70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Fot. Grzegorz Press

Kultura dostępna dla wszystkich

To, co jest ułatwieniem dla osób z niepełnosprawnością, może służyć wszystkim, jeśli jest dobrze zaprojektowane. Pokój wyciszenia dla osoby ze spektrum autyzmu może okazać się ważny dla osoby, która potrzebuje np. zrobić sobie zastrzyk z insuliny. Właśnie na tym polega projektowanie uniwersalne – na uwzględnieniu od razu, że z danej przestrzeni czy przedmiotu mogą korzystać wszyscy.

Olga Curzydło, Barbara Pasterak: Parę lat temu rozmawiałyśmy z pracowniczką jednego z muzeów, która, gdy pojechała do Skandynawii, była zdziwiona, że na ulicach jest bardzo dużo osób poruszających się na wózku. Dopiero potem zrozumiała, że ludzi na wózku nie ma tam więcej niż w Polsce, a jedynie chętniej opuszczają dom. Trochę się przez te lata u nas zmieniło, ale wciąż, gdy chodzi o obecność osób z niepełnosprawnością w przestrzeni publicznej, mamy dużo do zrobienia.

Justyna Wielgus: Myślę, że na początek warto zdefiniować, czym jest przestrzeń publiczna i jak ją rozumiemy. Dla mnie jest to miejsce, które współdzielimy, współtworzymy i o którym współdecydujemy. Miejsce, które przynależy do każdego mieszkańca danej wsi, miasta, państwa. Miejsce, które zakłada, że każdy ma do niego takie samo prawo. Wydaje mi się, że w Polsce brakuje takiego sposobu myślenia o przestrzeni. Inaczej sytuacja wygląda w dużych ośrodkach, gdzie sporo się zmieniło, inaczej w małych miastach, a jeszcze inaczej na wsiach. Jednak prawie wszędzie większość wedle swojej normy ciągle rządzi wspólną przestrzenią, więc trudno mówić o jej prawdziwej dostępności dla wszystkich obywateli.

W przestrzeni publicznej ta symboliczna większość najczęściej przypomina sobie o dostępności, gdy słyszy sygnał dźwiękowy na przejściu dla pieszych lub widzi kopertę na parkingu. Jeśli w naszym otoczeniu nie ma osób o alternatywnej motoryce czy sensoryce, nie do końca uświadamiamy sobie ich potrzeby. Tak też dzieje się w obszarze instytucji publicznych, w tym instytucji kultury. Często w myśleniu o niwelowaniu barier ograniczamy się do barier architektonicznych. Wydaje się, że wybudowanie rampy, usunięcie progu czy zbudowanie dostępnej toalety to już jest wszystko, co można zrobić.

JW: Jeżeli zawęzimy rozumienie dostępności do zmian infrastrukturalnych czy nawet technologicznych, to jest bardzo mała szansa na większą obecność osób z niepełnosprawnościami w instytucjach kultury. Pierwszą zasadniczą rzeczą jest uznanie, że osoba z niepełnosprawnością jest równoprawnym uczestnikiem kultury. Wychodząc od tego założenia, nie będziemy traktować tych osób tylko jako biorców i odbiorców oferty kulturalnej, lecz zobaczymy w nich twórców, współtwórców, zarządców takiej instytucji. Dopiero wtedy jest możliwa realna zmiana. Jeżeli nie zredefiniujemy pojęcia niepełnosprawności, będziemy nadal tkwić w ujęciu medycznym, tzn. że niepełnosprawność dotyczy tylko osoby zmagającej się z pewną dysfunkcją, a nie nas wszystkich, którzy określamy, jak postrzega się niepełnosprawność w naszym społeczeństwie. Najważniejsza jest zatem edukacja, i to rozpoczęta jak najwcześniej. Powinna ona zakładać obecność osób, których ciała się od siebie różnią, z inną motoryką czy możliwościami w jednej klasie w szkole publicznej. I tutaj wracamy do sedna sprawy, nie do segregowania, różnicowania, robienia dla kogoś czegoś, traktowanego jako działanie charytatywne. Jeśli my, jako instytucja, okazujemy litość, „pochylamy się z troską”, to wiele osób z niepełnosprawnościami odbiera to jako działanie uprzedmiotawiające. I ma rację. Potrzebujemy realnych zmian systemowych: dostępu do edukacji, rynku pracy. Dziś jest on często iluzoryczny: osobom z niepełnosprawnością trudno jest znaleźć zatrudnienie na rzeczywistym rynku pracy albo zarabiać większe pieniądze, ponieważ po przekroczeniu pewnego progu tracą swoje świadczenia. To spirala, z której niełatwo się wydobyć.

Monika Dubiel: Ciągle jesteśmy w procesie zmian. Dziesięć czy piętnaście lat temu w ogóle nie było osób z niepełnosprawnością na ulicach czy uniwersytecie. Nie uczestniczyły też w kulturze. W muzeach nie podejmowano żadnych systemowych działań na rzecz dostępności – oprowadzań, audiodeskrypcji czy innych rozwiązań. A teraz takie możliwości są – najczęściej w dużych miastach, w kilku instytucjach. Idealnie byłoby, gdyby były we wszystkich, ale też nie możemy wymagać tego od razu. Wydaje mi się, że ogólnie idziemy w dobrym kierunku. Oczywiście wszystko komplikują finanse, gdyż niektóre z udogodnień są bardzo drogie. Ale to, co jest najtańsze i moim zdaniem najbardziej efektywne, to przeszkolenie zespołu. To podstawa, od której trzeba zaczynać i coś, co często wystarczy, żeby dana instytucja była dostępna.

Instytucje coraz wyraźniej adresują swoją ofertę do osób o różnych potrzebach. Wiele muzeów organizuje oprowadzania dla osób niewidomych lub niesłyszących. Coraz więcej teatrów zaprasza na spektakle z audiodeskrypcją, podczas których osoba niewidoma słyszy na słuchawkach opis tego, co w danym momencie widać na scenie, co robią aktorzy. Dzięki staraniom organizacji pozarządowych takich jak Fundacja Kultury bez Barier, Fundacja Siódmy Zmysł czy Fundacja Katarynka pojawiają się pokazy filmowe z audiodeskrypcją i napisami dla niesłyszących. Oferta jest, powstaje. Nie wystarczy jednak po prostu zaplanować takich wydarzeń.

MD: Rozwój infrastruktury oraz zmiana możliwości społecznego funkcjonowania, jak chociażby nauki czy pracy, sprawiają, że osoby z niepełnosprawnościami częściej wychodzą z domu, więc też częściej trafiają do instytucji kultury. Takie osoby zwykle nie są jednak nauczone, żeby do nas przychodzić. W szkole masowej wyjście do kina czy teatru jest częścią programu. Natomiast jeśli osoba z niepełnosprawnością uczęszczała do ośrodka szkolno-wychowawczego, gdzie nie było takich wyjść, to kiedy dorasta, nie ma wyrobionego nawyku korzystania z kultury. W takiej sytuacji mamy dwa wyzwania: po pierwsze, dotrzeć do tej osoby, po drugie, przekonać ją, że warto skorzystać z oferty instytucji kultury. To ogromna praca, która leży tak naprawdę po naszej stronie.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter