70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Homoseksualizm w oczach Kościoła

Katechizm nie wdaje się w polemikę o częstotliwości zjawiska. Stwierdza prosto, że „pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne”. Choć częstotliwość występowania homoseksualizmu jest ważna ze względów duszpasterskich i społecznych, to jednak nie ma ona większego znaczenia dla jego moralnej kwalifikacji.

Definicje homoseksualizmu są na ogół bardzo zwięzłe. Słownik psychiatrii zwraca uwagę przede wszystkim na „dominującą skłonność seksualną do osoby tej samej płci”, i to niezależnie od tego, czy dochodzi do nawiązania fizycznych relacji homoseksualnych. Zaś niedawno wydana encyklopedia PWN określa homoseksualizm jakozaburzenie w identyfikacji i pełnieniu ról seksualnych, a także jako podejmowanie zachowań seksualnych z osobnikami tej samej płci – choć już w 1993 roku WHO wydała oświadczenie, że „orientacja seksualna [hetero- czy homoseksualna – przyp. JA] nie może być rozpatrywana jako zaburzenie”. Godna uwagi jest definicja Katechizmu Kościoła Katolickiego, która stwierdza, że „homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci”. W odróżnieniu do pozostałych dwu definicji, Katechizm kładzie nacisk na czyny, a nie na samą skłonność. To niewątpliwie wyraz troski Kościoła, by nie stygmatyzować osób posiadających lęki homoseksualne czy też nawet pewien rodzaj homoseksualnych skłonności.

Biblia i Tradycja

Stary Testament jednoznacznie potępia homoseksualizm:„Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kpł 18,22) oraz: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20,13). Do powyższych deklaracji Pięcioksięgu [hbr. Tory] odwołują się dzisiaj Żydzi i chrześcijanie. Św. Paweł Apostoł, w ślad za Księgą Kapłańską, jednoznacznie piętnuje homoseksualizm, pomijając w swej wypowiedzi jedynie karę kamienowania: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, […] ani mężczyźni współżyjący z sobą, […] nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10; por. Rz 1, 27).

Ojcowie Kościoła oraz późniejsi pisarze, wypowiadając się na temat homoseksualizmu, cytują zwykle Księgę Kapłańską i św. Pawła. Św. Bazyli Wielki pisze, że „kto popełnia czyny nieczyste z mężczyzną, ma być obłożony karą przewidzianą dla cudzołożników”. Niektóre Apoftegmaty Ojców Pustyni świadczą o tym, że postrzegali oni homoseksualizm jako niebezpieczeństwo dla mnichów żyjących na pustyni, z dala od kobiet. Abba Jan Karzeł przestrzega: „Ten kto się najadł do syta, jeżeli tylko rozmawia z chłopcem, już dopuścił się w myśli grzechu nieczystego”. Kościół wykluczał z szeregów kapłańskich homoseksualistów. Sobór Lateraneński III uchwalił, że „ktokolwiek będzie żył w takiej niewstrzemięźliwości, która niezgodna jest z naturą, […] a zostanie to odkryte, jeżeli jest duchownym, zostanie wyłączony ze stanu duchownego albo zmuszony do pobytu w klasztorze celem odbycia pokuty; jeżeli jest osobą świecką, będzie poddany ekskomunice i całkowicie odsunięty od wspólnoty wiernych”. Temat homoseksualizmu w rozważaniach teologicznych i piśmiennictwie ascetycznym był wspominany marginalnie, zawsze w kontekście potępienia go jako grzechu.

Promocja cywilizacyjna i stanowisko Kościoła

Do niedawna poglądy Kościoła na homoseksualizm były podzielane przez prawo stanowione większości państw, które surowo karało homoseksualistów. W Wielkiej Brytanii jeszcze w 1830 roku akty homoseksualne karano śmiercią. Ostatecznie homoseksualizm uznano w Anglii za legalny w 1967 roku, ale w Irlandii Północnej dopiero w roku 1982. Polska była jednym z bardzo nielicznych krajów, gdzie akty homoseksualne nie były karalne przez własne prawo państwowe, ale jedynie na podstawie prawa zaborców. Ale po wielu stuleciach życia w podziemiu, w drugiej połowie XX wieku homoseksualiści zaczęli się ujawniać i walczyć o uznanie oraz o prawa i przywileje społeczne. Wszystko zaczęło się w 1967 roku od bójki w barze dla homoseksualistów „Stonewall” w Nowym Jorku. Wkrótce środowiska homoseksualne stały się znaczącą siłą społeczną i polityczną, dzięki czemu wymogły na środowiskach medycznych i naukowych zmianę definicji psychiatrycznej homoseksualizmu oraz mogły skutecznie wpływać na organy prawne, tak krajowe, jak i międzynarodowe.

Kościół od początku wyrażał zdecydowany sprzeciw wobec tej cywilizacyjnej promocji homoseksualizmu, a swój autorytet angażował w tę sprawę papież. Kiedy Parlament Wspólnoty Europejskiej (w roku 1994) wezwał parlamenty wszystkich krajów członkowskich, by przyznały homoseksualistom prawa do zawierania „związków małżeńskich” i adopcji dzieci, Jan Paweł II w czasie modlitwy na Anioł Pański na gorąco komentował: „Rezolucja domaga się prawnego uznania nieładu moralnego. Parlament bowiem w sposób nieuprawniony nadał walor prawny zachowaniom dewiacyjnym, niezgodnym z zamysłem Bożym”. Papież powiedział też prosto, iż „nie może stanowić prawdziwej rodziny związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet”.

Kościół wydał kilka ważnych dokumentów poświęconych specjalnie homoseksualizmowi, ale wszystkie one były odpowiedzią na konkretne zapotrzebowanie społeczne. Kiedy środowiska homoseksualne domagały się organizowania dla nich specjalnych duszpasterstw, Kongregacja Nauki wiary wydała List do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych (1986). A kiedy Unia Europejska dyskutowała problematykę dyskryminacji homoseksualistów, ta sama Kongregacja opublikowała Uwagi dotyczące odpowiedzi na propozycje ustaw o niedyskryminacji osób homoseksualnych (1992). Gdy zaś parlamenty wielu krajów podejmowały zagadnienie legalizacji związków homoseksualnych, kard. Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, ogłosił Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi (2003). Na liczne skandale na tle homoseksualnym wśród księży zareagowała z kolei Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, wydając Instrukcję dotyczącą kryteriów rozeznania powołania w stosunku do osób z tendencjami homoseksualnymi (2005). O homoseksualizmie wspomina też niemal każdy dokument Stolicy Apostolskiej wydany w ostatnich dziesięcioleciach, a poświęcony bądź to problematyce moralności seksualnej w ogólności, bądź też wychowaniu seksualnemu w rodzinie i w szkole.

Dyskusje teologiczne

Wbrew jednoznacznemu stanowisku Kościoła, progresywni teologowie katoliccy usiłowali relatywizować problem homoseksualizmu. Widać to na przykładzie amerykańskiego teologa Johna McNeilla. Za zgodą swoich przełożonych wydał on w 1975 roku książkę Kościół a homoseksualizm. Szybko stała się głośna. McNeill twierdził w niej, iż „mogą istnieć relacje homoseksualne moralnie dobre, […] gdy opierają się na konstruktywnym altruizmie, nie zaś na destruktywnym egoizmie”. McNeill dla swego twierdzenia wykorzystał lukę w deklaracji Persona Humana Kongregacji Nauki Wiary, gdzie mówi się jedynie o „wewnętrznym nieuporządkowaniu aktów” homoseksualnych, a nie pokazuje się nieuporządkowania samej predyspozycji. „Jeżeli zaś predyspozycja jest dobra – rozumował McNeill – to w niektórych przypadkach dobre są także wynikające z niej akty” („Osservatore Romano”, wyd. pol., 10/1986).

W kolejnych deklaracjach Stolica Apostolska odżegnała się od takiego rozumowania, precyzując, iż „szczególna skłonność osoby homoseksualnej, choć sama w sobie nie jest grzechem, to jednak stwarza mniej lub bardziej silną skłonność do postępowania, które z punktu widzenia moralnego jest złe. Z tego powodu sama skłonność musi być uważana za obiektywnie nieuporządkowaną”(List do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych, 3). Kościół podkreśla w swych dokumentach, że jego negatywne stanowisko wobec homoseksualizmu nie jest w świecie odosobnione. Jego nauczanie bowiem „o małżeństwie i komplementarności płci jest powszechnie przyjęte przez wszystkie wielkie kultury świata” (Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi, I, 2).

Inne wyznania chrześcijańskie

Między Kościołem katolickim a Cerkwią prawosławną w spojrzeniu na homoseksualizm nie ma zasadniczej różnicy. Oba Kościoły, powołując się Biblię i Ojców Kościoła, jednoznacznie go potępiają. Prawosławni akty homoseksualne nazywają często „grzechem sodomskim”, podkreślając przy tym, że jest on przejawem wielkiego zepsucia moralnego. Natomiast wiele Kościołów reformowanych, pod wpływem presji społecznej i politycznej, zmodyfikowało swoje stanowisko wobec homoseksualizmu. Teologowie i pastorzy liberalni uważają zachowania homoseksualne za obojętną moralnie „naturalną predyspozycję mniejszości, której sobie nie wybierają”. Nauczanie zaś Biblii o homoseksualizmie – twierdzą liberałowie protestanccy – jest uwarunkowane kulturowo i społecznie. Za taką opcją opowiadają się, między innymi, niektóre kościoły anglikańskie, prezbiteriańskie i metodystyczne. Natomiast teologowie i pastorzy nastawieni konserwatywnie – podobnie jak duchowni katolicy i prawosławni – uważają, że zachowania homoseksualne są nienaturalne i niemoralne. Głoszą też, w sposób zbyt uproszczony, że wynikają one przede wszystkim z wolnego wyboru i – gdy osoba homoseksualna wykazuje dobrą wolę – podlegają zmianom. Ta opinia nie znajduje jednak prostego potwierdzenia w praktyce terapeutycznej.

Żydzi i muzułmanie

Ortodoksyjni Żydzi, powołując się na Torę i na Talmud, potępiają czynny homoseksualne, ale nie zajmują się samymi skłonnościami, ponieważ uważają, że nie mają one znaczenia moralnego. Zjednoczona Synagoga Judaizmu Konserwatywnego uważa, że status homoseksualistów jest podobny do statusu tych Żydów, którzy naruszają jedno z 613 nałożonych na nich przykazań (micw). Żydzi ortodoksyjni nie uznają związków homoseksualnych i nie dopuszczają homoseksualistów do pełnienia funkcji rabina. Sprzeciwiają się jednak wszelkiej dyskryminacji osób homoseksualnych. Koran, który inspirował się judaizmem i chrześcijaństwem, także potępia homoseksualizm. W surze asz-Szuara [Poeci] czytamy: „Czy będziecie obcować z mężczyznami ze wszystkich światów, a pozostawiać wasze żony, które stworzył wasz Pan dla was? Tak jesteście ludem występnym” (26, 165-166). Hadisy zaś, czyli opowieści o Proroku Mahomecie, stwierdzają radykalnie: „Zabij tego, który to czyni, a także tego, któremu to czynią”. Islamskie interpretacje prawa różnią się jedynie co do kary, jaką powinni ponosić homoseksualiści, oraz sposobów udowadniania im winy. W wielu krajach islamu, np. w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Mauretanii, Sudanie, Jemenie stosunki homoseksualne są do dziś karane śmiercią, często – jak nakazuje Biblia w Księdze Kapłańskiej – przez ukamienowanie.

Katolickie ujęcie duszpasterskie

Dla celów duszpasterskich i katechetycznych bardzo użyteczny jest krótki tekst o homoseksualizmie znajdujący się w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 2357-2359). Gdy go czytamy, uderza nas jego precyzja, jasność argumentacji oraz trafność rozłożenia akcentów. Katechizm nie podejmuje kontrowersyjnej dyskusji na temat przyczyn homoseksualizmu. Stwierdza zwięźle, że „psychiczna geneza homoseksualizmu pozostaje w dużej części niewyjaśniona”, przez co dopuszcza także ewentualne przyczyny genetyczne, które – dzisiaj – pozostają jedynie hipotezą. Katechizm nie wdaje się też w polemikę o częstotliwości zjawiska. Stwierdza prosto, że „pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne”. Choć częstotliwość występowania homoseksualizmu jest ważna ze względów duszpasterskich i społecznych, to jednak nie ma ona większego znaczenia dla jego moralnej kwalifikacji.

Katechizm podkreśla natomiast, że cała Tradycja chrześcijańska odwołująca się do Biblii zawsze głosiła, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”, ponieważ są „sprzeczne z prawem naturalnym i wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają też one z prawdziwej komplementarności uczuciowej i seksualnej”. Te zwięźle sformułowane racje przytaczają wszystkie ważne dokumenty Stolicy Apostolskiej mówiące o homoseksualizmie.

Katechizm broni jednak osób homoseksualnych, domagając się dla nich społecznego szacunku, współczucia i delikatności: „Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”. Zdanie to jest często cytowane jako odpowiedź na atak środowisk homoseksualnych zarzucających Kościołowi nietolerancję i potępienia. Katechizm podkreśla też, że dla większości osób homoseksualnych ich kondycja „stanowi trudne doświadczenie”. Wzywa je jednak do „wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji”. Przypomina też, że „osoby homoseksualne są wezwane do czystości”, a dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni oraz przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą dążyć do doskonałości chrześcijańskiej.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata