70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wody znikąd nie przybędzie

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak ważna jest woda. Jej dostępność jest dla nas tak oczywista, że właściwie nie zauważamy jak wielkie to dobro. Wszyscy wiemy, że trzy czwarte naszej planety stanowią zbiorniki wodne, ale często nie mamy pojęcia, że tylko 1% stanowi wodę pitną.

Po raz pierwszy zrozumiałam, jak ważna jest woda, kiedy jeździliśmy z konwojami do Czeczenii w 2000 roku. W Groznym brakowało wody, mieszkańcy miasta czerpali ją z rzeki albo chodzili do pomp ulicznych, ale w ten sposób mogli zaopatrzyć się jedynie w zanieczyszczoną wodę gruntową. Jeszcze gorzej było w Sarajewie. Ujęcie znajdowało się niedaleko tamtejszych browarów, w ostrzeliwanej okolicy. Wielu ludzi szukających wody zginęło z rąk snajperów. Pamiętam, że podczas jednego z pierwszych konwojów przez kilka dni nie miałam się w czym umyć. Później dostałam od kogoś butelkę wody. Nie nadawała się do picia. Dał mi ją ktoś, kto mieszkał w hotelu, gdzie goście dostawali je codziennie. Umycie się w niej to była ogromna przyjemność. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co to znaczy, kiedy człowiekowi brakuje wody.

Inny obrazek. W marcu 2010 roku byłam w Sudanie przy odwiertach naszych studni. W momencie kiedy woda trysnęła z ziemi, ludzie szaleli z radości. Wskakiwali w strumienie wody. Zapewne wielu z nich widziało taką jej ilość po raz pierwszy w życiu i pierwszy raz mogli się w niej zamoczyć w całości.

Kiedy myślę o wszystkich studniach i ujęciach wodnych, które budowaliśmy w Sudanie, Afganistanie, na Sri Lance po tsunami, w Pakistanie po trzęsieniu ziemi, to wiem, że każde ujęcie wodne, każda studnia jest życiem danym ludziom. To może wydawać się banalne, ale wcale takie nie jest. Ludzie, którzy mieszkają w rejonach, gdzie dostęp do wody jest utrudniony, mnóstwo czasu poświęcają, żeby po nią chodzić, stać w kolejce. Źródła często są zanieczyszczone. Woda jest czerpana z okresowych rzek, napełniających się dołów.

Z powodu braku czystej wody co czwarte dziecko umiera tam przed piątym rokiem życia. Uprawianie jakichkolwiek roślin jest możliwe tylko podczas pory deszczowej. Bez wody niemożliwa jest hodowla zwierząt. Kiedy ludzie otrzymują w prezencie studnię, wszystko się zmienia.

Dzieci stają się zdrowsze. Kobiety, które mają blisko dostęp do czystej wody mogą zająć się gospodarstwem, uprawiać ogródki, hodować drobne zwierzęta. Dzieci mogą chodzić do szkoły zamiast po wodę, o ile taka szkoła jest gdzieś w okolicy. Jakość życia zmienia się diametralnie. My w Polsce nie potrafimy sobie tego wyobrazić.

Woda jest również czynnikiem łączącym ludzi, organizującym społeczności.

W Czeczenii, gdzie prowadziliśmy nasz pierwszy program wodny, na ujęciach zainstalowaliśmy filtry i rozwoziliśmy codziennie po Groznym ponad 700 000 litrów wody do 300 punktów: do wszystkich szpitali, wszystkich szkół, tam gdzie mieszkali ludzie. Trzeba było zainstalować poduszki wodne w pobliżu tych miejsc, co było ogromnym przedsięwzięciem, ale wokół niego sprawnie organizowała się społeczność. Zostały powołane komitety, które pilnowały poduszek, informowały o potrzebie napraw, kiedy przyjeżdżała ciężarówka z wodą, przedstawiciele podpisywali jej odbiór. To miejsce stawało się czymś integrującym, ludzie spotykali się tam, wymieniali informacje, dbali o poduszkę, którą zimą trzeba było ocieplić, żeby woda nie zamarzła. Był to obowiązek mieszkańców, my dawaliśmy im tylko materiały. Przygotowali teren pod poduszki, ponieważ musiały leżeć płasko, trzeba było uważać, żeby ostre elementy ich nie uszkodziły. W Sudanie również zakładamy komitety wodne składające się z trzech mężczyzn i trzech kobiet. Mężczyźni uczą się napraw, dostają narzędzia i części zamienne, kobiety dbają o teren wokół studni, żeby był stale ogrodzony, żeby zwierzęta go nie zanieczyściły. Czekając na wodę wokół studni, ludzie spotykają się, rozmawiają, jest to element rozwijający więzi społeczne.

Ale nie chodzi tylko o to, że powstaje miejsce spotkań. Kiedy mieszkańcy okolicy dzielą wspólne dobro, umacnia się w nich poczucie odpowiedzialności, rodzą się nowe inicjatywy. W Afganistanie, we wiosce Malaspa gdzie wybudowaliśmy nasz pierwszy system wodny, wcześniej ludzie czerpali wodę z rowów melioracyjnych. My sprowadziliśmy ją trzykilometrową rurą ze źródła w górach do kolektora, który zaopatrywał 28 kranów w różnych miejscach wioski. Kiedy przyjechałam tam po dwóch latach, okazało się, że mieszkańcy wioski ten system rozbudowali i było już ponad 40 kranów. Przekonali się, jaka jest różnica między wodą czystą a brudną. Ta sama firma, która budowała ujęcie, dobudowała później nowe krany. Ta wioska się rozwija i może kiedyś przy każdym domu będą mieli kran. Wcześniej ci ludzie nie mieli środków na wodociąg, ale kiedy przyjechaliśmy, to oni powiedzieli nam o źródle i ich wkładem było kopanie rowów pod rurę. Zawsze jest bardzo istotne, żeby ci, których projekt dotyczy, w nim uczestniczyli. Tam, gdzie budujemy ujścia wodne, przejmuje je później lokalna społeczność.

Cały koszt jednej studni to około 45 tysięcy złotych. Może się wydawać, że jest to duża suma, ale jeśli uświadomimy sobie, że taka studnia będzie służyła ludziom co najmniej przez dwadzieścia lat i że korzysta z niej średnio 1500 osób, wtedy staje się jasne, że warto wydać te pieniądze. Teoretycznie jedna studnia powinna zaopatrywać około 500 osób, ale nie sposób uniknąć sytuacji, w których z wiosek, które są położone dalej przychodzą mieszkańcy, ponieważ to jest dla nich najbliższe źródło, a w Sudanie nikt nikomu wody nie odmówi.

W Polsce ciągle zapominamy, że zasoby wody pitnej zmniejszają się. Szacuje się, że obecnie około 900 milionów ludzi nie ma dostępu do wody pitnej, a przewiduje się, że ta liczba będzie się powiększać. Polska jest krajem, któremu również grozi brak wody. Można zaobserwować proces zwany pustynnieniem, który polega na obniżaniu się poziomu wód gruntowych. Kiedy mówimy o oszczędzaniu wody, mówimy oczywiście o oszczędzaniu własnych zasobów, ale w Polsce wciąż nie uświadamiamy sobie, że trwała susza może dotknąć również nasz kraj. Trzeba pamiętać, że woda na kuli ziemskiej jest jedna. Nie przybędzie jej znikąd, więc jeśli u nas jej zabraknie, to nie będzie skąd jej odzyskać.

Oszczędzanie wody jest związane z dostępem do wody pitnej w danym terenie oraz na budowaniu świadomości czym jest woda i jaką role spełnia w rozwoju społeczeństw po to, żeby pomagać innym społeczeństwom w budowie dostępu do tej wody.

Sposobów na oszczędzanie wody są dziesiątki – krany bezdotykowe, z których woda leci tylko, kiedy są pod nim ręce, perlatory, które przymocowane do kranu mieszają wodę z powietrzem i wywołują wrażenie, że jest jej więcej, słynne już zakręcanie wody podczas mycia zębów i naprawianie cieknących rur. Przez kapiący kran potrafimy zmarnować w ciągu jednego dnia tyle wody, ile wynosi racja humanitarna – mówi się o potrzebnych 12 litrach na dobę. Nie mamy prawie wcale tak zwanego „zamkniętego cyklu”, w którym zużyta woda jest odzyskiwana do celów technicznych. Woda używana w przemyśle nie jest wodą, która wraca po oczyszczeniu, wyrzuca się ją do rzek, czyli zatruwa środowisko naturalne, a w tym zbiorniki, z których czerpią ujęcia wodne dla miast i wsi.

Od ponad dziesięciu lat pracuję przy programach wodnych i widzę, że świadomość wśród Polaków się zmienia. O wodzie się mówi, a dzięki temu nasze możliwości pomocy się zwiększają. Ludzie zdają sobie sprawę z tego, że jest to pomoc potrzebna i właściwa. Mam nadzieję, że polska stratega pomocy rozwojowej, która ma powstać niebawem, będzie zawierała w swoich założeniach dziedziny priorytetowe. Według mnie są to edukacja, programy wodno-sanitarne i zdrowie, czyli dziedziny, które rzeczywiście pomagają społecznościom rozwijać się i zyskiwać samodzielność.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter