70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Postanalityczność – nowa kategoria?

Nacisk na klaryfikację pojęć, definiowanie myśli, analizę językową składają się na sposób uprawiania każdej filozofii, której bliski jest ideał jasności dziedziczony od Greków. Współczesna filozofia analityczna to jednak coś więcej niż klaryfikacja pojęć i analiza języka.

Filozofia analityczna (którą bez złudzeń można by określić jako dominującą dziś koncepcję filozofii) poprzez swoje coraz większe powiązania z naukami przyrodniczymi i matematycznymi, w coraz większym stopniu staje się profesją niedostępną i niezrozumiałą dla przeciętnego człowieka wikłając się w rozmaite –izmy, nie do rozszyfrowania bez sięgnięcia do najnowszych słowników filozofii. Dlatego już w gronie filozofów o korzeniach analitycznych można od kilkunastu lat usłyszeć głosy protestu przeciwko postępującej profesjonalizacji filozofii analitycznej. Zmarły w 2003 roku Bernard Williams, który nazywał siebie samego filozofem analitycznym z duszą humanisty, uważał, że profesjonalizacja filozofii znajduje się w tej chwili na bezprecedensowym etapie, który prowadzić może do deformacji filozofii i do pytania, które Igor Strawiński zadawał w stosunku do współczesnej muzyki: „Kto tego potrzebuje?” .
Jednakże – zauważa Richard Rorty – „wielu filozofów analitycznych nie chce uważać uprawianej przez siebie dyscypliny za część humanistyki. Sądzą oni, że ich filozofia stanowi zdyscyplinowane dążenie do wiedzy obiektywnej i że pod tym względem podobna jest do nauk przyrodniczych. Humanistyka jest dla nich areną, na której ścierają się ze sobą pozbawione uzasadnień opinie. Filozofowie tego rodzaju wolą, aby dla celów administracyjnych umieszczać ich najdalej jak to możliwe od profesorów literatury, a możliwie najbliżej profesorów fizyki (…). Kiedy analitycy i nieanalitycy zaczynają działać sobie na nerwy, władze akademickie usiłują niekiedy rozwiązać ten problem dzieląc instytut na dwa – tworząc jeden instytut dla analitycznych <<techników>> i drugi dla nieanalitycznych <<mętniaków>>” . Owocuje to tym, że wielu amerykańskich filozofów nieanalitycznych jednoczy się wokół pojęcia filozofii humanistycznej. Podział między analitykami i nieanalitykami wyznaczają choćby zainteresowania czytelnicze: „technicy” prenumerują „Scientific American”, „mętniacy” wybierają „The New York Review of Books”.

Choć Williams uprawiał etykę w duchu szkoły filozofii analitycznej, uważał siebie za syntetyka, który łączył różne dziedziny poznania, dotąd uważane za niemożliwe do skomunikowania. Odrzucał naukowy i ewolucyjny redukcjonizm, uważając, że redukcjoniści pozbawieni są wyobraźni. Zamiast redukować i upraszczać powinni raczej pokazywać złożoność i skomplikowanie rzeczywistości. Podobne nastawienie towarzyszyło Ludwigowi Wittgensteinowi, który (skądinąd uważany do dziś dnia za guru filozofii analitycznej) był przeciwny asymilacji filozofii z nauką, oraz będąc zwolennikiem antyteoretyzmu protestował przeciwko klasyfikacjom i postulował powrót do naturalnego źródła, z którego powstała filozofia: pierwotnego skomplikowania i złożoności problemów życia. Warto zauważyć również, że Williams był wielkim orędownikiem przywrócenia równości w świecie akademickim. Uważał, że to właśnie kobiety mogą wnieść do filozofii coś, co dotąd było nieuchwytne dla metod filozofii analitycznej, mianowicie syntezę między rozumem a uczuciami. Jego niechęć do profesjonalizacji filozofii, krytyka redukcjonizmu oraz przywiązanie do korzystania w dyskursie filozoficznym z zasobów ludzkiej wyobraźni, to tylko niektóre elementy, które każą nam myśleć o Williamsie jako filozofie przekraczającym program filozofii analitycznej. Sam zaś Williams rozpowszechnił kategorię „filozofia postanalityczna” dla podkreślenia swojej (i nie tylko swojej) odrębności od nurtu filozofii analitycznej. Jako że jest to kategoria świeża i historykom filozofii brak jeszcze dystansu do tego, co dzieje się niejako na naszych oczach, jej zdefiniowanie nastręcza wiele trudności, choć można powiedzieć, że podstawą jej wyodrębnienia jest niechęć do asymilacji filozofii przez naukę, której główną cechą jest redukcjonizm. Spróbuję – choć zastrzegam, iż na dość dużym poziomie ogólności – uporządkować wyznaczniki postanalityczności.

Istotnym wyznacznikiem postanalityczności – o którym pisze Williams, jak również Martha Nussbaum, którą uważam za typowego (choć nieświadomego) filozofa postanalitycznego – jest protest przeciwko podziałom filozofii na odrębne nie odwołujące się do siebie dyscypliny na uniwersytetach. Nussbaum uważa, że wielkim błędem uniwersyteckiej edukacji w Ameryce jest to, że literatura jest czytana tylko na wydziałach literatury, które zwykle są miejscem, gdzie zgłębia się kwestie dotyczące formy i stylu, nie pytając o jej etyczną i społeczną treść, a etyczne pytania są podejmowane tylko na wydziałach filozofii czy politologii, na których z kolei nie czyta się dzieł literackich. To, że filozofowie staną się nauczycielami o wąskiej technicznej specjalności, zatracając w ten sposób sens oraz wyczucie bogactwa i wieloaspektywności życia, które dostali w spadku od Greków – to już dziś nie tylko potencjalne zagrożenie. Utrata sensu oznacza zaś utratę sposobności do tworzenia efektywnej kultury społecznej. Jeśli nie zaczniemy myśleć z wyobraźnią o różnych aspektach życia człowieka oraz o tym, co zrobić, aby ludzie byli zdolni do funkcjonowania we wszystkich tych sferach życia, narażamy się na niebezpieczeństwo utraty szansy na lepsze życie dla ludzi . Tendencja do wyodrębniania problemów z szerszego kontekstu i ich szczegółowe analizowanie jest cechą filozofii analitycznej. Williams jak i Nussbaum są zwolennikami syntezy, co znaczy, że problemy należące do etyki, filozofii społecznej czy prawa omawiają całościowo, uważając, że to jeden zestaw problemów , jedna dziedzina refleksji naświetlana z różnych stron, w wielorakich aspektach. Jeden problem, np. dotyczący problemu nienawiści rasowej, jest podejmowany z różnych perspektyw.

Filozofia postanalityczna chętnie korzysta z zasobów ludzkiej wyobraźni. Język nauki, na którym wzoruje się często filozofia analityczna, odwołuje się do wyobraźni, ale w znaczeniu zupełnie innym niż postuluje to Williams i Nussbaum. Wyobraźnia, do której odwołuje się nauka, raczej ma za zadanie kreować nowe przykłady niż spełniać funkcje ekspresji poglądów. Prowadzić do odkryć czy nowych teorii i niekoniecznie wyrażać rezultat w sposób, za pomocą którego został odkryty. Styl naukowy powinien być jasny i skuteczny, ale na kwestię czy naukowcy mają rację nie powinna tak bardzo wpływać ekspresywna siła ich stylu pisania. Inaczej jednak może być, gdy chodzi o filozofię, uważa Williams . Jeśli weźmiemy pod uwagę takich filozofów jak Platon, Hobbes, Hume, Rousseau czy J. S. Mill, zauważymy, że ich wkład w filozofię nie jest niezależny od imaginatywnej i ekspresywnej siły ich filozofii. Dlatego Williams mówiąc o postanalitycznej koncepcji filozofii ma na myśli głównie taką filozofię, która jest poszerzeniem wielu naszych niepokojów o inne, które mogą być ujęte również przez inne środki, nie tylko te dostępne nauce. Owe niepokoje powinny być przedstawione w formie przystępnej dla każdego człowieka . Ich sympatia do literatury sprawia, że jej publikacje stają się bliskie i interesujące dla przeciętnych czytelników. Jednak, jak wyjaśnia Nussbaum, „filozofia od innych nauk humanistycznych różni się wielką dbałością o analizę. Moja praca zawiera element literacki; jestem bardziej niż inni filozofowie zainteresowana użyciem wyobraźni i metafory, ale od teoretyków literatury czy literatów różni mnie to, że przede wszystkim koncentruję się na argumentacji. To ona znajduje się w centrum moich prac” .
Filozofia analityczna ma ambicje eliminowania problemów pozornych, a zwracania uwagi na faktyczne – szczególnie poprzez jasną i precyzyjną argumentacji, jest ona więc przede wszystkim filozofią skupioną na teoretycznym, językowym rozwiązywaniu problemów. Wydaje się, że filozofia postanalityczna chcąc być filozofią praktyczną, chce również wpływać na kształt świata. Jak pisze Rorty, filozofia analityczna powinna zrezygnować z pretensji do bycia nauką, której celem jest dokładanie cegiełek do gmachu wiedzy. Powinna być raczej, według określenia Hegla, „swym czasem uchwyconym w myśli” . Nussbaum, która uważa, iż filozofowie powinni stać się adwokatami ludzkości, a nie elitami nie mającymi kontaktu ze światem, nie mającymi nic użytecznego do zaoferowania zwykłym ludziom. To, co filozofia może dać ludziom to systematyczne wyjaśnienia, które przekazują ogólne rozumienia jakiejś sfery ludzkich spraw, w taki sposób, że intuicje wnoszone do rozwiązania praktycznych problemów dają świeży nowy wgląd. Filozofia powinna mieć zatem szeroki zakres oddziaływania, a nie ograniczać się jedynie do abstrakcyjnych teorii. To, co filozofia wnosi na scenę społeczno-polityczną to właśnie przekonujące i precyzyjne argumentacje, wyrafinowane analizy, usystematyzowane intuicje, jasno i wyraźnie wyłożone studium przedmiotu . Filozofowie są potrzebni, zdaniem Nussbaum, w każdej akademickiej dyskusji na temat polityki społecznej, jako krytyczni badacze argumentacji i dążący do precyzacji fundamentalnych pojęć i pytań . Filozofia bowiem dostarcza fundamentalnego i systematycznego rozumienia, które może spełniać funkcję przewodniczą wobec tych recept i praw. Filozofia musi być ugruntowana w doświadczeniu i związana z praktyką życiową albo będzie uznana za nieistotną . Podobny ton wypowiedzi panuje również w najnowszej antologii tekstów Rorty’ego Philosophy as Cultural Politics (New York: Cambridge University Press 2007).

Nawiązując do filozofii starożytnej, Nussbaum uważa, że polityka była w tym czasie sferą, w obrębie której odbywała się nieustająca konwersacja między artystami, politykami, filozofami, prawnikami oraz członkami społeczeństwa. Ogólna kategoria estetyki nie istniała w oddzieleniu od etyki i polityki . Diagnozując stan współczesnego życia publicznego Stanów Zjednoczonych, Nussbaum zauważa, że potrzebujemy dziś takich polityków, którzy będą również dobrymi pisarzami, ponieważ literatura – z jej bogactwem eksploracji emocjonalnego doświadczenia i rozmaitych sposobów, na jakie ludzkie życie jest narażone na nieszczęście – stanowi etykę, której potrzebujemy. Dlatego za Waltem Whitmanem, Nussbaum powtarza, że w amerykańskim życiu społeczno-politycznym powinno być więcej miejsca dla pisarzy, poetów, literatów, ludzi, którzy potrafią w poprawny sposób opisać to, co się dzieje w człowieku, z całym bogactwem języka, który będzie konkretny, ludzki, nasycony uczuciem. Nussbaum uważa, że tylko taki język jest narzędziem porozumienia i dialogu między ludźmi z różnych kultur. To jest język, którego potrzebujemy w polityce. „Należy być dobrym pisarzem, człowiekiem, który umie opowiadać historie – tłumaczy Nussbaum – który powie, jak to jest żyć takim a nie innym życiem, jak to jest być taką a nie inną osobą, i opowiedzieć to z punktu widzenia np. kobiety, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że chce edukacji, której życie jest ograniczone przez brak uświadomienia sobie swoich możliwości” . Zanim zadamy pytanie, które często pojawia się w naukach społecznych: „jak działać na rzecz rozwoju świata i człowieka?”, najpierw, mówi Nussbaum, trzeba zrozumieć, co to znaczy być takim a takim człowiekiem, żyjącym w takiej a nie innej kulturze, w takich a nie innych okolicznościach i dopiero na tej podstawie tworzyć teorie społeczne czy ekonomiczne .

Kolejnym – oprócz protestu wobec profesjonalizacji i podziałów oraz stylu wypowiedzi filozofii wzorującej się na nauce – wyznacznikiem postanalityczności jest szacunek do historii filozofii. Nauka może być niewłaściwym modelem dla filozofii także ze względu na jej niechęć w stosunku do historii swej dyscypliny. Tymczasem choć nauka nie musi koniecznie znać swej przeszłości, filozofia nie może jej nie znać, według ostrzeżenia Santayany, że ci, którzy ignorują historię filozofii skazani są na rekapitulację . Nussbaum uważa, że filozofia powinna nawiązywać do kanonu europejskiej kultury uosobionej przede wszystkim w greckiej filozofii i literaturze. W tym miejscu można zderzyć poglądy Nussbaum na ten temat z poglądami Richarda Rorty’ego, który uważa, że filozofia jako narzędzie rozwiązywania problemów powinna porzucić pretensje do prawdy i uniwersalności. Zauważmy, że Rorty akcentuje raczej potrzebę obalenia dotychczasowej terminologii i języka, których źródłem jest filozofia grecka. Uważa on, że „koncepcja odrębnej, autonomicznej aktywności kulturowej zwanej <<filozofią>> staje się wątpliwa, gdy zakwestionuje się grecki słownik, który dominował w tej aktywności” . O ile Rorty twierdzi, że „nasi przodkowie wspięli się przy pomocy drabiny, którą my teraz możemy odrzucić” , a język tradycji greckiej i chrześcijańskiej stał się w dzisiejszych czasach bezużyteczny, dlatego należy przyjąć nowe sposoby wyrażania zamiast formułować problemy w ramach tej samej tradycji, o tyle Nussbaum i Williams postuluje powrót do filozofii starożytnej.

Filozofia powinna być przede wszystkim rozumiana jako dyscyplina humanistyczna. Jej zadaniem powinno być nie tylko porządkowanie dostępnego nam obrazu rzeczywistości, aby człowiek mógł zrozumieć, w jakiej sytuacji (np. moralnej) się znajduje i w jakim świecie żyje. Jak zauważa Williams, filozofia moralna i polityczna powinny „brzmieć prawidłowo” (sound right), mówić realnym głosem, głosem człowieka, do którego się zwraca . Dlaczego nie może robić tego w sposób jasny i komunikatywny dla większości ludzi, używając do tego literackich egzemplifikacji i wyobraźni? Czy filozofia coraz bardziej specjalistyczna i profesjonalna nie jest zaprzeczeniem jej własnych ideałów wytworzonych przez Greków? Czy wymaganie jasności i komunikatywności dla ludzi jest arbitralnie nałożone tylko przez tych, którzy mają zainteresowania literackie czy historyczne? Jest to wymaganie, które nakłada na filozofię przede wszystkim – jak zauważa Williams – filozoficzny ideał refleksji odziedziczony przez nas od Greków.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata