problemem”, a ponadto „kryterium oceny nie może być niewierność i słabość niektórych duchownych”. Statystki – jak zauważył – pokazują, że rozpada się aż 40% małżeństw, tymczasem księży, którzy porzucają stan duchowny, jest jedynie 2%. Hierarcha nawiązał zapewne do danych opublikowanych w 2007 r. na łamach jezuickiego pisma „La Civiltà Cattolica”, blisko związanego z Watykanem. Według raportu w latach 1964-2004 szeregi księży opuściło 69 063 mężczyzn, ale 11 213 z nich zdecydowało się później na powrót do kapłaństwa. Chociaż nie ma dokładnych danych na temat tych księży, którzy zerwali ze stanem duchownym i zawarli małżeństwo, szacuje się, że było ich ponad 57 tys. Tym samym – podkreślił ks. Gianpaolo Salvini, redaktor naczelny jezuickiego pisma – należy zdementować rozpowszechnianą przez zwolenników zniesienia celibatu tezę, że chodzi o liczbę od 80 do 100 tys. Do tego – zauważył – w ostatnim czasie liczba duchownych porzucających kapłaństwo z powodu małżeństwa uległa zmniejszeniu. W latach 2000-2004 było ich 5383, czyli niecały 1% wszystkich księży katolickich na świecie. Niektórzy z nich – dodał – z czasem jednak wracają do stanu kapłańskiego.

„Prawdziwym problemem – stwierdził kard. Mauro Piacenza – jest współczesny brak zdolności podejmowania wyborów definitywnych”. Kryzys celibatu „fundamentalnie wiąże się z kryzysem wiary na Zachodzie. Sekularyzacja i w rezultacie zanik poczucia sacrum, wiary i jej praktykowania – oto przyczyna (…) topnienia liczby kandydatów do kapłaństwa”.

Korzystałem z następujących źródeł: „La Civiltà Cattolica”, CNA, CNS, KNA, Kathpress, KAI, „National Catholic Reporter”, „The Tablet”, „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, Zenit.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata