70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Odliczając dni

W Echu słońca Waldemar Bawołek oddaje głos tym, którzy zwykle milczą i których los niewiele kogokolwiek obchodzi – egzystują gdzieś na marginesie, przeźroczyści, wykluczeni.

„Mamy po pięćdziesiąt lat, my, opiekunowie swych matek, na sobie ciuchy z nie wiadomo której ręki, w duszy zaś strach, szał i gniew”. Główny bohater, Skrytek, wypowiada to, co tkwi w duszach wielu jemu podobnych. Mówi po cichu – nie skarżąc się ani nie oczekując zmiany. Wydaje się, że poże­gnał się już ze swoim życiem na dobre, została mu jedynie egzystencja z dnia na dzień – „nic mi się nie chce, tylko odliczać dni”. W jakimś sensie pożegnał się także ze swoją męskością – jeśli pojawia się ona w narracji, to tylko w czasie przeszłym. Dziś Skrytek jest na powrót jedynie synem. Relacja ze starą, schorowaną matką sta­nowi to, co określa ramy jego istnienia. Matka to postać, która go definiuje, ale i ogranicza. Przy­wiązanie, czy wręcz uwiązanie, do rodzinnego domu wywołuje w nim i jego kolegach gniew, złość, czasem bunt. Znikają, wychodzą, trza­skają drzwiami, by nie słyszeć narzekań, by znów poczuć wolność, upijają się szybko i zupełnie niepięknie, topiąc w alkoholu swoje frustracje. Ale później wracają – zawsze wracają. Wiedzeni poczuciem winy, przekonaniem, że mają do spła­cenia dług – „opiekujemy się naszymi matkami, jak kiedyś one nami”. Nie ma tam miejsca na czułość ani ciepło – jest raczej szorstka troska i znoszenie się z trudem. Są rozmowy pełne bez­nadziei, narzekanie na brak pieniędzy i niewydol­ność systemu. I tylko puenty w tej opowieści nie znajdziemy, ale może jej brak to właśnie najtraf­niejsza puenta.

Waldemar Bawołek

Echo słońca

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017, s. 192

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata