70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jak pokochać Szatana? Śladami zapomnianej religii jezydów

Wśród pierwszych stworzonych bytów było siedmiu aniołów. Potem Bóg stworzył człowieka, ale jeden z aniołów, Melekê Tawûs, odmówił złożenia mu pokłonu. Uczynił to jednak nie z pychy, ale z wierności wobec Boga. Nie chciał służyć nikomu innemu. Za to został szczególnie umiłowany i to jemu Stwórca powierzył władzę nad ziemią.

Nasz Bóg miłosiernie
Podarował nam piękno i zachwyt
Pozwalając pióru siły
Pogrążyć nas w tajemnicę Miłości
(z jezydzkiego poematu o Stworzeniu Ziemi, tłum. JB)

.

Sanktuarium w Lalesz schowane jest w niewysokich górach na północy Regionu Kurdystanu w Iraku. Nie jest monumentalne. Właściwie na pierwszy rzut oka wygląda jak wejście do zwykłej górskiej miejscowości, którą wyróżniają jedynie stożkowate wieże oraz to, że wszyscy przybysze muszą zdjąć buty, by wędrować dalej po górskiej ścieżce na bosaka. Znajduje się tu święte Białe Źródło (Kaniya Spî), którego woda ma według tradycji działanie oczyszczające i uzdrawiające. To w niej chrzci się jezydzkie dzieci. Centralnym miejscem jest grób założyciela tej religii szecha Adiego.

Jezydzi należą do tej części Bliskiego Wschodu, o której wciąż niewiele wiadomo. Odkrywanie tej zapomnianej i tak bardzo prześladowanej przez wieki mniejszości religijnej może wnieść wiele w rozumienie problemów całego regionu, a być może również i świata.

Potomkowie Adama

Jezydzi są etnicznymi Kurdami, mówią dialektem kurmandżi języka kurdyjskiego. Są jednak tacy, spośród nich, którzy za Kurdów się nie uważają, deklarując, że są po prostu jezydami. Jezydą jednak nie można się stać, ot tak, po prostu, poprzez „nawrócenie”. Trzeba urodzić się w jezydzkiej społeczności, która w dodatku do dziś zachowała dość skomplikowaną strukturę kastową. Niechęć niektórych jezydów do bycia Kurdami wynika dziś, jak się zdaje, z kilku powodów. Przede wszystkim z przywiązania do religijnej podstawy kształtowania własnej tożsamości. Według legendy o pochodzeniu jezydzi są synami Szehida, syna Dżera, który powstał z Adama bez udziału Ewy. Stąd też, jak się czasem podkreśla, pochodzić ma ontologiczna różnica między nimi a innymi ludźmi, z którymi nie powinni zawierać związków małżeńskich. Opierając się na tym podaniu, niektórzy jezydzi uważają wciąż, że nie ma potrzeby przyjmowania żadnej nowoczesnej „etnicznej” ani „narodowej” tożsamości, skoro stara definicja może wciąż satysfakcjonować. Inni, a jest ich większość, uważają się dziś za przynależnych do społeczności kurdyjskiej, która w XX w. bardzo aktywnie zaczęła działać na rzecz ukształtowania własnej nowoczesnej tożsamości narodowej.

Liczbę jezydów określa się dziś rozmaicie, od 200 tys. do 1 mln. Rozbieżność ta, wskazywana w wielu naukowych publikacjach, wynika w istocie z braku rzetelnych danych i z rozproszenia jezydów po świecie. Prawdopodobnie jednak w przeszłości znacznie więcej kurdyjskich plemion wyznawało tę religię. Prześladowania sprawiły jednak, że wielu z wyznawców wyemigrowało lub przeszło na islam. Dziś zamieszkują głównie w Iraku (około 200 tys. osób), na północ od Mosulu, gdzie mieści się jezydzkie sanktuarium Lalesz, a także w rejonie Szejchan i Dżabar Sindżar. Niewielka, ok. 15-tysięczna społeczność jezydzka zamieszkuje też Syrię, a jeszcze mniejsza Turcję (około 400 osób). Drugim ważnym miejscem jest bez wątpienia Kaukaz, zwłaszcza kraje takie jak Armenia i Gruzja. To w tym regionie (będącym pod patronatem carskiej Rosji) jezydzi chronili się przed prześladowaniami, jakie czyhały na nich zwłaszcza w XIX w. w państwie osmańskim. Ponadto, spora liczba jezydów zamieszkuje dziś Europę i Rosję.

Labirynt korzeni

Założycielem religii jezydzkiej był w XII w. Adi ibn Mosafer, arabski mistyk, który po okresie spędzonym w Bagdadzie, ważnym mistycznym centrum owych czasów, przybył w góry regionu Hakkari (dzisiejsze pogranicze Turcji i Iraku). Powstała tam grupa jego zwolenników, która z czasem przekształciła się w bractwo o nazwie Adawijja. To właśnie grób szecha Adiego znajdujący się w Laleszu jest centralnym miejscem sanktuarium.

Początki jezydyzmu związane są więc z islamem, a raczej z islamskim mistycyzmem, który cechowała skłonność do pewnego wolnomyślicielstwa, sekciarstwa i otwartego korzystania z rozmaitych tradycji religijnych przeszłości oraz teraźniejszości. Dlatego też powstały na tym gruncie jezydyzm jest religią bardzo synkretyczną i, co ciekawe, w wielu punktach bardzo zbliżoną do tradycji sekty Ahl-i Haqq (Ludu Prawdy, zwanej w Iraku Kakai), zamieszkującej region Kirkuku, ale przede wszystkim górskie terytoria Kurdystanu irańskiego. Inną grupą, której wierzenia wykazują pewne, choć bardziej oddalone, podobieństwa z jezydami i Ahl-i Haqq są zamieszkujący Turcję alewici. Dowodzi to nie tyle wzajemnych wpływów – o tym można dziś jedynie spekulować – ile korzystania ze wspólnej skarbnicy rozmaitych myśli i wierzeń, jakie przez wieki oddziaływały na Bliskim i Środkowym Wschodzie. W odniesieniu do jezydów warto wspomnieć przede wszystkim o tradycji indoirańskiej (Kurdowie są ludem irańskim), ale także anatolijskiej, greckiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Choć wielu badaczy lubi spierać się o to, kto od kogo co i kiedy zapożyczył, znacznie ważniejsze wydają się dogłębne przeanalizowanie i próba zrozumienia wielu wątków, które można tam odnaleźć. Tworzą one bowiem zaplecze tradycji umysłowej tego regionu, a bez jej poznania i dowartościowania trudno dziś mówić o dialogu z tą częścią świata. Pamiętajmy, że rodowód wielu bliskich nam koncepcji nie jest wyłącznie judeochrześcijański. Całkiem sporo podobnych, choć nie zupełnie tożsamych idei przez wieki zasiedlało umysły w tym regionie, zapładniając wyobrażenia rozmaitych „innych”, od muzułmanów począwszy. Łatwe i pochopnie dokonywane porównania też mogą być jednak zwodnicze, o czym przekonał się już niejeden badacz. Dlatego trzeba do tej materii podchodzić z ostrożnością i precyzją.

Kiedy utworzone przez szecha Adiego bractwo zaczęło wywierać wpływ na okoliczne plemiona kurdyjskie, wywołało to niechęć i obawy stacjonujących w większych miastach przywódców muzułmańskich, dla których grupa ta reprezentowała jedynie jedną z herezji w łonie islamu i należało się jej przeciwstawiać. Równocześnie w bractwie coraz większy wpływ zaczęły prawdopodobnie odgrywać rozmaite wierzenia przedmuzułmańskie, przede wszystkim związane z indoirańskim kręgiem religijno- kulturowym. Doprowadziło to z czasem do coraz wyraźniejszej izolacji jezydów od świata muzułmańskiego. Lalesz został mianowany głównym centrum kultu i to doń, a nie do Mekki, należało odtąd pielgrzymować. Jezydzi zaczęli określać się mianem êzdî i deklarować brak jakichkolwiek związków z islamem. Muzułmanie z kolei do dziś lubią uważać jezydów za odszczepieńców od „jedynej prawowiernej religii”. Kurdyjskie słowo êzdî, od którego wzięła się nazwa „jezydzi”, pochodzi prawdopodobnie od awestyjskiego rdzenia „jaz” i rzeczownika „jazata”, który oznacza „tego, kogo należy szanować, czcić”. W średnioperskim słowo „jazd” oznaczało niebiańską istotę. Używane we współczesnym języku perskim i kurdyjskim słowo „Jazdan” oznacza Boga i bywa stosowane zamiennie ze słowem „Allah”.

Narosła wrogość między jezydami i muzułmanami doprowadziła do prześladowań. Jezydzi nigdy nie byli traktowani w państwie osmańskim na równi z innymi mniejszościami religijnymi, które oficjalnie uznawano, nawet jeśli musiały płacić specjalny podatek. Nie byli ludem Księgi, a jedynie groźnymi heretykami, mogącymi podważyć „jedyną prawowierną wersję islamu” (której wyłączne posiadanie deklaruje do dziś wiele, zwłaszcza ekstremistycznych, grup). Dlatego oprócz szykan jezydom często groziła niewola i śmierć. Działo się tak zwłaszcza w XIX w., kiedy w nękanym wieloma problemami imperium osmańskim próbowano nieraz szukać różnych kozłów ofiarnych. Czasem stawali się nimi chrześcijanie, ale o tych umiała się upomnieć Rosja, Anglia czy Francja, zawsze zresztą zbijając na tym jakiś interes. O jezydów nigdy nie upominał się nikt, dlatego gnębić można było ich do woli, a ukute dla nich określenie „czciciele Szatana” bardzo to ułatwiało. Walka ze złem i Szatanem należała przecież do ważnych zadań każdego szanującego się muzułmanina, zwłaszcza tego, który był coraz bardziej sfrustrowany narastającą liczbą nierozwikłanych problemów.

Jezydzi i ich „szatan”

Według jezydów na początku Bóg długo przebywał ukryty w perle. Wraz z objawieniem Boga narodziła się Miłość, stając się najważniejszym narzędziem Jego działania. Moment ten przedstawiony jest poprzez plastyczną sugestywność. Perła napełniła się światłem i kolorami, po czym pękła, wydając na świat Boga, ocean i wiele form życia. Ale istnieje tu pewna niekonsekwencja, gdyż teksty jezydzkie mówią, że Bóg przebywał jednocześnie w perle i poza nią. Być może brak tu linearności czasowej, być może chodzi o niedopowiedzenie lub o ciszę, która skrywa tajemnicę. Wśród pierwszych stworzonych bytów było siedmiu aniołów. Potem Bóg stworzył człowieka, ale jeden z aniołów, Melekê Tawûs, odmówił złożenia mu pokłonu. Uczynił to jednak nie z pychy i poczucia wyższości, ale z wierności wobec Boga. Nie chciał bowiem służyć nikomu innemu. Za to został przez Boga szczególnie umiłowany i to jemu Stwórca powierzył władzę nad ziemią. Z powyższego wariantu podania o stworzeniu widać więc wyraźnie, że interpretacja postaci zbuntowanego anioła jest zupełnie inna aniżeli w tradycji chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Nigdy nie staje się on „upadłym aniołem”, jego czyn zostaje zrozumiany, zaakceptowany i umiłowany. Nie ma tu miejsca na potępienie i zło, ale na miłość. Wynika stąd szczególne rozumienie dobra i zła. W wielu kurdyjskich baśniach spisanych wśród jezydów z Armenii pojawia się obraz przenikających się natur dobra i zła symbolizowanych przez dwa walczące ze sobą węże lub barany, jednego białego, drugiego czarnego. Z powodu szybkich ruchów ich istota staje się nie do rozróżnienia dla patrzącego z zewnątrz baśniowego bohatera, który często myli się, biorąc zło za dobro lub dobro za zło. Dokonana w dobrej wierze pomyłka nigdy jednak nie unicestwia jego dalszych starań w drodze do osiągnięcia celu. Czasem je tylko nieco komplikuje i wydłuża, czyniąc jednocześnie bohatera bardziej dojrzałym. Bywa jednak i tak, że ten, któremu węże w nagrodę za uratowanie życia ofiarowują swój jad, aby mógł rozumieć mowę zwierząt, nie umie tego niebezpiecznego daru należycie wykorzystać i ostatecznie przegrywa. Przyczyną staje się jednak nie „zło” jadu, ale własna słabość człowieka. Najczęściej jest nią pycha, zazdrość lub chciwość. W ten sposób odpowiedzialnym za czyny staje się zawsze człowiek, nie zło czy Szatan.

Melekê Tawûs, symbolizowany przez postać Anioła- -Pawia, uznawany jest za najważniejsze bóstwo, pierwszy przejaw Bożej emanacji. Hierarchiczną koncepcję emanacji bytów jezydzi przejęli prawdopodobnie z tradycji neoplatońskiej, która wcześniej zapładniała umysły zarówno ojców Kościoła, jak i budujących zasady swojej teologii muzułmanów. Jezydzi wierzą, że Melekê Tawûs objawia się na ziemi w ludzkiej postaci, a pierwszym jego upostaciowieniem był szech Adi. Jego dusza powraca jednak i wciela się w kolejne coraz to inne istoty, za każdym razem zapoczątkowując nową erę w dziejach świata. W ten sposób czas w koncepcji jezydzkiej jest szczególnym połączeniem czasu linearnego i czasu cyklicznego, otwierając człowieka zarówno na doczesność, jak i na wieczność.

Doświadczanie nowoczesności

Struktura społeczna jezydów zachowała podział kastowy na szechów, pirów i miridów. Wiąże się go również z religijnym indoirańskim zapleczem, podobnie jak wiele jezydzkich świąt, które mają swoje odpowiedniki np. w zaratusztrianizmie. Podział na kasty, które częściowo obowiązuje endogamia, nie dla wszystkich już dziś tak oczywista, a także duże rozproszenie jezydów po świecie wynikłe z konieczności ucieczki przed prześladowaniami to jedne z trudniejszych wyzwań dnia codziennego. Ponadto przekaz tej religii opierał się na tekstach ustnych, których uczyły się na pamięć kolejne pokolenia wykonawców (qewwali). Rozproszenie i brak kontaktu, ale także rosnące zainteresowanie dla tej kultury przejawiane zarówno przez jej przedstawicieli, jak i świat zewnętrzny doprowadziły jednak do tego, że teksty zaczęto zbierać, zapisywać, edytować i analizować. Wszystko to sprawia, że jezydyzm musi stawić czoło różnym przemianom w swoim łonie, definiując wiele zagadnień od nowa. W jakimś sensie pomocne w tym zakresie stały się badania nad tą kulturą, prowadzone w kilku europejskich ośrodkach. Centralną postacią, która wniosła olbrzymi wkład w zebranie, uporządkowanie i szczegółowe opisanie tradycji jezydzkiej, jest bez wątpienia religioznawca i iranista prof. Philip Kreyenbroek z uniwersytetu w Getyndze. Niektórzy jezydzi mówią nawet dowcipnie, że dotychczasową historię badań nad jezydyzmem można podzielić na dwa okresy – do prof. Kreyenbroeka i po nim. Warto wspomnieć też o Khannie Omarkhali (uniwersytet w Getyndze), Christine Allison (Uniwersytet Exeter) czy Wiktorii Arakełowej (uniwersytet w Erywaniu). Ogromną wartość miała działalność jezydzkiej rodziny Celil z Armenii, która podjęła żmudną pracę zbierania jezydzkiego i kurdyjskiego folkloru.

Inspiracja dla współczesnej literatury kurdyjskiej

Bogata jezydzka tradycja religijna i folklorystyczna stanowi ważny punkt odniesienia dla rozwijającej się kurdyjskiej literatury współczesnej (zwłaszcza tej powstającej w dialekcie kurmandżi). Zarówno teksty sakralne, jak i podania oraz baśnie są przez wielu pisarzy uznawane za jedną z podstawowych lektur, stanowiących źródło inspiracji językowej, ale przede wszystkim symbolicznej i ideowej. W jakimś sensie literatura ta jest współczesnym kontynuatorem tradycji dawnego religijnego synkretyzmu Kurdystanu i próbuje odnaleźć w owych przeplecionych ze sobą obrazach i sensach trwałą podstawę dla świata własnych literackich odniesień. Jednym z najistotniejszych wątków zdaje się motyw „dobrego Szatana”, który pomaga człowiekowi przekroczyć granicę poznania dobra i zła. Czyn ów nie musi jednak stawać się przyczyną upadku człowieka. Podczas nocnej podróży Behram z powieści Hesenê Metê, który jest głęboko wierzącym muzułmaninem, dociera przed oblicze Szatana (zwanego tu Wielkim Panem) po to, by dowiedzieć się, że Bóg stworzył człowieka dla własnego kaprysu, aby móc być podziwianym, by odczuwać w stosunku do kogoś wyższość i przewagę. Prawda ta nie została jednak nigdy nikomu wyjawiona. Szatan, występujący tu pod nazwą Wielkiego Pana lub Arymana, odsłania ją człowiekowi. Nie wiemy, czy czyni to dla własnego kaprysu, po to by ujawnić prawdę, czy aby zwieść Behrama i uczynić go swoim wielbicielem. Behram pojmuje jednak, że pochodzące od takiego stosunku Boga do człowieka „poczucie wyższości” stało się przyczyną wszelkiego zła, gdyż mieszkaniec ziemi zaczął naśladowczo stosować je wobec swych bliźnich. Ale pragnienie podziwu i uwielbienia, które cechuje owego stwórcę czy mistrza (niezależnie, czy będzie nim Bóg czy człowiek), skrywa znacznie poważniejszą tęsknotę, jaką jest zwykłe „bycie kochanym”. Behram rozumie to intuicyjnie i dlatego deklaruje, że kochać będzie odtąd Boga i Szatana na równi. Tym jednak, co nadaje sens jego życiu, staje się miłość do ludzkiej Demory, kobiety, którą poznał i pokochał, a której poszukiwanie stało się przyczyną jego podróży. Przedstawiona w powieści Metê nieco obrazoburcza postać Stwórcy przypomina do złudzenia wielu bohaterów naszej nowoczesności. Patrząc z perspektywy studiów postkolonialnych, będzie nim bez wątpienia zadufany w moc rozumu zachodni orientalista i podróżnik, który nie umie dostrzec w wartościach innej kultury niczego poza barwnym przedmiotem w tworzonym dla własnych potrzeb katalogu wiedzy. Jest nim jednak również niejeden chrześcijanin i muzułmanin, który przekonany o tym, że tylko jego droga do Prawdy jest jedynie słuszna i prawdziwa, nie dostrzega, że sens innych, np. tzw. prymitywnych religii może zawierać się w zupełnie innej, niejasnej dlań z początku konfiguracji znaczeń i kontekstów. Drugim ważnym motywem wysupłanym z tradycji jezydzkiej jest bez wątpienia wątek Miłości, stający się we współczesnej kulturze kurdyjskiej fundamentem poznania, kreacji oraz relacji do drugiego człowieka i do świata.

Ta szczególna adaptacja jezydzkich znaczeń pozwala na ich aktualizację i rozwój, które mogą być może stanowić ważny pretekst do coraz bardziej wnikliwego poznawania tej tradycji. W procesie tym jednak bardzo istotną rolę odgrywa zwykłe zainteresowanie świata zewnętrznego, w tym zwłaszcza zachodniego, który ma przecież bogate doświadczenie w ciągłym aktualizowaniu rozmaitych własnych dziedzictw. Umiejętność budowania ciągłości przekazów angażuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, punkty widzenia konserwatywne i modernistyczne. W rzeczywistości, w której ciągłości brakuje, bo modernizacja wkracza w ludzkie życie buńczucznie i arogancko, uznając tradycję za nikomu niepotrzebny balast, do głosu zaczynają dochodzić różne ekstremizmy. Wielu znajdzie się takich, dla których zmiany będą nie do zaakceptowania. Reinterpretacja własnej tradycji pomaga załagodzić to zderzenie. Nie jest to przecież zderzenie cywilizacji, ale raczej konflikt pomysłów na to, jak wyglądać może ludzkie życie. Reinterpretacja umożliwia zachowanie własnej tożsamości i godności, choć oczywiście nie powinniśmy naiwnie zakładać, że wszystkim od razu przypadnie do gustu. Reinterpretacja to w końcu coś, co tkwi głęboko w samej tradycji jezydów, w ich koncepcji spiralnego czasu, opartego na idei powrotu i rozwoju.

Jezydyzm nie jest przestrzenią martwą. Wciąż może być żywym źródłem wielu inspiracji i refleksji nie tylko dla Kurdów, ale i dla nas. Nurtuje mnie często pytanie, czy motyw akceptacji zbuntowanego anioła nie mógłby stać się przydatny dla leczenia także naszych zawiłych schorzeń. Być może dokonane w porę zrozumienie i pokochanie wielu zbuntowanych aniołów, na których co rusz natykamy się w naszym czystym i uporządkowanym świecie, ocaliłoby ich przed upadkiem i potępieniem?

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter