70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

CC-BY

Dotyk rodzica

Nieprzypadkowo w większości kultur istnieje jakiś wariant zabawy w „A kuku”. Stanowi ona niemalże archetypiczny przykład znikania i chowania się rodzica, czemu towarzyszy ekscytacja dziecka będąca mieszanką niepokoju i radości związanej z przewidywaniem (w miarę uczenia się), że rodzic ponownie się pojawi.

Doświadczenie dotyku jest jednym z pierwszych doznań pojawiającego się na świecie dziecka. W kolejnych dniach i miesiącach dotyk matki, ojca czy innego opiekuna zaczyna odgrywać kluczową rolę w zaspokajaniu podstawowych potrzeb niemowlęcia – kojeniu napięć, jakie przeżywa ono w związku z głodem albo niepokojącymi bodźcami płynącym z zewnątrz czy docierającymi z wnętrza jego ciała. Kontakt fizyczny z dzieckiem, który ma miejsce nieprzerwanie w trakcie karmienia, przewijania, brania na ręce, jest jedną z podstawowych potrzeb niemowlęcia. Zagadnienie to stało się przedmiotem naukowej debaty, kiedy po II wojnie światowej René Spitz przeprowadził badania dotyczące śmiertelności niemowląt w dużych sierocińcach. Okazało się, że wysoki odsetek zgonów niemowląt zanotowano w tych placówkach, w których dobrze zaspokajano potrzeby fizjologiczne podopiecznych, ale pozbawiano ich fizycznego kontaktu z opiekunami. Opisane zjawisko zyskuje nowe wyjaśnienie w świetle tych badań, które pokazują, że dotyk znacznie obniża poziom hormonów stresu, a także redukuje inne psychofizjologiczne parametry napięcia[1]. Badacze z kręgu teorii więzi[2] wskazują, że dotyk zarówno matki, jak i ojca pełni kluczową funkcję w ustanawianiu emocjonalnej relacji z dzieckiem. Daje on bowiem dziecku poczucie ciepła, bezpieczeństwa i bycia chronionym. W związku z tym rodzice są postrzegani jako niezawodni i godni zaufania, co wpływa na przejawianą w ciągu całego dalszego życia ufność w stosunku do innych ludzi. Zjawisko to John Bowlby określił jako posiadanie bezpiecznego (w odróżnieniu od lękowych) stylu przywiązania.

Pojawiająca się bardzo szybko u niemowląt i małych dzieci potrzeba utrzymywania stałego kontaktu z opiekunem została uwydatniona w przeprowadzonych przez Edwarda Tronicka tzw. eksperymentach martwej twarzy. Polegały one na tym, że matka, wcześniej intensywnie nawiązująca kontakt z niemowlęciem, nagle „zamierała”. Jej twarz stawała się nieruchoma, kobieta przestawała dotykać dziecko czy cokolwiek do niego mówić. Dzieci biorące udział w eksperymencie początkowo próbowały przyciągać uwagę matki poprzez gwałtowane ruchy czy wokalizację, ale wobec braku odpowiedzi z jej strony stawały się coraz bardziej spięte, czasami agresywne, aż w końcu zaczynały płakać. W tej fazie matka z powrotem włączała się w interakcję i używając głosu, dotyku, oraz intensywnego kontaktu wzrokowego, uspokajała szybko dziecko. Opisany eksperyment ilustruje, w jaki sposób niemowlę doświadcza stresu separacji, który nie musi być związany z opuszczeniem go przez matkę, ale z zaprzestaniem z nim interakcji, w tym kontaktu fizycznego. Co ciekawe, w późniejszym czasie eksperyment ten był modyfikowany[3] w taki sposób, że matka, pomimo utrzymywania nieruchomej twarzy i pozostawania w całkowitej ciszy, mogła dotykać dziecko. Okazało się, że w takich sytuacjach kobiety, które aktywnie modyfikowały dotyk, nie tylko były w stanie pozostawać w kontakcie z niemowlęciem, ale również obniżały poziom jego stresu (który mierzyli badacze). Jakkolwiek większość tego typu badań dotyczy diady matka–dziecko, istnieją również eksperymenty z udziałem ojców. Kiedy matka jest depresyjna, a ojciec niedepresyjny, to w znakomitej większości przypadków bardziej intensywna wymiana gestów dotyku i wokalizacji zachodzi między dzieckiem a mężczyzną[4].

Kontakt fizyczny z opiekunem dostarcza nieustannie nowych doświadczeń, stymulując tym samym uczenie się przez podopiecznego. Psychoterapeuta i badacz rozwoju dziecka Daniel Stern[5] podkreślał, że niemowlęta są nastawione na wielozmysłowy transfer informacji, który pozwala im dokonywać połączeń pomiędzy dotykiem i widzeniem, widzeniem i słyszeniem, doznaniami zmysłowymi a odczuwanym rytmem. Doświadczenie piersi matki to dla dziecka powiązane ze sobą doznania wizualne i dotykowe, wpływające na tworzenie międzyzmysłowego połączenia poprzez proces nasycenia aktualnego przeżycia czymś wcześniej dziecku znanym. Można sobie wyobrazić, że doświadczenie kształtu piersi będzie nasycane znanym już zapachem matki czy dźwiękiem jej głosu. W świadomości niemowlęcia różne wydarzenia są ze sobą łączone, gdy powodują to samo pobudzenie lub uspokojenie. Oznacza to, że kiedy matka uspokaja dziecko, używając dotyku i natężenia głosu, to ono nie dokonuje rozdziału pomiędzy różnymi modalnościami zmysłowymi, ale łączy je, identyfikując narastanie i zmniejszanie się stanu uspokojenia.

 

Bliskość i oddalenie

Porównując dotyk i fizyczne aspekty relacji do innych kanałów komunikacji z dzieckiem, badacze wskazują, że tego rodzaju niewerbalne przejawy budowania wzajemnej relacji z dzieckiem stanowią najbardziej interaktywną formę porozumiewania się[6]. Świadczy to o tym, że dotykanie, wykonywanie gestów czy określony rodzaj reakcji mimicznych wywołują kontrreakcję, czyli „dopasowaną”, czasami wręcz zwierciadlaną, odpowiedź drugiego partnera interakcji. Na widok uśmiechu i intensywnego spojrzenia przypadkowo spotkanego dziecka często uśmiechamy się w podobny jak ono sposób albo wykonujemy jeszcze bardziej pobudzające je do uśmiechu sekwencje mimiczne. Obserwując niewerbalne zachowania rodzica i dziecka, łatwo zauważyć, że zwykle są one ze sobą zestrojone. Nie oznacza to prostego naśladowania jeden do jednego, ale raczej pozbawiony słów dialog, którego elementami są mimika, dotyk i gesty zaangażowanej w niego diady opiekun–dziecko. Dzieci np. chętnie powtarzają niektóre sekwencje zachowań, np. stale coś podają albo zabierają, naśladują zamykanie oczu przez dorosłego, wyciągają ręce, aby znowu doświadczyć doznania bycia noszonym i przytulanym w podobny jak wcześniej sposób. Obydwaj partnerzy tej gry do bazy wyuczonych, powtarzanych wzorców interakcji dodają zwykle nowe elementy, które sprawiają, że dziecko rozwija możliwość wchodzenia w złożone sekwencje interakcyjne. Wprowadzane przez opiekuna nowe, niewerbalne elementy na początku mogą powodować chwilowe zamieszanie i niepewność. Dziecko jest w stanie je tolerować tym lepiej, im bardziej bazuje na wyuczonych wcześniej wzorcach. Wzajemne niewerbalne komunikowanie się, w tym interakcja przez dotyk, nie odbywa się przez harmonijne zestrojenie w diadzie, ale przez swoisty cykl, który bywa nazywany „match, mismatch, rematch cycle”, co można przetłumaczyć jako „cykl dopasowania, niedopasowania, dostrojenia”[7]. Oznacza to, że fizyczna więź wprowadza dziecko i opiekuna w bardzo ważny obszar badania siebie nawzajem czy też rozpoznawania się i dopasowywania. Ważne jest przy tym zachowanie odpowiedniej równowagi między eksplorowaniem nowych możliwości a uspokajaniem dziecka, które skutkuje tworzeniem się bezpiecznej więzi.

Obserwacje kliniczne wskazują, że osoby, które nie pamiętają jakiejkolwiek fizycznej więzi ze swoimi opiekunami, tęsknią za kontaktem, który ma być idealny i całkowicie trafiający w ich potrzeby, co naraża je na bolesne rozczarowania.

Wydaje się, że brak uwewnętrznionego wzorca poszukiwania, błądzenia i odnajdywania wzajemnego dopasowania się stanowi brakujące ogniwo w rozwoju tych osób.

Przejawy fizycznej, niewerbalnej więzi rodziców z dzieckiem mają jeszcze jeden ważny aspekt, czyli kluczową dla rozwoju dziecka dynamikę bycia połączonym, ale również możliwość pozostania odseparowanym. Zarówno dziecko, jak i rodzice potrzebują jednakowo bliskości i odrębności. Przestrzeń fizycznej interakcji opiekun–dziecko może być widziana jako swoista scena rozgrywania się sekwencji separacji i ponownego połączenia. Zasypianie i przebudzanie się dziecka, któremu towarzyszy np. głaskanie przez rodzica, jest balansowaniem między byciem razem a separacją. Odchodzenie małego dziecka przed siebie i wracanie do rodzica, wyrzucanie zabawki i podawanie jej z powrotem przez rodzica to odgrywanie i emocjonalne przygotowanie się na rozwiązanie tego kluczowego rozwojowego zadania, jakim jest oddzielenie się od osoby bliskiej, przy zachowaniu możliwości powrotu do niej w celu uzyskania ukojenia. Nieprzypadkowo w większości kultur istnieje jakiś wariant zabawy w „A kuku”. Stanowi ona niemalże archetypiczny przykład znikania i chowania się rodzica, czemu towarzyszy ekscytacja dziecka będąca mieszanką niepokoju i radości związanej z przewidywaniem (w miarę uczenia się), że rodzic ponownie się pojawi. Powrót opiekuna wywołuje zwykle u dziecka ekscytację, śmiech i radość. Małe dzieci chcą powtarzać tę zabawę wielokrotnie, czasami same przejmują rolę chowającego się. Wydaje się, że w scenariuszu tej szczególnej zabawy zawarta jest niemalże symbolicznie istota przeżywania separacji i ponownego łączenia się, a także przejścia od niepokoju i ekscytacji do radosnego spełnienia i emocjonalnego zaspokojenia, co jest istotą więzi nie tylko między rodzicami a dzieckiem.

 

Czułość i zmysłowość

Innym ważnym aspektem fizycznej więzi między rodzicami a dzieckiem jest wprowadzony przez Zygmunta Freuda[8] nurt czuły i zmysłowy rozwoju człowieka, obecny od pierwszych chwil życia. Już w pierwszej fazie rozwoju psychoseksualnego, zwanej fazą oralną, wyraźnie widać splecenie czułego i zmysłowego nurtu w kontakcie matki z niemowlęciem. W tej fazie niepokój fizjologiczny związany z głodem jest kojony przez ssanie piersi matki. Jednak dziecko nie tylko doświadcza wówczas zaspokojenia głodu, ale również ciepła i zapachu zarówno ciała matki, jak i mleka. Jest ono przy tym zazwyczaj podtrzymywane przez matkę, dzięki czemu dodatkowo doznaje dającego poczucie bezpieczeństwa „trzymania”, często też nawiązuje z matką kontakt wzrokowy. Gdyby te wszystkie przejawy kontaktu uznać za element rozwoju czułego aspektu relacji, to przejawy zmysłowego nurtu rozwoju dziecka wiązalibyśmy z przyjemnym pobudzeniem związanym z okolicą ust. Pierś czy smoczek włożone do ust dziecka nie tylko przynoszą bowiem zaspokojenie głodu i doznanie ukojenia, ale i sprawiają, że dochodzi do drażnienia śluzówki, co jest kojarzone z przyjemnością. Jak wiadomo, dzieci, aby się zarówno uspokoić, jak i doświadczać przyjemności, zaczynają ssać kciuk, zabawkę czy skórę matki. Oczywiście istotnym elementem tej relacji jest stan mentalny matki, który może manifestować się jej zestrojeniem w błogim ukojeniu i przyjemnością kontaktu z dzieckiem albo nudą, zdenerwowaniem, poczuciem osaczenia. Te i inne stany matki dziecko będzie odbierać poprzez jej ruchy, gesty, spięcie ciała, dźwięk głosu; a wtedy też ono samo całą sytuację zacznie kojarzyć w sposób ambiwaletny.

W kolejnej wyróżnionej przez Freuda klasycznej fazie rozwoju psychoseksualnego – fazie analnej – pojawia się wiele werbalnych i niewerbalnych interakcji związanych z treningiem czystości. Dziecko, zyskując kontrolę nad zwieraczami, zdobywa większą autonomię; wtedy też defekacja może stać się źródłem przyjemności (drażnienie śluzówki odbytu) albo sytuacją budzącą lęk dziecka. W trakcie treningu czystości następuje wiele niewerbalnych interakcji pomiędzy rodzicami a dzieckiem, takich jak podawanie i oczyszczanie nocnika. Dzieci, które jeszcze nie mówią, mogą traktować to jako znak porozumienia pomiędzy nimi a opiekunami, jako możliwość pozyskania autonomii albo jako źródło prześladowczego przymusu. Gesty rodziców związane z pochwałą i dumą lub naganą i zawstydzaniem wkraczają wtedy na scenę, tworząc ważne elementy sygnalizujące emocjonalną temperaturę wzajemnej relacji.

I wreszcie trzecia wyróżniona przez Freuda faza rozwoju psychoseksualnego dziecka, obejmująca zwykle okres przedszkolny – wiąże się z tzw. fazą edypalną. Jest to czas związany z odkrywaniem różnicy płci, z wszelkimi towarzyszącymi temu ekscytacjami i niepokojem. Niekiedy dzieci w sposób znaczący odkrywają też przyjemność z dotykania swoich genitaliów. Obserwuje się wtedy zainteresowanie rodzicem płci przeciwnej, dzieci odczuwają pragnienie przebywania z nim blisko czy też nawiązywania z nim intensywnej fizycznej więzi, przeradzające się nieraz w fantazje o charakterze erotycznym. Ważnym aspektem relacji z rodzicem jest w tym czasie utrzymanie przez tego ostatniego postawy neutralnej, polegającej na niezawstydzaniu dziecka. Istotne jest również to, aby w kontakcie fizycznym z rodzicami nie dochodziło do nadmiernego rozbudzania fizycznego dziecka, jakkolwiek wciąż potrzebuje ono kontaktu realizowanego we wszystkich opisanych wyżej czułych przejawach więzi.

Ostatni etap rozwoju psychoseksualnego to faza latencji, która przypada na okres szkoły podstawowej. W większości teorii wiąże się ją z mniejszym rozbudzeniem erotycznego nurtu rozwoju dziecka i interakcji z rodzicami. Po niej następuje faza genitalna związana z dojrzewaniem. W okresie tym ojcowie często instynktownie wycofują się z czułego i opiekuńczego fizycznego kontaktu z córkami, co jest związane z zagubieniem mężczyzn wobec tego, że przemieniają się one w kobiety, a także z lękiem przed własnym erotycznym pobudzeniem w takich sytuacjach. Zdarza się, że córki odczuwają to wycofanie się jako osłabienie emocjonalnego kontaktu z ojcem. W takich sytuacjach ważne jest poszukiwanie od nowa odpowiedniego sposobu utrzymywania pozawerbalnej więzi. Podobna sytuacja ma miejsce w relacji matka–syn, choć chłopcy rzadziej mówią wprost o braku czułego kontaktu z matką na tym etapie.

Rozwój nurtu czułego i erotycznego w badaniach z obszaru teorii więzi jest ujmowany poprzez wyróżnienie dwóch rodzajów dotyku matki w odniesieniu do małego lub większego dziecka, czyli dotyku czułego i stymulującego[9]. Jeżeli matka chce rozśmieszyć dziecko, stosuje raczej dotyk stymulujący, a jeżeli chce je uspokoić, wybiera dotyk czuły. Badania pokazują, że w przypadku dzieci i ich matek wzajemne zaangażowanie i wzajemna regulacja emocji wzrastają, szczególnie wtedy gdy zachodzi wymiana raczej czułego niż stymulującego dotyku. Zaobserwowano, że w takich sytuacjach matki i małe dzieci dokonują na bieżąco wzajemnych dostrojeń, opierając się zarówno na własnych odczuciach, jak i na informacji zwrotnej, którą otrzymują od partnera interakcji.

Są jednak sytuacje, w których dotyk opiekuna nie służy dziecku, ale rozładowaniu agresji dorosłego, rozładowaniu jego napięcia seksualnego lub niepokoju. Kontakt fizyczny z dzieckiem jest podejmowany wtedy, aby uspokoić samego rodzica. Tę problematykę wnikliwie analizuje Katarzyna Schier w książce Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie. Autorka wskazuje, że podstawowym kryterium pozwalającym rozróżnić, kiedy dotyk rodzica ma charakter wzajemnej bliskości i intymności, a kiedy staje się nadużyciem, jest intencja dorosłego: „Jeśli traktuje on dziecko jako osobę, a nie przedmiot, i nie służy mu ono do zaspokajania jego własnych pragnień związanych z deficytem doznań dotykowych czy ekscytacją seksualną, to relacja dziecka z rodzicem nie musi budzić niepokoju. Bliskość fizyczna opiekuna i dziecka może być wyrazem miłości i prawdziwej intymności”[10].

 

Dotyk dzieciństwa

Na początku wspomniano o bezpośrednim wpływie kontaktu fizycznego z opiekunem na aktualny stan psychofizyczny małego dziecka. Ważne pozostaje także pytanie o możliwe znaczenie tego rodzaju więzi na dorosłe życie człowieka. Jakkolwiek w takich przypadkach trudno oddzielić od siebie oddziaływanie więzi fizycznej i komunikacji werbalnej, to istnieją doniesienia badawcze, które różnicują efekty jednego i drugiego rodzaju kontaktu. Z badań Takeuchiego i współpracowników[11] wynika, że komunikacja werbalna między rodzicami a podopiecznym, szczególnie taka, która zawiera element chwalenia albo besztania dziecka, wpływa na to, jaki ma ono obraz samego siebie czy też jaką samoocenę rozwinie w życiu późniejszym. Z kolei kontakt fizyczny rodziców z dzieckiem, taki jak wzajemny dotyk czy przytulanie, bezpośrednio oddziałuje na to, jaki obraz innej osoby zostanie przez dziecko wykształcony, czyli na to, w jaki sposób będzie ono automatycznie reagować na kontakt z innymi ważnymi ludźmi, którzy pojawią się w jego życiu.

Drugim znaczącym efektem rozwojowym związanym ze sposobem doświadczania więzi fizycznej z rodzicami jest wykształcanie się obrazu własnego ciała. Cytowany wcześniej Daniel Stern wskazywał, że pierwszym i najbardziej podstawowym sposobem doświadczania własnego „ja” jest wyłaniające się pod wpływem kontaktu fizycznego z opiekunami „ja cielesne”. Obraz własnego ciała ma swoją genezę w fizycznych doznaniach płynących z ciała dziecka, które w dużej mierze powstają pod wpływem kontaktu z opiekunem. Szczególnie znaczący jest w tym względzie czuły dotyk, bezpieczne trzymanie dziecka w ramionach czy też dotykanie go w czasie karmienia i innych czynności związanych z opieką. Dotyk rodzica, zakreślając granice ciała, daje wyobrażenie o jego kształcie. Osoby, u których ten aspekt nie rozwinie się prawidłowo, mają odczucie bezkształtnego, pozbawionego granic ciała[12]. Szczególnie u dziewczynek i kobiet rozwój obrazu własnego ciała jest podatny na zakłócenia związane z deprywacją fizycznego kontaktu. Chłopcy w porównaniu z dziewczynkami i mężczyźni w porównaniu z kobietami mają większą trudność w wyrażaniu potrzeby bycia trzymanym na rękach, dotykanym, przytulanym[13]. Deprywacja kontaktu fizycznego w dzieciństwie lub kontakt o charakterze nadużycia ma wpływ nie tylko na obraz ciała dziecka, ale również na zakłócenia zdrowia psychicznego w dorosłym życiu. Badania potwierdzają, że pacjenci zapadający na choroby psychosomatyczne oraz pacjenci dokonujący samookaleczeń opisują ubogi dotykowy kontakt w dzieciństwie, któremu towarzyszyły chłód emocjonalny oraz fizyczne lub seksualne nadużycie[14]. Inną konsekwencją tego rodzaju doświadczeń jest odczuwanie swoistego rozszczepienia, manifestującego się brakiem połączenia pomiędzy ciałem a psychiką. W takich przypadkach pacjenci odczuwają, że np. ciało nie należy do nich, że sygnały płynące z niego są dziwne albo nierzeczywiste. W opisanych sytuacjach ból fizyczny związany z chorobą czy samouszkodzeniem można traktować jako nieświadome dostarczanie sobie doznań płynących z ciała, czyli rodzaj przywracania przerwanego kontaktu pomiędzy ciałem a psychiką.

Zapewne więź fizyczna rodziców z dzieckiem i kolejne tego typu więzi tworzą u nas wszystkich jeszcze wiele różnorodnych odniesień do samego siebie i innych. Trudno jednak to złożone zjawisko opisać za pomocą słów, albowiem stanowi ono ten specyficzny rodzaj doświadczenia, który jest każdemu „znany”, jednak zazwyczaj pozostaje „niewypowiedziany”.

_

[1] M. Pelaez-Nogueras, J. L.Gewirtz, T. Field, M. Cigales, Infants’ preference for touch stimulation in face-to-face interactions, „Journal of Applied Developmental Psychology” 1996, nr 17, s. 199–213.

[2] J. Bowlby, A Secure Base: Parent-Child Attachment and Healthy Human Development, Nowy Jork 1988, oraz M.S. Takeuchi, M. Hitoshi, A. Tomoda, M. Suzuki, Q. Liu, T. Kitamura, The Effect of Interpersonal Touch During Childhood on Adult Attachment and Depression: A Neglected Area of Family and Developmental Psychology?, „Journal of Child and Family Studies” 2010 nr 19, s. 109–117.

[3] D. M. Stack, D. L. LePage, S. Hains, D. W. Muir, Differential touch as a function of instruction during mother– infant interactions: Application of the Caregiver-Infant Touch Scale (CITS), w: Blackwell Handbook of Infant Development, red. G. Bremer, A. Fogel, Oxford Massachusetts, 2001.

[4] J. Pickens, Infant of „Depressed” Mothers Interact Better with their Nondepressed Fathers, „Infant Mental Health Journal” 1994, t. 15, nr 4.

[5] D.N. Stern, The Interpersonal Word of the Infant, Nowy Jork 1985.

[6] J. Moreno, G.E. Posada, D.T. Goldyn, Presence and Quality of Touch Influence Coregulation in Mother–Infant Dyads, „Infancy” 2006, nr 9 (1), s. 1–20.

[7] J. Bloch, Reciprocity in a Securely Attached Mother–Infant Dyad, „Journal of Infant, Child, and Adolescent Psychotherapy” 2014, nr 13, s. 11–23.

[8] S. Freud, Trzy rozprawy z teorii seksualnej, w: tenże, Życie seksualne, tłum. R. Reszke, Warszawa 2009.

[9] J. Moreno, G.E. Posada, D.T. Goldyn, Presence and Quality of Touch Influence Coregulation…, dz. cyt.

[10] K. Schier, Dorosłe dzieci. Psychologiczna problematyka odwrócenia ról w rodzinie, Warszawa 2014.

[11] M.S. Takeuchi, M. Hitoshi, A. Tomoda, M. Suzuki, Q. Liu, T. Kitamura, The Effect of Interpersonal Touch During Childhood on Adult Attachment and Depression: A Neglected Area of Family and Developmental Psychology?, „Journal of Child and Family Studies” 2010, nr 19, s. 109–117.

[12] D.N. Stern, The Interpersonal Word of the Infant, dz. cyt.

[13] M.S. Takeuchi, M. Hitoshi, A. Tomoda, M. Suzuki, Q. Liu, T. Kitamura, The Effect of Interpersonal Touch…, dz. cyt.

[14] Tamże.

 

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter