70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wybór, obowiązek czy konieczność?

Rozwój wypadków po zakończeniu zimnej wojny sprawił, że interesy bezpieczeństwa państw członkowskich są zagrożone z dala od terytoriów Europy i Ameryki Północnej.

Debata publiczna w sprawie udziału polskich sił zbrojnych w operacjach NATO wymaga odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.

Po pierwsze, na czym polega polityka bezpieczeństwa w XXI wieku?

Co stanowi o istocie obrony i bezpieczeństwa państw w jakościowo nowej sytuacji?

Po drugie, jakie są kryteria podejmowania decyzji o udziale w operacjach wojskowych państw-członków Sojuszu Północnoatlantyckiego?

Po trzecie, wreszcie, co stanowi o specyfice polskiego zaangażowania w Afganistanie?

***
Operacja w Afganistanie była w czasie Szczytu NATO w Rydze (koniec listopada 2006 r.) tematem nr jeden. Nie było w czasie tej sesji NATO sprawy ważniejszej. Afganistan uważa się za test wiarygodności odnowionego Sojuszu w jego operacjach „poza obszarem” pojmowanym w sposób tradycyjny – to znaczy działań podejmowanych poza terytorium państw członkowskich. Filozofię nowej roli NATO sformułował ponad 14 lat temu Senator Richard Lugar: Out of area – or out of business. Innymi słowy, albo Sojusz będzie aktywny poza transatlantyckim obszarem – albo ulegnie marginalizacji. Nowe globalne podejście jest przyjmowane w sposób naturalny w stolicach wielkich mocarstw – w Waszyngtonie, Londynie a co się tyczy Afganistanu – również w Berlinie. W Polsce świadomość tej nowej rzeczywistości toruje sobie drogę z oporami.

Motywem naszych starań o przyjęcie do NATO było uzyskanie dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa i przezwyciężenie odwiecznego polskiego dylematu – „między Rosją a Niemcami”. Jesteśmy od 1999 roku pełnoprawnym członkiem Sojuszu. Jego państwa członkowskie mają nie tylko wspólne interesy bezpieczeństwa ale konsoliduje je również wspólnota wartości. Esencją Sojuszu NATO był i pozostaje art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego z 1949 roku: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Rozwój wypadków po zakończeniu zimnej wojny sprawił, że interesy bezpieczeństwa państw członkowskich są zagrożone z dala od terytoriów Europy i Ameryki Północnej. Pierwszą poważną próbą dla wartości Sojuszu w XXI wieku był atak terrorystyczny na wieże Światowego Centrum Handlu w Nowym Jorku i budynki Pentagonu w Waszyngtonie 11 września 2001 roku. W dzień później (12 września 2001 r.) państwa członkowskie spontanicznie wyraziły wobec Stanów Zjednoczonych nie tylko solidarność polityczną, ale również gotowość uruchomienia procedury wynikającej z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Sytuacja była nietypowa: zaatakowane zostało największe mocarstwo świata przez Al.-Kaidę, której sztab kierowniczy i dowództwo znajdują się w górach Afganistanu. Reżim Talibów zapewnił Saudyjczykowi Osamie bin Ladenowi optymalne warunki do przygotowania ataku. Było rzeczą oczywistą, ze ten stan rzeczy nie może być przez Sojusz tolerowany. Reżim Talibów został w krótkim czasie pozbawiony władzy. W wyniku wyborów władzę objął prezydent Hamid Karzai. Zdawałoby się, ze powstały warunki do wycofania się Amerykanów i ich sojuszników z NATO. Rzecz jednak w tym, że prezydent Karzai i afgańskie siły rządowe wymagają wsparcia, ponieważ ich władza ogranicza się praktycznie do Pałacu Królewskiego i dzielnicy rządowej w Kabulu. Klęska lub wycofanie sił zbrojnych NATO z Afganistanu oznaczałyby podważenie wiarygodności Sojuszu w skali globalnej. Afganistan jest bowiem klasycznym przykładem państwa upadłego, które nie jest w stanie – bez wsparcia wspólnoty międzynarodowej – kontrolować rozwoju wypadków na swoim własnym terytorium.

W przeszłości głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i stabilności w świecie były wielkie agresywne potęgi militarne (przed II wojną światową były to np. Niemcy hitlerowskie w Europie i Japonia w Azji). W dzisiejszym świecie głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i źródłem destabilizacji są państwa słabe, upadające i upadłe. Są one wykorzystywane jako kryjówki i poligon do przygotowywania ataków terrorystycznych na państwa demokratyczne w Europie, w Ameryce Północnej i wszystkich innych regionach świata. Ich głównym źródłem utrzymania jest przemyt narkotyków, nielegalny handel bronią i pranie brudnych pieniędzy. Przeciwdziałanie takim sytuacjom jest dziś głównym wyzwaniem i zadaniem dla Sojuszu Atlantyckiego.

Z natury rzeczy nasuwa się pytanie, jakie są przyczyny i źródła tych zagrożeń? Robert Cooper w swojej książce Rozpad państw. Porządek i chaos w XXI wieku (The Breaking of Nations. Order and Chaos in the Twenty-First Century. London 2003) ostrzega, ze nasz wiek może okazać się najgorszym w historii ludzkości. Pisze on: „Emancypacja, zróżnicowanie, globalna łączność – wszystkie te czynniki, które mogą zapewnić wiek bogactwa i kreatywności – przynieść mogą też koszmar, w którym państwa utracą kontrolę nad środkami przymusu a ludzie utracą kontrolę nad swoją przyszłością. Cywilizacja i porządek opierają się na kontroli nad przymusem; jeśli utracimy tę kontrolę – nie będzie ani porządku ani cywilizacji”.

W oczach świata przywrócenie przez siły NATO porządku i cywilizacji w Afganistanie ma znaczenie rozstrzygające. Żyjemy bowiem w świecie niezwykle zróżnicowanym. Część państw znajduje się na etapie przednowoczesnym (ich struktura społeczna – to plemiona i klany). Inne państwa są na etapie nowoczesnego rozwoju przemysłowego (urbanizacja, pogoń za modernizacją) – to większość państw Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Wreszcie, państwa postnowoczesne, w których triumfuje demokracja liberalna (Europa, Ameryka Północna, Australia, Japonia). Zagrożeniem jest więc nie tyle „zderzenie cywilizacji” (Samuel Huntington), co towarzyszące globalizacji próby utrzymania władzy przez kryminalne struktury (talibowie, Al Kaida) lub despotyczne reżimy (Iran, Korea Północna) – przy użyciu wszelkich środków gwałtu i przemocy – terroru, broni masowego rażenia i chaosu. Głównym zagrożeniem jest narastające poczucie niepewności, niestabilności i nieprzewidywalności. W tych warunkach priorytetem dla wspólnoty demokratycznych państw jest przywrócenie bezpieczeństwa, stabilności i rządów prawa.

W Polsce – po przystąpieniu do NATO i do Unii Europejskiej – uwaga społeczeństwa skupiona jest na rozwiązywaniu nie tyle problemów międzynarodowych, co wewnętrznych; nie tyle na zaangażowaniu w rozwiązywanie problemów cudzych, co własnych.

W efekcie, jesienią ub. roku (przed szczytem NATO w Rydze) – na 26 państw członkowskich Sojuszu – byliśmy na 21 miejscu pod względem liczebnego zaangażowania naszych żołnierzy w operacjach wojskowych NATO. Mniejszy od Polski udział w tych operacjach miały takie kraje, jak Islandia (która nie ma wojska), Luksemburg, Łotwa, Słowacja i Słowenia. Taka była rzeczywistość. Natomiast w społeczeństwie funkcjonował mit, jakoby „wychodzimy w Sojuszu przed szereg” (taka była reakcja na oświadczenie ministra Obrony Narodowej Radosława Sikorskiego o gotowości Polski do przygotowania kontyngentu wojskowego do Afganistanu).

Powiedzmy jasno i otwarcie: Sojusz Północnoatlantycki spełnia dla nas funkcję swoistej polisy ubezpieczeniowej. W przypadku potencjalnego zagrożenia naszego kraju będziemy mogli liczyć na pomoc i wsparcie, jeśli zaciągnięte w ramach NATO zobowiązania będziemy traktować na serio i wcielać je w życie na miarę naszego potencjału demograficznego wojskowego i ekonomicznego. NATO objęło dowództwo nad operacją w Afganistanie

11 sierpnia 2003 roku. Polskie jednostki dołączą do sił zbrojnych innych państw Sojuszu działających na terytorium Afganistanu na przełomie lutego-marca 2007 roku. Decyzje Sojuszu podejmowane są na zasadzie pełnej jednomyślności i dobrowolności. Są to suwerenne decyzje każdego z państw członkowskich. Polski wkład militarny do rozwiązywania problemów Afganistanu jest naszym wyborem a zarazem inwestycją w nasze własne bezpieczeństwo. Skuteczność i wiarygodność naszego członkostwa w Sojuszu przyczynia się bowiem do odstraszania potencjalnych agresorów i umacnia pozycję Polski wśród przyjaciół i partnerów. Myli się ten, kto traktuje zobowiązania przyjmowane w NATO jak kartę dań w restauracji. Bezpieczeństwo narodowe i międzynarodowe nie daje takiej swobody wyboru. Nasze wojska w Afganistanie mają ułatwić przejęcie pełnej kontroli nad krajem przez prawowitych gospodarzy – Afgańczyków. Problemem najtrudniejszym jest i pozostanie w najbliższych latach sprawa przebudowy gospodarczej i społecznej tego kraju. O sposobie funkcjonowania Afganistanu zdecydują Afgańczycy. Nasi żołnierzy mogą im jedynie ułatwić rozwiązanie tego zadania zapewniając spokój i bezpieczeństwo.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata