70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Sprawozdanie z trudnej misji

Kim jest Zofia Bobowicz? Dzięki jej autobiografii można przybliżyć się do odpowiedzi na to pytanie, budując portret autorki – niezwykłej literaturoznawczyni, tłumaczki, redaktorki wydawnictw, pośredniczki między polskim a francuskim rynkiem wydawniczym.

Zofia Bobowicz – przybyła z Polski studentka, zafascynowana językiem, kulturą, a przede wszystkim literaturą francuską – postanawia nie wracać do PRL-u, ale pozostać we Francji i tu kontynuować naukę. Stosunkowo wcześnie uświadamia sobie, że z powodu administracyjnych ograniczeń nie będzie mogła swych studiów literaturoznawczych wykorzystać w pracy dydaktycznej. Decyduje się więc na specjalizację wydawniczą. Zajmuje ją zwłaszcza literatura dziecięca. Jedyną uczelnią stwarzającą w tamtym czasie możliwość zdobycia takiej wiedzy był uniwersytet Villetaneuse. Redaktorka jeszcze w czasie studiów przygotowuje antologię tłumaczonej z języka polskiego poezji dla dzieci pt. Pourquoi le concombre ne chante-t-il pas? (Dlaczego ogórek nie śpiewa?). Opublikowany przez Les éditions de Saint-Germain-des-Prés zbiór odnosi sukces:potrzebne są dodruki. Zachęcone powodzeniem wydawnictwo przyjmuje antologię za wzór i uruchamia całą serię książek poetyckich przeznaczonych dla dzieci, pod nazwą L’Enfant la poésie.

Od połowy lat 70. francuskie kręgi kulturalne żywiej interesowały się dziełami literackimi powstającymi w Europie Środkowej i Wschodniej. Dzięki udanemu startowi Bobowicz zaraz po studiach odnajduje się w nurcie francuskiego życia literackiego, pełniąc funkcję lektorki i tłumaczki. Intensywnie współpracuje z powstałymi w 1975 r. Cahiers de l’Est, skupiającymi uchodźców z krajów realnego socjalizmu. Odnotowuje kolejny sukces: przełożony przez nią tom Wandy Chotomskiej L’arbre à voile zdobywa wyróżnienia i uzyskuje rekordowe nakłady. W ciągu kilku lat wychodzi 120 tys. egzemplarzy (ten tytuł jest nadal wznawiany).

Wschodnia seria

Niezwykle znaczący jest dla Bobowicz rok 1980. Poznana w toku prac nad przekładem traktatu pedagogicznego Janusza Korczaka Jak kochać dziecko? Joëlle Gravelaine wprowadza ją do wydawnictwa Laffont. Jego właściciel Robert Laffont zastanawia się nad możliwością rozszerzenia swojej prestiżowej serii literatury obcej Pavillons na literaturę wschodnioeuropejską i środkowoeuropejską. Tłumaczka jest idealną kandydatką na stanowisko kierownika nowej serii, nazwanej Pavillons- -Domaine de l’Est. Od 29 stycznia 1980 r. – daty podpisania kontraktu – losy Zofii Bobowicz na ponad dwie dekady splatają się ściśle z losami wydawnictwa i jego własnościowymi oraz organizacyjnymi transformacjami.

Mogłoby się wydawać, że trudno o lepszą koincydencję. W tym samym roku wybucha Solidarność, Czesław Miłosz dostaje Nagrodę Nobla. Wpływ zmian na Wschodzie na zainteresowanie literaturą stamtąd przychodzącą, choć widoczny, był jednak ograniczony. Gdy Bobowicz podczas wydawniczych narad programowych proponuje publikację Widzeń nad Zatoką San Francisco, słyszy, że są Noble i Noble: Nobel Miłosza niekoniecznie stanowi zapowiedź sukcesu rynkowego. Duża część lewicowej prasy francuskiej dopatruje się w nagrodzie dla polskiego poety przede wszystkim motywacji politycznej.

Prowadzona przez redaktorkę seria Pavillons- -Domaine de l’Est jest zróżnicowana. Obok dzieł pisarzy już znanych i cieszących się pewną popularnością, np. Tadeusza Konwickiego czy Bohumila Hrabala, Bobowicz proponuje francuskiej publiczności utwory mniej znanych autorów rosyjskich (np. Aleksandra Antonowicza, Mikołaja Bokowa, Assara Eppela), węgierskich (György Ronaya, Adama Bodora), czeskich (Daniela Hodorowa) czy polskich (Macieja Krasickiego, Andrzeja Czcibor-Piotrowskiego). Żadnemu z nich, może z wyjątkiem Bohumila Hrabala, nie udaje się pokonać bariery ograniczonego zainteresowania.

Kolejna zmiana kontekstu nadchodzi wraz z nadziejami, jakie na Zachodzie, a zwłaszcza we Francji, obudziła pierestrojka. Bobowicz stara się wykorzystać tę sprzyjającą atmosferę. Wydaje i lansuje m.in. Tatianę Tołstoj, Jaana Krossa, Anatolija Pristawkina, Ludmiłę Pietruszewską. Organizuje ich wizyty we Francji. Szczególnie pamiętny okazuje się pierwszy przyjazd Tatiany Tołstoj. Jej postać i rodzinne parantele wzbudzają olbrzymie zainteresowanie mediów.

Równocześnie Bobowicz pracuje nad własnymi przekładami. Tłumaczy podstawowe dzieła Janusza Korczaka, Małą Apokalipsę Tadeusza Konwickiego, Jana Pawła II, Wandę Przybylską, Męczeństwo Piotra Oheya oraz Zabawę Sławomira Mrożka, Ziemię Ulro Czesława Miłosza. Dba też stale o „swoich” polskich autorów: Tadeusza Konwickiego, Andrzeja Kuśniewicza, Jarosława Marka Rymkiewicza. Regularnie odwiedza targi książki w Moskwie, Warszawie, Frankfurcie nad Menem. Zewnętrzne warunki całej tej olbrzymiej pracy prawie się nie zmieniają. Już po przemianach 1989 r., podsumowując spotkania, jakie odbyły się z okazji Salon du Livre w marcu 1990 r., Sophie Humann pisała w „Le Quotidien de Paris”: „Literatura słowiańska zawsze z trudem docierała do nas, którzy jesteśmy z ducha łacińscy. Cztery tysiące egzemplarzy sprzedane we Francji to już znakomity wynik dla autora słowiańskiego. Wydawcy starają się o przekłady tylko takich rękopisów, które mogą wzbogacić literaturę francuską. Wiele dzieł nie budzi zainteresowania czytelnika francuskiego, gdyż są zanadto wpisane w zawiłości ich narodowego i politycznego kontekstu” (s. 112). Ostatnie lata pracy w wydawnictwie Laffont (które jako cząstka coraz większych organizmów korporacyjnych stopniowo traciło swoją niezależność i specyfikę) tylko potwierdzają tę diagnozę.

W stronę małych wydawnictw

Bobowicz swoją francuską karierę nazywa raczej trudną misją, a niekiedy wręcz „drogą krzyżową”. Podziela opinię czeskiego historyka Jacques’a Rupnika, który stwierdził, że podtrzymywany w okresie zimnej wojny dialog Wschód–Zachód skończył się w 1991 r. I dodaje od siebie: „Większości ważnych autorów, jakich za cenę tysięcznych trudów zdołałam opublikować, nie udało się osiągnąć progu opłacalności wymaganego przez akcjonariuszy, którzy doszli do wniosku: Wschód się nie opłaca” (s. 199). W 2008 r. w Polsce ukazało się 481 tłumaczeń z francuskiego, we Francji – 23 tytuły przełożone z polskiego. Wśród czynników podtrzymujących tę tendencję jednym z najważniejszych jest postępująca koncentracja internacjonalizujących się przedsiębiorstw wydawniczych. Mimo wszystko tłumaczka znajduje podstawy do tego, by z optymizmem – umiarkowanym – oceniać szanse wartościowej literatury i literackiej wymiany wartości. Upatruje ich m.in. w działalności małych wydawnictw, które i w Polsce, i we Francji zaczynają odgrywać zauważalną rolę.

Po złożeniu 12 marca 2003 r. wypowiedzenia kończy współpracę z wydawnictwem Robert Laffont, będącym wówczas cząstką korporacji Vivendi, i porozumiewa się z Verą Michalską, właścicielką grupy wydawniczej Libella, której proponuje objęcie patronatu nad niedoszłym do skutku projektem Pavillons-Est. Początek programowi w nowej postaci ma dać debiutancka powieść Doroty Masłowskiej. Niemal od pierwszej chwili Bobowicz jest przekonana o wartości prozy Masłowskiej, a także o tym, że jej atrakcyjność potwierdzi się na rynku francuskim. Już kilka miesięcy później odnosi znakomity sukces także w swojej drugiej, lepiej w Polsce znanej roli, czyli jako tłumaczka. To dzięki jej przekładowi Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną, wydanemu na samym początku roku 2004 przez Noir sur Blanc, Dorota Masłowska staje się autorką czytaną najpierw we Francji, a potem w innych krajach.

Od publikacji przekładu powieści Masłowskiej zaczyna się nowy, kilkuletni rozdział działalności Bobowicz – współpraca z wydawnictwem Noir sur Blanc na stanowisku doradcy literackiego. Postępuje realizacja ważnych projektów przekładowych: od kilku lat redaktorka prowadzi we francuskim wydawnictwie pedagogicznym FABERT serię poświęconą dziełom Janusza Korczaka, w której opublikowała już dziewięć nowych pozycji, m.in., we własnym przekładzie, Sławę, Kiedy znów będę mały oraz przesławną opowieść o małym królu Maciusiu, czyli Król Maciuś Pierwszy i Król Maciuś na wyspie bezludnej.

Zofia Bobowicz przemieszcza się niemal bez przerwy pomiędzy Polską i Francją, a także polską i francuską literaturą, Krakowem i Paryżem, Lozanną i Strasburgiem, przenosząc idee, książki, dobrze ułożone słowa, czyli podejmując się tego wszystkiego, co tkwi w pierwotnym sensie słowa translatio.

.

Historia Zofii Bobowicz powstała dzięki jej autobiografii De Laffont à Vivendi. Mon histoire vécu de l’édition française (Le Bord de l’Eau, 2014, s. 246).

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter