70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

CC-BY

Uzbekistan – na Wschodzie bez zmian

Związek Sowiecki stworzył nie tylko Uzbekistan w jego dzisiejszych granicach, ale też naród i język uzbecki we współczesnym rozumieniu. Zakonserwował natomiast tradycje politycznej rywalizacji na bazie podziałów klanowych, system korupcji i pogardy władzy dla obywateli.

Samarkanda – stolica imperium Tamerlana, który z podbitych krajów sprowadzał najlepszych artystów i rzemieślników. Ich pracami zachwycają się dzisiaj zagraniczni turyści podczas zwiedzania licznych meczetów, medres i mauzoleów, podziwiając piękno późnośredniowiecznego Orientu. Samarkanda to także miasto, w którym nauczyciele dostają wypłaty w żywych kurczakach (wedle niekorzystnego przelicznika pensja–kurczak), w trakcie przymusowej pracy mieszkańców przy zbiorach bawełny kilka osób rocznie popełnia samobójstwo, a kobiety obawiają się wysterylizowania podczas porodu przez cesarskie cięcie w ramach walki z przeludnieniem. Te dwie rzeczywistości – hipnotyzująca magia dawnych imperiów i surowa codzienność najbardziej autorytarnego postsowieckiego państwa – tylko na pozór są przeciwieństwami. Podstawowe mechanizmy określające relacje władzy i społeczeństwa – despotyzm, korupcja i strach – pozostają tu niezmienne od wieków.

 

Despotyczna władza, uległe społeczeństwo

Współczesny Uzbekistan to rozwinięty aparat kontroli połączony z rozrośniętą korupcją, stanowiącą podstawę funkcjonowania administracji państwowej i regulującą jej interakcje z ludnością. To spauperyzowane społeczeństwo, które pomimo chronicznej, strukturalnej biedy, niedoborów i kolejek nie przeciwstawia się władzy. Nieliczne przypadki buntu były krwawo tłumione w zarodku.

Jedynym i niezmiennym władcą kraju od jego powstania w 1991 r. jest Islam Karimow. Odziedziczył on sowiecki aparat państwowy i uczynił go jeszcze bardziej autorytarnym i skorumpowanym. Jego władza opiera się na umiejętnym równoważeniu wpływów poszczególnych klanów, represjach i pełnej kontroli nad społeczeństwem. Wszystko to przy utrzymywaniu pozorów demokracji – w uzbeckim parlamencie zasiada pięć partii, a w wyborach prezydenckich oprócz Karimowa startują inni kandydaci. Na pytania, na kogo będą głosować, odpowiadają jednak bez zastanowienia: na najlepszego – Islama Karimowa.

Dwa ważne elementy składowe systemu rządów polityka to własna rodzina i aparat bezpieczeństwa. Rodzina, w tym ta odległa, umożliwia obsadzanie stanowisk przez ludzi w pełni zależnych od Karimowa. Pozwala także tworzyć korupcyjny system bez bezpośredniego udziału prezydenta.

Poprzez nieformalne wpływy rodzina prezydenta kontrolowała – lub nadal kontroluje – większość dochodowych instytucji w kraju, ściąga łapówki od zwykłych ludzi i zagranicznych inwestorów oraz przejmuje lukratywne biznesy. Dopóki krewni nie stanowią zagrożenia dla samego Karimowa, mogą liczyć na pełne wsparcie. Gdy zaczynają być postrzegani jako niebezpieczeństwo dla władzy prezydenta, są tępieni bez względu na bliskie więzi rodzinne.

Losy starszej córki Karimowa – Gulnary – są tego dobrą ilustracją. Ona sama przedstawiała się jako człowiek renesansu: dyplomata (była np. ambasadorem Uzbekistanu przy ONZ i w Hiszpanii), profesor, przedsiębiorca, piosenkarka i filantrop. Dzięki bezkarności, jaką się cieszyła, udało jej się zgromadzić znaczną fortunę, głównie poprzez wymuszenia, bezprawne przejęcia prosperujących firm czy też łapówki od zagranicznych biznesmenów chcących działać w Uzbekistanie. Przykładami takich akcji na ogromną skalę było wyłudzenie przez kontrolowaną przez nią spółkę Zeromax ponad 1 mld dolarów od zagranicznych kontrahentów lub przyjęcie wielomilionowych łapówek od zagranicznych operatorów sieci komórkowych chcących wejść na rynek uzbecki (np. szwedzka Telesoniara miała wręczyć córce prezydenta 371 mln dolarów). Kłopoty Gulnary zaczęły się, gdy oprócz ambicji biznesowych ujawniła te polityczne, rozważając, że może zostać następczynią ojca. Wznieciło to w rodzinie konflikt, który Gulnara relacjonowała w mediach społecznościowych (na Twitterze i Instagramie), co było dosyć surrealistyczne w kraju objętym blokadą informacyjną. Spór ojca z córką zakończył się jesienią 2013 r. umieszczeniem Gulnary w areszcie domowym (i odebraniem jej telefonu z dostępem do Internetu) oraz aresztowaniami jej współpracowników, w tym rodziny żony prezydenta, która cieszyła się znacznymi wpływami w Kotlinie Fergańskiej i kontrolowała tam większość biznesów.

Służby specjalne odgrywają kluczową rolę zarówno w sprawach takiej wagi jak aresztowanie córki prezydenta, jak i w uzyskiwaniu informacji o plotkach krążących po prowincjonalnych bazarach. Rozbudowany aparat bezpieczeństwa pozwala na kontrolę wszystkiego i wszystkich w Uzbekistanie. Jego podstawą jest Służba Bezpieczeństwa Narodowego (SNB), przez ostatnie 20 lat kierowana przez byłego sowieckiego szpiega Rustama Inojatowa. Jest on de facto drugą najważniejszą osobą w państwie. SNB pełni liczne funkcje ważne z punktu widzenia Karimowa. Po pierwsze, kontroluje elitę, pomaga w rozgrywaniu poszczególnych klanów i lokalizacji potencjalnych spisków. Po drugie, sprawuje totalną kontrolę nad społeczeństwem. Ma sieć donosicieli w każdym zakładzie pracy, dzielnicy (machalli) czy meczecie, monitoruje uzbecki Internet (który działa na zasadzie ogromnej sieci wewnętrznej, z ograniczonym dostępem do zewnętrznych zasobów) oraz faktycznie decyduje o wydawaniu wiz wyjazdowych (koniecznych do podróży za granicę). Podporządkowała sobie również potencjalną konkurencję – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i wojsko. W SNB funkcjonują korupcyjne mechanizmy, od wyłudzeń na znaczną skalę i łapówek od zagranicznych firm po drobną codzienną korupcję. Zwykli obywatele wiedzą, że łapówka dla funkcjonariusza SNB pomaga szybciej dostać paszport czy wizę wyjazdową.

Wymuszanie łapówek nie jest jedynym przejawem autorytaryzmu władzy. Co roku jesienią miliony ludzi przymusowo wywożone są na pola, by zbierać bawełnę. Wśród nich znajdują się dzieci, których efektywność jest porównywalna z dorosłymi, a które łatwiej zmusić do bezpłatnej pracy (dyrektor szkoły wie, od czego zależy jego posada). Od wysiłku w słońcu i oparach defoliantów, używanych przy zbiorach bawełny, można się oczywiście wykupić, ale w zubożałym społeczeństwie nie każdego na to stać. Większość rodzin jest wielodzietna, bezrobocie pozostaje wysokie, a wypłaty niskie (średnia pensja to ok. 300 dolarów). Częstym problemem są opóźnienia świadczeń w sferze budżetowej, zdarzają się też kuriozalne przypadki wypłat w naturze: w bawełnie, ziarnie lub nawet żywych kurczakach. Dodatkowo władze wprowadziły system przelewu pensji na konta bankowe, z których trudno pobrać środki, a bezgotówkowe zakupy możliwe są jedynie w wybranych, często świecących pustkami sklepach. Brak benzyny, przerwy w dostawach wody, gazu czy prądu są codziennością.

Reakcją społeczeństwa na biedę i duży wzrost demograficzny jest migracja zarobkowa do Rosji – według oficjalnych rosyjskich danych pracuje tam ponad 2 mln Uzbeków, którzy wysyłają swoim rodzinom pieniądze niezbędne do przeżycia. W 2014 r. łączna kwota tych przekazów wyniosła 5,5 mld dolarów. Władze nie utrudniają migracji do Rosji, nie jest np. wymagana wiza wyjazdowa. Walka ze zbyt dużym wzrostem demograficznym odbywa się również poprzez niehumanitarny proceder przymusowej sterylizacji kobiet bez ich wiedzy i zgody. Zabiegu dokonuje się z reguły podczas cesarskiego cięcia i jest to działanie na tyle rozpowszechnione, że kobiety obawiają się rodzić w ten sposób.

Mimo trudnej sytuacji społeczeństwo rzadko zdobywa się na otwarty sprzeciw. Zdarzają się incydenty wymierzone w lokalne władze (np. zabicie wiejskiego milicjanta), jednak mają one sporadyczny charakter i są szybko tuszowane. Jedynym większym buntem przeciwko Karimowowi była krwawo stłumiona rebelia w Andiżanie w maju 2005 r. Wówczas iskrą, która wznieciła niespodziewany pożar, było aresztowanie przez władze szanowanego sufickiego przywódcy i biznesmena Akroma Juldaszewa. Jego zwolennicy uwolnili go z więzienia, potem przez kilka dni miasto znajdowało się pod kontrolą tłumu. Zemsta reżimu była okrutna – do Andiżanu wkroczyły jednostki wojsk wewnętrznych, które na głównym placu rozstrzelały nawet do 1,5 tys. osób.

 

Człowiek, który boi się własnego imienia

Największym wrogiem Islama Karimowa jest jednak islam. W Uzbekistanie nie tylko domniemana radykalizacja, ale nawet przejaw zwykłej pobożności może skutkować prześladowaniami, z więzieniem i torturami włącznie. Rzekome zagrożenie terroryzmem islamskim wykorzystuje się jako pretekst do zwiększenia kontroli nad społeczeństwem, walki z rachitycznymi resztkami opozycji oraz legitymizacji tych działań na arenie międzynarodowej. Wojnę przeciw islamowi w Uzbekistanie toczy się niekiedy w sposób absurdalny. Mułła wygania ze świątyni wszystkich niebędących emerytami, krzycząc, że powinni pracować, a nie marnować czas w meczecie. Przewodniczący obwodu fergańskiego wprowadza nakaz serwowania alkoholu w kawiarniach i restauracjach pod groźbą odebrania licencji. Natomiast częściej są to brutalne metody, łamiące życie wielu przypadkowym osobom – do bycia uznanym za ekstremistę nierzadko wystarczy donos lub nagranie z wykładu umiarkowanego islamskiego uczonego ściągnięte w Rosji na telefon (zawartość aparatów jest sprawdzana przy przekraczaniu granicy).

Osoby skazane za przestępstwa związane z religią najczęściej trafiają do okrytej ponurą sławą kolonii karnej Dżasłyk w Karakałpakstanie, która znajduje się w miejscu byłego sowieckiego poligonu broni chemicznej. Oprócz gruźlicy, głodu, upału latem i mrozu zimą śmiertelne żniwa zbierają również okrutne tortury stosowane przez strażników. W 2002 r. świat obiegły przemycone stamtąd zdjęcia ciał dwóch więźniów, Mirzakomila Awazowa i Chusnuddina Olimowa, członków zakazanej w Uzbekistanie islamskiej organizacji Hizbut Tahrir (legalnie działającej w Europie). Na podstawie charakterystycznych obrażeń zagraniczni lekarze stwierdzili, że zgon musiał nastąpić w wyniku ugotowania żywcem. W późniejszych latach Taszkient wysyłał nieoficjalne sygnały, że tego typu metody były błędem i nie są już stosowane. W 2011 r. pojawiły się jednak relacje o zamrażaniu niewygodnych więźniów.

Strach Karimowa przed islamem sięga 1991 r., gdy w Namanganie w Kotlinie Fergańskiej aktywiści lokalnej islamskiej organizacji Adolat ( Sprawiedliwość) próbowali zaprowadzić porządek publiczny, opierając się na szariacie. Nie byli oni wówczas radykałami islamskimi, mieli ograniczoną wiedzę na temat religii. Uznawali jednak, że wobec zapaści sowieckiego społeczeństwa islam jest jedyną ideologią zdolną przywrócić sprawiedliwość społeczną. Karimow przybył do Namanganu w grudniu 1991 r. na zaproszenie Adolatu. Przywódca organizacji 24-letni Tahir Juldaszew w sposób przypominający przemówienie Lenina do marynarzy (zapewne był to jedyny wzór rewolucjonisty, jaki wówczas znał) apelował o przeniesienie metod opracowanych w Namanganie (np. walki z piciem alkoholu w miejscach publicznych czy prostytucją) na inne obszary kraju, przy zachowaniu władzy prezydenta. Karimow, który całe życie był komunistą, przestraszył się wizji islamskiej rewolucji i po powrocie do Taszkientu wydał rozkazy, by spacyfikować Namangan.

Brutalne działania Karimowa przynoszą efekty odwrotne do zamierzonych. Aktywiści Adolatu, po ucieczce z kraju i udziale w wojnie domowej w Tadżykistanie, w 1998 r. utworzyli pełnowymiarową islamską organizację terrorystyczną – Islamski Ruch Uzbekistanu. Po nieudanych próbach wzniecenia rewolucji w Kotlinie Fergańskiej w 1999 i 2000 r. poprzez zbrojne rajdy na terytorium Kirgistanu i Uzbekistanu przenieśli się do Afganistanu i Pakistanu, gdzie stali się jedną z groźniejszych organizacji tego typu. Więzieni aktywiści islamscy, odrzucający przemoc, po pobycie w więzieniu i torturach zmieniają stosunek do walki zbrojnej. Ze względu na skalę inwigilacji nie podejmują jej oczywiście w Uzbekistanie, tylko dołączają do ugrupowań walczących w Afganistanie bądź Syrii. Obecnie przebywa tam od kilkuset do kilku tysięcy uzbeckich bojowników.

 

Siła tradycji

Żeby w pełni zrozumieć relacje pomiędzy autorytarną władzą a biernym społeczeństwem, należy cofnąć się do przeszłości. Emirowie, a później pierwsi sekretarze posługiwali się podobnymi metodami, natomiast mieszkańcy terytorium współczesnego Uzbekistanu zawsze byli świadkami niesprawiedliwości, korupcji i buty władzy.

Wspomniany już Tamerlan, który pozostawił po sobie piękne pomniki islamskiej architektury, obecnie jest czczony jako wielki władca, zdobywca i mecenas sztuki. W podbijanych miastach kazał jednak wznosić piramidy ze ściętych ludzkich głów. Według ówczesnych, być może wyolbrzymionych, relacji największa taka „konstrukcja” miała powstać w Delhi i liczyć ok. 100 tys. głów nieszczęśników, którzy spotkali na swej drodze wojska wodza. 500 lat później, w trakcie rosyjskiego podboju Azji Centralnej, opowieści o tym okrucieństwie natchnęły towarzyszącego carskim wojskom malarza Wasilija Wierieszczagina do namalowania najbardziej znanego ze swych dzieł – obrazu Apoteoza wojny, przedstawiającego upiorną piramidę, stanowiącą symbol okrucieństwa walk. Stanowi to dobrą ilustrację różnic w pojmowaniu przemocy – to, co nawet dla rosyjskiego artysty było orientalnym despotycznym szaleństwem, dla wschodniego władcy okazało się celowym, wykalkulowanym działaniem.

Władza ma być wielka, a lud ma się jej bać, gdyż tylko tak można uzyskać szacunek i godne miejsce w historii. Cóż lepiej pokaże wielkość i jednocześnie wznieci strach niż ogromny stos ludzkich głów?

 

Emirowie…

W późniejszych czasach władcy miast, emiratów i chanatów nie mieli takiego rozmachu jak Tamerlan, jednak metody, jakimi zarządzali swymi poddanymi, były niemal identyczne. W przededniu zajęcia Azji Centralnej przez Rosję na terenie współczesnego Uzbekistanu istniały trzy państwa: Emirat Buchary, Chanat Kokandu i Chanat Chiwy. Największym i najsilniejszym z nich był Emirat Buchary, który obejmował również Samarkandę i zachodnią część dzisiejszego Tadżykistanu. Władcy Buchary wywieszali na bramie pałacu, Arku, ogromny dwumetrowy bat (kamczę). Miał on być symbolem władzy i przypomnieniem dla poddanych, czym może skończyć się brak pokory wobec zwierzchników. Władza emira była pełna, a jego krewni zajmowali kluczowe stanowiska w administracji państwowej. Drugą wpływową grupę stanowiła ulema, czyli duchowieństwo muzułmańskie. Jej siła wyrastała z kontroli nad sądownictwem i oświatą oraz, w wymiarze gospodarczym, z instytucji waktu – ziem, które były oddawane do użytkowania związków religijnych i z czasem przekształciły je w jednego z większych posiadaczy ziemskich. Korupcja była nieodłącznym elementem kontaktu społeczeństwa z obydwiema: świecką i duchowną, władzami. Przychylny wyrok sądu w sporze z sąsiadem, zwolnienie od kary czy uzyskanie pozwolenia na handel wiązały się z koniecznością wręczenia odpowiedniemu urzędnikowi łapówki, której wysokość była powszechnie znana i zależna od stopnia skomplikowania sprawy i pozycji odbiorcy w hierarchii. Korupcja była na tyle powszechna, że stanowiła podstawę dochodów państwa – żeby zostać urzędnikiem, należało za to zapłacić, a następnie regularnie odprowadzać odpowiednią sumę zwierzchnikowi, który musiał działać podobnie. Ten specyficzny, odwrócony model finansowania państwa, znany pod rosyjską nazwą kormlenije, przetrwał do dziś.

Zajęcie Azji Centralnej przez Rosjan na początku II połowy XIX w. (zdobycie Taszkientu – 1865 r., Samarkandy i Buchary – 1868 r., Chiwy – 1873 r.) niewiele zmieniło w relacjach pomiędzy władzą a społeczeństwem. Emirat Buchary i Chanat Chiwy zostały rosyjskimi protektoratami. Nie mogły prowadzić własnej polityki zagranicznej, jednak ich przywódcy zachowywali pełnię władzy nad poddanymi. W gruncie rzeczy istniały dwie, tylko miejscami zachodzące na siebie rzeczywistości – rosyjska administracja kolonialna, budująca kolej i wznosząca nowe posterunki wojskowe, oraz emirat, w którym oprócz nowych orderów na piersi emira i większej dostępności rosyjskich towarów wszystko pozostawało po staremu.

Taka sytuacja odpowiadała zarówno lokalnym, jak i rosyjskim elitom. Z punktu widzenia emira Buchary protektorat był najlepszym rozwiązaniem wobec rosyjskiej przewagi wojskowej – pozostawiał mu znaczną władzę na miejscu i był przepustką na dworskie salony Rosji (np. ostatni emir Buchary Said Mir Muhammed Alim-Chan miał pałac letni w Jałcie i był generałem wojsk kozaków terskich). Dla Petersburga ludność zamieszkująca te obszary mogła stanowić obciążenie (w przypadku buntów), a zarządzanie nią było przykrym obowiązkiem, który chętnie cedowano na emira. Dla cara i jego urzędników region był ważny przede wszystkim ze względu na jego rolę w geopolitycznej rozgrywce z Wielką Brytanią, znanej jako Wielka Gra, oraz jako potencjalny rynek dla rosyjskich towarów i źródło surowców. To ostatnie miało ogromne znaczenie dla późniejszych losów mieszkańców Uzbekistanu – to Rosjanie wprowadzili uprawy bawełny, której ceny poszybowały do góry w trakcie amerykańskiej wojny secesyjnej.

 

… i pierwsi sekretarze

Wstrząsy, jakie miały miejsce na początku XX w., choć poskutkowały niemal całkowitą zmianą krajobrazu społeczno-politycznego, nie zmodyfikowały zasadniczo modelu interakcji pomiędzy władzą a społeczeństwem. Upadek caratu, poprzedzony antyrosyjskim powstaniem w 1916 r., rozpoczął burzliwy okres w dziejach regionu. Rewolucja bolszewicka i późniejsza wojna domowa trwały tu dłużej niż w innych częściach byłego imperium Romanowów. Opór wobec rosyjskiej władzy (zarówno białej, jak i czerwonej) zrodził ruch basmaczy. Nie był to jednolity ruch i choć na niektórych terenach walki partyzanckie trwały jeszcze w latach 30., to w 1922 r. przestał stanowić zagrożenie dla nowej władzy.

Ostatecznym rezultatem opisanych wydarzeń było zaprowadzenie władzy sowieckiej i likwidacja byłych rosyjskich protektoratów Buchary i Chiwy. Pod koniec swojego istnienia były to skanseny feudalnego modelu społeczno-politycznego, z biednym i zacofanym społeczeństwem i autorytarną, skorumpowaną władzą, karzącą za wszelkie przewinienia, np. za głoszenie teorii heliocentrycznej. Los ówczesnych mieszkańców Uzbekistanu został obszernie opisany w literaturze tzw. dżadidów, np. Dżalola Ikramiego czy Sadriddina Ajniego. Byli to modernizatorzy, którzy w obliczu rewolucji uznali bolszewików za jedyną siłę dającą możliwość obalenia starego ładu i budowy nowego. Władza sowiecka w początkowym okresie opierała się na nich – część z nich, odpowiedzialna za front kultury, opisywała niesprawiedliwość władzy emirów oraz wszechogarniającą i demoralizującą korupcję. Większość dżadidów nie przetrwała sowieckich czystek w latach 30.

Związek Sowiecki stworzył nie tylko Uzbekistan w jego dzisiejszych granicach, ale też naród i język uzbecki we współczesnym rozumieniu. Zakonserwował natomiast tradycje politycznej rywalizacji na bazie podziałów klanowych, system korupcji i pogardy władzy dla swoich obywateli. W trakcie zimnej wojny odrestaurowane starówki Chiwy, Buchary i Samarkandy były dumnie prezentowane zagranicznym delegacjom jako dowód na kompatybilność komunizmu i islamu. W Bucharze istniała nawet jedyna w ZSRR medresa – Mir-i Arab, ściśle kontrolowana przez władze. W rzeczywistości władza sowiecka w Uzbekistanie miała charakter bardziej opresyjny niż w pozostałych częściach ZSRR, ogromny był też poziom korupcji na wszystkich szczeblach administracji.

Przykładem może być „sprawa bawełniana”, największa afera gospodarczo-korupcyjna w ZSRR w latach 80., która dzięki polityce głasnosti i pieriestrojki została dobrze opisana w ówczesnych mediach. W trakcie śledztwa zebrano materiały pokazujące, jak przez lata I sekretarz Uzbeckiej SRR Szaraf Raszydow stworzył korupcyjny system wyzysku na polach bawełnianych, generujący miliardowe dochody dla rządzącej elity republiki. Raszydow, który był I sekretarzem od 1959 r. aż do swojej śmierci w 1983 r., dbał o wizerunek dobrego gospodarza, który odbudował Taszkient po trzęsieniu ziemi w 1966 r. i z roku na rok zwiększał ilość zbieranej bawełny – głównego towaru produkowanego w Uzbeckiej SSR.

W rzeczywistości rekordowe zbiory bawełny istniały tylko na papierze, odgrywając kluczową rolę w korupcyjnym mechanizmie wyłudzania środków od Moskwy. Środki te były wydzielane zarówno na bawełnę, która nie istniała we wskazywanej ilości, jak i na opłacenie zatrudnienia zbierających ją robotników. Ci ostatni jednak również nie istnieli, ponieważ do bezpłatnej pracy przy zbiorze bawełny zmuszano niemal wszystkich, w tym masowo dzieci, a finanse przeznaczone na ich pensje rozkradano. Był to niemal feudalny układ, w którym każdy przewodniczący obwodu lub rejonu wykorzystywał niewolniczą pracę, z zysku musiał się odpłacać kierownictwu, a zwornikiem tego systemu był Raszydow. Niektórzy przedstawiciele administracji terytorialnej, np. Achmaddżon Adylow, sekretarz rejonu papskiego w Kotlinie Fergańskiej, mieli nawet własne więzienia, izby tortur i przyboczne straże, z pomocą których terroryzowali osoby odmawiające uczestnictwa w corocznych zbiorach bawełny.

Wraz ze śmiercią Breżniewa w ZSRR rozpoczął się proces wymiany przywódców związkowych republik, a w Uzbekistanie pojawili się śledczy zajmujący się korupcją związaną z bawełną.

Raszydow uniknął odpowiedzialności, popełniając samobójstwo w 1983 r., jednak badanie sprawy trwało aż do końca lat 80. – skazanych zostało kilkaset osób, w tym niektórzy na karę śmierci. Afera przyczyniła się również do kariery Islama Karimowa, który jako niemający nic wspólnego z bawełną inżynier w fabryce lotniczej szybko awansował po czystce w aparacie kierowniczym republiki.

 

Brak perspektyw na zmianę?

Czy możliwe są zmiany w Uzbekistanie? Władza tradycyjnie była i jest opresyjna oraz skorumpowana. Społeczeństwo, pomimo biedy i braku perspektyw, jej ulega. Aparat represji jest na tyle sprawny, a społeczna świadomość tego na tyle duża, że strach przed władzą okazuje się większy niż niechęć do niej. Społeczeństwo jest mocno zróżnicowane regionalnie – zachód kraju zamieszkują spokrewnieni z Kazachami Karakałpacy, w Samarkandzie i Bucharze dominującą grupą są Tadżycy (w Tadżykistanie uznaje się te miasta za tadżyckie), nawet Uzbecy z Taszkientu czy Fergany są od siebie odmienni. Animozje pomiędzy nimi były dotychczas skutecznie rozgrywane przez władze.

Niezależnie od wolt w polityce zagranicznej i współpracy z Zachodem lub jej braku w wymiarze wewnętrznym twarda polityka Karimowa pozostaje niezmienna. Za jego życia zmiana nie będzie możliwa. Ze względu na jego wiek (w styczniu skończył 78 lat) otwarte pozostaje pytanie, co stanie się z Uzbekistanem po odejściu obecnego prezydenta z życia politycznego. Czy nastąpi walka o schedę po nim, a zamrożone i zduszane napięcia przerodzą sią w ostry protest społeczny lub wręcz wojnę domową? Czy następca zneutralizuje konkurentów i po przeprowadzeniu kosmetycznych reform będzie kontynuował autorytarne rządy? Obydwa scenariusze są możliwe. Powolna zmiana relacji pomiędzy władzą a społeczeństwem – raczej nie.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter