70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Polki ratujące Żydów

Jaką cenę ratujące Żydów kobiety musiały zapłacić za swoje poświęcenie? Jak podejmowany przez nie wysiłek wpłynął na ich życie rodzinne i stosunki sąsiedzkie w czasie wojny i po niej?

Po zakończeniu wojny liczne odtworzone po Zagładzie organizacje żydowskie oferowały pomoc osobom, które udzieliły schronienia ukrywającym się Żydom. Wśród ratujących, którzy zmożeni biedą, brakiem pracy i chorobą zwrócili się o takie wsparcie, znajdowało się wiele kobiet. Listy wysyłane tuż po wojnie do tych organizacji, m.in. do American Jewish Joint Distribution Committee (JOINT) i Centralnego Komitetu Żydów w Polsce (CKŻP), stanowią dziś jedno z głównych źródeł informacji na temat bohaterskiej działalności ratujących kobiet. Listy te były pisane zarówno przez ratujących, jak i uratowanych Żydów oraz ich rodziny – ocalałych w Związku Radzieckim, którym udało sie powrócić do kraju i żyjących za granicą, głównie w Palestynie/Izraelu. Dzięki tym materiałom, uzupełnionym o wspomnienia i inne dokumenty osobiste, mamy dziś szansę nie tylko poznać szczegóły przypadków ratowania polskich Żydów, lecz także zrozumieć emocje i motywy kierujące kobietami, które zdecydowały się udzielić takiej pomocy, a tym samym poznać głębiej tak ważne subiektywne aspekty aktów ratowania Żydów. Losy ratujących kobiet możemy potraktować również jako polemikę z powszechnym ujmowaniem polsko-żydowskiej wojennej historii, w której pomocy Żydom udzielała rzekomo większość Polaków, oraz z mitem rycerskiego zachowania mężczyzn-Polaków, którzy nad wyraz często – jak wynika z wielu relacji – nie pochwalali działalności swoich żon, sióstr, ciotek czy sąsiadek i znajomych. Co więcej, w wielu listach i innych dokumentach znajdujemy zapisy o przypadkach fizycznego i psychicznego znęcania się nad nimi z tego powodu. W najgorszej sytuacji pod tym względem znajdowały się kobiety niezamężne. Kobiety ratujące Żydów były także zastraszane i znieważane przez inne Polki nie akceptujące podejmowanych przez nie działań. Stanowczość, spryt i cięty język czasem jednak wystarczały, by uciszyć zarówno przeciwników, jak i przeciwniczki pomocy Żydom.

Kim były kobiety ratujące Żydów?
Wiele spośród pomagających Żydom kobiet pochodziło z niższych klas społecznych, a ich działalność była pochodną przedwojennych przyjaźni lub pozytywnych zawodowych i społecznych związków z żydowskimi pracodawcami. Nianie, kucharki, gosposie wyróżniały się w tej grupie niezmienną lojalnością i altruizmem.

Kobiety ratujące Żydów były poddawane ogromnym naciskom natury tak społecznej, jak i psychologicznej. Niektóre, uciekając przed wrogością sąsiadów, szukały anonimowości i bezpieczeństwa na wsi lub przeciwnie w dużych miastach, w których nikt ich nie znał.

Jedna z nich, Stanisława Bussoldowa (Bussold), opisuje, jak to wraz z kilkumiesięczną żydowską dziewczynką musiała opuścić swoje mieszkanie w Warszawie, by uciec przez pogróżkami sąsiadów. Bussoldowa, nosząca podczas wojny pseudonim „Adela” ściśle współpracowała z Ireną „Jolantą” Sendlerową i wraz z nią należała do Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Małą dziewczynką wywiezioną wówczas z Warszawy była zaś Elżbieta Kopells, dziś nosząca nazwisko Ficowska – działaczka społeczna często wypowiadająca się publicznie na temat dzieci uratowanych z Zagłady, a w latach 2002–2006 przewodnicząca Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” w Polsce.

Kobiety angażujące się w ratowanie Żydów, wychowane w przekonaniu, że należy zważać na opinie innych ludzi, okazywały się szalenie wyczulone na wszelkie niepokojące sygnały, zwłaszcza te pochodzące od sąsiadów.

Gdy tylko zauważały najdrobniejszy choćby przejaw niechęci względem swojej aktywności, błyskawicznie podejmowały decyzję o przeniesieniu ukrywanych Żydów w bezpieczniejsze miejsce. Mimo to wiele z nich musiało znosić wizyty szmalcowników, którzy w niektórych przypadkach zachęcali je do współpracy i donoszenia na bezbronnych, nieszczęsnych żydowskich uciekinierów.

Dobrze ilustruje to historia Janiny Brandwajn, która kilka miesięcy po wybuchu wojny szukała pomocy u swojej niani i przyjaciółki, Leokadii Krzemińskiej. Krzemińska straciła dom podczas bombardowania Warszawy we wrześniu 1939 r. i mieszkała z mężem w maleńkiej kawalerce wynajmowanej od krewnych. Mimo biedy pozwoliła Janinie zamieszkać u siebie na czas poszukiwania bezpieczniejszego lokum. W marcu 1943 r. pomagała też w wyprowadzeniu z getta Aleksandry, jej młodszej siostry, oraz jej jedenastoletniej kuzynki, Krystyny. Obie dziewczynki mieszkały u niej przez następnych kilka miesięcy. Było to szczególnie niebezpieczne ze względu na ich „semicki wygląd”, który mógł je narazić na szykany i zdradę ze strony wścibskich i niechętnych im sąsiadów. Krzemińska, która musiała zmagać się z trudnymi warunkami materialnymi, odmówiła przyjmowania pieniędzy za pełną poświęcenia opiekę nad dziewczynkami. Na pewien czas zrezygnowała nawet z pracy jako pomoc domowa, by zająć się swoimi podopiecznymi. W końcu musiała się też zetknąć z pewnym Polakiem, który z początku pomagał ukrywającej się Janinie dostarczać paczki dla jej rodziców w getcie, by dość szybko stać się zwykłym szmalcownikiem. Później bezskutecznie, strasząc szantażem, próbował i Krzemińską wciągnąć do współpracy, spotkał się jednak z wyraźną odmową. Udało się też znaleźć nowe bezpieczne schronienie dla trzech dziewcząt z rodziny Brandwajnów, którym Krzemińska nadal udzielała pomocy. Odwiedzała je regularnie i ze środków pochodzących od Janiny i podziemnych organizacji żydowskich pokrywała koszty ich utrzymania u nowych gospodarzy. W pomoc Żydom zaangażowała również swojego męża, Władysława Krzemińskiego, który zajął się dostarczaniem żywności do warszawskiego getta. W swoim świadectwie z 11 września 1947 r. Janina Brandwajn wyjaśnia, dlaczego zwróciła się właśnie do Leokadii Krzemińskiej: „Pośród kilku chrześcijan, których znałam, zdecydowałam się wybrać Leokadię Krzemińską. Znała mnie od momentu, kiedy byłam dzieckiem. Pracowała jako opiekunka do dzieci u moich dalekich krewnych i wśród wielu żydowskich dzieci, które miała pod opieką, była moja kuzynka Krysia. Podjęłam dobrą decyzję. Przyjęła mnie w wyjątkowy sposób, od razu dała mi jeść, umyła i położyła do łóżka. (…) Pomagała mi aż do wyzwolenia i była jedyną osobą, która zaopiekowała się trzema dziewczynkami tak jakbyśmy były jej własne” (Świadectwo Janiny Brandwajn. CKŻP Nr Akt 301/5105, 11 września 1947, s. 2–3, Archiwum ŻIH).

Życie po wojnie
Jaką cenę ratujące kobiety musiały zapłacić za swoje poświęcenie? Jak podejmowany przez nie wysiłek wpłynął na ich życie rodzinne i stosunki sąsiedzkie w czasie wojny i po niej? Dla wielu z nich pomoc Żydom wiązała się z ogromnymi kosztami. Jako przedstawicielki „płci emocjonalnej” szczególnie silnie doświadczały rozpaczy, przytłaczającej samotności oraz żalu – w ich relacjach odnajdujemy całą paletę intensywnych emocji. Jedynymi miejscami, w których mogły liczyć na zrozumienie, współczucie i wsparcie, materialne i moralne, były wspomniane już odtworzone po wojnie organizacje żydowskie, takie jak charytatywny JOINT czy powstały w 1944 r. Centralny Komitet Żydów w Polsce (CKŻP).
W niektórych przypadkach kobiety ratujące Żydów zmagały się jednak nie tylko z wrogością i brakiem akceptacji ze strony sąsiadów, znajomych i przyjaciół, lecz również z niechęcią ze strony członków własnych rodzin. Wywarło to na nich ogromny wpływ zarówno w krótszej, jak i w dłuższej perspektywie czasowej. Doświadczane przez nie poczucie wyobcowania z własnej rodziny, należące do ich najbardziej bolesnych wspomnień, rzuca dodatkowe światło na niezwykłą odwagę, szlachetność, niezależność i poświęcenie tych kobiet.

Warto przytoczyć historię jednej ratującej Żydów kobiety – Ireny Ś. (jej nazwisko znane jest redakcji). Ś. urodziła się w 1913 r. w Świniarach niedaleko Gniezna. Podczas wojny wraz z liczną rodziną mieszkała w Brzeżanach, niewielkim galicyjskim miasteczku na Kresach. Irena jako młoda, niezamężna i wykształcona kobieta pracowała jako guwernantka, a jednocześnie działała w podziemiu. Dzięki znajomości języka niemieckiego została zatrudniona w fabryce mieszczącej się na terenie brzeżańskiego getta. Codziennie obserwowane okrucieństwa Niemców zmusiły ją do działania. Ś. uratowała jedenaście osób, łącznie ze swoim przyszłym mężem, Emilem Orensteinem, który pracował jako dentysta, a po wojnie zmienił imię i nazwisko oraz wyznanie – na katolickie. Niestety w maju 1944 r. Irena Ś. została zadenuncjowana i aresztowana, choć udało się jej przeżyć. Po wojnie w emocjonalnym liście do warszawskiego oddziału Instytutu Yad Vashem opowiadała o samotności i cierpieniu, jakich doświadczała, pomagając Żydom: „Prawie wszyscy znani mi Polacy mieli do mnie negatywy stosunek. Niemcy mnie nienawidzili, a rodzina się mnie wyrzekła. Czułam się kompletnie opuszczona i zastraszona” (list z listopada 1965 r., Archiwum Yad Vashem). W innym, równie poruszającym liście z czerwca 1966 r. pisała o osamotnieniu nieopuszczającym jej nawet po zakończeniu wojny. Ocalony przez nią mąż okazał się kobieciarzem, a rodzina, która odtrąciła ją jeszcze w czasie wojny, wyśmiewała jej problemy małżeńskie i brak zainteresowania jej losem ze strony żydowskich organizacji i byłych podopiecznych. Irena czuła się całkowicie zapomniana i niedoceniona nawet przez ludzi zawdzięczających jej życie.

Przez całe dziesięciolecia po wojnie podobni Irenie Ś. Sprawiedliwi doświadczali niechęci ze strony polskiego społeczeństwa, a ich historie pomijane były milczeniem. Mało tego, często podejrzewano ich o żydowskie pochodzenie i z tego powodu szkalowano. Wspomnianej już Irenie Sendlerowej (1919–2008) również nieobce były tego rodzaju przeżycia. Dziś uznaje się ją za najsłynniejszą Polkę ratującą Żydów z Zagłady. Jej nazwisko pojawia się podczas każdej publicznej debaty na ten temat, a jej postać stała się inspiracją dla pisarzy i filmowców. W 2006 r. polskie Stowarzyszenie „Dzieci Holocaustu” oraz amerykańska fundacja „Life in a Jar” ustanowiły nawet nagrodę jej imienia „Za naprawianie świata” przyznawaną nauczycielom i działaczom społecznym zaangażowanym w budowę w Polsce społeczeństwa obywatelskiego wolnego od uprzedzeń. W tym samym roku polskie władze rozpoczęły też starania o zgłoszenie kandydatury Ireny Sendlerowej do pokojowej Nagrody Nobla, chcąc w ten sposób pokazać, że Polska wolna jest od etnicznych uprzedzeń i pragnie oddać hołd osobom ratującym Żydów. Elementem tej kampanii było również uhonorowanie 14 marca 2007 r. Ireny Sendlerowej i Rady Pomocy Żydom „Żegota” przez Senat RP. Wcześniej bardzo niewiele osób znało jej dokonania. Sendlerową, wyróżnioną medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata w 1965 r. przez Yad Vashem, „odkryły” dla świata i polskiej publiczności dopiero amerykańskie uczennice z Kansas, które kilka lat temu napisały scenariusz przedstawienia teatralnego o jej życiu.

W obszernym liście ze stycznia i lutego 1995 r. adresowanym do jednego z cenionych polskich historyków zajmujących się II wojną światową, Sendlerowa szczegółowo wyjaśnia, dlaczego w wielu kręgach przez szereg lat uważana była za Żydówkę. Twierdziła, że powodem takich plotek były podejmowane przez nią działania. Zdecydowane potępianie antysemityzmu w życiu zawodowym i publicznym, częste stawanie w obronie dyskryminowanych i zastraszanych Żydów, przyjaźnie z Żydami z lat szkolnych i studenckich oraz oczywiście ratunek udzielany żydowskim dzieciom w czasie wojny – oto przyczyny jej „pomyłkowo odczytanej” tożsamości. Po wojnie Sendlerowa znajdowała na swoim biurku w pracy anonimowe listy z pogróżkami, z których wynikało, że ich autorzy podejrzewają ją o bycie Żydówką. Zawierały takie np. zdania: „Ty Żydowico, wynoś się jak najprędzej do Palestyny (Izraela), bo jak nie wyjedziesz, to Ci zabijemy Twoje ukochane dzieci” (oryginał listu w Archiwum ŻIH). Sendlerowa wspominała, że jej reakcja na tego typu listy była spokojna. Starała się za wszelką cenę panować nad sobą, choć z drugiej strony bolały ją tak wulgarne antysemickie postawy i poważnie niepokoiła się o bezpieczeństwo dzieci. „Anonimy wyrzucałam do kosza, jako jedynego i właściwego miejsca na takie »dokumenty«; myśli jednak były pełne żalu, że tak wiele mamy draństwa wokół siebie, a w sercu, bardzo duży, ogromny lęk o dzieci” (oryginał listu w Archiwum ŻIH).

Niemal wszystkie kobiety bezinteresownie pomagające Żydom miały podobne doświadczenia: obcy, sąsiedzi, znajomi, a nawet członkowie rodzin podczas wojny je szantażowali i denuncjowali, a po wojnie pogardzali i dręczyli. Z listów i innych relacji wyłania się jednak obraz niesłychanej odwagi, niezależności, bezwarunkowej lojalności, poświęcenia i altruizmu tych kobiet. Wiele z nich decydowało się nieść pomoc Żydom ze względu na humanitarne czy lewicowe poglądy, a także z powodu emocjonalnego przywiązania do żydowskich pracodawców i przyjaciół sprzed wojny. Część z nich kierowała się chrześcijańskim ideałem agape. Choć pochodziły z różnych środowisk – od klasy robotniczej i chłopstwa po inteligencję – tworzyły dość nietypową zbiorowość. Z tego powodu wykluczano je z lokalnych społeczności, a w skrajnych przypadkach – nawet z ich rodzin. Za swoją szlachetną postawę zapłaciły ogromną cenę. Niektóre z kobiet opiekujących się osieroconymi żydowskimi dziećmi po wojnie podjęły decyzję o opuszczeniu kraju razem ze swoimi podopiecznymi. Inne wyszły za mąż za ocalonych przez siebie mężczyzn. Dopiero teraz poznajemy ich zapomniane historie.

Tłumaczyła Magdalena Czech

Tekst stanowi skróconą i nieznacznie zmienioną wersję wykładu wygłoszonego 17 listopada 2011 r. na międzynarodowej konferencji Kobiety i Holokaust w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie.

Książki i filmy opowiadające o niektórych z opisywanych w tym artykule historii:
Z dziejów polsko-żydowskich w XX wieku, red. E. Czop i E. Rączy, Rzeszów, 2009.
J. Leociak, Ratowanie. Opowieści Polaków i Żydów, Kraków, 2010.
A. Mieszkowa, Matka dzieci Holocaustu. Historia Ireny Sendlerowej, Warszawa, 2004.
Kto w takich czasach przechowuje Żydów, red. A. Namysło, Warszawa, 2009.
T. Prekerowa, Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie 1942-1945, Warszawa, 1982 (historia warszawskiej „Żegoty”).
Zagłada Żydów. Studia i materiały, 2008, nr 4.
Lista Sendlerowej, reż. M.J. Dudziewicz, Narodowe Centrum Kultury, Multimedialne Wydawnictwo Edukacyjne, 2009 (przedstawia m.in. historię spotkania Sendlerowej z amerykańskimi uczennicami).
Irena Sendler. In the Name of Their Mothers, reż. M. Skinner, film dokumentalny wyświetlany na kanale PBS 1 maja 2011 r.
Dzieci Ireny Sendlerowej, reż. J.K Harrison, 2009 (scenariusz na podstawie ww. książki A. Mieszkowej).

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata