70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nowe szaty (graficzne) książki (polskiej)

Wokół ilustracji panuje dziś w Polsce sprzyjający klimat, twórczy ferment dokonuje się na wielu rozmaitych polach. Coraz więcej młodych ludzi studiujących na polskich uczelniach artystycznych zajmuje się graficzną stroną książek, widząc w tym szansę na własny twórczy rozwój. Młodzi ilustratorzy chętnie inicjują dialog z dawnymi mistrzami, czerpiąc wszak z najlepszych źródeł.

Bologna Ragazzi Award 2014 w kategorii non- -fiction i wyróżnienie na portugalskim Biennale Ilustrarte 2014 dla Uli Palusińskiej za Majn Alef Bejs Jehoszuy Kamińskiego (Czulent), dwa wyróżnienia na pierwszym Quadriennale Książki Obrazkowej Ryga 2014 dla Pawła Pawlaka za projekt Korka (tekst Ewy Kozyry-Pawlak) i dla Barbary Dziedzic za projekt Bobo, paryska Prix Sorcières 2013 w kategorii dokumentalnej oraz Premio Andersen 2013 (Genua) w kategorii popularnonaukowej dla Map Aleksandry i Daniela Mizielińskich, główny laur boloński non-fiction 2012 dla Marty Ignerskiej za Wszystko gra (z tekstem Anny Czerwińskiej-Rydel, Wytwórnia i Narodowy Instytut Fryderyka Chopina), a w 2011 r. w tym samym konformalkursie – uznawanym za najważniejszy w świecie książki dla młodszych czytelników – nagroda za debiut w kategorii Opera Prima dla Gabrieli Cichowskiej za Słoniątko Adama Jaromira (Muchomor) i wyróżnienie dla Mizielińskich za Co z ciebie wyrośnie? (Dwie Siostry) w kategorii fiction, ujęcie efektów działalności tego duetu z Warszawy w prestiżowych zestawieniach – ich Mapy pojawiły się w szóstce najlepszych tytułów graficznych 2013 r. według „New York Timesa”, a D.O.M.E.K (Dwie Siostry) został wpisany na Listę Honorową IBBY oraz listę „White Ravens” (Białych Kruków) Internationale Jugendbibliothek w Monachium, przetłumaczono go na ponad 20 języków, a Mapy podążają już także w jego ślady. Książka Psie rozmowy autorstwa nestora polskich ilustratorów Józefa Wilkonia otrzymała nagrodę Best Book Design from all over the World 2012 w Lipsku. A jeszcze międzynarodowa kariera Iwony Chmielewskiej, do niedawna zdecydowanie bardziej znanej i docenianej w Korei Południowej, dla której Polka dwukrotnie zdobyła główną nagrodę w konkursie Bologna Ragazzi (2012 i 2013). Jej książka Pamiętnik Blumki pierwszy sukces odniosła w Niemczech, otrzymując nominację do Deutsche Jugendliteraturpreis, w 2012 r. została wpisana na listę Białych Kruków.

Ta wyliczanka obejmuje sukcesy polskich twórców strony graficznej książki na arenie międzynarodowej wyłącznie z bieżącej dekady, zaledwie z czterech ostatnich lat. XXI w. przyniósł tych laurów znacznie więcej, a wśród nagradzanych pojawiały się nazwiska artystów reprezentujących wszystkie pokolenia: od uznanych mistrzów polskiej ilustracji, przez średnie pokolenie poświęcające swój talent plastyczny rodzimej książce, po debiutantów na tym polu, niejednokrotnie jeszcze studiujących na krajowych akademiach sztuk pięknych. Liczba wydawców, którzy przygotowują wyłącznie lub przede wszystkim ofertę dla dzieci i młodzieży, idzie obecnie w dziesiątki, a często im mniejszy edytor, tym oryginalniejsze propozycje dla czytelników (by wymienić tu najciekawszych z nich: Muchomor, Wytwórnia, Hokus- -Pokus, Format, Czerwony Konik, Tatarak, Ładne Halo, niemałe już wcale Dwie Siostry, a przecież nie ustaje też w działaniach, choć z różnym skutkiem, Nasza Księgarnia). Do ogólnopolskich konkursów z roku na rok zgłaszanych zostaje coraz więcej tytułów z niebanalną, intrygującą, niejednokrotnie porywającą szatą graficzną. A i liczba samych konkursów systematycznie rośnie. Mogłoby się zatem wydawać, że aktualny stan rzeczy powinien napawać bezkrytycznym optymizmem. Oczywiście rynek wydawniczy boryka się z wieloma problemami, a ceny książek pozostają, niestety, w bardzo wielu przypadkach barierą nie do pokonania i nie przekładają się na równie imponujące wyniki sprzedaży. Aspekt ekonomiczny sytuacji polskiej książki pozostawię jednak na boku, a spróbuję przyjrzeć się innym okolicznościom sprzyjającym tak imponującej kondycji jej strony graficznej.

Kalendarz zdarzeń

Kiedy mniej więcej 10 lat temu zaczynałam gromadzić materiał do rozprawy doktorskiej poświęconej polskiej ilustracji książkowej, bardzo trudno było znaleźć w Internecie jakiekolwiek informacje na temat artystów współcześnie lub niegdyś zajmujących się tą dziedziną sztuki projektowej. Nie było też właściwie „tradycyjnych” opracowań dotyczących jej powojennych dziejów w formie monografii problemowej, a artykuły omawiające dokonania poszczególnych twórców należały do prawdziwej rzadkości. Ośrodki akademickie, z wyjątkiem kierunku bibliotekoznawstwa (a i ten robił to w specyficznym ujęciu bibliologicznym), nie podejmowały w ramach prac magisterskich analiz skupionych na ilustracji. Biblioteki – do dziś zresztą – borykające się z problemami finansowymi za grosze wyprzedawały perełki edytorskie z II połowy XX w., a w księgarniach w ofercie dla najmłodszego czytelnika dominowały broszurki lub luksusowe wydania dotknięte „disnejozą”.

Obecnie wiele cennych informacji znaleźć można na sprawnie prowadzonych stronach poświęconych rodzimej sztuce dla dzieci, zwłaszcza ilustracjom i książkom (m.in. www.polskailustracjadladzieci.pl, www. znak-zorro-zo.blogspot.com, www.pozarozkladem.blogspot. com), stronach domowych ilustratorów, którzy dzielą się radością z sukcesów, donoszą o działaniach wokół zaprojektowanych przez nich książek, a czasami nawet pozwalają wejrzeć w swój warsztat, wreszcie na blogach kolekcjonerów, pasjonatów, tropicieli – moli książkowych sukcesywnie wydobywających skarby spośród licznych znakomitych dokonań graficznych ubiegłego wieku. Wydawcy zaś szykują reedycje przypominające świetne realizacje z minionego stulecia (przede wszystkim seria Mistrzowie Ilustracji kompilowana od 2006 r. przez Dwie Siostry). Jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w większych ośrodkach, powstają kolejne księgarnie i kluboksięgarnie, nierzadko specjalizujące się w ofercie dla młodszych i najmłodszych adresatów, nie tylko czytelników, ale też wybrednych „oglądaczy”. A tam na półkach można już przebierać wśród intrygujących propozycji coraz większej liczby wydawców. W 2007 r. ukazał się pierwszy numer „Rymsa.
Kwartalnika o Książkach dla Dzieci i Młodzieży” (wtedy jako „Ryms. Pismo o Książkach…”), a TVP Kultura rozpoczęła emisję programu Moniki Obuchow Bajkonurrr, czyli w świecie książek dla dzieci (który po przerwie w 2009 r. został niedawno wznowiony). Na uniwersytetach rośnie liczba opracowań naukowych poświęconych tematyce ilustracji. Obok „dorosłych” targów książki zaczęto organizować podobne imprezy adresowane do młodych czytelników (targi poznańskie o najdłuższym stażu – w tym roku odbyła się ich XIII edycja z towarzyszącym im Salonem Ilustratorów w Krakowie oraz zyskujące coraz większy prestiż targi we Wrocławiu, gdzie ma również miejsce konkurs Dobre Strony wskazujący najwartościowszą pozycję nie tylko pod względem literackim i merytorycznym, ale także graficznym i edytorskim). Naturalnie, nie sposób pominąć konfrontacji pięknych propozycji wszystkich polskich wydawnictw zgłaszanych co roku od ponad półwiecza do konkursu Najpiękniejsze Książki Roku PTWK (Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek) oraz Książki Roku obejmującej propozycje przygotowane przez edytorów dla dzieci i młodzieży, organizowanej przez Polską Sekcję IBBY (International Board on Book for Young People). W ramach tego ostatniego konkursu wyodrębniona jest nagroda graficzna w kategoriach: ilustracja i projekt graficzny.

W kalendarzu zdarzeń skupiających swoją uwagę na stronie plastycznej publikacji warto wspomnieć o konkursie Książka dobrze zaprojektowana – zacznijmy od dzieci organizowanym od 2008 r., co dwa lata, przez katowicką ASP, skierowanym do studentów uczelni artystycznych stawiających w ilustracji pierwsze kroki. Umiejętności najmłodszych artystów można też poznać na prezentacjach towarzyszących międzynarodowej wystawie SATYRYKON, odbywającej się corocznie w Legnicy. Z inicjatywy nieodżałowanego Zygmunta Januszewskiego pod hasłem „Skłonności do ostrości” wystawiane są tam prace studenckie z akademickich pracowni, w których programach dydaktycznych ilustracja zajmuje czołowe miejsce (dotąd prezentowały się Warszawa, Gdańsk i Wrocław, a w tym roku Katowice). Imprezami adresowanymi do przedstawicieli nieco starszych pokoleń twórców pięknej książki są ogólnopolskie plenery na Roztoczu, urządzane od lat 80. ubiegłego wieku przez zamojską galerię BWA, a także Krasnobrodzki Dom Kultury oraz coroczne międzynarodowe Bałtyckie Spotkania Ilustratorów o charakterze międzynarodowym przygotowywane przez Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku od 2006 r.

Nowe szanse

Trudno więc nie zauważyć, że wokół ilustracji panuje sprzyjający klimat, twórczy ferment dokonuje się na wielu rozmaitych polach, coraz więcej młodych ludzi studiujących na polskich uczelniach artystycznych wybiera jako profil edukacji grafikę projektową, a z niej działania na polu książki, widząc w nich szansę na własny twórczy rozwój, ale też, co przecież niezmiernie ważne, na możliwość znalezienia satysfakcjonującej pracy w zawodzie. Sytuacja współczesna jest zgoła odmienna od czasów silnego monopolistycznego mecenatu państwowego okresu PRL (1945–1980), kiedy tylko z Naszą Księgarnią współpracowało grubo ponad 300 artystów, którzy mieli co robić, czytaj: z różną intensywnością zapewniali wysoki poziom graficzny zawrotnej, nawet jak na dzisiejsze standardy, liczby tytułów w sporych nakładach wypuszczanych na rynek. Siłę „polskiej szkoły ilustracji” – jak zwykło się najczęściej określać dorobek rodzimej sztuki projektowej z tych lat – stanowiła jej różnorodność. Ten niezwykle szeroki wachlarz propozycji dotyczył stosowanych przez artystów technik (od prac czysto malarskich, graficznych, rysunkowych po kolaże i wszelakie eksperymenty), środków formanych i zabiegów stylistycznych (od nowoczesnej plastyki i rozwiązań awangardowych po świadome archaizacje i korzystanie z całego repertuaru historii sztuki; od tradycyjnej, ujmowanej wedle wzorów XIX-wiecznych ilustracji, po sięganie do komiksu, plakatu, filmu animowanego, teatru lalkowego oraz szeroko pojmowanego wzornictwa, dziś zwanego dizajnem; od referencji do sztuk pięknych po inspiracje sztuką ludową we wszystkich jej przejawach, zwłaszcza wycinanki, malarstwo na szkle, drzeworyt), „strategii ilustratorskiej” (od muśnięcia bloku książki bardziej nawet ozdobnikami graficznymi niż prawdziwymi ilustracjami, przez zestaw prac zreprodukowanych na wkładkach, niekoniecznie umieszczonych w sąsiedztwie fragmentu tekstu, do którego ilustracje się odnosiły, po całościowe koncepcje graficzne książki budujące w istocie jej strukturę – projekty Bohdana Butenki, Stanisława Zamecznika, Janusza Stannego). Wspólna dla „szkoły” była za każdym razem bardzo wysoka jakość artystyczna, poszanowanie młodego czytelnika jako wrażliwego adresata tych oryginalnych propozycji, często obecna duża doza humoru, sygnatura autorska rozumiana jako przejaw indywidualnego stylu konkretnego twórcy.

Pozwoliłam sobie na ten rozbudowany opis, bo odnoszę wrażenie, że te cechy można odnaleźć także we współczesnej książce ilustrowanej powstającej w Polsce. Artyści działający na tym polu są przedstawicielami wszystkich pokoleń. Niektórzy z nich współtworzyli oblicze „polskiej szkoły ilustracji” (zmarły w tym roku Janusz Stanny, Butenko, Wilkoń, nieco później też Elżbieta Gaudasińska czy Maria Ekier). Inni debiutowali w trudnych latach „przejściowych” ubiegłego wieku i zdołali wypracować już znaczącą pozycję (Krystyna Lipka-Sztarbałło, Paweł Pawlak, Ewa Kozyra-Pawlak, Grażka Lange, Iwona Chmielewska, Piotr Fąfrowicz, Anna Sędziwy). Spora grupa średniego pokolenia aktywna jest zwłaszcza od początku nowego tysiąclecia (Elżbieta Wasiuczyńska, Agnieszka Żelewska, Ewa Poklewska-Koziełło, Anita Andrzejewska, Andrzej Pilichowski-Ragno, Dorota Łoskot-Cichocka, Piotr Socha, Magda Wosik, Piotr Rychel, Tomek Broda, Ignacy Czwartos, Grażyna Rigall, Tomek Kozłowski, Daniel de Latour, Joanna Concejo). Co ciekawe, wśród nich są artyści, którzy realizują się też z powodzeniem na innych polach działalności artystycznej (fotografia, ilustracja prasowa, rysunek satyryczny, projektowanie zabawek, identyfikacji wizualnej, wzornictwo itp.). Do nich dołączyli „Uwaga! Spychacze!” (tytuł wystawy młodej polskiej ilustracji, która odbyła się w warszawskiej galerii Aspekt w 2009 r., prezentując narybek Pracowni Ilustracji prowadzonej przez prof. Zygmunta Januszewskiego z pomocą Moniki Hanulak w stołecznej ASP) – następne pokolenie grafików, spośród których wielu ma już dziś na koncie udane realizacje, a część może nawet mówić o światowej karierze (!): Agata Dudek, Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Marianna Oklejak, Anna Niemierko, Marta Ignerska, Monika Hanulak, Anna Ładecka, Ola Cieślak, Katarzyna Stanny, Małgorzata Nowak. Kolejne roczniki poszerzają utalentowany zastęp: Katarzyna Bogucka, Patryk Mogilnicki, Jan Bajtlik, Jacek Ambrożewski.

Pracownia Ilustracji powołana w 1951 r. w ramach warszawskiej akademii, której kierownictwo objął na 30 lat Jan Marcin Szancer, a potem kierował nią przez równie imponujący okres prof. Janusz Stanny, do dziś kontynuuje świetną tradycję, wspomagana zastępami „Buszmenów”, czyli młodych grafików związanych z Pracownią Projektowania Książki profesorów Macieja Buszewicza i Grażki Lange, wiodąc prym na scenie narodowej. Ale i inne ośrodki akademickie w Polsce nie ustają w wysiłkach kształcenia w tym kierunku, by wymienić Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu (Pracownia Ilustracji Wydawniczej prof. Mirosława Adamczyka), ASP w Krakowie (Pracownia Projektowania Książki dr Doroty Ogonowskiej), ASP w Katowicach (Pracownia Ilustracji dr Anny Machwic-Adamkiewicz), ASP we Wrocławiu (Pracownie Katedry Grafiki Projektowej pod kierownictwem dr Magdaleny Wosik), ASP w Gdańsku (Pracownia Ilustracji) i ASP w Łodzi (Pracownia Projektowania Grafiki Wydawniczej). A kształcą wszak także Wydziały Artystyczne uniwersytetów w Toruniu i Lublinie. Naturalnie, nie zawsze artysta odpowiedzialny za stronę graficzną książki przeszedł proces edukacyjny w jednym z wymienionych ośrodków akademickich, jednakże to właśnie ich absolwenci zdecydowanie dominują. Warto więc wymienić „młodą i jeszcze młodszą siłę” spoza Warszawy: Aleksandra Woldańska-Płocińska, Agnieszka Antoniewicz, Bogna Pniewska, Diana Karpowicz, Robert Romanowicz, Maciej Blaźniak, Marianna Sztyma, Marta Szudyga, Ola Niepsuj, Emilia Dziubak, Gabriela Cichowska, Agata Królak, Joanna Rusinek, Ula Palusińska…

Składniki artystycznej mieszanki

Wielką rewolucję w projektowaniu ilustracji spowodowało też powszechne już obecnie użycie komputera i programów graficznych, które w olbrzymim stopniu usprawniły i przyspieszyły pracę, ale wiążą się też niestety, z zagrożeniem w postaci zbytniego ułatwienia, przynoszącego efekt nadmiernej powtarzalności wynikającej z pokusy korzystania z nieograniczonego archiwum ikonograficznego, jakim są dziś zasoby Internetu. Popularna wśród młodych projektantów taktyka intrygującego kolażu staje się więc czasami oklepaną i w ostatecznym rezultacie mało oryginalną propozycją. Najmłodszym grafikom jest także często dość trudno wyzwolić się spod uroku odkrycia dokonanego we własnym zakresie na targach w Bolonii albo podczas buszowania po powszechnie dostępnych portfolio starszych kolegów, w dużej mierze z zagranicy. Próbując zmierzyć się z magnetyzującym optycznie pomysłem mogą nawet nie do końca uświadamiać sobie, że popadają w manierę albo że w nowym, rzekomo autorskim projekcie za mało jest ich samych.

Postmodernizm przyzwolił twórczo kompilować dokonania poprzednich epok, śmiało łączyć niekoniecznie dotąd pasujące do siebie dziedziny, i ta akurat strategia przyniosła dużo ciekawych realizacji i ukształtowała liczne „własne” style. Młodzi ilustratorzy chętnie inicjują dialog z dawnymi mistrzami, czerpiąc wszak z najlepszych źródeł. Polskie opracowania strony plastycznej z dwudziestolecia międzywojennego (Franciszka i Stefan Themersonowie, Tadeusz Gronowski, Janusz Maria Brzeski), szaty graficzne z lat 50. i wczesnych 60. XX w. (Ignacy Witz, Henryk Tomaszewski, Stanisław i Wojciech Zamecznikowie, Czesław Wielhorski) stały się inspiracją formalną w swojej wyraźnej graficzności, zdecydowanym użyciu koloru, choć w ograniczonej palecie, bardzo często sprowadzonym do silnego kontrastu barw podstawowych. Znajdziemy to np. u Ignerskiej, Niemierko, Hanulak, Dudek czy Palusińskiej. Cechą charakterystyczną jest też tworzenie kompozycji o heterogenicznym rodowodzie: od starych rycin z żurnali mód i leksykonów, wzorów tapet i małej grafiki projektowej (anonse prasowe, etykiety, bilety i inne druki użytkowe) z minionej epoki, przez fotografie z wczesnych lat powojennych i cytaty ze współczesnej popkulturowej ikonosfery. Kolejnym wyróżnikiem jest podejmowanie śmiałej zabawy typograficznej w zakresie liternictwa, kształtowania bloku tekstu, odnalezienia siły graficznego wyrazu w sposobie podania tekstu (np. Lange, Pawlak, Cieślak). Tworzenie sympatycznych, wręcz nieodparcie komicznych bohaterów wydaje się też sprawdzoną strategią, którą z powodzeniem uprawiają choćby Oklejak, Wasiuczyńska, Żelewska, Pawlakowie lub Mizielińscy. Niektórzy ilustratorzy specjalizują się w ilustracji o charakterze rysunku satyrycznego, mając za protoplastów Gwidona Miklaszewskiego, Zbigniewa Lengrena, Zbigniewa Piotrowskiego czy Annę Kołakowską – są wśród nich np. Kozłowski, Wosik, Agata Raczyńska. Ślady stylu Butenki doszukać się można u Poklewskiej-Koziełło w uproszczonych „à la dziecięca ręka” rysunkach przedstawiających bohaterów, tropy akwarelowych majstersztyków Grabiańskiego w lirycznych kompozycjach malarskich niektórych ilustracji Pawlaka, opracowania graficzne książek kucharskich z lat 50. i 60. (np. Wielhorskiego) jak echem odbijają się w ilustracjach Boguckiej, estetykę noncamerowej animacji z realizacji Juliana Józefa Antonisza znajdziemy u Ignerskiej, a fantazyjną ornamentykę znaną z rysunków Mirosława Pokory dostrzeżemy u Oklejak. Bez trudu można by znaleźć jeszcze wiele takich przykładów. Odszukiwanie tych tropów sprawia niewymowną przyjemność. Historyk sztuki zresztą już taką ma naturę, że zawsze wszystko wywołuje u niego bliższe lub dalsze skojarzenia… Należy jednak podkreślić, że są to zaledwie pojedyncze składniki artystycznej mieszanki tworzącej bogactwo stylów indywidualnych, które wypracowali sobie ci starsi albo nad którymi usilnie pracują ci młodsi z wymienionych ilustratorów.

W różnym wieku

W naszej ilustracji współczesnej mamy też ciekawe rozwiązania formalne artystów wywodzących się z różnych pokoleń, także stanowiące ich sygnaturę autorską. Nestor polskich ilustratorów Józef Wilkoń w nowym milenium zajął się – jak sam to określa – ilustracją przestrzenną. Z drewna lub z metalu rzeźbi zwierzęta często w naturalnej skali, które potem, sfotografowane, stają się bohaterami szaty graficznej książek. Ewa Kozyra-Pawlak wycina, zszywa, haftuje, aplikuje, jednym słowem: kreuje tekstylno-pasmanteryjny świat. Anita Andrzejewska z Andrzejem Pilichowskim-Ragno tworzą asamblaże poruszające wyobraźnię młodych czytelników i zachęcające do odkrywczego majsterkowania, a Robert Romanowicz konstruuje najprawdziwsze miniaturowe scenografie i maciupeńkich aktorów tylko po to, by zrobić im zdjęcia, a następnie reprodukcje umieścić na kartach ilustrowanej przez niego książki. Wspomniana już wcześniej różnorodność cechująca współczesną polską ilustrację rozciąga się pomiędzy staranną, elegancką i łzawo-słodką w tonacji wiktoriańską grafiką ilustracyjną w realizacjach Kucharskiej-Cybuch a hałaśliwym, grafficiarskim stylem Dudek (na zebrane na kształt kolażu kompozycje fotografii oraz rycin nanoszone są odręczne rysunki i napisy); między wyraźnie graficznymi, wywodzącymi się z komiksu pracami Mizielińskich a malarskimi, nasyconymi pełną gamą barw ilustracjami Wasiuczyńskiej; między syntetycznymi, ascetycznymi, wręcz plakatowymi zabiegami konstruktywizmu, neoplastycyzmu i futuryzmu w uaktualnionej przez Ignerską wersji a melancholijnymi, w wygaszonej kolorystyce, „szeptanymi” narracjami obrazowymi Chmielewskiej. Warto w tym miejscu podkreślić, że dzięki Iwonie Chmielewskiej na dobre zagościł w Polsce picture book. Jej niepodważalne osiągnięcia w tym gatunku i konsekwencja stylistyczna stają się coraz lepiej znane w Polsce (po kilkunastu tytułach mających swą premierę w wydawnictwach koreańskich), uwzględniły jednocześnie kreację książki obrazowej jako oferty uniwersalnej, bez wskazanej kategorii wiekowej, z uwagi na jej wielopłaszczyznowość znaczeniową, wielowątkowość opowieści rozgrywającej się przede wszystkim w warstwie wizualnej, wreszcie integralność kompozycyjną i nośność zwyczajnej, ale niełatwej tematyki podejmowanej przez autorkę.

W istocie, książka ilustrowana powstaje przede wszystkim z myślą o odbiorcy dziecięcym i młodzieżowym. Prosta zależność zwyczajowo zmniejsza zakres grafiki w proporcji do objętości całego tomu wraz z rosnącym wiekiem adresata publikacji. Ale, co ciekawe i godne podkreślenia, na rynku pojawia się coraz więcej publikacji kipiących obrazem, a niekoniecznie przeznaczonych dla dzieci. Powieści Doroty Masłowskiej „z pazurem” zilustrował Maciej Sieńczyk, tworząc intrygującą narrację obrazową tylko do pewnego stopnia korzystającą z osiągnięć komiksu, a współczesną hagiografię spisaną przez Lidię Amejko ozdobiły ekspresyjne prace Barbary Kaczmarek.

Jedno jest pewne: odbiorca polskiej książki ilustrowanej, bez względu na wiek, ma przed sobą naprawdę bardzo urozmaiconą ofertę, a znacząca jej część, co niezwykle ważne, cechuje się naprawdę wysoką jakością artystyczną. Polska współczesna ilustracja nadaje ton!

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter