70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Milczenie i egoizm świata

Ze względu na to, jaką rolę odgrywają media we współczesnym świecie, bardzo ważne jest określenie ich misji. Jest to konieczne zarówno dla podjęcia świadomych działań w celu budowania sposobu rozwijania tej misji jak również dla określenia, w jakim kierunku misja ma kształtować postawy odbiorców i jaką świadomość ma budować.

Podstawą funkcjonowania i rozwoju mediów nie może być tylko osiągnięcie jak najwyższego nakładu, który jak najlepiej się sprzeda, najważniejszym celem nie może być zadowolenie gustów i potrzeb odbiorców, które wyrażają się w badaniach opinii publicznej i są bardzo często „usprawiedliwieniem” dla niskiego poziomu programów czy sensacyjności informacji przekazywanej odbiorcom.

Odpowiedź na pytanie czy media powinny kierować się gustami odbiorców czy też powinny mieć jasno określoną misję, której celem jest kształtowanie tych gustów, to odpowiedź, która decyduje zarówno o misji, jaką wyznaczają sobie media jak i o tym, z jakim społeczeństwem w Polsce będziemy mieli do czynienia. Bo temu, że media mają decydujący wpływ na kształtowanie opinii, zainteresowań i aktywności społecznej nikt nie może zaprzeczyć. Pomijam tę niewielką część społeczeństwa, która ma swoje, określone zainteresowania i wie gdzie szukać potrzebnych informacji.

Jakim społeczeństwem chcielibyśmy być? Jak chcielibyśmy być postrzegani przez innych? Czy jako świadome społeczeństwo, dokonujące świadomych wyborów, zaangażowane w lokalny rozwój, rozumiejące pojęcie dobra wspólnego, dobra ojczyzny, kierujące się wartościami, odpowiedzialne za siebie, otoczenie oraz za zadania nałożone przez wykonywana pracę, zainteresowane procesami zachodzącymi w świecie i potrafiące na nie wpływać? Czy też jako konsumpcyjne, żyjące serialową rzeczywistością, interesujące się sensacjami, aferami, niepotrafiące wybrać nawet władz lokalnych, obojętne na zło dziejące się wokół i niewidzące potrzeby pomocy bliźniemu nawet, jeżeli ten bliźni wyznaje inna religię, ma inny kolor skóry i mieszka daleko od nas? Czy chcemy być zaściankowym, egoistycznym społeczeństwem, myślącym tylko o sobie i swoich potrzebach?

Uważam, że na to, jakim społeczeństwem będziemy, ogromny wpływ maja media a zwłaszcza telewizja. To poprzez media dowiadujemy się o tym, co ważnego dzieje się na świecie i to media nadają wagę tym wydarzeniom. Nie musimy stykać się bezpośrednio z ofiarami walk w Kongo, czy z bezdomnymi na polskich ulicach. O ich sytuacji, problemach i sposobach pomocy dowiadujemy się lub powinniśmy się dowiadywać z mediów.

Śledząc ostatnimi dniami media na użytek tego tekstu (szczerze mówiąc, to, co się dzieje w polityce i rodzaj przekazywanych informacji zniechęcają mnie do czytania, oglądania i słuchania, wybieram sobie informacje sama omijając politykę polską), zastanawiałam się, jaka jest misja publicznej telewizji czy innych mediów.

Ostatnie wydarzenia polityczne, kłótnie polityków, wzniecanie przez nich kolejnych afer, informowanie, kto, na kogo jakie ma taśmy dominują w polskich mediach. Zastanawiałam się czy są to rzeczywiście najbardziej nas interesujące informacje? Zastanawiałam się, co by było gdyby dzeinnikarze nie wyczekiwały pod budynkiem w Koszalinie na słowa tego czy innego polityka, czy brak informacji o tym, co powiedzieli, rzeczywiście byłby istotnym brakiem informacyjnym, który wpłynąłby na świadomość i poziom kultury społecznej Polaków?

Ci, którzy decydują o tym, o czym poinformują nas codziennie, powinni wiedzieć, że informacja często powtarzana jest informacją, która żyje, która zajmuje i kształtuje umysły oraz wpływa na nasze działania. Myślę nawet, że kierujący informacjami doskonale wiedzą o tym fakcie. Zastanawiam się czy świadomie wybierają sensacje i afery, czy świadomie skupiają się na wydarzeniach politycznych ostatnio trącących tylko pomówieniami, oskarżeniami i kłamstwami i czy są przekonani, że to właśnie jest ich misją? Czy też nie myślą o misji a po prostu gonią za chwilą i sensacją, która sprzedaje się lepiej, a która za chwilę przestanie być aktualna, albo pojawi się inna, zupełnie sprzeczna z poprzednią?

Na tej właśnie zasadzie opierają się działania polityków, którzy wiedzą, że im częściej im więcej się o nich mówi, tym lepiej. Nieważne, co, ważne ile. W ten sposób przyciągają do swoich gier media, które czekają na każde słowo, które potem jest przetwarzane w wiadomościach, programach publicystycznych i dyskusjach dziennikarzy. I co najdziwniejsze, media, nawet te całkiem szacowne, dają się na to złapać. Obraz dziennikarzy oczekujących pod prokuraturą w Koszalinie budził mój niesmak. Czym tak bardzo się podniecaliśmy, czy to, co usłyszeliśmy od polityków było naprawdę tak istotne, że warto było poświecić na to cały dzień, wydać pieniądze na bezpośrednie relacje, na podróże etc.? A w nas, Polakach wytwarza się przeświadczenie, że skoro te sprawy tak wiele czasu zajmują w mediach, i taki tłum dziennikarzy napierał na wychodzących z prokuratury, to widocznie są one ważne.

W znakomitej większości media codzienne skupiają się głównie tym, co dzieje się w Polsce i to głównie w sferze politycznej. Dzień po rewelacjach Leppera, Ziobry i Karczmarka, w niektórych codziennych mediach przemilczano sprawę wyborów w Sierra Leone, fakt rozpoczęcia akcji rozbrojenia w południowym Sudanie, o koncercie rockowym w Kaszmirze, który miał „zagłuszyć” trwające od 20 lat odgłosy wybuchów i strzałów, o wydarzeniu związanym z handlem dziećmi w Gwatemali, o zawieszeniu przez Kongo operacji militarnych prowadzonych przez Tutsi przeciwko rwandyjskim Hutu, o rozmowach w sprawie Kosowa, nie wszystkie media poinformowały o bardzo ważnej wizycie prezydenta Pakistanu Pervez Musharrafa w Kabulu na wielkiej radzie pasztuńskich wodzów z afgańsko-pakistańskiego pogranicza, która choć była tylko aktem tylko politycznym, to świadomość konieczności takich wydarzeń jest ważna dla polskiego społeczeństwa, którego synowie walczą w Afganistanie.

Informacje z Afganistanu, Iraku zawężają się do informacji politycznych lub militarnych. Brak w naszych mediach debat o rzeczywistych problemach tych krajów, na rozwiązanie, których możemy mieć wpływ. Brak informacji, które pokazałyby, np., jaki wpływ mają wydarzenia w tych krajach na lokalne społeczności oraz na ich sytuację. Polacy bardzo mało wiedzą o życiu codziennym Afgańczyka czy Irakijczyka. Ich codzienność to nie wybuchy min pułapek czy strzelanina na ulicy, to walka o zdobycie wyżywienia i utrzymania przy życiu rodziny, to brak dostępu do pitnej wody, choroby spowodowane niedożywieniem, brak szkół, brak wykształconej kadry, brak perspektyw na lepszą przyszłość i poczucie bycia zbędnym i zapomnianym we współczesnym świecie. Czy nasze zaangażowanie w Afganistanie czy Iraku powinno ograniczać się tylko do interwencji militarnej? Poza środkami dostępnymi w ramach konkursów Polskiej Pomocy Zagranicznej MSZ, dzięki którym m. in. polskie organizacje pozarządowe mogą skutecznie pomagać lokalnym społecznościom w tych krajach (dostęp do wody, edukacji, opieki medycznej), nie ma innych. Próba nagłośnienia w mediach tragicznych problemów oraz potrzeby pomocy spotyka się z całkowitym brakiem zainteresowania. Społeczeństwo polskie nie ma nawet pomysłu żeby zorganizować jakieś przedsięwzięcia, które miałyby cel humanitarny. Dlaczego? Czy jesteśmy aż tak bezdusznym i egoistycznym społeczeństwem? Ostatnia akcja gazety Wyborczej na rzecz Darfuru i reakcja społeczeństwa na nią pokazuje, że nie jest z nami tak źle. To, czego nam brakuje to pełnej, rzetelnej informacji.

Zauważyłam też, że tego dnia poza bardzo nielicznymi wyjątkami, zapomniano w polskich mediach o zakładniczkach koreańskich w Afganistanie. Inne media BBC, CNN, Euronews, The New York Times, The Washington Post, Liberation mówiły i pisały o ich obecnej sytuacji. W polskich mediach tego dnia nie powiedziano nic, a jest to problem życia lub śmierci 24 osób, których dramat rozgrywa się na naszych oczach. W mojej opinii, informacja ta jest ważniejsza od tych, którymi raczyli nas w niedzielę 12 sierpnia politycy. Na kłótnie polityków i ich zachowanie nie mamy wpływu (możemy ich najwyżej nie wybrać i mam nadzieję, że nasze społeczeństwo w następnych wyborach to zrozumie), natomiast na to, co stanie się z koreańskimi zakładnikami mamy i powinniśmy wierzyć, że mamy wpływ. Możemy pisać listy, protestować, głośno o tym mówić. Czyż nie dzięki temu, że nie zapomniano o nich, 8 pielęgniarek bułgarskich odzyskało wolność? Tę wiarę w siłę społecznego czy po prostu ludzkiego protestu mogą i powinny w nas kształtować media, (jeżeli wcześniej nie zrobiła tego szkoła). Tymczasem niedzielne i poniedziałkowe media (12 i 13 sierpnia 2007) przekonywały, że najważniejszym wydarzeniem na świecie jest konfrontacja zeznań z prokuratury w Koszalinie. Kto nadaje tym wydarzeniom takie znaczenie? Sami politycy, bo oni tym światkiem żyją. Ale nie wiedzielibyśmy o tym, gdyby pod prokuraturą nie kłębiły się tłumy dziennikarzy zainteresowanych tym, co oni powiedzą. A może bardziej interesującą czołówką były by wydarzenia w  Mogadiszu, gdzie ludność cywilna jest narażona na egzekucje, bombardowanie domów i szpitali, ucieczkę z miejsc zamieszkania na skutek działań wojsk etiopskich, islamskich rebeliantów i wojsk rządowych. Co wiemy o konflikcie na, wskutek którego tylko w tym roku zginęło ok. 1300 osób a około 320 tys. osób uciekło z miasta i stało się uchodźcami? Dokąd uciekli, jakie są ich losy, w jakich warunkach żyją? To są według mnie istotne problemy tego świata, w którym żyjemy.

Amerykańskie pismo „Foreign Policy” stworzyło listę państw, w których istnieją największe zagrożenia. Brano pod uwagę „wskaźniki niestabilności”, m.in. stan gospodarki, nierówności społeczne, ochronę praw człowieka, liczbę uchodźców, siłę instytucji państwowych i zagrożenia zewnętrzne. Według kolejności to: Sudan, Irak, Somalia, Zimbabwe, Czad, Wybrzeże Kości Słoniowej, Kongo, Afganistan, Gwinea, Republika Środkowoafrykańska. Wg. monitoringu Reuters Alertnet http://www.alertnet.org, który monitoruje około 10 tys. źródeł medialnych z tym 107 tytułów anglojęzycznych na całym świecie, w ostatnim miesiącu ukazało się 1466 artykułów na temat Iraku już na temat Darfuru tylko 164, Somalii 41, Demokratycznej Republiki Kongo 29, Czadu tylko 8. Bardzo polecam ciekawą stronę, na której samemu można dokonać takich zestawień. Pokazują one, w jaki sposób media światowe traktują wydarzenia na świecie, nadając priorytet tym wydarzeniom, które najbardziej są powiązane z interesami lub są najbardziej sensacyjne, a które niekoniecznie są tymi najważniejszymi, które decydują o takim a nie innym kształcie świata. http://www.alertnet.org/thenews/newsdesk/FACTIVA/mediaindex.htm?rt=1&period=0&from=2006-09-21&to=2007-02-22&code=emergencycode&ngonetworkcode_unsel=&emergencycode_unsel=&begin=2006-09-21&yesterday=2007-02-22&submit=Generate%2520Graph&submit=Reset%2520options

Nie ma takiego zestawienia tematów w polskich mediach, (chociaż sadzę, że współpracujący z PAH Instytut Monitorowania Mediów takiego zestawienia mógłby dokonać), ale z ciekawości wrzuciłam słowo ‘Darfur” na stronie telewizji publicznej. W okresie od lipca 2004 do sierpnia 2007 problem Darfuru pojawił się 26 razy. Nie dziwi mnie więc, że dziennikarz Gazety Wyborczej, który kika dni temu zrobił małą sondę uliczną usłyszał od przechodniów z czym kojarzy im się słowo Darfur: Carrefour ? nowy produkt ?

Podobnie dzieje się w publicystyce, która jest całkowicie zdominowana przez bieżącą politykę polską. Np. w programie „Warto rozmawiać” w TVP2 ostatnie tematy to: Kto odzyska Ziemie Odzyskane?, Z tarczą, czy na tarczy?, Problemy z łącznością, Między lustracją a demokracją, Czego nie powie już Barbara Blida? etc. Na 106 programów tylko jeden był poświęcony problemom innego kraju (marzec 2006 Czeczenia). Czy naprawdę nie warto rozmawiać o tym, co dzieje się w świecie? Czy nie warto wyjść poza nasze polskie podwórko? Media zdają się zamykać nas w naszym egoistycznym światku, w tym, co się dzieje w i wokół polskiej polityki. Charakterystyczną cecha programów publicystycznych czy dyskusji jest też to, że najczęściej to dziennikarze zapraszają dziennikarzy, którzy komentują rzeczywistość. Pojawiają się eksperci, ale jest to zazwyczaj wąskie grono i zapraszane o wiele rzadziej niż dziennikarze. Najczęściej dyskutującymi głowami są dziennikarze i politycy komentujący bieżące wydarzenia polityki polskiej. A to właśnie dziennikarze powinni być pośrednikami pomiędzy nami a ekspertami, pokazywać różne punkty widzenia i rozszerzać nasze widzenie poza polską miedzę i poza problemy polityczne.

Co media mogą i co media robią żeby poszerzać nasze horyzonty i wiedzę nie tylko o tym, co się w świecie dzieje ważnego, ale również o tym w jaki sposób można rozwiązać problemy tego świata i jak rozwiązują je ci, którzy sa zaangażowani w różnego rodzaju działania. Dlaczego my, Polacy mamy być np. nieświadomi tego, że kwietniowe negocjacje Unii z 75 krajami Afryki, Karaibów i Pacyfiku były właściwie naciskiem na te kraje, żeby ratyfikowały umowy handlowe niekorzystne dla gospodarek tego kraju (na apel PAH ok. 200 osób podpisało list do Angeli Merkel http://www.pah.org.pl/84265.html, od lutego do maja br. 21 tys. osób z Unii Europejskiej podpisało ten list), że z jednej strony Unia jest największym dawcą pomocy humanitarnej a z drugiej jej polityka chroniąca rynki europejskie m. in. dopłatami do produkcji żywności niszczy lokalne rynki w krajach afrykańskich.

Nie można powiedzieć, że w polskich mediach całkowicie brak informacji i analiz na temat problemów dziejących się na całym świecie. Ostatnio nawet tych informacji, reportaży i dyskusji jest więcej. Poza tym, dla tych, którzy są zainteresowani istnieją strony internetowe lub tygodniki takie jak Economist, w którym można znaleźć bardzo ciekawe analizy, informacje, strony organizacji pozarządowych, które zajmują się ekologią, ofiarami wojen, bezdomnymi, zaginionymi, skutkami katastrof naturalnych, sprawiedliwym handlem etc. Zainteresowani tymi tematami bez problemu znajdą potrzebne informacje. I dlatego nie o braku dostępu do informacji piszę, ale zastanawiam się nad tym, jaka jest dzisiaj misja i rola mediów, jak ja wypełniają i jak wpływają na społeczeństwo.

Media polskie były np. bardzo zaangażowane w pokazywanie tragedii ludzi po tsunami. Były nawet reportaże pokazujące rozmiary tragedii, losy ludzi, którzy stracili wszystko. Dzięki temu wiele organizacji zebrało bardzo duże środki na zorganizowanie pomocy. Ale na tym zainteresowanie mediów skończyło się. Zabrakło informacji o tym, co dzieje się z pieniędzmi zebranymi przez różne organizacje, co zostało zrobione, jaka pomoc została udzielona (a z mojego punktu widzenia jest to bardzo istotna rola mediów – patrzenie na ręce tym, którzy dysponują społecznymi środkami). Zainteresowanie mediów może być w takim wypadku wręcz czynnikiem uniemożliwiającym organizacjom na przekazywanie byle jakiej pomocy lub, co gorsza, użyciem tych środków w zupełnie innych celach. Zabrakło też informacji pokazujących nie tylko tragedię tsunami, ale problemy polityczne i społeczne krajów nim dotkniętych. PAH pracując na Sri Lance w rejonie Ampary (wschodnie wybrzeże) miała również do czynienia z problemami związanymi z konfliktem tamilsko-syngalezkim.

Problem leży wg. mnie w tym, że informacje w polskich mediach związane z powyższymi problemami związane są raczej z wydarzeniami a nie z systematycznym budowaniem zainteresowania i analizą problemów. Takie tematy jak AIDS, woda, głód, edukacja na świcie, sprawiedliwy handel, wykorzystywanie pracy dzieci, handel ludźmi, efekty wojen i katastrof naturalnych etc. powinny być stałym elementem programów informacyjnych, reportaży, dyskusji etc. We wspomniane przeze mnie dwa dni 12 i 13 sierpnia w BBC i CNN zobaczyłam oprócz ważnych informacji z całego świata, program CNN „Inside Africa” gdzie był reportaż o sytuacji Pigmejów w Republice Środkowoafrykańskiej, wywiad ze studentem z Burkina Faso, który przyjechał do swojej wioski i pokazuje, jakimi problemami ludzie żyją, analiza sytuacji w Burkina Faso, wywiad z pracownikiem organizacji humanitarnej przedstawiającej problemy w Angoli, reklama społeczna (człowiek trzyma w ręku zdjęcie spękanej suszą ziemi na tle zielonej łąki, która płynie strumień). BBC pokazało reportaż z Soloville w Południowej Afryce, gdzie na cmentarzu żyją ludzie, o powodzi w Nigerii. Oczywiście w obu telewizjach były obszerne reportaże o sytuacji w Sierpa Leone gdzie odbywały się wybory. 17 październik to Światowy Dzień Walki z ubóstwem. W Polsce tego dnia żyliśmy wydarzeniami związanymi z kolejnym powrotem koalicji. Nie ukazała się ani jedna informacja o takim dniu, ani jeden raport o ubóstwie na świecie. W jednym z mediów ukazała się tylko informacja o Pajacyku, ale dziennikarz nie był zainteresowany jak wygląda ten problem na świecie. W listopadzie 2006 roku UNDP ogłosił na konferencji prasowej raport pt. Globalny kryzys wodny. Informacje i artykuły o problemach związanych z wodą zamieściła Gazeta Wyborcza, Dziennik i Newsweek. A przecież woda, banalnie mówiąc, to życie i problem z brakiem dostępu do pitnej wody coraz bardziej dotyczy również Polski. Czy nie właściwe byłoby, więc chociażby w publicznych mediach, popularyzowanie oszczędzania wody, przedstawianie problemów związanych z brakiem wody na świecie? PAH (www.wodapitna.pl) od 4 lat prowadzi takie kampanie, ale żadna jeszcze nie zyskała zainteresowania publicznej telewizji.

My Polacy poprzez media patrzymy na siebie z zewnątrz. Jeżeli porównujemy nasze problemy to raczej z krajami Europy Zachodniej lub Północnej Ameryki. Myślę, że spojrzenie z zewnątrz, poprzez pryzmat tragedii dziejących się w świecie pozwoliłoby nam spojrzeć na nasze problemy z innej perspektywy. Może świadomość tego, że w miarę bogacenia się powinniśmy się dzielić z innymi, byłaby większa, gdybyśmy potrafili odnieść naszą sytuację do tej w tych krajach gdzie ludzie umierają z głodu, pragnienia, gdzie są zabijani niewinni cywile, gdzie życie skupia się w obozach dla uchodźców powodujących całkowite uzależnienie się od pomocy humanitarnej, gdzie dzieci staja się przedmiotem handlu i zarobku.

Uważam, że w gruncie rzeczy jesteśmy wrażliwym społeczeństwem, gotowym uczyć się i działać. To, czego brakuje, to informacja. Podjęcie przez Gazetę Wyborczą akcji na rzecz ratowania życia ludzkiego w Darfurze pokazało, jak wiele ludzi oczekiwało na te informacje, jak kształtowało wrażliwość społeczną, która objawiła się zarówno wpłatami na konto PAH jak i zainteresowaniem wyrażonym mailami, komentarzami. Wystarczyło dać ludziom szansę w postaci informacji, wystarczył bodziec w postaci zaproponowanych konkretnych działań http://www.gazetawyborcza.pl/0,80853.html. Misja, którą spełnia w ten sposób Gazeta Wyborcza ma wielopoziomowe znaczenie. Informuje społeczeństwo o tragedii w Darfurze, proponuje zaangażowanie się w konkretną pomoc dla ofiar konfliktu (budowa studni), wspiera w ten organizację (PAH), której pomoc w Darfurze będzie miała większy zasięg i będzie skuteczniejsza, pokaże mechanizmy pomocy, problemy jakie są związane z jej udzielaniem i uświadomi czym naprawdę jest pomoc humanitarna. A przede wszystkim wyrwie nas z obojętności i bezradności, obudzi wiarę, że mamy możemy pomóc ludziom, którzy znaleźli się w tragicznej sytuacji i przyczyni się do budowy prawdziwej solidarności, która powinna być żywa w naszych sercach.

Zainteresowało mnie to, jak media na świecie określają swoje misje. Nie wszystkie media maja określone misje. Co ciekawe nie znalazłam takiej w telewizji publicznej, która ze swojej istoty powinna taka mieć. Z konieczności wybrałam tylko kilka najciekawszych, które być może mogą stać się inspiracją dla innych:

NY Times: Odpowiedzialność przed społeczeństwem tkwi u podstaw każdego aspektu naszego działania (…). Jest ona szczególnie widoczna w stosowaniu przez nas najwyższych standardów jakościowych w sztuce dziennikarskiej. Nasze zaangażowanie w dziedzinie filantropii jak również wspieranie naszych społeczności jest inspirowane naszą historią, sposobem działania praca naszych dziennikarzy.

The Economist: jest głównym źródłem informacji dla przeprowadzania analiz dotyczących światowego biznesu oraz spraw bieżących. Dostarcza on miarodajnych opinii jak również wglądu w wiadomości międzynarodowe, politykę światową, biznes, finanse, naukę i technologię, a także raporty krajowe.

Washington Post: Czasy się zmieniły. Wiadomości nie są już biernym wykładem. Jest to dialog, rozmowa, dynamiczna wymiana prowadzona między milionami ludzi na świecie, którzy zdecydowali o tym, że są żądni informacji.

BBC: Wzbogacić życie ludzi dzięki dostarczenie im programów i usług informacyjnych, edukacyjnych i rozrywkowych. Chcemy być najbardziej twórczą organizacją na świecie.

Od stycznia 2007 na świecie miały miejsce 52 „duże” katastrofy naturalne, nie licząc pomniejszych, które można liczyć w kolejne dziesiątki. Ostatnia w Peru (16.08. gdzie w trzęsieniu ziemi zginęło 337 osób, 827 jest rannych, nie znane są jeszcze rozmiary zniszczeń).. Poprzednie to Korea Północna (4 powodzie w sierpniu, które zniszczyły 2800 domów, zginęło 14 osób), Filipiny (powódź, sztorm i obsunięcia ziemi: 6 osób zginęło, 53 tys. rodzin zostało dotkniętych skutkami), Wietnam (powódź, 61 osób zginęło, 400 domów całkowicie zostało zniszczonych, 54 tys. uszkodzonych), Południowa Afryka (z powodu pożarów zginęło 28 osób, ok. 320 domów spłonęło, zniszczonych zostało 50 tys. ha upraw i lasów), Nigeria (powódź, ok. 4 tys. osób pozostało bez dachu nad głową), Rosja (trzęsienie ziemi na Sachalinie, 2 osoby zginęły, ok. 1000 osób zostało bez dachu nad głową). To tylko niektóre „rezultaty” z miesiąca sierpnia i dotyczą tylko katastrof naturalnych. Nie podaję tu ofiar wojen i innych konfliktów zbrojnych. Kraje, w których są konflikty zbrojne lub nadal trwają ich skutki: Afryka (Republika Środkowoafrykańska, Czad, Demokratyczna Republika Kongo, Burundi, Djibouti, Erytrea, Etiopia, Kenia, Rwanda, Somalia, Uganda, Tanzania, Angola, Malawi, Zambia, Sudan, Seszele), Ameryka (Kolumbia, Haiti), Azja i Bliski Wschód (Afganistan, Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Korea Północna, Wschodni Timor, Indonezja, Irak, Liban, Nepal, Autonomia Palestyńska, Sri Lanka), Europa (Bałkany, Czeczenia), Oceania (Indonezja).

Poniżej zamieszczam opis sytuacji w kilku krajach. Ze względu na brak miejsca, zamieściłam tylko kilka, wybranych przez siebie informacji, które wg. mnie charakteryzują najlepiej ich tragedię i zapomnienie.

Afganistan: z powodu braku środków oraz warunków bezpieczeństwa, nie pozwalających na transport żywności WFP przerwała dostarczanie żywności dla przesiedlonych rodzin z Pakistanu. Kolejne obozy w Pakistanie Kachagari i Jalosai, w których mieszka ok. 15 330 rodzin są zamykane, rodziny te zmuszone do powrotu zostaną pozbawione środków do życia. Od kwietnia 2007 z Iranu powróciło 163 000 osób. Sytuacja bezpieczeństwa oraz ekonomiczna I socjalna w Afganistanie pogarsza się. Osoby powracające do Afganistanu (ok. 3 mln. Afgańczyków urodziło się poza Afganistanem) muszą mieć dach nad głowa i jakiekolwiek środki do życia.

Demokratyczna Republica Kongo: mają miejsce walki rebeliantów z siłami rządowymi zwłaszcza w prowincji północnej Kivu. W rezultacie ponad 650 tys. osób przemieszcza się. Tylko w tym roku 160 tys. osób zostało zmuszonych do ucieczki. Ok. 1000 kobiet miesięcznie staje się ofiarami gwałtów. 2,5 mln ludzi żyje za mniej niż jednego dolara dziennie. W niektórych rejonach na wschodzie ludzie muszą żyć za 18 centów dziennie. 80% rodzin obu prowincji Kivu było w ciągu ostatnich pięciu lat wysiedlanych. Powyżej 117 tysięcy dzieci to żołnierze, z ostatnio rekrutowanych żołnierzy ponad 15% to młodzież poniżej 18 lat, duża część nie ukończyła 12 lat. Oficjalnie 800-900 tys. dzieci jest zakażonych AIDS. Około 413 tys. osób uciekło do Burundi, Rwandy, Tanzanii, Angolii czy Zambii.

Republika Środkowoafrykańska: 26,000 uchodźców, którzy uciekają przed rebeliantami i grupami bandyckimi koczuje w ok. 50 miejscach rozciągniętych na ok. 1000 km wzdłuż wschodniej granicy w Kamerunie. 18 % dzieci uchodźców umiera z powodu niedożywienia, co przekracza 7-krotnie tzw. próg emergency (W przypadku katastrof lub wojen określany jest poziom śmiertelności dzieci. To pozwala „obliczać” zasięg interwencji humanitarnej).

Etiopia: jednym z problemów tego kraju jest wewnętrzne uchodźstwo (ok. 60 tys. osób) spowodowane konfliktami etnicznymi, polityką regionalizacji wg. grup etnicznych oraz kolejnymi suszami i podwoziami. Pochodzą oni z regionów Tigray, Somali, Oromiya and Gambella. Do tego dochodzi 100 tys. uchodźców z Sudanu, 13 tys. z Somalii, 10 tys. z Erytrei, którzy uciekają przed walkami oraz głodem. Osoby te uzależnione są od pomocy humanitarnej, której dotarcie do południowo-wschodniej (Ogaden) części jest utrudnione.

Kenia: ok.  240 tys. uchodźców pochodzi głównie z Somalii, dodatkowo w obozach mieszka 360 tys. uchodźców z Sudanu, do tego dochodzą uchodźcy wewnętrzni, którzy przemieszczają się z różnych powodów socjalnych narosłych wokół nierozwiązanych problemów z własnością ziemi (wysiedlanie przez rząd), walka o kontrole nad gospodarką oraz surowcami naturalnymi. Powoduje to gwałtowne konflikty etniczne, utratę mienia, skupianie się w obozach dla uchodźców. Do tego dochodzą susze i powodzie, które niszczą również tereny zamieszkałe przez uchodźców.

Somalia: od przejęcia w 2006 roku władzy przez Unię Trybunałów Islamskich oraz rozpoczęcia wojny z Etiopią ok. 320 tys. osób uciekło z Mogadiszu pomiędzy lutym i kwietniem br. i koczują w prowizorycznych obozach w bardzo trudnej sytuacji. Ostatni raport UN mówi o milionie osób przemieszczonych w Somalii na wskutek 16 lat walk, przemocy i gwałtów.

Zimbabwe: w maju 2005 roku rząd Zimbabwe rozpoczął brutalna kampanię „Restore Order” skierowaną przeciwko nieformalnym osiedleniom (domy były palone, niszczone buldożerami, ok. 52 lokalizacje zostały zniszczone) oraz małemu, prywatnemu biznesowi (20 tys. osób zostało aresztowanych). Ta akcja oraz susze spowodowały przemieszczenie ok. 570 tys. osób. Śmiertelność dzieci do lat 5 wynosi 50 %, 25% populacji jest zakażona wirusem HIV, stąd też bardzo duże osierocenie dzieci (ok. 20%).

Uganda: na północy kraju ok. 1,7 mln osób (90% populacji żyjącej w tym regionie) jest wewnętrznie przemieszczonych na wskutek ponad 20 letniego konfliktu między siłami rządowymi a Lord’s Resistance Army, która porwała od 1986 roku ok. 25 tys. dzieci, które albo walczą (chłopcy) albo są wykorzystywane seksualnie (dziewczynki). W konflikcie zginęło 300 tys. osób. Uchodźcy mieszkają w ok. 200 obozach. W rejonie konfliktu w dystryktach takich jak Gulu czy Kitgum ok. 40 tys. dzieci znanych jako „night commuters”, wędruje co noc ze swoich domów do miast żeby uniknąć porwania przez LRA.

Sudan: po podpisaniu umowy pokojowej, która zakończyła 21 letnia wojnę pomiędzy rządem w Chartumie a People’s Liberation Movement ulokowaną w południowym Sudanie, w obozach głównie w Sudanie i Czadzie nadal mieszka ok. 5 mln uchodźców (łącznie z ok. 2 mln w Darfurze). Około 2 milionów mieszka wokół Chartumu. Powrót tej ogromnej rzeczy ludzi do swoich wiosek jest utrudniony przez grasujące bandy oraz przez zniszczenie miejsc zamieszkania. Brak wody uniemożliwia ludziom osiedlanie się. PAH prowadzi misję w południowym Sudanie budując studnie  w wioskach, gdzie powracają ludzie. http://www.pah.org.pl/53238.html. W czerwcu tego roku 15 tys. osób zostało dotkniętych powodzią w okolicach Renk w południowym Sudanie.

Darfur: od 2003 roku trwa krwawy konflikt, który spowodował śmierć 200 tys. ludzi i uchodźstwo ponad 2 mln (wewnętrzne bądź zewnętrzne: Czad, Republika Środkowej Afryki). W Darfurze pracuje ok. 80 organizacji międzynarodowych (w tym 13 ONZ) i 13 000 pracowników humanitarnych. Obozy IDPs w Darfurze są przepełnione. Brakuje studni, systemów dystrybucji wody, jedzenia, leków, środków higieny etc. Jednym ze skutków ostatniej powodzi jest epidemia cholery. Ogromnym problemem jest ochrona dzieci i kobiet przed przemocą i wykorzystywaniem seksualnym samych rebeliantów oraz arabskich milicji. Szczególnie narażone są kobiety szukające chrustu w buszu poza terenem obozu W związku z przemocą wobec INGO, takie organizacje jak OXFAM, Norwegian Refugee Council czy Save the Children musiało zawiesić część działań w niektórych częściach Darfuru. O wspólnej akcji pomocy Gazety Wyborczej i PAH dla Darfuru na http://www.pah.org.pl/85890.html

Sri Lanka: wieloletni konflikt pomiędzy siłami rządowymi i Tygrysami Tamilskimi, który eskalował w 2006 roku spowodował śmierć 3 tys. osób, ponad 20 tys. stało się uchodźcami. Do tej liczby należy doliczyć jeszcze uchodźców, którzy od czasu tsunami nie powrócili jeszcze do swoich domów. Obie strony konfliktu uderzają przede wszystkim w ludność cywilną, łamiąc ich prawa oraz niszcząc domy i dobytek. Obie strony utrudniają dostęp na tereny konfliktowe, co uniemożliwia organizacjom niesienie pomocy oraz monitorowanie przestrzegania praw człowieka. Najbardziej dotknięte tereny to Jaffna, Trincomalee and Batticaloa.

Nepal: po zakończeniu 10 letniej wojny domowej (zginęło ok. 13 tys. osób) w listopadzie 2006 tylko kilka tysięcy osób powróciło z wygnania. Ciągłe łamanie praw człowieka, tortury i zabójstwa polityczne powodują, że reszta uchodźców, ok. 200 tys. osób woli poczekać na rozwój sytuacji, głównie w Indiach. Represje maoistów spowodowały zniszczenie kraju, gospodarki a tym samym pogorszyło warunki socjalne.

Kolumbia: liczba uchodźców osiągnęła już 3,5 mln. Jest to spowodowane m. in. konfiskowaniem ziemi rolnikom, handlem narkotykami, który stwarza niebezpieczne warunki życia oraz walką o władzę pomiędzy zwalczającymi się grupami. Codziennością są masakry lokalnej ludności i zastraszanie. Większość uchodźców mieszka w prowizorycznych slumsach, gdzie warunki życia powodują ogromna śmiertelność. W Kolumbii pracuje ponad milion dzieci pomiędzy 5 a 17 rokiem życia.  Kolumbii ponad milion dzieci w wieku pomiędzy 5 a 17 rokiem życia pracuje. Wzrosła także ilość dzieci świadczących za pieniądze usługi seksualne i dzieci będących ofiarami handlu lPalestyna: od 2005 roku uchodźctwo wewnętrzne jest spowodowane niszczeniem domów oraz konfiskowaniem ziemi przez władze Izraela związane z budowaniem murów oddzielających obie społeczności. Nie ma dokładnych danych o ilości uchodźców, setki tysięcy mieszkają w obozach od 48 roku. Warunki życia w obozach są bardzo trudne i sprzyjają rozwijaniu się terroryzmu wśród młodych Palestyńczyków. Mur odgradza ich od wody, edukacji i pracy.

We wszystkich tych krajach uchodźcy żyją w obozach lub innych prowizorycznych schronieniach, pozbawienie stałego odstępu do żywności, edukacji, wody, higieny, ochrony zdrowia. We wszystkich tych miejscach łamane są podstawowe prawa człowieka. W obozach tych śmiertelność dzieci do 5 lat dochodzi do 50%, zachorowalność na HIV/AIDS sięga 15 i więcej procent, W samej Afryce w obozach mieszka ok. 11,8 mln uchodźców, na świecie 24,5 mln.

 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata