70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czy lęk czyni nas lepszymi obywatelami?

Amerykanie byli mniej skłonni do oszustw po zamachach na WTC. Ich uczciwość zwykle rośnie przed świętami państwowymi. Psychologowie społeczni twierdzą, że wiedzą dlaczego tak się dzieje. Okazuje się, że napięcie pomiędzy instynktem samozachowawczym a nieprzewidywalnością śmierci może wywołać silny lęk egzystencjalny, a ten ma wpływ na postawy polityczne, decyzje wyborcze czy poparcia dla określonych typów przywództwa.

Uczciwość na wykresie

Amerykański ekonomista Steven D. Lewitt w swojej książce Freakonomia – świat od podszewki, omawiając oszustwa dokonywane w prozaicznych transakcjach, przytacza przykład firmy cateringowej Paula Feldmana, która dostarcza od ponad 20 lat „śniadaniowe bajgle” do waszyngtońskich biurowców. System Feldmana – byłego analityka agencji rządowej – miał charakter samoobsługowy: pracownicy biur, w których stały kosze z bajglami, mieli sami wrzucać należną sumę do puszki obok. Właściciel od początku prowadził drobiazgowe statystyki odnośnie „stopy zwrotu z puszki” w każdej z obsługiwanych firm.

Dane Feldmana posłużyły Lewittowi jako punkt wyjścia do wielu interesujących spostrzeżeń. Zauważył on m.in., że wyraźny trend spadkowy z lat 90. dotyczący zawartości puszek (czyli de facto – wzrost oszustw), odwrócił się począwszy od 11 września 2001 r. (ataki terrorystyczne na World Trade Center – WTC). Dodatkowo Lewitt dostrzegł większą „uczciwość” klientów w tygodniach poprzedzających święta państwowe, np. Dzień Niepodległości (4 lipca).

Czy jest coś, co wiąże te dwa rodzaje zdarzeń i co mogłoby wyjaśnić te zachowania? Niektórzy psycholodzy społeczni twierdzą, że są w stanie odpowiedzieć na te pytania. Co więcej, mogą wywoływać podobne procesy w warunkach laboratoryjnych.

Wyjaśnienia nagłych zmian zachowania – jak tych przytoczonych powyżej za Stevenem Lewittem – dostarcza tzw. teoria opanowania trwogi (Terror Management Theory, dalej w skrócie TOT) – wypracowana przez Sheldona Solomona, Jeffa Greenberga oraz Thomasa Pyszczynskiego. Teoria ta, rozwijana na gruncie psychologii społecznej od połowy lat 80. minionego wieku, stała się inspiracją dla wielu badań eksperymentalnych i analiz prowadzonych w warunkach naturalnych . Co ważne dla tematu niniejszego eseju, w swych podstawowych tezach teoria ta dotyka problemów kluczowych dla sfery polityki, takich jak stosunek do „swoich” i „obcych”, postaw politycznych, decyzji wyborczych czy poparcia dla określonych typów przywództwa.

Lęk egzystencjalny – ukryty impuls

Według wspomnianej teorii przy wyjaśnieniu zachowania człowieka istotną rolę odgrywa nieuświadomiony lęk przed śmiercią (lęk egzystencjalny). Badacze rozumieją to w sposób następujący: człowiek jest istotą biologiczną i tak jak inne zwierzęta posiada silnie rozwinięty instynkt samozachowawczy. Tym, co go wyróżnia są wysoko rozwinięte zdolności poznawcze, dzięki którym w określonym momencie ewolucji zaczął on dostrzegać swoją śmiertelność. Uświadomił sobie, że kres życia jest nieuchronny i jednocześnie nie jest w stanie określić go w czasie. Napięcie pomiędzy, z jednej strony silnym instynktem samozachowawczym a z drugiej nieuniknionością i nieprzewidywalnością śmierci, tworzy warunki, w których może wystąpić niezwykle silny lęk egzystencjalny (określony przez badaczy „trwogą”).

Dlaczego zatem uczucie tego typu nie towarzyszy nam na co dzień? Badacze twierdzą, że chronią nas przed nim mechanizmy obronne, które pozwalają przezwyciężyć jego destrukcyjne i paraliżujące skutki. Wyróżniają dwa: większą akceptację dla dominującego kulturowego światopoglądu (wartości i norm) i własnej grupy oraz lepszą samoocenę. Z punktu widzenia tematu najbardziej istotny jest ten pierwszy mechanizm, któremu zresztą poświecono jak dotąd najwięcej badań.

Tak więc, według twórców TOT to właśnie grupa własna i jej „kod postępowania” stanowią remedium na stan lękowy. Pozwalają jednostkom kierującym się zasadami grupowymi doświadczać symbolicznej nieśmiertelności – bycia częścią większej całości. Grupowe wytwory (przekonania, wzory zachowania) mają szanse przetrwać po śmierci jednostki, bo przekraczają granice indywidualnej egzystencji zarówno w porządku synchronicznym („tu i teraz, w tym momencie, jest więcej takich jak ja”) jak i diachronicznym („przyszłe pokolenia także będą realizować te wartości”). Ważnymi grupami dla kształtowania się tożsamości jednostki są wspólnoty etniczne, polityczne, religijne, także ruchy ideologiczne (wielkie ideologie polityczne). Dużo jest konkurujących ze sobą koncepcji właściwego życia, których wielość podważa poniekąd istnienie unikalnej recepty na nieśmiertelność. Stąd też koncepcja wypracowana przez grupę własną wymaga ciągłej gotowości do jej obrony, co szczególnie nasila się w sytuacjach wystawienia jednostek na bodźce przypominające im o ich własnej śmiertelności. Jak sugestywnie przekonują antropolodzy i historycy tacy jak Phillipe Aries, Michel Vovelle czy Louis-Vincent Thomas, współczesna kultura zachodnia zrobiła wiele, by w ostatnich dekadach wyrugować śmierć na peryferia codziennego doświadczenia, usunąć ją z pola naszej percepcji (opcja „zero śmierci”, współczesne tabu śmierci). Mimo to jednak raz na jakiś czas w murze pojawiają się szczeliny, przez które przenika trwoga, z którą trzeba sobie poradzić.

Lęk w laboratorium

Materiał empiryczny potwierdzający wnioski TOT jest obszerny, a dyskusja nad poszczególnymi aspektami teorii dosyć złożona. W tym miejscu warto pokrótce opisać, jak wygląda typowa procedura eksperymentalna w tego typu badaniach. Kluczowy element doświadczenia polega na wzbudzeniu myśli o śmiertelności badanego (tzw. warunek mortality salience), co zazwyczaj dzieje się na skutek udzielenia przez niego pisemnych odpowiedzi na pytania przywołujące kontekst jego śmierci, jak np. emocje z nią związane, kwestie, co się stanie z jego ciałem, gdy umrze. Istnieją również inne sposoby wzbudzania takich wyobrażeń, jak np. podprogowa (w milisekundach) ekspozycja słów z nią związanych. Osoby z grup kontrolnych odpowiadają w tym czasie na analogiczne pytania dotyczące innych, potencjalnie lękowych sytuacji (celem jest tutaj wykluczenie kontr-hipotezy o wpływie lęku ogólnego, niezwiązanego ze specyficznymi warunkami jego wywoływania). Uprzedzając w tym miejscu wątpliwości etyczne dotyczące powyżej opisanej procedury, warto wyraźnie zaznaczyć, że badani nie odczuwają tego typu pytań jako zbytnio ingerujących w ich sferę prywatną, do tej pory nie zanotowano żadnych kłopotliwych sytuacji w trakcie doświadczeń, a jedną z częstych reakcji jest bagatelizowanie tematu.

Rezultaty eksperymentów laboratoryjnych pokazują wyraźnie, że po wzbudzeniu egzystencjalnego lęku badani bardziej pozytywnie oceniają członków grupy własnej i podzielają jej światopogląd, negatywnie zaś tych podważających kulturowe normy (w tym etyczne) i zaakceptowane przez ogół przekonania. Przykładowo, w jednym z pierwszych badań testujących hipotezy wyprowadzone z TOT wzięli udział sędziowie, a ich zadanie polegało na wyznaczeniu kaucji dla osoby oskarżonej o prostytucję – osoby jawnie przekraczającej normy moralne (materiał opisujący sprawę był przygotowany w formacie, z którym sędziowie mieli zazwyczaj do czynienia). Wyniki grupy kontrolnej i eksperymentalnej różniły się znacznie: w warunkach wywołania myśli na temat własnej śmierci, średnia kaucja była kilkukrotnie wyższa w porównaniu z warunkiem kontrolnym. Zaobserwowano również efekt przeciwny: w innym eksperymencie z tej serii badani z grupy eksperymentalnej przyznawali wyższe nagrody pieniężne dla osób zachowujących się bohatersko, np. pomagających ująć przestępcę. W wielu innych badaniach udało się pokazać wzrost preferencji dla grupy własnej oraz jej wytworów, wykazano m.in. większe przywiązanie do waluty swojego państwa, do rodzimych produktów, uczestnicy doświadczeń częściej postrzegali przedstawicieli innych grup w sposób stereotypowy, tolerowali również agresywne zachowania członków grupy własnej wobec obcych.

„Dreszcze” na skalę masową

Istotnym momentem dla kierunków dalszego rozwoju badań związanych z TOT stały się wydarzenia z 11 września 2001 r. Według twórców teorii ataki terrorystyczne wywołały na masową skalę myśli o własnej śmiertelności (i tutaj też leży odpowiedź na pytania Stevena Lewitta przywołane na początku tekstu, a dotyczące przyczyn większej uczciwości wśród pracowników w biurze).

Wydarzenia te dały asumpt do realizacji badań testujących hipotezy wyprowadzone z TOT w odniesieniu do sfery polityki, w szczególności akceptacji wyborców dla liderów politycznych oraz potencjalnych decyzji wyborczych.
Po ataku terrorystycznym zaobserwowano m.in. znaczący wzrost poparcia dla urzędującego prezydenta George’a W. Busha, nie tylko w kontekście jego przekonań związanych z polityką międzynarodową, ale także z wewnętrzną polityką gospodarczą.

Zespół badaczy pod kierunkiem Marka Landaua postanowił sprawdzić w warunkach eksperymentalnych, czy aktywowane w tradycyjny sposób myśli na temat własnej śmierci, będą miały wpływ na poparcie dla urzędującego prezydenta. Okazało się, że naukowcy byli w stanie wywołać wzrost poparcia dla polityki Busha zarówno przy wzbudzeniu myśli o własnym przemijaniu jak i myśli o zamachach terrorystycznych. Dodatkowo ich inny eksperyment dostarczył mocnego dowodu dla hipotezy, że samo wspomnienie o atakach na WTC może pełnić funkcję naturalnego aktywatora myśli o własnej śmierci, nawet w sytuacji, gdy komunikat odnoszący się do tego wydarzenia eksponowany jest podprogowo i w formie niezwykle uproszczonej (komunikaty składały się z ze zbitek liter lub liczb: WTC, 9/11 czy 573 – numer jednego z uprowadzonych samolotów).

Podobny temat – podjęty w warunkach bardziej zbliżonych do sytuacji wyborczej – podjął zespół Florette Cohen. Uczestnikami eksperymentu byli wyborcy, badanie zaś odbyło się na miesiąc przed prawdziwym głosowaniem w 2004 r. Losowo przypisano więc chętnych do dwóch grup: kontrolnej oraz grupy, w której uprzednio wzbudzano lęk egzystencjalny. Rezultat był bardzo zbliżony do eksperymentów uprzednio opisanych: wywołanie lęku egzystencjalnego istotnie zwiększało poparcie dla George’a W. Busha .
Z kolei Robert Willer przeanalizował wpływ dwudziestu sześciu alarmów antyterrorystycznych ogłaszanych przez rządowe instytucje w momencie zagrożenia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych na deklarowane poparcie dla Busha oraz jego polityki gospodarczej. Zaobserwowany efekt utrzymywał się około jednego tygodnia.

W innych badaniach testowano również bardziej abstrakcyjne hipotezy, jak poparcie dla określonych stylów komunikacji lidera politycznego. W grupie Holendrów oraz Amerykanów uzyskano bardzo zbliżone rezultaty: badani pod wpływem wzbudzonej trwogi dużo częściej wybierali lidera charyzmatycznego, prezentującego jasną wizję rozwiązania określonego problemu (Holendrzy) bądź wyraźnie podkreślającego poczucie wspólnoty danej grupy (Amerykanie).

Interesujące wyniki dostarczyły także badania w Niemczech, gdzie w kilku eksperymentach testowano wpływ myśli o własnej śmiertelności na wzrost akceptacji dla systemu społeczno-politycznego. Zgodnie z hipotezami badani częściej deklarowali, że system polityczny działa tak, jak powinien, polityka społeczna realizowana jest we właściwy sposób a każdy ma równe szanse, by osiągnąć szczęście i bogactwo.

Badania eksperymentalne, w których tworzy się pewne sztuczne, izolowane środowisko, a w jego ramach dokonuje się określonych manipulacji, pozwalają względnie dobrze poznać dynamikę badanych procesów. Jednakże każda teoria mająca oparcie w tego typu badaniach (jak np. TOT), potrzebuje otwarcia na dane w skali makro, odnoszące się do całej populacji bądź większych jej części. Ciekawym przykładem tego typu badań są analizy wykonane pod kierunkiem szwajcarskiego badacza Armanda Chatarda. Opierając się na regularnych, corocznych sondażach przeprowadzanych na reprezentatywnej próbie w Szwajcarii testowano hipotezę, na ile osobiste doświadczenie straty bliskiej osoby (było to jedno z wielu pytań kwestionariusza; zdarzenie to potraktowano jako wzbudzenie lęku egzystencjalnego w warunkach naturalnych) wpływa na radykalizację własnych poglądów politycznych. Wynik okazał się istotny, przede wszystkim w przypadku osób o poglądach konserwatywnych, ale także i wśród tych o poglądach liberalnych, aczkolwiek przy mniejszym nasileniu.

Polskie traumy

Akty terroryzmu na masową skalę nie są jedynymi wydarzeniami, które mogą pełnić podobną funkcję w wyborach politycznych. Równie efektywne przy wzbudzaniu myśli o własnej śmierci mogą być katastrofy naturalne i przemysłowe, jak np. ostatnie tsunami w Japonii i uszkodzenie reaktora atomowego elektrowni Fukushima. W Polsce ostatniej dekady mieliśmy do czynienia z dwoma przypadkami tego typu. Pierwszym z nich była śmierć Jana Pawła II w kwietniu 2005 r., a drugim – katastrofa samolotu z delegacją prezydencką w kwietniu 2010 r. Obydwa wydarzenia wyzwoliły zbiorowe emocje na ogromną skalę.

Czy można spojrzeć na nie przez pryzmat lęku egzystencjalnego? Analizując skutki katastrofy smoleńskiej z perspektywy TOT, można skonstruować dwie równoległe opowieści kreślące obraz tego, co się stało. Pierwsza z nich akcentuje to, co jest i tak bardzo dobrze widoczne na co dzień: katastrofa smoleńska pogłębiła podział polityczny, obie strony umocniły się na swoich pozycjach, konflikt stał się bardziej zajadły. Warto w tym miejscu przywołać wspomniane badania szwajcarskie o radykalizacji postaw (po obydwu stronach, choć bardziej widoczne przy poglądach konserwatywnych). TOT oczywiście nie wnosi tutaj nic odkrywczego, co najwyżej tworzy interesujący kontekst teoretyczny dla dobrze już zakorzenionej diagnozy społeczno-politycznej.

Z drugiej strony, można pokusić się o wyodrębnienie pewnych bardziej „podskórnych” równoległych procesów społecznych, które najogólniej określić można mianem legitymizacyjnych. Tu już sprawa nie jest aż tak oczywista. W sondażu CBOS Aktualne problemy i wydarzenia (239) , przeprowadzanym w okresie żałoby narodowej, można było zaobserwować kilka bardzo interesujących zjawisk, jak np. wyraźne, skokowe wzrosty zaufania do polityków i do instytucji państwowych oraz większą akceptację sposobu sprawowania urzędu premiera przez Donalda Tuska i ogólne przekonanie, że sprawy idą w dobrym kierunku. Oczywiście w następnych miesiącach wskaźniki zaczęły stopniowo spadać, jednak proces ten był rozłożony w czasie, trwał około pół roku i nie do końca pokrywał się z medialną dynamiką życia publicznego (jak np. szeroko komentowana zmiana retoryki PiS tuż po kampanii prezydenckiej). Te zjawiska nie są zbyt oczywiste, jednak w świetle przytoczonych wcześniej badań dotyczących TOT, mogą zostać po części rozjaśnione: wzbudzenie myśli na temat śmiertelności skłania dużą część obywateli do większego zaufania do obecnego systemu (najprawdopodobniej teza ta dotyczy ogromnej rzeszy wyborców niezdecydowanych, o chwiejnych lub słabo sprecyzowanych poglądach politycznych, co jednak – biorąc pod uwagę wielkość tej grupy – powinno wystarczać do odzwierciedlenia zjawiska w badaniach sondażowych).

Na tym przede wszystkim może polegać pewna ambiwalencja związków pomiędzy lękiem egzystencjalnym a sferą polityki, analizowana w warunkach polskich, kilkanaście miesięcy po katastrofie smoleńskiej. Z jednej strony lęk może radykalizować mniejszości, z drugiej – sprzyjać stabilizacji. W każdym z tych procesów inne segmenty populacji są społecznym substratem zbiorowych emocji. Najbardziej interesujące z poznawczego punktu widzenia są te mniej oczywiste konsekwencje lęku egzystencjalnego w sferze polityki, czyli podskórne procesy legitymizacyjne. Jednak z uwagi na wspomniany już problem badacza, który łatwo traci grunt pod nogami po opuszczeniu bezpiecznego świata swego laboratorium –aplikacje TOT do naszej rzeczywistości politycznej należy potraktować jako pewne ćwiczenie interpretacyjne, które może stanowić źródło inspiracji dla dalszych, pogłębionych analiz społecznych.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata