70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

74000 aktów twórczych

Wielki żółty leksykon Firmy zawiera efekty rzeźbienia polskich przedsiębiorców w „miękkiej materii mowy”. Każdy z firmonimów to opowieść o uczuciach, nadziejach, sukcesach i porażkach wpisanych w historię przemian polskiej gospodarki.

Firmy Piotra Puldziana Płucienniczaka to jedno z ostatnich wydawnictw Rozdzielczości Chleba, hubu wydawniczego umieszczonego przez krakowskich badaczy pola literackiego w samotnym kąciku wykresu ilustrującego strukturę pola wydawców w Polsce (Literatura polska po 1989 roku w świetle teorii Pierre’a Bourdieu. Raport z badań, s. 97). Umiejscowienie Rozdzielczości Chleba oznacza, że spośród wszystkich polskich wydawnictw jest najmniej zorientowana na przychody ze sprzedaży, nagrody literackie, publikację bestsellerów, konsekrację, akumuluje jedynie kapitał symboliczny, rezygnując z kapitału ekonomicznego, i najbardziej interesuje ją poezja. Mimo wyjścia Rozdzielczości z epoki cyberżulerstwa (Nośnik #3: Cyberżulerstwo, https://rozdzielchleb.pl/nosnik-3-cyberzulerstwo/) radykalny, lewy dolny róg wykresu jest wciąż zarezerwowany tylko dla niej. Kolektyw działa według trzech zasad – braku miejsca (rezygnacji z osobowości prawnej, fizycznej siedziby, której utrzymywanie generowałoby koszty, i aplikowania o wnioski, które mnożyłoby biurokrację i wpływały na tematykę publikacji); absolutnej digitalizacji (wszystkie publikacje są udostępniane w sieci w celu spłaszczenia hierarchii w kulturze, umożliwienia pełnego dostępu wszystkim uczestnikom i odejścia od figury autora) oraz populizmu (kolektyw stawia na łatwość dostępu do utworów, ich użyteczność, prosty przekaz i zawarcie głębszej myśli wewnątrz dzieła). Rozdzielczość Chleba, jako producentka cyberpoezji, przekłada zasady środowiska programistycznego – gdzie podstawą funkcjonowania są kolektywna praca, pobieranie, kopiowanie i przetwarzanie danych, eksperyment i porażka – na obieg literatury.

Analizowany tom zawiera nie tylko leksykon innowacyjnych słów oznaczających firmy stworzone przez polskich przedsiębiorców. Poprzedzają go dwa teksty, pierwszy: Co to są firmy, krótki, od autora, opisujący produkt, który czytelnik ma przed sobą, i drugi, napisany przez Pawła Swobodę, pt. Firmonimy – wprowadzenie do Firm będący bardzo ciekawą analizą socjolingwistyczną zjawiska, które przykuło Płucienniczaka do komputera na długie miesiące. We wstępie Puldzian objaśnia, jak wyselekcjonowana została lista wyjątkowych firmonimów – autor pobrał nazwy przedsiębiorstw z ogólnodostępnej bazy, dalsze operacje na danych przeprowadził w języku programowania R. Na początku odrzucił nazwy wielowyrazowe, połączone myślnikiem, następnie usunął słowa już istniejące, występujące w słownikach polskim, angielskim i niemieckim, wyeliminował nazwiska, a potem ręcznie sprawdził wyniki działania algorytmów (Puldzian udostępnia kod będący częścią publikowanego dzieła: http://github.com/puldzian/firmy). Alfabetyczna lista uzupełniona jest o specjalny Aneks, w którym znajdują się firmy z końcówką -pol. Ostatecznym wynikiem „kodzenia” jest selekcja następujących nazw firm – podaję przykłady z przypadkowej strony: Destroit, Destypol, Desygne, Deśra, Detalex, Detalia, Detalion, Detalpol, Detaltrans, Detan, Detar, Dete. Nawet ta malutka próbka uruchamia w czytelniku machinę myślową: czym zajmują się te firmy, kto je założył, co kierowało twórcami nazw i dlaczego te właśnie poetyckie twory bez trudu rozpoznajemy jako nazwy firm? I tu Firmy stają się „książką o uczuciach”: Płucienniczak jako doktor socjologii obeznany z raportami dotyczącymi funkcjonowania polskich przedsiębiorstw nie wierzy w biznesowy sukces, dlatego zwraca uwagę na wartość samego słowa jako wkładu założycieli firm w naszą cywilizację i przykładu innowacji. Przez wydanie firm w formie książkowej chce nadać im historyczną wartość. Analiza nazw firm z perspektywy badań literackich jest próbą pochylenia się nad pojedynczymi słowami, za którymi skrywają się trud codziennej, mozolnej pracy polskich przedsiębiorców, problemy z utrzymaniem się na rynku, konkurencją w branży i podatkami.

W tekście Pawła Swobody znajdziemy podpowiedzi, jak firmy „ugryźć”: jako przedmiot badań onomastyki i zakres działań specjalistów od namingu, jak są tworzone, jakie funkcje według podręczników powinny spełniać sprytne firmonimy, poznamy też historię firmowego słowotwórstwa: od skrótowców z PRL-u po szukanie nazwy unikatowej i oryginalnej, która sama zapewni sukces firmie. Dalej Swoboda wykonuje jakościową analizę zawartości leksykonu, wskazując procent określonych końcówek innowacyjnych słów, i analizuje poszczególne nazwy. W ostatnich słowach tekstu czuć jeszcze powiew tak modnej ostatnimi laty w polskiej teorii duchologii i pochwałę tęsknoty za „najntisami”: „I serio, dajcie już spokój tym Januszom, Dżesikom, Brajanom, a także Skórpolom i Celinexom. Za jakiś czas za nimi zatęsknicie, kiedy w kawiarniach (barów już nie będzie) o nazwach tak pretensjonalnych i długich, że mi się tu nawet nie zmieszczą, będą was otaczać sami Antoni, Marie, Franciszkowie, Zofie i Maryle, bo ich starzy (zresztą wasi rówieśnicy, a może i wy sami) myśleli, że dwudziestolecie międzywojenne było fajne” (s. 19).

Warto więc pamiętać, że te nasze swojskie Meblogamy, Pafawagi, Praluxy, Toszbudexy i Krispole są częścią fascynującego uniwersum, kształtują polską „Logoramę”. A gdyby tak podrzucić tę pozycję licealistom do interpretacji na lekcji języka polskiego? Gdzie mogłaby zmierzać ich interpretacja? Ta książka wymyka się literaturoznawstwu, należy do urzędniczek, uczestniczek rynku pracy, wnioskodawców, prekariuszek i memiarzy.

*

Firmy są udostępnione w pełnej wersji do swobodnego pobrania na stronie Rozdzielczości Chleba, ale posłuchajmy Wojtka Stępnia, który na Festiwalu Ha!wangarda wykrzykiwał, że jest to idealna coffee table book, którą powinniśmy mieć w formie analogowej, przechowywać na widocznym miejscu w domu i pokazywać bliskim, kiedy nas odwiedzają. I ja również polecam ten kolektywny odbiór, który znakomicie spełnia funkcję rozrywkową, a może też stać się przyczynkiem do poważnych rozmów o tym, o czym Polacy rozmawiają niechętnie – o pieniądzach, przedsiębiorczości, samozatrudnieniu, podatkach i trudzie codziennego życia. Poza tym Firmy świetnie sprawdzają się jako podkładka pod komputer.

_

Piotr Puldzian Płucienniczak

Firmy

Rozdzielczość Chleba, Warszawa–Kraków–Internet 2017, s. 454 PDF: https://rozdzielchleb.pl/firmy/


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter