70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Cośmy uczynili z darem Boga?

Homilia wygłoszona w katedrze poznańskiej 20 czerwca 2008 roku w czasie Mszy św. odprawionej z okazji 25. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Poznaniu. Tekst homilii, będącej komentarzem do Ewangelii św. Jana (21, 15–19), został przez redakcję nieznacznie skrócony.  

(…)

,,Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?”

Ewangelia opisuje zdarzenie o niezmiernie ważnym znaczeniu dla tworzącego się Kościoła – udzielenie prymatu Piotrowi przez zmartwychwstałego Chrystusa. Chciałbym tu zwrócić uwagę przede wszystkim na jego kontekst. Jest on bowiem bardzo wymowny.

„Szymonie, synu Jana, czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedź Piotra, który był świadom swego trzykrotnego zaparcia się Pana, nie przypomina w niczym jego poprzednich spontanicznych reakcji; cechuje ją pokora i świadomość niegodności: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Nie wystarcza jednak Chrystusowi ta odpowiedź. Pyta więc Piotra po raz drugi. I potem po raz trzeci (…).

Dla Piotra nie była to łatwa rozmowa. Był świadom swojego upadku – te pytania przeszywały go do głębi. Padały na jego serce niczym krople wody na rozżarzoną płytę. Przecież on kochał Jezusa. Po bolesnym doświadczeniu zdrady na dziedzińcu Kajfasza – przepojony żalem i pokorą – tym bardziej Go kochał. Czemu więc Chrystus tak się nad nim „znęca”? Czyżby mu nie wierzył? Czyżby stracił doń zaufanie?

Chrystus wierzył Piotrowi, znał jego serce, znał jego ból z powodu zaparcia się Mistrza i podsycaną tym bólem miłość. Na pewno nie chciał Piotra dręczyć. Chodziło Mu o coś innego. Swoim potrójnym pytaniem pragnął niejako głęboko wbić w świadomość pierwszego z apostołów, że powinien kochać Go bardziej niż pozostali uczniowie. Co więcej, przy tej okazji Pan Jezus zapowiedział Piotrowi, że zażąda od niego najwyższego dowodu miłości – śmierci męczeńskiej:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: ,,Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się i sam chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć jaką śmiercią uwielbi Boga.

Ewangelia chce wbić głęboko w świadomość każdego z nas, że – aby przynosić prawdziwe owoce – trzeba kochać Chrystusa. Nie: akceptować jakąś ideę chrześcijaństwa czy przynależeć do Kościoła, ale kochać Jezusa, który chce być obecny w naszym życiu, chce pozostawać w nieustannym kontakcie osobowym z każdym z nas. W pewnym sensie Jezus Chrystus każdemu z nas zadaje pytanie: czy kochasz mnie? To jest pytanie zasadnicze, stawiane każdemu, kto uważa się za chrześcijanina.

To pytanie Chrystus w sposób szczególny stawia każdemu księdzu, który ma być pasterzem wiernych; tym bardziej zadaje je każdemu biskupowi. Stawia je w sposób również każdemu następcy Piotra: „Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?”. (…)

Odpowiedź Piotra nie zamknęła się w rozmowie opisanej w Ewangelii. Piotr nieustannie udzielał jej potem Chrystusowi swoją pracą apostolską i przypieczętował ją męczeństwem.

Odpowiedź Jana Pawła II 

„Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci?” Jan Paweł II, zasiadłszy na Stolicy Piotrowej, odczuł ciężar tego pytania, ale także zawartą w nim miłość Chrystusa. Papież odpowiedział na to pytanie publicznie, wobec całego świata, w sposób czytelny i niedwuznaczny. Odpowiedział czynem, życiem, całym sobą.

Ojciec Święty odpowiadał na to pytanie każdego dnia przez blisko dwadzieścia siedem lat pontyfikatu. Jego pokorne i zarazem mocne: „Tak, Ty wiesz, że Cię kocham” przebijało się w całej jego postawie, optymizmie, gorliwości pasterskiej, w jego podróżach, w nauczaniu, w cierpieniu…

Ta odpowiedź była czytelna nie tylko dla wiernych Kościoła, ale także dla innych ludzi. Toteż pogrzeb Jana Pawła II stał się niezwykłą manifestacją. Przybyli nań przedstawiciele innych religii, głowy państw, politycy (także ci ideowo dalecy od Kościoła), tłumnie przybyła młodzież.

Tę odpowiedź w sposób szczególny odczytali wierni, którzy domagali się, żeby Papież został natychmiast ogłoszony świętym, i tłumnie pielgrzymują do jego grobu. Odczytał tę odpowiedź następca Jana Pawła II, polecając bezzwłocznie rozpocząć jego proces beatyfikacyjno-kanonizacyjny.

Przejawiająca się w działaniu odpowiedź Jana Pawła jest wyzwaniem dla każdego z nas, abyśmy i my umieli dać naszym życiem czytelną i bezkompromisową odpowiedź na Chrystusowe pytanie: „Czy Mnie kochasz?”.

To wyzwanie jawi się jako jeden z owoców naszej konfrontacji z Janem Pawłem II.

Nauczanie papieża w Kościele 

(…) Bóg objawił siebie w Chrystusie. W Nim objawił swoją miłość i zbawczą wolę; w Nim pomógł nam zrozumieć nas samych, nasze przeznaczenie i powołanie; w Nim objawił to, co prowadzi do prawdziwego szczęścia. Żeby ta Dobra Nowina była głoszona wszystkim pokoleniom na całym świecie, Jezus Chrystus na początku swojej publicznej działalności wybrał apostołów i w specjalny sposób ich przygotowywał. Oni z Nim przez cały czas przebywali. Wyjaśniał im więcej niż innym. Przygotowywał ich na tragiczne godziny Wielkiego Piątku. W wieczerniku wygłosił wobec nich głęboką przemowę. Uczynił ich świadkami swojego zmartwychwstania. I wreszcie, zanim wstąpił do nieba, polecił im: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody. (…) Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19–20), „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). W tej ważnej misji Chrystus przypisał Piotrowi szczególną rolę umacniania braci w wierze i działalności apostolskiej: „A ty, nawróciwszy się, umacniaj twoich braci” (Łk 22, 32).

Może wydawać się dziwne, że Chrystus nie wybrał „uczonych w Piśmie” lub faryzeuszów, lecz prostych rybaków – i to im nakazał stać się nauczycielami narodów. Niewątpliwie, na pierwszy rzut oka szokujące są słowa Jezusa skierowane do uczniów: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi; lecz kto mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał” (Łk 10, 16), lub te wypowiedziane do Piotra: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16, 19). Czyżby Chrystus uznał ich za tak mądrych, że cokolwiek powiedzą, to i On się temu podporządkuje? Lub pozwolił Piotrowi czynić, co tylko zechce, firmując to in blanco?

Nie tak należy to rozumieć. Jezus Chrystus po prostu zapewnił tych, którym zlecił zadanie nauczania, że On sam będzie z nimi, że będzie przez nich działał – zapewnił im światło i moc Ducha Świętego. Dlatego nakazując im „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody …”, dodał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Zaręczył im: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy [!] i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14, 26), i zapewnił: „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami (…) aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). A zatem autorytet Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, zleconego następcy Piotra i biskupom, którzy są z nim w łączności (zob. Lumen gentium, 21–25), nie opiera się tylko na mądrości ludzkiej, lecz przede wszystkim, na działaniu Boga w Kościele.

Źródłem Objawienia Bożego jest Pismo Święte i Tradycja. Stanowią one depozyt słowa Bożego powierzony Kościołowi. Pan Bóg nie mógł zostawić tak drogocennych skarbów na łasce czy niełasce różnych sprzecznych ze sobą lub ekstrawaganckich interpretacji, lecz – jak przypomina II Sobór Watykański –

zadanie autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa. (…) Jasne więc jest, że Święta Tradycja, Pismo Święte i Urząd Nauczycielski Kościoła, wedle mądrego postanowienia Bożego, tak ściśle łączą się ze sobą i zespalają, że jedno bez pozostałych nie może istnieć, a wszystkie razem, każdy na swój sposób, pod natchnieniem jednego Ducha Świętego przyczyniają się skutecznie do zbawienia dusz (Dei Verbum, 10).

Stąd wynika znaczenie Urzędu Nuczycielskiego Kościoła, w którym ważne miejsce zajmuje nauczanie następcy Piotra, mającego umacniać braci w wierze. Do kogóż więc, jeżeli nie do Piotra, w pierwszym rzędzie odnoszą się słowa Chrystusa: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi; lecz kto mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał”?

W kontekst tych spostrzeżeń wpisuje się moja wcześniejsza refleksja o Papieżu Polaku: że jego żarliwe i pełne entuzjazmu nauczanie było czytelną, wyrażoną w czynie odpowiedzią na pytanie Chrystusa: „Janie Pawle II, synu polskiej ziemi, czy mnie miłujesz więcej aniżeli ci?”. Było ono przejawem miłości do Chrystusa i miłości do ludzi. (…)

Powyższe uwagi stanowią odpowiedź na pytanie o to, jakie znaczenie powinno mieć dla nas nauczanie Jana Pawła II i innych papieży.

*

Jak już niejednokrotnie mówiłem, Polacy cieszyli się i cieszą Wielkim Papieżem Polakiem, chlubili się nim i nadal się chlubią, byli i są z niego dumni, chwalili go i wciąż chwalą, jednym słowem: śpiewali mu i nadal śpiewają ,,hosanna”. Z drugiej zaś strony (w odniesieniu do jego nauczania) w swoim życiu prywatnym, społecznym czy politycznym niejednokrotnie przewrotnie, przytłumionym głosem, natarczywie wołali i wołają: „ukrzyżuj go!” lub manipulują nim dla własnych celów.

Niech dzisiejsze spotkanie eucharystyczne uświadomi nam, że w nauczaniu tego wielkiego papieża nie tylko wyraża się jego miłość do Boga i ludzi, ale także miłość Boga, obecnego w Kościele, wobec nas. To jego nauczanie jest dla nas darem Bożym w perspektywie naszego prawdziwego i nieprzemijającego dobra.

Niech to spotkanie modlitewne będzie okazją do zadumy, refleksji, rachunku sumienia i do odpowiedzi na pytanie: Cośmy uczynili z darem Boga? On bowiem nie został nam dany tylko po to, żeby się nim chlubić!

Niech Pokarm Eucharystyczny wzmocni nasze serca, byśmy to nauczanie potraktowali na serio i realizowali na co dzień, z miłością.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata