70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wiara, czyli poszukiwanie

Piotr Sikora pisze swoje teksty, łącząc komplementarne jego zdaniem perspektywy: teologa i filozofa. Zgodnie z jego intencją Drogi Jednego. Chrześcijaństwo otwarte powinniśmy czytać nie tylko jako wypowiedź publicysty czy świeckiego „duszpasterza”, ale także filozofa, czyli kogoś nieustannie poszukującego mądrości i zapraszającego do (współ)myślenia.

Józef Tischner uważał, że chrześcijaństwo jest wciąż przed nami,  gdyż ciągle nie rozumiemy i nie przeżywamy tego, co w nim najistotniejsze. Nie oznacza to oczywiście, że historię religii należy odrzucać czy deprecjonować. Przeciwnie, należy nieustannie do niej powracać, pamiętając jednak przy tym, że odczytywanie przeszłości dokonuje się w teraźniejszości, a orientowane jest na przyszłość, która jako nieznana pozostaje przedmiotem nadziei. Ta zaś domaga się otwartości – nadziei nie ma bowiem tam, gdzie „wszystko zostało już powiedziane”. Dlatego w Drogach Jednego Sikora kładzie tak duży nacisk na istotową otwartość chrześcijaństwa. Zaznacza przy tym, że chrześcijaństwa otwartego nie należy pojmować na sposób ideologiczny jako tworu powstałego w wyniku sztucznego połączenia laickiego liberalizmu z Ewangelią. Otwartość to bowiem nic innego jak pokora, czyli świadomość własnej (i wspólnej wszystkim ludziom) racjonalności i wolności, ale także niewystarczalności i ograniczoności.

 

Nienazwana Tajemnica

Teksty Sikory należy czytać uważnie, nie dając się przy tym zwieść stylistyce i przystępnemu językowi, które mogą prowadzić czytelnika do fałszywego przekonania, że autor jest zwolennikiem optymistycznego synkretyzmu czy relatywizmu. Sikora, jako filozof i teolog, „przemyca” bowiem w swoich tekstach głębokie, zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji intelektualnej przesłanie, stając się tym samym współczesnym rzecznikiem sięgającej pierwszych wieków chrześcijaństwa tradycji apofatycznej. Autor uważa, że Bóg jest nieskończoną Tajemnicą, a wszelkie próby adekwatnego wypowiedzenia jej w języku są z gruntu niemożliwe. Bóg jest bowiem nieskończony, natomiast język i przynależące do niego pojęcia są skończone. Dlatego nie można o Nim wyrazić żadnego bezwzględnie wiążącego, wyczerpującego sądu. Przeciwnie, poznawanie Absolutu polegać ma na stopniowym eliminowaniu własnych wizji, projekcji i wyobrażeń o Nim, mając przy tym w pamięci, że między Bogiem a człowiekiem zachodzi ścisły, nierozerwalny związek przypieczętowany ostatecznie przez wcielone objawienie Chrystusa. To człowieczeństwo, sam fakt istnienia człowieka, jego rozumu, wolności, wrażliwości na piękno, a nade wszystko zdolności do miłości i otwartości na innego człowieka stanowią wystarczającą przesłankę do tego, by zwrócić się ku nieskończonej Tajemnicy Boga, objawionej w Jezusie Chrystusie. Wiara zwracająca się do Boga jako Tajemnicy nie jest jednakże quasi-matematyczną pewnością, lecz nieustannym poszukiwaniem, zapytywaniem, pogłębianiem. Sikora twierdzi, że „akt wiary pojmujemy jako wejście na nieskończoną drogę otwartą przez Boga przed człowiekiem: jako dążenie do Boga, pogłębianie relacji z Nim, a jednocześnie jako drogę duchowego rozwoju ku pełni człowieczeństwa” (s. 16–17). Chrystus nie zatrzymuje na samym sobie jako ostatecznym celu, ale kieruje ku Ojcu posyłającemu Ducha. Oni zaś pozostają niewyjaśnioną Tajemnicą, Pytaniem.

Skoro język i pojęcia raczej oddalają człowieka od Boga, co więc do Niego przybliża? Czy zdaniem autora istnieje jakaś niezawodna metoda prowadząca do doświadczenia Boga? Sikora, sam będąc zwolennikiem medytacji chrześcijańskiej, w której „medytujący kieruje się ku Bogu bez myślenia o Nim” (s. 57), zaznacza, że nie ma jednej powszechnie obowiązującej, niezawodnej formy modlitwy – ta zawsze jest indywidualna. Każdą autentyczną duchowość powinna charakteryzować przede wszystkim świadomość bezwzględnego prymatu miłości bliźniego. Wyraża się ona w pełnej gotowości do porzucenia nawet najbardziej wysublimowanej formy mistyczno-spekulatywnego kontaktu z Bogiem, jeśli miałaby na tym ucierpieć konkretna osoba, która przecież w swej najgłębszej istocie pozostaje nieoddzielna od miłości Boga jako źródła wszelkiego dobra. Zatem o Bogu nie tyle należy myśleć, twierdzi Sikora za anonimowym autorem średniowiecznego traktatu Obłok niewiedzy, ile raczej wcielać Go poprzez miłość bliźniego w konkretną, teraźniejszą sytuację życiową. Nie tyle poprzez mowę, ile przez konkretny czyn, mający swe źródło w sercu, nie zaś w zewnętrznie narzuconym przykazaniu.

 

Duch jest wolnością

Być ortodoksyjnym chrześcijaninem to zdaniem Sikory nic innego jak nieustannie poszukiwać Boga, wsłuchując się przy tym w głos innych ludzi, także innych religii i kultur, nie wyłączając osób niewierzących, również tych nastawionych wobec religii wrogo. Warunkiem tak radykalnej otwartości na innego jest rezygnacja z własnego ego. Jest to ponadto rezygnacja z oczekiwań, czyli skupiania się na przyszłości rozumianej jako zbiór ściśle określonych celów do zrealizowania. Chrześcijanin nie tyle powinien zabiegać o przyszłość, snując szczegółowe strategie życia, oddzielając „lepsze” od „gorszego”, chrześcijańskie od niechrześcijańskiego, ile raczej z ufnością i wiarą skupiać się na „teraz”. To właśnie w „teraz” obecny jest Duch. Rzecz w tym, by w obecności Ducha między nami, we współczesnej kulturze, w niedoskonałej, pełnej napięć i konfliktów rzeczywistości społecznej rozpoznać swoją indywidualną wolność, swoje zadanie. Czytamy: „Oddech pokoju, nieporuszonego na dnie serca, cokolwiek w głowie i w ciele się dzieje. Tchnienie absolutnej wolności. Dlatego właśnie nie ma uniwersalnych formuł-wytrychów, które wyznaczałyby kierunek prowadzenia człowieka przez Ducha” (s. 128). Wolność jest „sposobem bycia” Boga. Dlatego Sikora nie rozumie jej minimalistycznie jako jedynie zdolności wyboru. Wolność to cel, nie środek, to pełnia życia, nie zaś prawny, obarczony negatywnie rozumianą odpowiedzialnością nakaz opowiedzenia się za tym, co rzekomo obiektywnie ustanowione jest jako „dobre” lub „złe”.

Chrześcijaństwo jest zatem czymś znacznie więcej niż tylko skatalogowanym zbiorem dogmatów i norm etycznych – zwłaszcza katolickie, powszechne, czyli ex definitione otwarte, jest najgłębiej rozumianym sposobem życia, którego wyłącznym celem powinno być pomnażanie miłości. Nie trzeba czynić tutaj różnicy między miłością do człowieka i Boga – przykład umierającego i zmartwychwstałego Chrystusa ukazał bowiem, że nie ma między nimi żadnej różnicy. W swojej książce Sikora wielokrotnie to podkreśla, dystansując się wobec tego, co sam nazywa „Kościołem litery”.

Skoro miłość do człowieka, nawet ta pozbawiona odniesienia do Boga, jest absolutna, nie powinno ujść uwadze to, że każdy człowiek jest dla chrześcijanina partnerem dialogu, nie zaś „materiałem do ewangelizacji”, kimś, kto potencjalnie może znaleźć się po „naszej stronie”. Dlatego to właśnie szerzenie kultury powszechnego dialogu powinno być jedną z głównych trosk Kościoła. Autorowi nie chodzi przy tym o instytucjonalny jego wymiar, ale przede wszystkim o indywidualną postawę poszczególnych chrześcijan, którzy Kościół tworzą. Dialog, pisze Sikora, „ma miejsce tam, gdzie następuje pewne porozumienie. Gdzie zostaje nawiązana »wspólnota w logosie«. Gdzie poprzez »wymianę logosów« mamy do czynienia ze wspólnym poszukiwaniem prawdy, pogłębianiem rozumienia siebie i świata” (s. 26). Nie „natchniony monolog”, lecz dialog ma być zatem jedyną godną chrześcijanina drogą do Jednego.

_

Piotr Sikora

Drogi Jednego. Chrześcijaństwo otwarte

Wydawnictwo WAM, Kraków 2016, s. 336

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata