70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Trzecia faza Zagłady. Kilka uwag historyka

Premiera szeroko już komentowanej książki Jana T. Grossa zbiega się właśnie z publikacją kilku książek, esejów i studiów, które mogą w sposób trwały wpłynąć na nasze postrzeganie okupacyjnej przeszłości, a na pewno pozwolą nam lepiej zrozumieć tragizm stosunków polsko-żydowskich w ostatnich latach wojny. Wszystkie te publikacje łączy nie tylko tematyka, lecz, co bardziej istotne, odwoływanie się do podobnej podstawy źródłowej. Profesor Jan Grabowski niżej przedstawia podstawowe fakty dotyczące tych nowych badań.

Obszar badawczy: polska wieś

Zainteresowanie badaczy skupiło się tym razem na losach Żydów mieszkających na wsiach bądź też tych, których wojenne losy rzuciły na wieś. W odróżnieniu od ludzi skoncentrowanych w stosunkowo dobrze zbadanych gettach centralnych, los Żydów przebywających na wsiach nie doczekał się jak dotąd wyczerpujących opracowań. Podobnie rzecz się ma z naszą znajomością okresu, który nastąpił po wywózkach z roku 1942: stosunkowo dobrze orientujemy się w realiach żydowskiej egzystencji „po aryjskiej stronie”, w strategiach przetrwania oraz w zagrożeniach, jakie towarzyszyły Żydom szukającym ratunku po drugiej stronie muru. Natomiast bardzo niewiele wiemy o specyfice wiejskiej, o kontaktach między chłopami i Żydami oraz o strategiach przetrwania i o zagrożeniach czyhających na Żydów

Chronologia: 1942–1945

Zagłada polskich Żydów rozegrała się w kilku etapach. Na samym początku nastąpiło odizolowanie znacznej części żydowskiej wspólnoty w gettach. Już niebawem, na skutek drakońskich zarządzeń okupanta oraz w wyniku tragicznego przeludnienia, w gettach wybuchły epidemie różnych chorób i zapanował głód, co pociągnęło za sobą śmierć dziesiątków tysięcy ludzi. Jednocześnie trwały brutalne akcje pacyfikacyjne, których ofiarami padły tysiące Żydów. Wiosną i latem 1942 roku, wraz z uruchomieniem fabryk śmierci w Treblince, Bełżcu, Chełmie i w Oświęcimiu, niemiecka akcja eksterminacji europejskich Żydów wkroczyła w decydującą fazę. Nadszedł czas na „industrialne” mordowanie na niespotykaną w historii ludzkości skalę. Czując nadciągającą zagładę, setki tysięcy polskich Żydów (historycy szacują ich liczbę na 250–350 tysięcy) zdecydowały się szukać ratunku wśród Polaków, po tzw. aryjskiej stronie. W tym momencie rozpoczęła się końcowa faza „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, czyli używając terminologii niemieckich żandarmów, Judenjagd bądź „polowania na Żydów”, czyli tropienie niedobitków. O ile do roku 1942 postawy Polaków miały stosunkowo niewielki wpływ na los Żydów, o tyle dla szukających ratunku „po aryjskiej stronie” nastawienie polskich sąsiadów miało znaczenie decydujące. Krótko mówiąc, bez współpracy części polskiego społeczeństwa Niemcy nie byliby w stanie tak skutecznie wyłapać ukrywających się Żydów. O skuteczności Judenjagd niech świadczy to, że na ziemiach okupowanej Polski do wyzwolenia dotrwało zaledwie 40–50 tysięcy Żydów. To właśnie tej ostatniej fazie Zagłady, kiedy to losy żydowskie i polskie uległy ponownie tak dramatycznemu splątaniu, poświęcone są omawiane prace.

Badania toczą się dwoma torami: zasadnicze kwestie badawcze dotyczą z jednej strony  roli, jaką odegrali Polacy i polskie instytucje (choćby te działające pod niemieckim nadzorem) w tropieniu i wydawaniu Żydów, z drugiej – strategii przetrwania żydowskich niedobitków. O ile w stosunku do Niemców Żydzi nie żywili żadnych oczekiwań ani nie mieli co do nich żadnych złudzeń, o tyle wobec polskich sąsiadów i znajomych poprzeczka była ustawiona zdecydowanie wyżej. Konfrontacja tych oczekiwań z okupacyjną rzeczywistością była – w bardzo wielu wypadkach – niezwykle bolesnym przeżyciem, którego echa trwają w żydowskiej pamięci lat wojny. Doświadczenie zdrady oraz poczucie zagrożenia ze strony polskich współobywateli było stałym elementem doświadczenia Żydów przebywających w ukryciu. Z tym z kolei wiąże się zagadnienie pomocy oraz braku pomocy. W odróżnieniu od większości poprzednich studiów, obecne prace starają się usytuować fenomen pomocy w ówczesnym kontekście społecznym. Jedną z konkluzji jest stwierdzenie, że na terenach wiejskich okupowanej Polski nie było społecznego przyzwolenia na ukrywanie Żydów, a ludzie ratujący ofiary prześladowań (z przyczyn altruistycznych bądź też dla pieniędzy) obawiali się przede wszystkim własnych sąsiadów. Chodzi o to, że Żydzi wpadali nie tylko na skutek donosów składanych na policji czy też w żandarmerii, lecz również w wyniku bezpośrednich działań instytucji wiejskich oraz organów lokalnej władzy samorządowej. Mowa tu przede wszystkim o sołtysach, podsołtysach, gońcach gromadzkich, o ochotniczej straży pożarnej czy też o tzw. wartach nocnych. To również ich działalność przyczyniła się do tego, że niemiecka polityka wyniszczenia żydowskich niedobitków okazała się tak skuteczna. Oddzielnym, lecz powiązanym problemem badawczym jest niesłychanie ważna – i złowroga – rola odegrana przez polską policję granatową w dziele wyniszczenia Żydów. Działania „granatowych”, świetnie orientujących się w terenie i znakomicie znających miejscowe stosunki, okazały się tragiczne w skutkach dla znacznej części ukrywających się.

Osobnym zagadnieniem jest nastawienie polskiego Państwa Podziemnego, rozmaitych formacji wojskowych obecnych w terenie do „problemu leśnych Żydów”, jak ich określały podziemne wydawnictwa.

Źródła

Badania dotyczące ostatniego okresu Zagłady (lat 1942–1945) opierają się na różnego rodzaju źródłach historycznych, z których niektóre były rzadko wykorzystywane przez polskich badaczy, a inne nie były przez nich wykorzystywane wcale. Są to przede wszystkim relacje  Żydów, którzy wojnę przeżyli w ukryciu, na terenie okupowanej Polski. Relacje te, złożone wkrótce po wojnie w wojewódzkich oddziałach Centralnego Komitetu Żydów Polskich (CKŻP), zostały nieco później zdeponowane w Żydowskim Instytucie Historycznym (ŻIH) i dziś znajdują się w zespołach 301 i 302.  Relacji takich mamy ponad 7 tysięcy i są to dokumenty o niesłychanej sile przekazu, o wielkiej wadze dla historyków zajmujących się nie tylko Zagładą, lecz w ogóle historią Polski pod okupacją. Relacje zdeponowane w ŻIH ze wszech miar zasługują na zaufanie. Szczególnym probierzem ich wiarygodności są nieco późniejsze relacje ocalonych Żydów,  sporządzone w latach sześćdziesiątych w Izraelu i przechowywane dziś w Yad Vashem w Jerozolimie w zespołach O.3 i O.33. Są to niejednokrotnie relacje tych samych ludzi, którzy dwadzieścia lat wcześniej zeznawali przed wcześniej wspomnianymi komisjami historycznymi CKŻP w Polsce. Porównanie tych wczesnych i późnych relacji żydowskich dostarcza przekonujących dowodów ich wiarygodności.

Relacje żydowskie możemy jednak również skonfrontować i zestawić z polskimi materiałami sądowymi z lat 1945–1950.  Mowa tu przede wszystkim o procesach toczonych na podstawie tzw. dekretu sierpniowego z 31 sierpnia 1944 roku „o wymiarze kary dla  faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego”. Z punktu widzenia prowadzonych obecnie badań szczególnie ważni są właśnie ci „zdrajcy Narodu Polskiego”, których pociągnięto do odpowiedzialności za prześladowanie, mordowanie bądź też wydawanie w ręce Niemców współobywateli pochodzenia żydowskiego. Wszystkie te działania, które ułatwiały Niemcom prowadzenie polityki wyniszczania obywateli polskich wyznania mojżeszowego czy też narodowości żydowskiej – jak wówczas pisano – stanowiły formę kolaboracji z okupantem. Typowa teczka Sądu Apelacyjnego liczy sobie od dwustu do pięciuset stron, na które składają się materiały dochodzeniowe (zeznania świadków, przesłuchania podejrzanych, donosy itp.), protokoły kolejnych rozpraw, sentencje wyroków, apelacje, listy z prośbami o ułaskawienie, decyzje prezydenta, zbiorowe listy w obronie skazanych oraz znacznie późniejsze prośby o zatarcie wyroków. W latach 1945–1946 sprawy z dekretu sierpniowego wchodziły na wokandy tzw. specjalnych sądów karnych, których orzecznictwo oraz tryb postępowania odbiegały od orzecznictwa zwykłych sądów. Od końca 1946 roku sprawy „sierpniowe” trafiały już do zwykłych sądów okręgowych, a po apelacji – do sądów apelacyjnych i na koniec – w szczególnie trudnych sprawach – do samego Sądu Najwyższego.

Trzecim typem źródeł archiwalnych wykorzystywanych w badaniach nad ostatnim okresem Zagłady są dokumenty niemieckie, a zwłaszcza przesłuchania niemieckich żandarmów oraz gestapowców. Po części pochodzą one z państwowych archiwów niemieckich (Bundesarchiv), a po części ze zbiorów Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (GKBZpNP) znajdujących się w archiwum IPN.  W wypadku materiałów niemieckich chodzi przede wszystkim o dochodzenia prowadzone w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w sprawach dotyczących udziału niemieckiej policji w wymordowaniu polskich Żydów. Z jednej strony zeznawali sprawcy (wówczas niejednokrotnie zasłużeni pracownicy państwowi RFN, wysocy rangą oficerowie policji, sędziowie itp.), których celem było zminimalizowanie własnej odpowiedzialności. Z drugiej strony w procesach tych pojawiali się świadkowie, Polacy i Żydzi, przesłuchiwani w Polsce i w Izraelu.

Do wymienionych tu źródeł dochodzą dokumenty wytworzone przez sołectwa, przez wójtów, przez magistraty – one również nie były dotąd wykorzystywane w badaniach nad historią okupacji i Zagłady. No i na koniec warto wspomnieć o praktycznie nieznanych zasobach archiwów prywatnych, kościelnych czy bankowych. Jedno jest pewne: w wyniku publikacji prac opartych na tych materiałach nasze rozumienie stosunków polsko-żydowskich w latach 1939–1945 ulegnie zdecydowanemu pogłębieniu. Choć niewątpliwie nie wszyscy będą z tego zadowoleni.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata