70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jedna wiara, różne ścieżki?

Wspólnocie nie zagraża herezja, nowa schizma, rozpad jednej wiary. Taylor nie twierdzi, że katolicy poróżnili się między sobą w kwestii wiary, lecz raczej co do sposobu dojścia do niej.

Diagnoza Charlesa Taylora zawarta w odczycie pt. Epoka świecka i różne ścieżki wiary jest zachętą do namysłu nad stanem katolickiej wiary w świecie Zachodu, a zarazem zakreśla dla takiego namysłu ramy. Zasadnicza konkluzja wynikająca z rozważań Taylora jest taka oto: proces sekularyzacji, który miał miejsce w obszarze zachodniej kultury, odcisnął piętno na życiu katolickiej wspólnoty. W Kościele katolickim nie ma już jednej drogi prowadzącej w stronę wiary, lecz jest ich wiele. Na skutek sekularyzacji pojawiły się nowe „ścieżki wiary”. Jednak różnice w sposobie dochodzenia do wiary nie łączą, lecz dzielą wspólnotę wiernych. Różnorodność ścieżek wiary nie stanowi o bogactwie katolicyzmu, lecz zagraża jego jedności. Problem według Taylora pojawia się zwłaszcza wtedy, kiedy Kościół domaga się, by wszyscy członkowie wspólnoty dochodzili do wiary dawnymi ścieżkami, a więc by „nowe” ścieżki odrzucić na rzecz „starych”. W ten sposób za sprawą sekularyzacji spór pomiędzy via antiqua a via moderna odrodził się w nowej postaci. Tak prezentuje się główna myśl odczytu.

Rozważania Taylora prowokują do dyskusji, w tym tkwi ich największa wartość. Zarazem jednak, ze względu na to, co w tekście niedopowiedziane, podjęcie dyskusji nad stanem katolickiej wiary w dialogu z autorem staje się interpretacyjnym wyzwaniem. Zaprezentowany w Krakowie odczyt z jednej strony odsyła do badań zamieszczonych w jego książce A Secular Age, z drugiej zaś strony wprowadza nową perspektywę rozważań, która pozwala jego autorowi na sformułowanie istotnych tez dotyczących katolickiej wspólnoty wiary. Tezy te zachęcają do dyskusji, a zarazem ze względu na niedopowiedzenia domagają się interpretacji. Aby odnieść się do tez autora, trzeba najpierw rozważyć, co ma na myśli.

Zanim przejdziemy do tego, co w odczycie niedopowiedziane, zacznijmy od kwestii, które nie budzą wątpliwości. Autor przywołuje główne tezy zawarte w A Secular Age, przypomina, jak pojmuje proces sekularyzacji, jakie konsekwencje dla wiary religijnej wiążą się z nastaniem wieku świeckiego, a także to, jak Kościoły chrześcijańskie podejmują stojące przed nimi wyzwania powstałe na skutek tego procesu. Sekularyzacja radykalnie odmieniła sposób, w jaki pojmowany jest człowiek i otaczający go świat. W efekcie horyzont znaczeń, w którego ramach wcześniej była umiejscowiona chrześcijańska wiara, przestał istnieć. Jego miejsce zajął nowy obraz świata, nowy naturalistyczny paradygmat. W jego obrębie wiara religijna musiała na nowo znaleźć dla siebie miejsce. Taylor opisuje różne strategie radzenia sobie z sekularyzacją przez wspólnoty religijne w obszarze szeroko rozumianej tradycji chrześcijańskiej. Właśnie te strategie, które poszukują drogi do wiary w czasach panowania zsekularyzowanego obrazu świata i człowieka, Taylor nazywa nowymi ścieżkami wiary. Proces dostosowywania się religii do nowego horyzontu znaczeń ma istotne konsekwencje dla życia wiary. Nowe ścieżki wiary nie tylko pozostają w związku z zsekularyzowanym obrazem świata, ale także wywierają istotny wpływ na to, jak poszczególne wspólnoty chrześcijańskie postrzegają sens swojej wiary. Tyle wnioski odsyłające do książki A Secular Age.

Taylor wychodzi jednak w swym odczycie poza horyzont wcześniejszych badań. Zmiana punktu widzenia dokonuje się wraz z postawieniem pytania o stan religijnej wspólnoty, której jest członkiem. Przyjęcie osobistej perspektywy prowadzi do kluczowej dla naszych rozważań kwestii. Jakie są skutki procesu sekularyzacji i związanych z nim nowych ścieżek wiary dla katolickiej wspólnoty? Odpowiedź jest tyle ważna, co niejasna: zagrożona jest jedność Kościoła. Jedność katolickiej wspólnoty staje się wyzwaniem dla jej członków. Jak powie Taylor, łączy nas liturgia, lecz poróżniliśmy się w kwestii sposobu dochodzenia do prawd wiary.

Co jednak oznacza twierdzenie, że powstałe na skutek sekularyzacji nowe ścieżki wiary zagrażają jedności Kościoła? O jakiej jedności mówi Charles Taylor? Czy współczesne ścieżki wiary, konkurujące ze sobą, a nawet w jakimś zakresie pozostające ze sobą w sprzeczności, zagrażają katolickiej wierze? W Europie w sposób dramatyczny doświadczyliśmy tego, co to znaczy poróżnić się w kwestiach wiary. Te różnice były częścią europejskiej drogi ku współczesności. Średniowieczna jedność Kościoła dawno odeszła w przeszłość. My Europejczycy nie tylko poróżniliśmy się w kwestii wiary, ale to właśnie te różnice stały się przyczyną nieustannych wojen religijnych, które przez kilka stuleci przelały się przez Europę, stając się przyczyną mordów, niekończących się nieszczęść i niepokojów. Europa utraciła religijną jedność, i okupiła to nie tylko krwią wielu jej synów, ale także, jeśli tak można rzec, utratą ufności w wiarę jako taką. Miejsce wspólnej wiary zastąpiła nadzieja na inną podstawę jedności. Wydaje się, że nowożytne nadzieje pokładane w idei autonomicznego rozumu były wyrazem poszukiwana takiej podstawy w świecie ludzi poróżnionych przez wiarę. Skoro poróżniliśmy się w sprawach wiary, to może pojednamy się, odnajdując to, co wspólne, w rozumie. Śladów tej nadziei można poszukiwać u ojca nowożytnej racjonalności, Kartezjusza, z łatwością znajdziemy ją u Kanta.

Kościół katolicki nigdy nie uległ pokusie, by budować jedność wspólnoty na takim fundamencie, który osłabiłby znaczenie wspólnej wiary. Duchowa moc katolickiej wspólnoty tkwi między innymi w tym, że jest sakramentalną wspólnotą wiernych, zjednoczoną nie tylko przez liturgię, ale także przez przekazywaną z pokolenia na pokolenie wiarę, o której Katechizm Kościoła katolickiego pisze, że jest jedna jedyna. Tej wiary katolicka wspólnota strzeże i ją zachowuje. Tożsamość Kościoła fundowana jest na trwałych prawdach wiary, ich przyjęcie i zaakceptowanie jest warunkiem koniecznym przystąpienia do wspólnoty i pozostawania jej członkiem. U podstaw katolicyzmu stoi jedna, niezmienna wiara, o której Jan Paweł II we wstępie do wspomnianego Katechizmu napisał, że „pozostaje zawsze ta sama”. Credo jest fundamentem, który katolik musi zaakceptować. Prawdy wiary są drogowskazem, zobowiązaniem, które wierzący członek wspólnoty na miarę swoich czasów podejmuje i zgodnie z nimi żyje. Jedność wspólnoty wiernych Kościoła Katolickiego ma szerszą, niż pisze o tym Taylor, podstawę; należy do niej nie tylko wspólna liturgia, ale także wspólna jedna wiara, której artykuły katolik wypowiada w syntetycznej formie Credo podczas liturgii. Pozostawmy na boku inne filary jedności wspólnoty.

Czy w takim razie wielość ścieżek wiary zagraża jednej jedynej wierze, której depozytariuszem od wieków jest katolicka wspólnota? Czy zmieniający wraz z sekularyzacją kontekst wiary powoduje, że zagrożona jest owa wiara, która w samoświadomości katolickiej wspólnoty trwa niezmiennie? Odpowiedź wydaje się taka: różnorodność ścieżek wiary nie narusza jedności katolickiej wiary. Taylor, mówiąc o zagrożonej jedności katolickiej wspólnoty, nie ma na myśli jedności wiary. Wspólnocie nie zagraża herezja, nowa schizma, rozpad jednej wiary. Oczywiście wciąż może przybywać braci odłączonych, ale czas współczesny nie wydaje się czasem teologicznych sporów, na których horyzoncie widać rozłam Kościoła. Taylor nie twierdzi, że katolicy poróżnili się między sobą w kwestii wiary, lecz raczej co do sposobu dojścia do niej.

Wspólnotę katolicką łączy wiara i liturgia, a jednak jej jedność jest zagrożona. Gdzie więc tkwi istota zagrożenia diagnozowanego przez Charlesa Taylora? Tam, gdzie dochodzi do spotkania niezmiennych prawd wiary ze sposobem, w jaki człowiek pojmuje swoje miejsce w otaczającym go świecie, w jaki nadaje znaczenie światu i samemu sobie. Katolik musi podjąć prawdy wiary na miarę swoich czasów, zbudować swoją ścieżkę wiary.

Jakie są ramy współczesnego obrazu świata, jaki jest ten horyzont znaczeń, w obrębie którego pojmowane są wszystkie zdarzenia z życia współczesnego Europejczyka? Trudno nie zgodzić się z Taylorem, kiedy twierdzi, że nad współczesnym obrazem świata zaciążył proces sekularyzacji. Sekularyzacja bardzo wielu dziedzin naszego życia stała się faktem. Jakże wielu z nas, jakże wielu dziedzinom naszego życia, nadaje się znaczenie w całkowitym oderwaniu od jakichkolwiek związków wiarą. Jednak problem polega nie tylko na tym, że usunięto Boga z bardzo wielu obszarów ludzkiej aktywności, by wspomnieć tylko naukę, technikę, ekonomię, ale przede wszystkim na tym, że u podstaw procesu sekularyzacji leży naturalistyczna wykładnia świata i człowieka. Konstytuowaniu się naturalistycznego paradygmatu piszący te słowa poświęcił swoją pracę Logos wiary, jej konkluzje są w dużym stopniu zbieżne z wnioskami zawartymi w A Secular Age.

Żyjemy w czasach panowania naturalistycznego paradygmatu, to on wyznacza podstawowy horyzont sensu zdarzeń w świecie. Jego źródeł należy szukać w rozdzieleniu dwóch porządków, porządku nadprzyrodzonego i porządku naturalnego, a następnie uznaniu, że porządek naturalny jest niezależny od porządku nadprzyrodzonego. Zamieszkiwany przez człowieka świat zaczął być pojmowany jako autonomiczna całość, rządząca się własnymi wewnętrznymi prawami. Doprowadziło to do powstania nowożytnego obrazu świata, oddzielonego od boskości, „oczyszczonego” z sacrum, odczarowanego i poddanego działaniu koniecznych praw natury, które nie są przejawem działania w świecie Bożej woli, ale posiadają względem niej autonomię. Naturalistyczny paradygmat dotknął także historię świata i człowieka. Pojawiła się pisana w duchu teorii ewolucji naturalna historia przyrody. Również historia człowieka została odczytana w ramach interpretacji nie odwołującej się już do Boga. Historia nie jest postrzegana jako rozmowa z Bogiem, która dokonuje się poprzez konkretne zdarzenia z życia wspólnoty. Wydarzenia przynależące do historii zbiorowej lub indywidualnej są uznawane za skutek wyłącznie ludzkiej aktywności. Historia człowieka, jego wspólnotowe życie zostało podporządkowane społecznym prawom, które również są całkowicie obojętne na Boską ingerencję. Pojęcie „naturalny” coraz częściej zaczęło znaczyć: uwolniony ze związków z boskością. Paradygmat naturalistyczny opanowywał coraz szersze obszary namysłu nad człowiekiem, światem i Bogiem, a w czasach współczesnych zyskał niespotykane wcześniej znaczenie; stał się fundamentem naszej kultury, wyznaczając jej duchowy klimat.

Wspólnota katolicka nie jest zamkniętą enklawą. Horyzont naturalistycznego paradygmatu wyznacza ramy myślenia również wielu katolików. W efekcie musiały pojawić się nowe ścieżki wiary, nowe strategie dostosowywania niezmiennych prawd wiary do naturalistycznego obrazu świata. Jednak naturalistyczny paradygmat nie stał się jedyną wykładnią świata katolickiej wspólnoty. Wciąż funkcjonują, przynajmniej w Polsce, przednaturalistyczne obrazy świata. Nie brakuje katolików, którzy uważają, że zdarzenia z ich życia, bądź z życia ich wspólnoty, są świadectwem ich nieustannego dialogu z Bogiem. W ten sposób nowe ścieżki wiary żyją swoim życiem obok starych. Nie istnieje już jeden obraz świata, który byłby wspólny wszystkim katolikom, nie istnieje jedna wykładnia zdarzeń.

Cóż więc począć? Wszelkie próby narzucania jednej ścieżki wiary kosztem innych trzeba uznać nie tylko za bezskuteczne, ale nawet groźne. Ludzie kroczący każdą ze ścieżek, jeżeli prowadzi do tej samej wiary, mają prawo do duchowego wsparcia ze strony swoich pasterzy, mają prawo mieć poczucie, że to katolicka droga do wiary. Boże, chroń nas od poczucia wykluczenia, trzeba paść wszystkie owieczki, które zachowują jedną i tą samą wiarę Apostołów. Katolicy muszą się pogodzić z tym, że zachodzące między nimi różnice w postrzeganiu otaczającego świata są większe, niż kiedykolwiek wcześniej, i mimo wszystko szukać pojednania. Na jakiej płaszczyźnie? W jaki sposób? Czy pojednanie między nimi jest w ogóle możliwe? Piszący to nie ma gotowej recepty, ale pragnie wskazać na te przesłanki, których realizacja przybliża do pojednania: 1) potrzeba pokory i związana z nią świadomość ograniczeń własnej ścieżki, 2) potrzeba poszukiwania tego, co wspólne.

Ad. 1.

Pokora pojawia się wtedy, kiedy każda ze ścieżek wiary unika przekonania, że bieg historii to właśnie ją uczynił depozytariuszem jednej wiary Kościoła, kiedy uświadamiamy sobie, że nie wiadomo, na jakim obrazie świata będzie ufundowana nasza kultura w przyszłości. Bądźmy ostrożni w stwierdzeniach, że jedna ścieżka wiary jest bardziej „nowoczesna” od drugiej. Wielu zwolennikom naturalistycznego paradygmatu kojarzy się on z nowoczesnością; tymczasem w XX wieku powstało niemało koncepcji filozoficznych (na przykład Bubera, Tillicha, Heideggera, Levinasa), które wyrastają ze wspólnego przeświadczenia o konieczności odrzucenia naturalistycznego paradygmatu i zastąpienia go innym. Na razie ich siła oddziaływania na duchowy klimat Europy jest niewielka, ale być może to one wypowiadają horyzont znaczeń przyszłości.

Z drugiej strony zwolennicy przednaturalistycznego obrazu świata muszą być świadomi siły oddziaływania naturalistycznego paradygmatu i nie traktować go jako oświeceniowego wybryku, które szybko przeminie. Naturalistyczna wykładnia świata w powiązaniu z nauką i techniką póki co ma się znakomicie i nie można nie uwzględniać jej znaczenia dla współczesnej kultury.

Pokora to także świadomość własnych ograniczeń i związanych z nimi zagrożeń. Siła sekularyzacji polega na tym, że wyłącza olbrzymie obszary ludzkiej aktywności spod „panowania” znaczeń religijnych, co grozi rozerwaniem więzi między życiem człowieka a jego wiarą. Zwolennikom nowych ścieżek wiary, które ufundowane są na naturalistycznym paradygmacie, grozi przekonanie, że skoro świat i życie społeczne rządzą się naturalnymi prawami całkowicie obojętnymi na ludzkie losy, to wyłącznie człowiek jest panem swojego losu. Tym, którzy tak myślą, Bóg jest potrzebny bądź to jako gwarant ich zbawienia, bądź też jako wsparcie wtedy, kiedy z różnych względów z losem sobie nie radzą. Aby wiara religijna była żywa, musi istnieć związek między prawdami wiary a życiem człowieka.. Można to nazwać więzią znaczenia. Ścieżki wiary prowadzą do wiary wtedy, kiedy znaczenie nadawane w ich obrębie rzeczom i zdarzeniom odsyła do prawd wiary, wskazuje na nie jako punkt odniesienia.

Słabość starych ścieżek polega na tym, iż nie można udawać, że sekularyzacja nie istnieje i nie oddziałuje na życie codzienne wszystkich katolików. Tym, którzy pozostają przy starych ścieżkach wiary, grozi niebezpieczeństwo zamknięcia się w oblężonej twierdzy, kontestowania wszystkiego, co stało się z europejską duchowością po wkroczeniu na arenę dziejów naturalistycznej wykładni człowieka i świata. Czy chcemy tego, czy nie, duch sekularyzacji wyznacza duchowy klimat współczesnej Europy z Polską włącznie. Brak otwartości powoduje, że rośnie napięcie między zsekularyzowanym obrazem świata a „starymi” kontekstami wiary.

Ad. 2.

Gdzie więc poszukiwać tego, co wspólne? Spróbuję wskazać na to, co zbliża do siebie stare i nowe ścieżki wiary. Wyznawcy nowych ścieżek są faktycznie otwarci na religijny sens świata, nie są zamknięci w ramach naturalistycznego paradygmatu, lecz nieustannie poza jego obszar wykraczają. Dochodzi do tego nie tylko w chwilach „zgęstnienia” znaczenia wydarzeń z ich życia, takich jak narodziny, śmierć, nieszczęścia, choroby i tym podobne. Mam tu na myśli przede wszystkim otwartość na tajemnicę bożego Objawienia i wiarę we wszechmoc Boga, którego nie ograniczają żadne prawa natury, wiarę, że pozostaje On władcą świata i historii, chociaż drogi Jego Opatrzności pozostają niezbadane.

Z drugiej strony zwolennicy starych ścieżek wiary nie są zamknięci na współczesny zsekularyzowany świat. Z mniejszym lub większym zaangażowaniem uczestniczą we współczesnym zlaicyzowanym i stechnicyzowanym świecie znaczeń. Pragmatyka współczesnego świata nieustannie oddziałuje na ich codzienne życie, wpływa na życiowe projekty i cele.

Przed wspólnotą katolicką stoi długa i niełatwa droga. Czas pokaże, jak podejmie ona stojące przed nią wyzwanie jedności w czasach wielości ścieżek wiary.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter