70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Religia albańskości

Czterdzieści lat temu komunistyczna Albania stała się oficjalnie pierwszym państwem ateistycznym  na świecie. Zamknięto meczety, cerkwie i kościoły, a duchownych poddano represjom. Dziś religijność odradza się w tolerancyjnej atmosferze. Pokojowo żyją obok siebie muzułmanie, prawosławni i katolicy.

„Wszystkie religie zostały przyniesione do Albanii przez obcych najeźdźców i służyły klasom posiadającym” – głosił Enver Hodża, albański dyktator komunistyczny. Pragnął wyzwolić społeczeństwo od ucisku  „pasożytniczej grupy duchownych”, którzy żyją na koszt państwa. Jego celem była całkowita ateizacja kraju. Hodża, popierając rewolucję kulturalną Mao w Chinach, zaczął własną rewolucję. Miała zastąpić archaiczną mentalność odziedziczoną po przodkach mentalnością „socjalistyczną”. Religię należało zlikwidować i zastąpić światopoglądem materialistycznym. Hodża zasłynął także jako budowniczy siedemset tysięcy bunkrów. Służyły do ochrony przed obcą agresją i umożliwiały podjęcie walki. Do dziś szpecą górzysty krajobraz albański i przypominają o egzotycznej obsesji byłego wodza.

Wiara zakazana

13 listopada 1967 roku Zgromadzenie Ludowe przyjmuje ustawę znoszącą statuty wspólnot wyznaniowych. Albania oficjalnie staje się pierwszym ateistycznym państwem na świecie. Zakaz tworzenia instytucji religijnych zostaje potwierdzony w nowej konstytucji z 1976 roku Hodża zwraca się do młodzieży albańskiej, by skończyła z „przesądami religijnymi”. W odpowiedzi studenci jednej ze szkół pedagogicznych zaczynają masowy ruch zamykania meczetów, cerkwi i kościołów w całym kraju. Zamieniane są na hale sportowe, garaże, domy kultury, kawiarnie i sklepy. Ponad 2000 budynków sakralnych ulega likwidacji. Krzyże zabrane ze świątyń wykorzystuje się w koszarach wojskowych jako wieszaki. Kościelne zakrystie przerabia się na toalety. Zamiast świąt religijnych – festiwale ludowe. Publicznie wyrzeka się wiary w Boga. Prasa rozpisuje się o księżach, którzy z ulgą porzucili sutanny, by poświęcić się pracy dla ludu albańskiego. Jednak większość duchownych muzułmańskich i chrześcijańskich trafia do więzień lub obozów pracy. Wielu zostaje skazanych na karę śmierci. Stosuje się wobec nich uproszczoną procedurę procesową – bez dowodów, oskarżają zazwyczaj fałszywi świadkowie. Zarzuca się im sympatie faszystowskie i działalność antypaństwową. W latach 70. za posiadanie Biblii grozi dwanaście lat więzienia, za próbę ochrzczenia dziecka – osiem lat. Religijność schodzi do podziemia. Tajne nabożeństwa odprawiane są w domach prywatnych, na cmentarzach lub w górach. Po kryjomu chrzci się dzieci, obchodzi święta religijne. Na początku lat 80. Hodża musi przyznać, że plan ateizacji społeczeństwa nie powiódł się. Ale pozostawił głęboki ślad – zniszczone obiekty kultu oraz spustoszenie wśród duchowieństwa muzułmańskiego i chrześcijańskiego. Zakaz działalności religijnej zniesiono w 1990, rok przed pierwszymi od siedemdziesięciu lat wolnymi wyborami. Meczety i kościoły znowu się zapełniły. Według oficjalnych statystyk 70% Albańczyków to muzułmanie, 20% – prawosławni, 10% – katolicy.

W nowej sytuacji pomoc Albanii oferują kraje arabskie. W 1995 roku z ich funduszy wybudowano około pięciuset muzułmańskich obiektów sakralnych. Młodzież albańska zaczyna jeździć na studia do Arabii Saudyjskiej, Libanu czy Jordanii. W 1989 roku do Albanii po raz pierwszy przybywa z prywatną wizytą Matka Teresa, Albanka urodzona w Macedonii. W 1993 roku kraj odwiedza papież Jan Paweł II. Odnawia hierarchię duchowną. W wystąpieniu mówi: „To, co wydarzyło się w Albanii, nie ma swego odpowiednika w historii (…) państwo starało się unicestwić wszelki przejaw pobożności w imię radykalnego ateizmu, który urósł do rangi uniwersalnego i wszechogarniającego systemu. Dlatego wasz dramat, drodzy Albańczycy, dotyka całego kontynentu europejskiego. Europa nie może tego zapomnieć”. Poza tym papież chwali obecną Albanię jako doskonały przykład tolerancji religijnej. Duże problemy z powrotem do normalności ma Kościół prawosławny. Wobec braku hierarchii prawosławnej nowym egzegarchą Cerkwi Prawosławnej w Albanii zostaje Grek Anastasios Jannulatos. Protestują nacjonaliści. 

Trochę muzułmanka, trochę katoliczka 

W centrum stolicy Albanii, Tirany, sąsiadują ze sobą meczet, kościół katolicki i cerkiew. Podobnie w Szkodrze, na północy kraju. W piątki i niedziele świątynie są pełne. Większość z nich powstała po upadku komunizmu. Wieczorem na ulicach gwarno od młodych ludzi. Wystrojeni po europejsku, spacerują, śmieją się, szukają rozrywki. W tle rozbrzmiewa głos wołający z minaretu na modlitwę.

Laila studiuje architekturę w Tiranie. Jej matka jest muzułmanką, ojciec – katolikiem. Ona sama – trochę tak, trochę tak. Chodzi do kościoła na Wielkanoc i pości w Ramadan. „W kontaktach z innymi ludźmi religia ma dla mnie drugorzędne znaczenie. To prywatna sprawa”,  przekonuje. Laila ma wielu znajomych z mieszanych małżeństw. Myślą podobnie jak ona.

W meczetach i kościołach, na ulicy i w sklepie, wszędzie słychać tę samą opinię: jest jeden Bóg. Nie ma się o co kłócić. Ateistyczny zamordyzm Hodży wykształcił u wielu ludzi religijną obojętność. To jednak nie tłumaczy wieloletniej pokojowej koegzystencji dwóch największych religii. Tolerancja w Albanii ma dużo głębsze korzenie.

Święty Paweł w Albanii

Początkowo tereny obecnej Albanii były chrześcijańskie. Sam święty  Paweł wspomina w liście do Rzymian, że rozkrzewił Ewangelię aż po Ilirię. To nazwa krainy, której mieszkańcy są uważani za przodków Albańczyków. Podbój turecki w XV wieku zapoczątkował wpływy islamu. Albańczycy buntowali się przeciwko okupantowi. Za największego bohatera narodowego uznawany jest Skanderbeg, przywódca antytureckiej rebelii. Za młodu chrześcijanin, wysłany do Stambułu jako zakładnik, przeszedł na islam. Potem porzucił służbę wojskową u sułtana, wrócił w rodzinne strony i już jako chrześcijanin wzniecił powstanie przeciwko najeźdźcy. Z czasem większość ludności, głównie ze względów koniunkturalnych, przeszła na religię Mahometa. Szerzyło się zjawisko kryptochrześcijaństwa. Ludzie w urzędach przedstawiali się jako muzułmanie, a na co dzień kultywowali tradycje prawosławne i katolickie. Duże zasługi w islamizacji Albanii mają tzw. bektaszyci. To liberalny odłam islamu, w wielu aspektach zbliżony do chrześcijaństwa. Obcy był im duch fanatyzmu i nietolerancji. Albańczycy różnych wyznań żyli w pokojowej atmosferze. Często zawierano mieszane małżeństwa muzułmańsko-chrześcijańskie. Powstał nawet zwyczaj nadawania dzieciom imion pochodzących z innej religii.

Skanderbeg zamiast religii

O przyczynach tolerancji mówił na konferencji poświęconej religii w Albanii profesor Artan Fuga, historyk z Uniwersytetu w Tiranie: „W naszej historii religie nigdy nie były oddzielone od siebie na poziomie społecznym, czego dobrym przykładem są mieszane małżeństwa. Poza tym istotne jest, że społeczności religijne w Albanii nie mają osobnych interesów polityczno-ekonomicznych. Ciężko je więc ze sobą skłócić”.

Wyjątkowa sytuacja społeczno-polityczna Albanii sprawiła, że religia nigdy nie stała się dogodnym narzędziem walki politycznej. Choć podejmowano takie próby. Świadomość narodowa Albańczyków zaczęła się budzić w II  połowie XIX wieku w obliczu wzrastającego zagrożenia ze strony Serbii i Grecji. Kraje te uzyskały już niepodległość od Turcji i zgłaszały pretensje do ziem zamieszkałych przez Albańczyków. Intelektualiści albańscy uznali za konieczne wzmocnienie jedności narodu, a w dalszej kolejności walkę o niepodległość. Powstały różne koncepcje, na czym ta jedność miałaby się opierać. Jedni akcentowali rolę islamu jako czynnika integrującego przeciwko prawosławnym Serbom i Grekom. To wszakże pchało Albanię w objęcia muzułmańskiej Turcji, od której przecież chciano się wyzwolić. Odwołać się do korzeni chrześcijańskich? Tylko 30% Albańczyków było wyznania Chrystusowego. Narodowy poeta albański Naim Frasheri wskazywał bektaszyzm jako siłę, która pozwoli przezwyciężyć podziały. Nieortodoksyjna, zbliżona do chrześcijaństwa, wykreuje niezwykłe poczucie tożsamości. A przy tym zjednoczy naród zarówno przeciwko bałkańskim sąsiadom, jak i osmańskim okupantom. I tym razem nie wyszło. Spośród Albańczyków wyznania muzułmańskiego jedynie co czwarty był bektaszytą. W końcu wybitny działacz albański Pashko Vasa rzucił hasło „Religią Albańczyka jest albańskość”. Albańczycy różnych wyznań mieli budować tożsamość narodową w oparciu o język i kulturę. Religia zeszła na drugi plan. Innym ogniwem spajającym Albańczyków stał się mit Skanderbega, który z czasem stracił swoje znaczenie religijne. Nieważne, że walczył przeciwko muzułmanom, ważne, że bronił kraju i narodu. O atrakcyjności mitu ciekawie pisze współczesny pisarz i publicysta albański Fatos Lubonja: „Skanderbeg, zmieniając religie – raz chrześcijanin, raz muzułmanin, później znowu chrześcijanin – był postacią w dużym stopniu ambiwalentną, dzięki czemu stawał się bardziej przystępny i zrozumiały dla wszystkich Albańczyków, niezależnie od wyznania” .

Albania uzyskała niepodległość w 1912 roku. Po II wojnie światowej, w czasie dyktatury komunistycznej, Enver Hodża doprowadził postulat Pashko Vasy do absurdu. Dziś hasło „Religią Albańczyka jest albańskość” implikuje szacunek dla rodaków odmiennego wyznania. Religia nie stanowi o istocie tożsamości narodowej. 

Religijność w demokracji

Leonard Zisi, przewodniczący Towarzystwa Albańsko-Polskiego, twierdzi, że stosunek Albańczyków do religii to coś pomiędzy tolerancją a obojętnością. „Ludzie nie traktują nakazów religijnych bardzo ściśle. Ja sam jestem wyznania prawosławnego, ale do kościoła chodzę tylko, kiedy mam taką potrzebę. Podobnie robi wielu katolików i muzułmanów”.

Ermir Gjinishi, wiceprzewodniczący Zgromadzenia Islamskiego Albanii, uważa, że to typowa sytuacja dla państwa demokratycznego. „Zawsze są tam ludzie praktykujący i niepraktykujący – mówi. – Ale to dobrze, że ci drudzy też chcą mówić o sobie jako o muzułmanach. Bycie muzułmaninem to kwestia duchowości, a nie tylko rytuałów”.

Według Gjinishi coraz więcej Albańczyków odwiedza świątynie muzułmańskie i chrześcijańskie. Choć po pięćdziesięciu latach ateizacji wielu z nich musi na nowo uczyć się zasad wiary. „Ale mają zapał. Widać to też wśród młodych. Wiedzą, że nie zaspokoją głodu duchowego, oddając się konsumpcjonizmowi”.

Gjinishi podkreśla zalety rozdziału religii i polityki. „Albania nigdy nie doświadczyła wojen religijnych. Zawsze obowiązywał wzorzec tolerancji religijnej, co powinno stanowić przykład dla reszty Europy. Dziś też jest dla nas ważne, by nie łączyć religii z polityką. Nie chcemy żadnych ekstremistów. Albańczycy szanują się nawzajem, niezależnie od wyznania”.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata