70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Feministki w habitach

W nowej koncepcji nie da się usprawiedliwić takich tradycyjnych antropologicznych pojęć jak: „płciowa komplementarność mężczyzny i kobiety” czy „geniusz kobiecy”, a więc pojęć kluczowych w antropologii posoborowych dokumentów papieży, biskupów czy Kurii Rzymskiej.

Poważne napięcia, trudne rozmowy i spory, które w relacjach między Watykanem a większą częścią żeńskich zgromadzeń zakonnych w USA wybuchły w 2009 r., sześć lat później, w roku 2014, znacząco osłabły. Można przypuszczać, że w dużej mierze był to efekt pojednawczych gestów Kurii Rzymskiej, zapewne pod wpływem nowego stylu rządzenia papieża Franciszka. Nie znaczy to jednak, że zniknęła główna przyczyna napięć: nowa koncepcja żeńskiego życia zakonnego, nad którą – w teorii i praktyce – pracują tamtejsze siostry, odnawiając to życie, jak przekonują, według nauczania II Soboru Watykańskiego.

Kuria Rzymska obawia się, chyba nie bez racji, że novum z USA może zainspirować kobiety w innych regionach świata. Co ważne, istotnym składnikiem tej nowości jest już sam styl, w jakim siostry spierają się z Watykanem, problematyzują jego stanowisko, bronią swoich racji i stawiają na swoim. W nowej koncepcji żeńskiego życia zakonnego niewiele znaczy zasada, która w niektórych środowiskach kościelnych funkcjonuje jak dogmat, że Roma locuta, causa finita – i odważnie dają temu świadectwo.

Nowa forma życia zakonnego leży na sercach tych zakonnic, które działają pod parasolem Konferencji Kierownictwa Zakonów Żeńskich (Leadership Conference of Women Religious, dalej LCWR), skupiającej 80% z 57 tys. amerykańskich sióstr. Dla Rzymu problemem jest właśnie tylko LCWR – w przeciwieństwie do Rady Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich (Council of Major Superiors of Women Religious, dalej: CMSWR), powstałej jako przeciwwaga dla LCWR, a preferującej tradycyjne formy duchowości i pobożności.

Dialog w stylu Pearl Harbor

„Dałyśmy początek nowej formie życia zakonnego” – napisała z dumą w lutym 2009 r. s. Sandra Schneiders ze Zgromadzenia Niepokalanego Serca Maryi, jedna z najwybitniejszych katolickich teolożek feministycznych. Zakonnica wezwała siostry do obrony w obliczu, jak ujmowało to wtedy wiele zakonnic, „ataku” czy „inwazji”, chronologicznie, najpierw Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego (dalej: KIŻK), a później Kongregacji Nauki Wiary (dalej: KNW). Pierwsza z tych watykańskich dykasterii w styczniu 2009 r. zarządziła bezprecedensową wizytację apostolską wszystkich amerykańskich żeńskich zgromadzeń zakonnych, czyli ponad 340 wspólnot, z wyjątkiem klauzurowych – po to, by zbadać katolicką poprawność ich funkcjonowania, praktyk, duchowości i pobożności. Z kolei KNW kilka miesięcy później oznajmiła, że skontroluje doktrynalną prawowierność tylko i wyłącznie LCWR.

Bezprecedensowego charakteru wizytacji apostolskiej nie da się sprowadzić do faktu, że KIŻK działała z zaskoczenia, zdecydowawszy o tym kroku jednostronnie, nie konsultując niczego z zakonnicami, nie pytając o zdanie nawet kierownictwa CMSWR i LCWR. Zakonnice o wszystkim dowiedziały się z mediów świeckich – w efekcie do wizytacji, którą KIKŻ promowała jako „dialog”, przylgnęło miano „dialogu w stylu Pearl Harbor”. Natomiast o właściwej bezprecedensowości inicjatywy Kurii Rzymskiej klarownie pisała s. Schneiders. Teolożka podkreśliła, że obecność reprezentantów KIŻK w amerykańskich zgromadzeniach „nie jest normalnym dialogiem między zakonnicami i władzami kościelnymi”, ale przypomina procedury podejmowane przez Kościół w wypadku poważnych czy bardzo poważnych nadużyć czy zła w życiu kościelnym. „Obecnie w Kościele w USA mamy kilka sytuacji, które usprawiedliwiałyby zastosowanie takich mechanizmów: rozpowszechnione seksualne nadużycia księży wobec dzieci, tuszowanie tego zjawiska przez biskupów, notoryczne seksualne przygody tych, którzy ślubowali celibat, defraudacja kościelnych funduszy, sekciarskie praktyki w niektórych grupach kościelnych. Problem w tym, że siostry nie są znacząco zamieszane w żadne z tych przypadków”.

Prowadzone przez Watykan badanie żeńskich zgromadzeń – argumentowała dalej s. Schneiders – można przyrównać do, w istocie niewyobrażalnego, badania wszystkich sakramentalnych małżeństw lub wszystkich księży czy biskupów w Stanach Zjednoczonych. „Bez wątpienia pewne nadużycia można by znaleźć w każdej z tych globalnych grup, nie wyłączając zakonnic. Ale założenie, że wśród amerykańskich sióstr jakiś rodzaj nadużyć jest tak rozpowszechniony i głęboko zakorzeniony, iż badaniom należy poddać wszystkie zakonnice, jest krzywdzące, jeśli nie obraźliwe. Kobiety te, które nie mają żadnego obowiązku pozostawać zakonnicami, oddały 30, 40, 50, 60, nawet 70 lat swego życia na zwykle niewynagradzaną służbę Kościołowi i jego wiernym”. W konkluzji teolożka postawiła zasadnicze pytanie: „Jaka racja mogłaby usprawiedliwić takie uniwersalne podejrzenie?”.

Kard. Franc Rodé ze Słowenii, który był prefektem KIŻK do stycznia 2011 r., w listopadzie 2009 r. tłumaczył, że wizytacja apostolska ma przeciwdziałać głębokiemu kryzysowi żeńskiego życia zakonnego w USA, który przejawia się m.in. w szybkim topnieniu szeregów zgromadzeń zakonnych. Według ustaleń Center for Applied Research in the Apostolate na Georgetown University (Waszyngton) w 1950 r. było w tym kraju 147 tys. sióstr – i wtedy nastąpił lawinowy wzrost liczby powołań – do 1965 r. przybyło 28 tys. zakonnic. Tymczasem w 2000 r. liczba ta spadła do 80 tys., a obecnie wynosi ok. 57 tys. Średnia wieku dochodzi do 70 lat. W specjalnym oświadczeniu z początku listopada 2009 r. kard. Rodé notował: „Mamy nadzieję, że wizytacja apostolska wzmocni powołania zakonne i zapewni siostrom lepszą przyszłość” (2). Ale kryzys powołań nie był jedyną racją, która zdecydowała o badaniu życia zakonnic – szczególnie spod znaku LCWR. W oświadczeniu prefekta KIŻK czytamy dalej: „Od wielu lat do naszej Kongregacji docierały – wyrażane przez amerykańskich katolików, zakonników, świeckich, księży i biskupów – głosy troski o dobro zakonnic i osób życia konsekrowanego w ogólności. Wizytację apostolską traktujemy jako narzędzie oceny tych głosów i konstruktywnego podejścia do problemów”. Nieco później już nieoficjalnie hierarcha precyzował, że wizytacja jest odpowiedzią na krytyczne głosy płynące z USA, w tym spostrzeżenia „ważnych przedstawicieli tamtejszego Kościoła”, którzy wskazują na „nieprawidłowości i niedomagania” w żeńskim życiu zakonnym tego kraju. „Przede wszystkim – podkreślił hierarcha – można mówić o pewnej świeckiej mentalności, która rozpowszechniła się w rodzinach zakonnych, a być może nawet o niejakim duchu »feminizmu«”.

Prefekt KIŻK nie krył, że Watykan wizytację w USA traktuje także jako swoiste pole doświadczalne: jeśli uda się znaleźć lek na choroby amerykańskich zgromadzeń, to może na tym zyskać życie zakonne w innych częściach świata. W konkluzji kard. Rodé napisał: chcemy „promować katolicką tożsamość żeńskiego życia zakonnego” (3). To ostatnie stwierdzenie w uszach części amerykańskich sióstr zabrzmiało jako zakwestionowanie ich wierności Ewangelii i Kościołowi oraz dotychczasowego życia zakonnego, wręcz atak na ich koncepcję obecności w Kościele i świecie, duchowości i stylu życia.

Stonowany raport

W grudniu 2014 r. KIKŻ – na której czele od stycznia 2011 r. stał nowy prefekt kard. João Braz de Aviz z Brazylii – opublikowała raport końcowy na temat wizytacji apostolskiej żeńskich instytutów zakonnych w USA. Jego treść zaskakuje. Wbrew wcześniejszej ostrej watykańskiej krytyce amerykańskich zgromadzeń i pomimo czarnych scenariuszy obyło się bez potępień, nagan, reprymend, kar, terapii wstrząsowych i rewolucyjnych zmian. Dobrze podstawową wymowę dokumentu ujął John Allen, wybitny amerykański watykanista, od początku wnikliwie śledzący losy wizytacji: „Bezprecedensowe i wysoce kontrowersyjne watykańskie badanie każdej żeńskiej wspólnoty katolickiej w Stanach Zjednoczonych, które zaczęło się krytyką zakonnic za uleganie »świeckiej mentalności«, zakończyło się 16 grudnia raportem pełnym uznania [dla sióstr] i bez jakichkolwiek środków dyscyplinarnych czy nowych kontroli” (4). Dokument nawet wycieniował wymowę lawinowego spadku liczby zakonnic od lat 60. XX w. – o 125 tys., stwierdzając: „Ważne jest jednak, by zauważyć, że bardzo duża liczba sióstr w latach sześćdziesiątych okazała się relatywnie krótkoterminowym zjawiskiem, który nie był typowym doświadczeniem życia zakonnego w większej części historii narodu amerykańskiego”.

Badacze tego zjawiska wśród czynników organizujących je w latach 40. wyliczają m.in. „obligatoryjną” wielodzietność katolickich rodzin w USA, obowiązek słania dzieci do szkół kościelnych kierowanych zwykle przez zakonnice; sztywną i prostą alternatywę wyboru drogi życiowej dla kobiet kończących szkoły: albo małżeństwo, albo klasztor. Z kolei w latach 60. – by znowu ograniczyć się tylko do kilku czynników – liczba wielodzietnych rodzin katolickich i szkół wyznaniowych zaczęła gwałtownie topnieć. Feminizm i inne ruchy społeczno-kulturowe poszerzyły ofertę kobiecych wyborów życiowych, a drogi kościelne młodym wykształconym i ambitnym katoliczkom jawić się zaczęły jako mało „atrakcyjne”, bo drugorzędne i podporządkowane drogom męskim – głos decyzyjny w Kościele święcenia kapłańskie rezerwują wyłącznie mężczyznom, gdy tymczasem świeckim, w tym kobietom, także zakonnicom, jako niewyświęconym, przypada co najwyżej głos doradczy.

„Zła wiadomość związana z tym wszystkim jest, oczywiście, taka, że od połowy lat 60. bardzo mało katolickich dziewcząt rozważało dla siebie drogę zakonną, a jeszcze mniej wstępowało na nią. A dobrą wiadomością jest ta, że teraz jedyną racją wyboru przez młode kobiety drogi zakonnej jest autentyczne poczucie powołania przez Boga do życia poświęconego celibatowi przeżywanemu z innymi kobietami, które podzielają to powołanie i wyrażają je w całkowitym oddaniu na służbę ludowi Bożemu” (5). Według ostatnich danych wśród zakonnic spod znaku LCWR żyją 73 postulantki, 117 nowicjuszek i 317 kobiet, które w 2009 r. złożyły śluby czasowe; z kolei spod znaku CMSWR – odpowiednio – 73, 158 i 304.

Nie wydaje się, by wraz z opublikowaniem raportu KIŻK nagle zaimponowała nowa forma życia zakonnego zgromadzeń działających pod parasolem LCWR, ale niewątpliwie dykasteria ta, z nowym prefektem i pod rządami nowego papieża, zrobiła wiele, by zatrzeć złe wrażenie wcześniejszych mało szczęśliwych, a nawet wręcz niewłaściwych „wizytacyjnych” posunięć kard. Rodé.

W raporcie krytyczne spojrzenie na praktyki zakonne jest stonowane i ma charakter bardziej pośredni niż bezpośredni, a kryje się w takich stwierdzeniach jak: „Trzeba uważać, by nie usuwać Chrystusa z centrum stworzenia i naszej wiary”. To aluzja do wcześniejszych watykańskich oskarżeń sióstr o to, że wraz z akcentowaniem ekoduchowości bardziej koncentrują się na kosmosie niż na Jezusie Chrystusie. Dokument delikatnie domaga się także, by zakonnice dbały o ścisłą więź swoich wspólnot „z pasterzami Kościoła powszechnego (…) i lokalnego, z laikatem i innymi kongregacjami zakonnymi”.

Co chyba najbardziej znaczące, w raporcie na próżno szukać „antyfeministycznego” języka wcześniejszych krytycznych wypowiedzi kard. Rodé, brak w nim – podstawowego na jego liście zarzutów – oskarżenia o „ducha feminizmu”. Tymczasem akurat we wspólnotach LCWR – w przeciwieństwie do tych spod znaku CMSWR – feminizm (ale, jak uważają te zakonnice, feminizm wierny Ewangelii) ma się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Można wręcz powiedzieć, że jest on swoistym znakiem rozpoznawczym LCWR, nade wszystko w porównaniu z CMSWR. Feminizm i teologia feministyczna – a więc walka z dyskryminacją kobiet w społecznościach zarówno świeckich, jak i kościelnych, z przejawami seksizmu i androcentryzmu – są solą religijności i duchowości zakonnic działających pod parasolem LCWR, a jednocześnie – jak się zdaje – solą w oku KIŻK i KNW.

Sobór i otwarcie

Proces feminizacji sióstr byłby nie do pomyślenia bez II Soboru Watykańskiego, który – jak powiedziała jedna z nich w reakcji na zapowiedź wizytacji apostolskiej – „wydobył nas z getta i skierował ku ekologii, feminizmowi i sprawiedliwości w świecie. Kuria Rzymska wciąż ma problemy z akceptacją tego stanu rzeczy” (6). Chociaż – to już Elizabeth Schüssler Fiorenza, pionierka katolickiej teologii feministycznej – „dokumenty II Soboru Watykańskiego są pełne języka androcentrycznego” (7), to jednak jego nauczanie znaczy historyczną cezurę w kościelnym dowartościowaniu roli i znaczenia kobiet. Sobór dostrzegł tzw. kwestię kobiecą i naucza o równości mężczyzn i kobiet, a dyskryminację ze względu na płeć uznaje za sprzeczną z zamysłem Bożym. Odszedł od klerykalnej wizji Kościoła i w ogóle dowartościował rolę świeckich, w tym kobiet. Otworzył przed kobietami możliwość studiowania teologii na wydziałach katolickich. W końcu przywrócił do łask teologię tzw. charyzmatów, czyli darów łaski – powołań – Ducha Świętego, udzielanych każdej chrześcijance i każdemu chrześcijaninowi dla dobra Kościoła. Dary łaski pozwalają widzieć Kościół jako komunię równych sobie osób, z których każda pełni niezastąpioną funkcję, wyznaczoną przez Ducha Świętego. Teologia charyzmatów, która bezpośrednio po Soborze szybko, wręcz gwałtownie się rozwijała, a następnie równie szybko i gwałtownie została zduszona i zapomniana, odgrywa kluczową rolę w religijności i duchowości zakonnic w USA. Czas II Soboru Watykańskiego zbiegł się z tzw. drugą falą feminizmu, która błyskawicznie „pochłonęła” wiele amerykańskich katoliczek, najpierw świeckich, a potem także zakonnic. Czołówka dzisiejszych katolickich teolożek feministycznych należy do zgromadzeń spod znaku LCWR, by wymienić najwybitniejsze, jak: Elizabeth A. Johnson (józefitka), Mary C. Hilkert (dominikanka), Joan Chittister (benedyktynka) czy wspomniana s. Schneiders (niepokalanka maryjna). Wystarczy powiedzieć, że teolożki te nie widzą przekonujących teologicznych racji dla nauczania Magisterium Kościoła o święceniach kapłańskich zarezerwowanych dla mężczyzn. Sama LCWR w 1977 r. publicznie odmówiła przyjęcia Deklaracji „Inter insigniores” o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa urzędowego, którą rok wcześniej opublikowała KNW.

O krytycznym stosunku LCWR do tradycyjnej doktryny o święceniach kapłańskich najgłośniej było w 1979 r., podczas pielgrzymki Jana Pawła II do USA. Ówczesna przewodnicząca tej organizacji – s. Theresa Kane ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia – zwracając się do papieża w Narodowym Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie, powiedziała, że jeśli Kościół chce być wierny swemu przesłaniu o godności wszystkich osób, to winien „sprawić, by kobiety, jako osoby, mogły być włączone do wszystkich urzędowych posług naszego Kościoła [in all ministries of our Church]” (8). Zakonnice działające pod parasolem LCWR – w przeciwieństwie do tych z CMSWR – zwykle nie zakładają habitów. Niosą Dobrą Nowinę i angażują się w walkę z ubóstwem, przemocą, ksenofobią, rasizmem. Pracują w edukacji. Bliska jest im ekologia. Działają wśród gejów i lesbijek. Niektóre kwestionują nauczanie Kościoła o homoseksualizmie, a nawet zdarza się, że inaczej postrzegają sprawę aborcji. LCWR domaga się włączenia świeckich – tak mężczyzn, jak i kobiet – w struktury decyzyjne Kościoła.

Amerykańskie siostry angażują się w dialog międzyreligijny. W 2000 r. część z nich ostro skrytykowała dokument KNW Dominus Iesus o zbawczej jedyności i wyjątkowości Chrystusa i Kościoła. W dokumencie tym watykańska strażniczka ortodoksji uznała inne religie za twory naturalne, czysto ludzkie, a nie nadprzyrodzone, jak chrześcijaństwo.

Klarownie istotę nowej formy życia zakonnego sióstr spod znaku LCWR wyłożyła s. Schneiders w tekście We’ve Given Birth to a New Form of Religious Life: „Już dłużej nie jesteśmy »kongregacjami poświęcającymi się dziełom apostolatu« – to znaczy mniszymi wspólnotami, których członkinie »udają się na zewnątrz«, by czynić zinstytucjonalizowane dzieła zasadniczo wyznaczone przez hierarchię, jako przedłużenie ich działań, tj. w katolickich szkołach, szpitalach itp. My jesteśmy zakonnicami służebnymi [ministerial]. Służebność [ministry]* jest integralna dla naszej tożsamości i naszego powołania. Ona wyrasta z chrztu, ukonkretnionego przez profesję, rozpoznaną razem z kierownictwem naszej kongregacji i wykonywaną zgodnie z charyzmatem naszej kongregacji, a nie dzięki delegacji udzielonej przez hierarchię. (…) My nie jesteśmy przedłużeniami kleru. Całe nasze życie znajduje się pod wpływem naszej służebnej tożsamości: kiedy szukamy miejsc (często na marginesie Kościoła i społeczeństwa), gdzie potrzeba Ewangelii jest największa (a może tak być w instytucjach kościelnych, lecz często poza nimi); kiedy żyjemy w sposób odpowiadający naszej posłudze; kiedy hojnie głosimy Ewangelię, jak Jezus polecił to robić idącym jego drogą, pełnoetatowym towarzyszom / towarzyszkom”.

Po Soborze – pisze s. Schneiders – siostry szybko zdały sobie sprawę, że zostały powołane do dużo radykalniejszej i głębszej odnowy niż powierzchowne korekty stylu życia. Żaden powrót do przeszłości nie wchodził i nie wchodzi w rachubę. Zgromadzenia związane z LCWR różnią się od „apostolskich kongregacji zakonnych”, które nie mają większych problemów z aprobatą Kurii Rzymskiej, na podobieństwo tego, jak żebracy różnili się od mnichów benedyktyńskich. „Zasadnicza różnica polega na tym, że one czytają Perfectae caritatis [dekret II Soboru Watykańskiego o przystosowanej do współczesności odnowie życia zakonnego – J.M.] i czynią to, o co dokument ten zabiega: pogłębiają duchowość (…) i dokonują pewnych aktualizacji – krótsze habity, bardziej elastyczny harmonogram, rezygnacja z obyczajów, które jawią się jako po prostu dziwaczne itp. My czytamy Perfectae caritatis przez okulary Gaudium et spes oraz Lumen gentium [konstytucje II Soboru Watykańskiego, pierwsza – duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, druga – dogmatyczna o Kościele – J.M.] i jesteśmy wezwane do wydostania się z tego mniszego / apostolatowego trybu i do wejścia w świat, który – jak głosi Gaudium et spes – Kościół ma akceptować po wiekach odrzucania”.

Obecnie Watykan – kontynuuje s. Schneiders – nie ma większych kłopotów ze wspólnotami typu CMSWR, a zatem tymi, które kontynuują starą formę życia zakonnego. Problem w tym, że Kościół instytucjonalny zawsze opierał się temu, co nowe w życiu zakonnym, szczególnie wśród kobiet. „Ale nowe dalej będzie się wydarzać. W tym momencie historii my jesteśmy tym nowym. Tak więc bądźmy tym, czym jesteśmy: zakonnicami, które nie są klasztorne, i służebnicami [ministers], które nie są wyświęcone. Prawo kanoniczne wciąż nie posiada nazwy na takie połączenie [dwóch aspektów powołania]. Ale my istniejemy. Prawo postępuje za życiem, a nie na odwrót”.

W komentarzu do raportu s. Schneiders zwróciła uwagę na jeszcze jeden istotny element drogi życia zakonnego spod znaku LCWR. W nowej koncepcji nie da się usprawiedliwić takich tradycyjnych antropologicznych pojęć jak: „płciowa komplementarność mężczyzny i kobiety” czy „geniusz kobiecy”, a więc pojęć kluczowych w antropologii posoborowych dokumentów papieży, biskupów czy Kurii Rzymskiej. Jan Paweł II preferuje je w adhortacji Mulieris dignitatem o godności kobiety. „Nastał już czas – pisze s. Schneiders – by uznać, że pojęcia te, i inne z tej samej grupy językowej, są kodem dla teorii i programu płciowego apartheidu i kobiecego podporządkowania w Kościele. My nie szukamy »miejsca« czy »roli« kobiet, które [w antropologii tradycyjnej] z istoty są »inne« [niż mężczyźni] w Kościele, gdzie tylko mężczyźni są w pełni, i bez ograniczeń, ludźmi i chrześcijanami. Rola kobiet w Kościele jest dokładnie taka sama jak rola mężczyzn: ochrzczonych członkiń / członków Chrystusa. Dary różnią się zgodnie z tym, jak udziela ich Duch Święty, a nie zgodnie z płciowymi, rasowymi czy jakimikolwiek innymi oznacznikami. Dzięki Duchowi Świętemu mężczyźni mogą być delikatni, a kobiety odważne, mężczyźni mogą być łagodnymi i nieśmiałymi liderami, a kobiety pełnymi mocy. I viceversa. Każde ograniczanie pełnej równości kobiet i mężczyzn w Kościele, z użyciem jakiegokolwiek antropologicznego »esencjalizmu« [z jednej strony istota, esencja kobiety, a z drugiej, istota, esencja mężczyzny – J.M.], w taki czy inny sposób »osłodzonego « przez pobożną wyobraźnię czy chwalebną retorykę, winno być odrzucone i wymazane z naszego teologicznego i kościelnego słownika”.

Polityka zbiorowego nieposłuszeństwa

O ile stosunek KIŻK do żeńskich zgromadzeń zakonnych w USA, jak widzieliśmy, uległ znaczącej zmianie, która czasowo pokrywa się ze zmianami personalnymi w tej dykasterii, o tyle nie można tego samego powiedzieć o stosunku KNW do LCWR, chociaż i tu nastąpiły zmiany personalne, doszło też do pewnego ocieplenia relacji. Wspomniane wcześniej badanie prawowierności LCWR zainicjował kard. William Joseph Levada, prefekt KNW do lipca 2012 r., a kontynuuje je kard. Gerhard Müller, mianowany na to stanowisko jeszcze przez Benedykta XVI.

Na dwa miesiące przed ustąpieniem kard. Levady z urzędu prefekta KNW opublikowała Ocenę doktrynalną LCWR. Dokument wylicza długą listę poważnych i ciężkich teologicznych i doktrynalnych błędów i uchybień po stronie zakonnic z USA. Kongregacja zarzuciła im uprawianie „polityki zbiorowego nieposłuszeństwa” wobec Magisterium, radykalny feminizm, który jest sprzeczny z doktryną Kościoła, jak też uleganie „współczesnej zeświecczonej kulturze”.

Na poziomie doktrynalnym kryzys żeńskiego życia zakonnego w USA – czytamy w ocenie – „charakteryzuje się redukowaniem fundamentalnego chrystologicznego centrum (…) życia konsekrowanego, co w efekcie wśród części zakonnic prowadzi do utraty »stałego i żywego odczuwania z Kościołem«”. Widać to na przykładzie „niezgodnych z wiarą katolicką radykalnych feministycznych tematów w niektórych programach i prezentacjach sponsorowanych przez LCWR”. Zawierają się w nich – napisała KNW – teologiczne interpretacje, jakie „grożą wypaczeniem wiary w Jezusa i Jego miłującego Ojca, który posłał Syna dla zbawienia świata”. Ponadto – dalej ocena doktrynalna – część wypowiedzi zakonnic na temat kościelnego „»patriarchatu« deformuje sposób, w jaki Jezus ukształtował życie sakramentalne w Kościele; inne zaś wręcz podważają objawiony charakter doktryn o Trójcy Świętej, boskości Chrystusa i natchnieniu Pisma Świętego”. KNW przypomniała, że już w latach 70. XX w. LCWR odmówiła akceptacji nauczania zawartego w Inter insigniores o święceniach wyłącznie dla mężczyzn. „Ta publiczna odmowa – czytamy w dokumencie – nigdy nie została poddana korekcie”.

Nieposłuszeństwo wobec Urzędu Nauczycielskiego Kościoła widać zdaniem KNW na przykładzie protestów kierownictwa różnych zgromadzeń spod znaku LCWR co do stanowiska Stolicy Apostolskiej w sprawie święceń kapłańskich kobiet (ekskomunika dla osób ich udzielających i dla kobiet je przyjmujących) i duszpasterstwa osób homoseksualnych. W tych kwestiach „siostry gremialnie zajmują stanowisko, które nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła o ludzkiej płciowości”.

Kongregacja podkreśliła, że z lektury dokumentacji LCWR wynika, owszem, iż zakonnice wykonują wielką pracę na rzecz promocji sprawiedliwości społecznej w harmonii ze społeczną doktryną Kościoła, ale „milczy się w niej o prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci”, zatem „o kwestii, która jest częścią ożywionej w USA publicznej debaty o aborcji i eutanazji”. Również biblijna wizja życia rodzinnego „nie jest częścią programu LCWR w sposób, który promuje nauczanie Kościoła”.

KNW wyjątkową – krytyczną – uwagę poświęciła przebiegowi dorocznych zgromadzeń LCWR, szczególnie treści wygłaszanych tam referatów. Przemówienia – stwierdza się w ocenie doktrynalnej – „często sprzeciwiają się nauczaniu Magisterium Kościoła lub je ignorują”. Z kolei w referatach „pojawiają się problematyczne oświadczenia i poważne teologiczne, a nawet doktrynalne błędy”. Jako jaskrawy przykład przytacza się treść głównego wykładu wygłoszonego w 2007 r. przez s. Laurie Brink, dominikankę. Siostra ta, biblistka z Catholic Theological Union w Chicago, mówiła wówczas m.in. o zakonnicach, które sytuują się „poza Kościołem”, wręcz „poza Jezusem”. W konkluzji autorzy dokumentu podkreślają: „To jest nie tylko kwestionowanie serca wiary katolickiej, takie odrzucanie wiary jest także poważnym źródłem skandalu i nie licuje z życiem zakonnym”. KNW nie twierdzi, że poglądy s. Brink odzwierciedlają stanowisko samej LCWR, problem w tym jednak – czytamy w ocenie doktrynalnej – że władze zakonnic rutynowo nie reagują na tego rodzaju wystąpienia.

Cierpieć z ręki Kościoła

LCWR na osąd KNW odpowiedziała krótkim a dosadnym oświadczeniem, odrzucając zarzuty jako bezpodstawne i burzące pokój w Kościele. Watykańska krytyka – czytamy – „opiera się na bezpodstawnych oskarżeniach i jest wynikiem wadliwego procesu, któremu brak przejrzystości”. Dokument KNW – podkreślono – „wywołał skandal i cierpienie we wspólnocie Kościoła oraz pogłębił w nim polaryzację”.

Franciszkanka Pat Farrell, szefowa LCWR – komentując w mediach watykański dokument – zaznaczyła, że doktrynalną ocenę KNW przeprowadziła prawie wyłącznie poprzez „komunikację na papierze”, z „minimalnym kontaktem” twarzą w twarz. Odnosząc się zaś do zarzutu „radykalnego feminizmu” – przypomniała, że w katolicyzmie nie tylko zakonnice widzą potrzebę debaty na temat miejsca kobiet w Kościele i uprawnionej równości między mężczyznami i kobietami. „Jeśli zatem coś takiego nazywa się radykalnym feminizmem, winić o to należy nie tylko siostry, ale też wielu mężczyzn i wiele innych kobiet”. Farrell wyznała, że siostry nie były zaskoczone raportem KNW, bo też od kilku lat dykasteria ta słała im odpowiednie sygnały i informacje. Natomiast bardzo zaskoczyła je surowość watykańskich postanowień. Mimo wszystko – dodała – „łączy nas, zakonnice, głęboka i mocna solidarność, która nie pozwoli, aby to nas podzieliło”.

Wydaje się, że – jak do tej pory – najbardziej wyrazistą odpowiedzią LCWR na ocenę doktrynalną jest decyzja tego gremium, by w sierpniu 2014 r. swoją doroczną i najbardziej prestiżową Nagrodą Wybitnego Przełożeństwa wyróżnić s. Elizabeth A. Johnson (ur. 1941 r.) ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa z Puy. Postanowienie to kard. G. Müller, prefekt KNW, skrytykował na spotkaniu z kierownictwem LCWR 30 kwietnia tego samego roku: „Smuci mnie wiadomość, że siostry podjęły decyzję, by swoją nagrodę (…) przyznać teologowi, który został skrytykowany przez biskupów USA za ciężkie błędy doktrynalne w swoich pismach teologicznych. Decyzja ta ma znamiona otwartej prowokacji przeciwko Stolicy Apostolskiej i doktrynalnej ocenie, jak również jeszcze bardziej oddala LCWR od biskupów” (9). Otóż w 2011 r. Komitet ds. Doktryny episkopatu Stanów Zjednoczonych opublikował dokument, w którym stwierdził, że książka s. Johnson Poszukiwanie Boga żywego „zawiera wypaczenia, dwuznaczności i błędy” oraz „w istotnych punktach nie zgadza się z autentycznym nauczaniem Kościoła”, jak też „całkowicie podważa Ewangelię i wiarę tych, którzy wierzą w Dobrą Nowinę” (10).

Nie miejsce tu na bliższą prezentację dokumentu Komitetu ds. Doktryny czy też reakcji na oskarżenia samej s. Johnson, wypada jednak dodać, że zakonnica stanowczo odrzuciła oskarżenia. Stwierdziła – i trudno, jak sądzę po lekturze jej dzieła, nie przyznać jej racji – że amerykańscy biskupi błędnie zrozumieli Poszukiwania Boga żywego. Już w przemówieniu podczas uroczystości przyznania jej nagrody LCWR – 15 sierpnia 2014 r. – teolożka wróciła do oskarżeń Komitetu ds. Doktryny, stwierdzając m.in., że po dwóch latach od wydania werdyktu na jej książkę wciąż „nikt, ani ja sama, ani wspólnota teologiczna, ani media, ani opinia publiczna – nie ma pojęcia, jaka doktryna [którą ma negować autorka] wchodzi w rachubę. (…) Dokument Komitetu podnosi wiele kwestii w pogmatwany sposób. (…) Uważam, że taka niedbałość w dziedzinie prawdy nie jest godna nauczycielskiego urzędu biskupa”.

Konflikty między zgromadzeniami zakonnymi a biskupami mają długą historię – i są elementem „tradycyjnego” napięcia w Kościele między charyzmatem profetycznym, który pragnie żyć radykalnie Ewangelią, a charyzmatem administracyjnym, który koncentruje się na porządku. Historyczne przykłady konfliktów między matkami przełożonymi różnych zakonów a biskupami można mnożyć, a jednym z najbardziej klarownych jest ten z udziałem australijskiej matki Mary MacKillop (zm. 1909 r.), założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa, najpierw ekskomunikowanej, wyrzuconej z Kościoła, a potem, po 100 latach, kanonizowanej przez Benedykta XVI. „Łatwo jest cierpieć dla Kościoła, ale trudną rzeczą jest cierpieć z ręki Kościoła” (o. Humbert Clérissac OP).

Z socjologicznego punktu widzenia Kościół jako instytucja – uważa s. Johnson – stworzył struktury patriarchalne, gdzie władza sprawowana jest w modelu góra–dół i gdzie bardzo ceni się posłuszeństwo, podporządkowanie i lojalność systemowi. Kobietom w tej strukturze przypadło miejsce na dole, miejsce milczące i niewidzialne, co wiązało się m.in. z ich brakiem dostępu do wykształcenia, w tym wykształcenia teologicznego. Tymczasem dzisiaj w Kościele mamy całe zastępy wykształconych kobiet, przykładem zakonnice z LCWR. „W tym kontekście obecne działania KNW wobec tej organizacji jawią się jako wysiłki mężczyzn u władzy, by kontrolować zaangażowane, kompetentne kobiety, których zespołowa religijna mądrość czyni dojrzałymi wierzącymi sumienia, już dłużej niemilczącymi i nieniewidzialnymi”.

Patrząc na sytuację LCWR z perspektywy eklezjologicznej, można mówić o różnych wizjach odnowy w Kościele po II Soborze Watykańskim. Zakonnice, idąc za wskazaniami tego soboru, zdecydowały się działać na peryferiach i marginesach społeczeństwa oraz Kościoła, z dala od ciasnego centrum, które papież Franciszek w Evangelii gaudium określił jako chore „z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa” (nr 49). Siostry są solidarne z ubogimi, imigrantami, z maltretowanymi kobietami, osobami LGBTQ, a nawet z samą zranioną Ziemią. „Na ile się orientuję – kontynuowała Elizabeth A. Johnson w przemówieniu – podobny dynamiczny proces posoborowej odnowy nie dokonał się w Kongregacji Nauki Wiary, w tym szczególnym kurialnym urzędzie kościelnego centrum”. Papież Franciszek został wybrany z zadaniem reformy Kurii Rzymskiej, co dotyczy także Kongregacji Nauki Wiary. Zdaniem sióstr, dopóki taka reforma się nie dokona, dopóty krytycyzm będzie prawie nieunikniony. Wszak odmienne sposoby doświadczania Kościoła, wynikające z pełnienia różnych funkcji i obdarzenia różnymi charyzmatami, skutkują także i różnymi sposobami bycia Kościołem.


1 To słowa jednej z anonimowych zakonnic – cytowane w: S. Schneiders, Why They Stay(ed), „National Catholic Reporter”, 17 sierpnia 2009 r.; http://ncronline.org/news/women-religious/ why-they-stayed (data dostępu: 30 sierpnia 2009).

2 Tekst oświadczenia kardynała w: Cardinal Rodé on Visitation of Women Religious, „Zenit. The World Seen from Rome”, 3 listopada 2009, http://www.zenit.org/en/articles/cardinal-rode-onvisitation- of-women-religious (data dostępu: 20 listopada 2009).

3 R. Mickens, Cardinal Rode on ‚Feminist Spirit’ in US Nuns, „America. The National Catholic Review”, 5 listopada 2009 r.; http:// americamagazine.org/content/all-things/cardinal-rode-feministspirit- us-nuns (data dostępu: 20 listopada 2015).

4 J.L. Allen, Vatican Probe Ends with an Olive Branch for American Nuns, „Crux. Covering All Things Catholic”, 16 grudnia 2014 r.; http://www.cruxnow.com/church/2014/12/16/vatican-probe-endswith- an-olive-branch-for-american-nuns/ (data dostępu: 20 listopada 2015).

5 S. Schneiders, Why They Stay(ed), dz. cyt.

6 Słowa anonimowej zakonnicy, cytowane w: Th.C. Fox, Women Religious not Complying with Vatican Study, „National Catholic Reporter”, 24 listopada 2009 r.; http://ncronline.org/news/womenreligious/ women-religious-not-complying-vatican-study (data dostępu: 28 listopada 2009).

7 S. Fiorenza, Equality: A Radical Democratic Ekklesial Vision, http://www.cta-usa.org/reprint11‒98/fiorenza.html (data dostępu: 10 stycznia 2005).

8 Cyt. za: C.G. Rogers, Habits of Change: An Oral History of American Nuns, New York 2011, s. 217. Por.: http://www.makers.com/theresakane (data dostępu: 5 grudnia 2015). Wystąpienie S. Kane na spotkaniu z Janem Pawłem II spowodowało, że kilka kongregacji zakonnych wystąpiło z LCWR.

9 G. Müller, Cardinal Mueller’s Address to Presidency of the Leadership Conference of Women Religious, „Zenit”, 6 maja 2014 r.; http://www. zenit.org/en/articles/cardinal-mueller-s-address-to-presidency-ofthe- leadership-conference-of-women-religious (data dostępu: 30 listopada 2014).

10 Committee on Doctrine United States Conference of Catholic Bishops, Statement on ‚Quest for the Living God: Mapping frontiers in the Theology of God’ by Sister Elizabeth A. Johnson, http://www.usccb. org/search.cfm?site=newusccb&proxystylesheet=newusccb_front end&q=%22statement+on+quest+for+the+living+god%22&btnG. x=0&btnG.y=0&lang=eng (data dostępu: 15 czerwca 2011).

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata