70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Amel Pain/EPA/PAP

Okres przejściowego załamania

Stopniowe przywykanie do obecności muzułmanów, możliwość życia we wspólnej przestrzeni i wzajemne przenikanie się wielu społeczności doprowadzi do wyłonienia się nowej rzeczywistości.

Marta Widy-Behiesse: Jaka jest rola religii we współczesnym świecie?

Tariq Ramadan: Tych ról jest wiele. Przede wszystkim pozwalają odpowiedzieć na podstawowe dla człowieka pytanie o sens życia, warunkują stosunek do niego i nadają konkretny wymiar kwestiom najważniejszym – właśnie życiu i śmierci. W realiach społecznych zaś zaspokajają potrzebę poczucia solidarności, kształtują i warunkują relacje z innymi ludźmi, gwarantują wsparcie.

Dla blisko 1,5 mld muzułmanów na świecie funkcje takie pełni islam, stanowiąc podstawę ich konstrukcji w sensie duchowym, jednostkowym i społecznym. Determinuje on, jakie znaczenie ma dla nas życie i śmierć, duchowość i relacje z samym sobą i z innymi ludźmi.

Jest jednak jeszcze jedna funkcja religii, która może mieć wymierne, negatywne konsekwencje. Jeśli jest dogmatyczna i odwołuje się do przemocy, to może wręcz tę ostatnią propagować. Tak się dzieje również współcześnie.

 

Czy islam potrzebuje reformy, czy może to raczej muzułmanie powinni zmienić sposób jego postrzegania i interpretacji?

Często odpowiadam na to pytanie i uważam, że islam nie potrzebuje reform, ale muzułmanie w zależności od epoki i realiów, w jakich żyją, powinni zmieniać swój sposób postrzegania i interpretację religii. Trzeba ją dostosowywać do współczesnego kontekstu.

 

Jak Pana zdaniem powinna wyglądać ta reforma, jak muzułmanie powinni postrzegać swoją wiarę i religię?

W islamie istnieją zasady najważniejsze i nienaruszalne. Nie należy zmieniać nic w kwestii praktyki wiary – tu obowiązuje pięć znanych filarów. Podstawowe dogmaty i credo religii są stałe.

Jeśli zaś chodzi o szczegóły i mniej istotne kwestie, to niektóre elementy muszą się zmieniać. Uważam, że są dwa sposoby realizowania takiej reformy. Pierwszy z nich opiera się na zasadzie adaptacji, która polega na stałej pogoni za zmieniającą się rzeczywistością i dostosowaniu się do nowych warunków. Z kolei drugi  model, jaki w moim przekonaniu można wyróżnić, zakłada dążenie ku przejściu do kolejnej fazy ewoluowania religii. Reforma taka wynika z przekonania o poczuciu misji i konieczności rozwoju  zmierzającego do poprawiania samych siebie, ale i miejsca oraz rzeczywistości, w której żyjemy. Powinna zatem prowadzić do zmiany świata. Dla mnie konieczny jest ten drugi typ reformy.

 

Czy w celu realizacji tej reformy potrzeby jest idżtihad[1] i czy Pana zdaniem brama idżtihadu została już ponownie otwarta dla sunnickich teologów?

Jestem przekonany, że bramy idżtihadu nigdy nie zostały zamknięte. Wprawdzie niektórzy teologowie i intelektualiści rzeczywiście próbowali je zamknąć, ale one muszą pozostać otwarte, bo to jedyny sposób, by dochować wierności naszej wierze. Zatem idżtihad musi pozostawać w użyciu, a jego praktyki nie wolno zaprzestać.

 

Na ile idżtihad może być w Europie stosowany w inny sposób niż w świecie muzułmańskim? Czy istnieje jakiś szczególny jego model dla Europy?

Tak, oczywiście, ale jestem przeciwny takim ideom jak np. fikh mniejszości[2]. Należy poznać warunki europejskie i w oparciu o tę wiedzę oraz idżtihad proponować takie rozwiązania, które się w nich sprawdzą.

 

Mówi Pan często, że wartości muzułmańskie są zbieżne z wartościami Zachodu, ale w społeczeństwach zachodnich taki pogląd nie jest rozpowszechniony, szczególnie w ostatnim czasie. Co odpowiedziałby Pan tym, którzy ze sceptycyzmem podchodzą do takich opinii?

Przede wszystkim Europejczycy często przedstawiają islam jako pewną odmienność, swoistość, obcość. Jestem zaś przekonany, że islam nie ma w sobie nic z takiej obcości.

Istnieje wiele wartości, które są dla nas wspólne. Te najbardziej podstawowe to: wolność, odpowiedzialność, poszanowanie wiedzy i sprawiedliwości, a także troska o godność ludzką.

Zresztą wartości uniwersalne to takie, które mogą być wspólne, zatem nikt nie ma na nie monopolu. Sceptykom sugeruję, by przyjrzeli się milionom europejskich muzułmanów, którzy mieszkają obecnie na Zachodzie i nie mają żadnych kłopotów, by tu funkcjonować, a wyznawane wartości łączą ich ze współobywatelami.

 

Czym z kolei islam może wzbogacić Europę i jak rysuje się przyszłość muzułmanów na tym kontynencie?

W tym kontekście wolałbym nie mówić o wartościach, ale raczej o określonych priorytetach w działaniu. W islamie przywiązuje się np. szczególną wagę do tego, że o pewnych wartościach, prawach czy definiowaniu priorytetów można mówić jedynie wtedy, kiedy jesteśmy świadomi odpowiedzialności z nich wynikających. Czyli, dajmy na to, kiedy mówimy o prawach człowieka, należy wziąć za nie pełną odpowiedzialność. Prawa człowieka wiążą się nierozerwalnie z duchowością i z niej też wynikają, są nią w pewien sposób uwarunkowane. Z duchowości bierze się też przecież sens życia ludzkiego. Podobne przekonania można znaleźć na Zachodzie, ale w islamie kładzie się na nie szczególny nacisk.

W obliczu aktualnych wydarzeń przyszłość europejskich muzułmanów jawi się jako bardzo skomplikowana. Tak jak zresztą pisałem w Mon intime conviction (Moim głębokim przekonaniu), jest to stan, który będzie się utrzymywał jeszcze przez jakieś dwa pokolenia. Jednak stopniowe przywykanie do obecności muzułmanów, możliwość życia we wspólnej przestrzeni i wzajemne przenikanie się społeczności doprowadzą do wyłonienia się nowej rzeczywistości. Obecnie żyjemy w okresie pewnego przejściowego załamania.

 

Na ile zatem można mówić już dzisiaj o europejskim islamie? Jak scharakteryzowałby Pan tożsamość specyficzną dla wspólnoty muzułmańskiej na tym kontynencie?

Jeśli chodzi o zasady i doktrynę, to jest tylko jeden islam. Jednocześnie jednak współistnieją różne kultury, w ramach których islam się rozwijał i funkcjonuje. Wynika z tego, że można być muzułmaninem, jeśli chodzi o wyznawaną wiarę, natomiast Europejczykiem pod względem kulturowym – w takim samym stopniu, jak wskazuje się na istnienie specyfiki islamu afrykańskiego czy, nawet bardziej szczegółowo, np. marokańskiego, bo przecież istnieje odrębna kultura marokańska, algierska oraz wiele innych, które wpływają na wiernych.

Nie wydaje mi się natomiast, aby istniała jakaś szczególna tożsamość europejskich muzułmanów. Kontekst europejski sprawia, że muzułmanie inaczej przeżywają tu swoją religię. To zjawisko wiąże się bezpośrednio z otaczającą ich rzeczywistością polityczną, społeczną oraz narodową w Anglii, Francji, Belgii czy Niemczech. Nie upatrywałbym w tym jednak żadnej wyjątkowości. Szczególnym bogactwem muzułmanów jest ich otwarta tożsamość, która czerpie z otaczających kultur i nie stanowi to żadnego problemu.

 

Czy wśród muzułmanów pojawiły się w ostatnim czasie nowe formy religijności?

Zdecydowanie tak, możemy obserwować nowe zjawiska. Warto tutaj zaznaczyć dwie kwestie. Po pierwsze, jest coraz więcej młodych ludzi, którzy widzą potrzebę kształcenia się i robią to. Po drugie, następuje też coraz większa indywidualizacja w wyznawaniu religii. Chodzi o to, że pojawia się indywidualna ścieżka, w ramach której dokonuje się rzeczywiste poszukiwanie sensu. Coraz częściej ludzi nie zaspokajają już tylko podstawowe praktyki i to, co przewidziane normą, ale bardzo wyraźnie wyłania się niezwykle istotny poziom realizowania religijności – duchowość.

 

W kontekście wielu bieżących wydarzeń mamy do czynienia z chaosem pojęciowym, w którym zestawia się religię i przemoc. Dlaczego niektóre jednostki i organizacje wciąż wykorzystują religię muzułmańską do usprawiedliwienia przemocy i terroryzmu?

Dzieje się tak, ponieważ ci, którzy toczą walkę o władzę i stosują przemoc, posuną się do użycia każdego narzędzia, by osiągnąć własne cele. Czasem pojawiają się niewłaściwe interpretacje tekstów religijnych, czasem zaś mamy do czynienia z instrumentalizacją wiary i religii oraz manipulacją dokonywaną przy użyciu wynikających z nich wartości. Zatem najważniejsze, co możemy zrobić, to zachować odporność na upolitycznioną lekturę tekstów – bardzo ograniczoną i ograniczającą. W zasadzie to samo odnosi się do literalnego czytania, które z samego założenia jest dogmatyczne. Niestety, są ludzie, którzy dla osobistych korzyści albo z powodu niewłaściwego zrozumienia religii wykorzystują islam. Trzeba więc nieustannie dociekać, jakie są ich motywacje.

 

Czy ta tendencja do wykorzystywania religii, szczególnie islamu, by usprawiedliwić przemoc, będzie się utrzymywała? Czy jesteśmy w stanie ją ograniczyć?

Ta tendencja zarówno ze względów geopolitycznych, jak i rozgrywek toczących się wewnątrz islamu nie zniknie. Jest trwała, ponieważ to fenomen znany od początków tej religii. Już charydżyci, członkowie pierwszej grupy rozłamowej, stosowali przemoc. Zresztą w pewnym sensie robiły to wszystkie religie.

Zupełnie nie da się więc tego zjawiska wyeliminować, natomiast można stosować pewne środki, by zapobiegać i ograniczać wpływ skrajnych interpretacji. Naszym zadaniem jest bardzo wyraźnie rozgraniczać, co jest muzułmańskie i zgodne z religią, a co godne potępienia. Ważnym elementem jest tu również edukacja ogólna i religijna. Dzięki temu propaguje się lepsze wzajemne zrozumienie i świadomość zarówno sytuacji geopolitycznej, jak i samej religii. Tym też staram się zajmować.

 

Często uczestniczy Pan w różnych inicjatywach o charakterze międzyreligijnym. Czy uważa Pan, że dialog międzyreligijny jest potrzebny?

Jest on niezbędny dla wzajemnego zrozumienia. O tym właśnie jest mowa w Koranie: „ O ludzie! Oto stworzyliśmy was z mężczyzny i kobiety i uczyniliśmy was ludami i plemionami, abyście się wzajemnie znali.” (Koran, 49:13, tłum. Józef Bielawski, Warszawa 1986). Ale warunkiem wstępnym pozostaje ustalenie, czego w nim szukamy, a później zachowanie przyjętych norm. Nie należy nikogo nakłaniać do zmiany przekonań i religii, ale trzeba zrozumieć, że właściwe poznanie innego człowieka jest doskonałym punktem wyjścia do własnej ewolucji duchowej, indywidualnej i społecznej. Jednocześnie dialog międzyreligijny to dobra okazja, aby zauważyć, jak wiele mamy wspólnych wartości. Tego dialogu nie powinno się też ograniczać jedynie do grona Żydów, chrześcijan i muzułmanów. Trzeba pamiętać także o buddystach, hinduistach, ale i o ateistach czy agnostykach, którzy kierują się wartościami godnymi szacunku i należy z nimi dyskutować.

 

W Pana książkach zamiast feminizmu muzułmańskiego pojawia się koncepcja „kobiecości” w islamie. Czy może Pan rozwinąć tę ideę?

Gdy w jednej z książek opisywałem podejście feministyczne w obrębie religii muzułmańskiej, nie chodziło mi o stawianie naprzeciwko siebie kobiet i mężczyzn, ale raczej, by wspólnie pochylili się oni nad lekturą tekstów i znaleźli odpowiedzi na najistotniejsze pytania. Obecnie podstawowym problemem,  jeśli chodzi o sytuację kobiet w islamie, jest ponownie literalna lektura tekstu (hurufijja). Zamiast niej należy wypracować pewien krytycyzm i dokonywać odczytania, które jasno będzie wydzielać kontekst tradycyjnej arabskiej kultury patriarchalnej z czasów objawienia. Wiele jest do zrobienia przy wypracowaniu takiej interpretacji.

Uważam, że by feminizm mógł zaistnieć, musi wyjść od pojęcia „kobiecości”. Wszystkie teksty i badania, którymi dysponujemy, poruszają zagadnienia dotyczące ról kobiet w społeczeństwie, a przede wszystkim ich ról w strukturach rodzinnych. Na przykład kobieta jako matka, żona, córka. Ale kobieta jako kobieta, czyli kobiecość jako taka, nie jest kwestią obszernie dyskutowaną w literaturze. A mnie się wydaje, że należy zacząć od samego początku. Zatem przed określeniem roli kobiety w społeczeństwie trzeba ustalić, kim jest kobieta jako kobieta ze swoim potencjałem, charakterem, inteligencją, biologią, ekspresją, doświadczeniami i nadziejami. To jest najistotniejsze zagadnienie, którego brakuje w całym dyskursie muzułmańskim na temat kobiet. Tradycję muzułmańską należy pogodzić z tymi dociekaniami.

_

[1]  Idżtihad – wysiłek podejmowany celem zinterpretowania źródeł prawa muzułmańskiego.

[2] Fikh mniejszości – idea zakładająca, że należy dostosować niektóre prawa i nakazy islamu do sytuacji muzułmanów żyjących w warunkach mniejszościowych. Głównymi ideologami tej koncepcji są Jusuf al-Kardawi i Taha Dżabir Alwani.

_

Tariq Ramadan – europejski muzułmański teolog, filozof i pisarz, wykładowca na University of Oxford, w 2000 r. wybrany przez magazyn „Time” do grona siedmiu najważniejszych religijnych innowatorów w XXI w., autor wielu książek na temat współczesnego islamu, m.in. Islam, la réforme radicale (Islam, reforma radykalna), L’islam et le réveil arabe (Islam i arabskie przebudzenie).

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata