W filmie Tar z 2022 r. słynna dyrygentka Lydia – uwielbiana przez publiczność, podziwiana przez kolegów po fachu, kochana przez niezwykle oddaną żonę i trzymająca wokół siebie dwór zapatrzonych w nią asystentek – ujawnia swoje drugie oblicze, które wpisuje się we wzorzec przedstawiania wielkich artystów. Bohaterka okazuje się kimś potwornym, bezwzględnie niszczącym przeszkody na swojej drodze. Traktuje resztę ludzkości z ledwo skrywanym poczuciem wyższości, a posiadanym talentem usprawiedliwia swoje egoistyczne zachowania. Wywodzi się ze skromnej rodziny, ale całe życie się tego wstydziła i ukrywała swoje pochodzenie. Wymyśliła więc siebie na nowo, zostawiając za sobą przeszłość. Użyła w tym celu sztuki. Przekonana o własnej świetności, ukrywała przed wszystkimi (w tym przed samą sobą) swoje kompleksy i niezdolność do pokochania kogokolwiek. Z tego tytułu dawała sobie prawo do krzywdzenia i wykorzystywania niewinnych osób.
Kiedy analizuje się biografie wielu artystek, pisarek czy myślicielek, od Patti Smith, przez Kathy Acker, Susan Sontag, Marinę Abramović czy Patricię Highsmith, często można odnaleźć intensywność ambicji i silną osobowość, by nie powiedzieć: wybujałe ego, a czasem nieco potworny rys. Klasyczne elementy ich biografii to wzorowanie się na mężczyznach oraz wykorzystywanie innych ludzi i porzucanie ich bez skrupułów, kiedy już tylko odegrali swoją rolę. Lecz w historiach kobiet artystek można dostrzec jeszcze dodatkowy rys. Aby odnieść sukces, musiały często świadomie zrezygnować z cech przypisywanych zwykle swojej płci. Za realizację pragnień, np. tego o swobodnej ekspresji własnej seksualności, eksplorowania jej albo angażowania się politycznie czy wcielania w rozmaite „niekobiece” role, przyszło im zapłacić większą cenę niż mężczyznom. Tym natomiast, które chciały mieć dzieci i rodzinę, też nie pozwalano tego pragnienia realizować. Musiały wybierać: sztuka albo życie.
Spacer po metarzeczywistości
Do tej samej tematyki – konieczności wyboru między twórczością a życiem – nawiązuje powieść Biografia X Catherine Lacey. Dawno nie spotkałam się z autorką tak młodą (urodziła się w 1985 r.), która stworzyłaby dzieło tak złożone i skomplikowane. Powieściopisarka ma na koncie pięć książek, z których każda eksploruje inny gatunek literacki – autobiografię, science fiction, powieść gotycką, pamiętnik. Wszystkie je łączy namysł nad tożsamością i napięciem, jakie powstaje między tożsamością a fikcją. W Nobody Is Ever Missing inspirowana autorką młoda kobieta wyrusza w samotną podróż do Nowej Zelandii, a powieść to jej monolog wewnętrzny, nieustannie podważający realność zarówno świata zewnętrznego, jak i wewnętrznego. The Answers to dystopia, w której młoda kobieta, żeby opłacić eksperymentalną terapię trudnej do zdiagnozowania choroby psychosomatycznej, wynajmuje się jako „Emocjonalna Partnerka” aktora do każdej ze swoich odmiennych potrzeb zatrudniającego inną kobietę. W tych dwóch powieściach odnajdziemy ogromną dawkę dziwności i absurdu. Kolejno Lacey opublikowała Pew rozpoczynające się od odnalezienia w kościele osoby, która nie pamięta, kim jest ani jak się nazywa. Przyjmuje ją do siebie pewna bardzo religijna rodzina. W toku narracji nie zostaje ujawniona ani zdeterminowana jej płeć ani tożsamość, a ona sama otrzymuje imię „Ławka”, ze względu na to, że to właśnie tam została odnaleziona. Z kolei najnowsza Möbius Book to książka podzielona na dwie części: autofikcję opowiadająca o brutalnym zerwaniu z nią przez wieloletniego partnera, który wyrzucił ją ze wspólnego domu, i fikcyjną opowieść z przemocą w tle o dwóch kobietach, które niedawno zakończyły związki. Na tle tych książek Lacey Biografia X – mimo niezwykle zagmatwanej narracji – jest powieścią nieomalże najbardziej „mainstreamową” i przyjazną czytelnikowi. Może kwestionowanie historii XX w. oraz historii sztuki awangardowej to nie są najłatwiejsze, ale przynajmniej znane nam tematy.

