70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czy nadejście idei postępu było przejawem postępu?

Zrazu „postęp”, a tym bardziej „postęp moralny”, może się zdawać tematem publicystycznie niewinnym, bezpiecznie wyniesionym w filozoficzno-pięknoduchowskie rejony – akurat dla stu siedemnastu krakowskich intelektualistów i geriatrycznych lóż bezzębnej dziś warszawki. Lecz przyłóż ucho do piersi Molocha – tu, tu bije serce polityki. Otwórz mapy globalnej podświadomości – tędy przebiega linia frontu wojen kulturowych.

Zmiana powszechnego smaku jest ważniejsza niż zmiana poglądów; poglądy, ze wszystkimi dowodami, kontrargumentami i całą intelektualną maskaradą, są tylko objawami zmiany smaku, a na pewno nie tym, za co się je wciąż często uważa, przyczynami. Jak zmienia się powszechny smak? Wskutek tego, że jednostki, możne, wpływowe i nieznające wstydu, wydadzą wyrok: hoc est ridiculum, hoc est absurdum – czyli sąd smaku i odrazy – i po tyrańsku ten wyrok przeforsują; licznym ludziom narzucają w ten sposób przymus, który stopniowo staje się nawykiem jeszcze liczniejszych, a ostatecznie potrzebą wszystkich. Jeżeli zaś owe jednostki inaczej czują i „smakują”, wynika to zazwyczaj z ich szczególnego sposobu życia, pożywienia, trawienia, może z większej albo mniejszej zawartości nieorganicznych soli w ich krwi i mózgu, krótko mówiąc, z ich physis; mają jednak odwagę przyznawać się do swej physis i wsłuchiwać się w jej żądania, nawet najbardziej subtelne – ich sądy estetyczne i moralne to właśnie owe „najbardziej subtelne odgłosy” physis.

 

Fryderyk Nietzsche, Radosna wiedza,

tłum. Małgorzata Łukasiewicz

1. „Wszyscy się zgadzają, że życie jest lepsze niż śmierć, zdrowie lepsze niż choroba, dobrobyt lepszy niż nędza, wolność lepsza od tyranii, pokój lepszy od wojny. Każdą z tych rzeczy da się zmierzyć, a rezultat przedstawić na wykresie w skali czasu. Linia pnie się w górę – oto postęp”.

Tak twierdzi Steven Pinker w polemice prasowej z Johnem Grayem dokoła książki Pinkera The Better Angels of Our Nature: Why Violence Has Declined (tytuł polskiego wydania to: Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury). Steven Pinker jest może najdonośniejszym, ale z pewnością nie jedynym głosicielem triumfu progresu moralnego: The Most Good You Can Do: How Effective Altruism Is Changing Ideas About Living Ethically Petera Singera (2015), Winning the War on War: The Decline of Armed Conflict Worldwide Joshui S. Goldsteina (2011), i tak aż od Retreat from Doomsday: The Obsolescence of Major War Johna Muellera (1989) – trend narastał od pomyślnego zakończenia zimnej wojny. I w odróżnieniu od ujęć konserwatywnych, w tym ikonicznego Końca historii Fukuyamy, z panoramicznych fotografii ludzkości sporządzanych przez postępowców wyłania się obraz owej stopniowej poprawy jako rezultatu urabiania przez człowieka samych idei, jako skutku PRACY NAD WARTOŚCIAMI.

Ciąg skojarzeń i argumentów Pinkera wygląda, w wielkim skrócie, tak:

(a) ilość i rozmach zbrojnych konfliktów (obrazowanych wykresami liczby zabitych w ciągu roku) zmniejsza się;

(b) zmniejszenie wojennej przemocy to objaw ogólnej poprawy natury człowieka („Najbardziej obiecujące wyjaśnienie, jest, jak sądzę, takie, że to owe składniki ludzkiego umysłu, które odpowiadają za powstrzymywanie się od przemocy – a które Abraham Lincoln nazwał „aniołami lepszej strony natury człowieka” – przeważyły w wewnętrznych zmaganiach”);

(c) poprawa następuje dzięki sukcesywnemu wprowadzaniu w życie ideałów Oświecenia;

(d) oznaką i współprzyczyną postępu moralnego jest m.in. ateizacja, wzrost roli państwa, poszerzenie praw kobiet, mniejszości etnicznych i seksualnych, praw zwierząt.

Logika wywodów Pinkera została podważona m.in. przez Pasqualego Cirilla i Nassima Nicholasa Taleba (The Decline of Violent Conflicts: What Do The Data Really Say?), którzy zakwestionowali matematykę analiz statystycznych Pinkera, głównie z uwagi na specyficzną metodologię wymaganą do badań rozkładów o „cięższych” ekstremach, w odróżnieniu od rozkładów normalnych (w krzywej Gaussa). Analiza przeprowadzona według metodologii Cirilla i Taleba nie wykazała żadnych zmian w częstości i skali przemocy w XX w.: ani spadku, ani przyrostu.

Dla mnie jednakowoż interesujące jest tu nie to, co zależy od przygodnej zgodności z faktami, lecz konstrukcja i dynamika argumentu, swoista metaideologia postępu moralnego.

2. Zrazu „postęp”, a tym bardziej „postęp moralny”, może się zdawać tematem publicystycznie niewinnym, bezpiecznie wyniesionym w filozoficzno-pięknoduchowskie rejony – akurat dla 117 krakowskich intelektualistów i geriatrycznych lóż bezzębnej dziś warszawki.

Lecz przyłóż ucho do piersi Molocha – tu, tu bije serce polityki. Otwórz mapy globalnej podświadomości – tędy przebiega linia frontu wojen kulturowych.

W debatach politycznych Zachodu „postępowość” stanowi oczywisty korelat, jeśli nie wręcz synonim, lewicowości; w nas jeszcze ten obyczaj językowy nie zapadł głęboko, gdyż modernizacja Polski po zapóźnieniach PRL-u uchodzi za projekt ponadpolityczny i w tej prowincji Imperium „postęp” nadal ma coś z bezpłciowej ergonomii, ze sprawności harcerza.

Lecz jeśli wartością absolutną jest długość bezpiecznego życia maksymalnej liczby ludzi, naszym celem powinna być globalna farma z miliardami Homo sapiens hodowanymi od poczęcia w stuprocentowo bezpiecznych kojcach-izolatkach (dopuszczenie do swobodnego kontaktu z innym człowiekiem – o, to już ryzyko).

Wzdrygasz się na tę wizję. Dlaczego? Bo: „Co to za życie!”. Poszedłbyś więc na wojnę przeciwko Huxleyowskim utopiom gwarantowanej chemicznie szczęśliwości i panopticonowego bezpieczeństwa? Zabijałbyś? Ryzykowałbyś, że zabiją ciebie? — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter