70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Quid non est publicandum

Dwadzieścia lat temu (28 marca 1998 r.) zmarł Hans Blumenberg, filozof uważany za jednego z ważniejszych niemieckich myślicieli XX w. Znany jest zwłaszcza z refleksji nad statusem metafory w dyskursie filozoficznym, specyfiką nowożytnego przełomu w kulturze i rolą, jaką w tych procesach odegrały nauka i sztuka.

Opublikowanie w roku 2014 na łamach „Communio” (2014, nr 43) pisma, przedstawianego jako „ostatni list Hansa Blumenberga”, do Uwe Wolffa wraz z komentarzem adresata spotkało się z ostrym sprzeciwem rodziny filozofa, co uniemożliwia także publikację listu w języku polskim.

Przedmiotem kontrowersji jest w dużej mierze fakt, że w zasadniczej części listu Blumenberg z życzliwością, zrozumieniem i fachowością odnosi się do przedmiotów badań Uwe Wolffa, czyli do mariologii, angelologii i demonologii. Poruszanie tego typu tematów budzi skojarzenia z bardzo konserwatywną częścią niemieckiego Kościoła katolickiego. Dochodzą tu także refleksje Blumenberga na temat znanej mistyczki i stygmatyczki z czasów jego młodości Teresy Neumann z Konnersreuth i zestawienie jej ascetycznej postawy ze słynnym powojennym przypadkiem Annelisy Michel, który dla wielu katolickich kręgów jest modelowym przykładem diabelskiego opętania. Z listu wynika, że tego typu zagadnienia już od lat przedwojennych są przez Blumenberga z uwagą śledzone jako interesujące zjawiska kulturowe, socjologiczne i psychologiczne. W liście filozof nawiązuje do książek Uwe Wolffa, pozwala sobie na uwagi krytyczne dotyczące najdrobniejszych szczegółów, najwyraźniej jest wiernym i uważnym czytelnikiem jego publikacji. Wyraża także opinię o egzorcyzmach, uznając ich rolę w całości systemu wiary katolickiej i wskazując przy tym na dwuznaczną rolę II Soboru Watykańskiego, który jego zdaniem w dużej mierze przyczynił się do marginalizacji refleksji na temat aniołów, demonów i egzorcyzmów. Blumenberg wykazuje się także znajomością kodeksu prawa kanonicznego. Przede wszystkim jednak objawia duże kompetencje egzegetyczne i zamiłowanie do badań nad Biblią w językach oryginalnych oraz do wyciągania teologicznych konsekwencji z tłumaczeń Biblii na języki nowożytne. Z dużą swobodą na podstawie słów użytych w Piśmie Świętym stara się ukazać przeobrażenia chrześcijańskiej tradycji, jej nieciągłość i brak konsekwencji. Zestawienie cudu wskrzeszenia uczynionego przez Jezusa zrelacjonowanego w Ewangelii św. Marka z cudem dokonanym przez św. Piotra w Jaffie opisanym w Dziejach Apostolskich jest pretekstem do podjęcia kwestii ascetycznego powstrzymywania się od pożywienia. Mimo że Piotr „naśladuje” lub – jak chciałby określić to Blumenberg – „parodiuje” Jezusa (co na poziomie językowym wynika z podobieństwa słów „talithátabithá”), to jednak w obydwu opisach zdarzeń inaczej potraktowany jest nakaz wyrażający się w słowach: „dajcie jej jeść”, co z kolei nakierowuje na problem centralnego dla chrześcijańskiego świadectwa „jedzenia i picia z realnie przez Boga wskrzeszonym”. Praktykowane przez mistyków powstrzymywanie się od przyjmowania pożywienia jest więc rodzajem kontynuacji tych wczesnych przeobrażeń w rozumieniu gestów i posłannictwa Chrystusa. W liście do Uwe Wolffa Blumenberg okazuje się więc znawcą teologii i religii, ale także prawdziwym erudytą w zagadnieniach dotyczących literatury – nawiązuje do dzieł i życiorysu Goethego oraz do kontrowersji wokół biografii Tomasza Manna. Trudno natomiast nie dostrzec w tonie pierwszej części listu dużej dawki lekko ironicznego dystansu do poruszanych zagadnień. Przejawia się to również w przesadnie akcentowanych zwrotach grzecznościowych używanych w stosunku do adresata i pełnym uniżenia podkreślaniu jego kompetencji, tytułów i zasług.

W drugiej części listu będącej właściwie rozbudowanym post scriptum lub – jak pisze sam autor listu – czymś, co est non subscribendum – ton Blumenberga ulega zmianie i pozwala on sobie na podzielenie się osobistym doświadczeniem Kościoła. Konkretni ludzie działający w kościelnych strukturach ocalili go w latach panowania ideologii nazistowskiej, kiedy zamordowano dużą część jego rodziny. Zarazem jednak ze słów filozofa przebija nieufność do struktur ogarniających ludzkie zbiorowości, które są zawsze podatne na manipulacje i w związku z tym potencjalnie niebezpieczne. Tę własną nieufność Blumenberg kładzie na karb trudnego doświadczenia całego pokolenia: wyraźnie uniemożliwia mu ono bezkrytyczne przylgnięcie do jakiejkolwiek zbiorowości, czy to do narodu, czy do Kościoła. Pobrzmiewa w tej konstatacji pewien smutek, chociaż i tutaj przykryty jest on skutecznie dużą dawką poczucia humoru.

 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata