70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Między stygmatem a dumą

Romowie definiują „romskość” inaczej niż reszta społeczeństwa. Wynika to przede wszystkim z faktu, że przynależność do tej grupy determinowana jest przez więzi krwi – Romem nie można się stać przez konkretne rytuały ani proces konwersji; Romem trzeba się urodzić. Tożsamość romska jest dynamiczna – emancypuje się ze społecznie przypisanych etykiet i znaczeń.

W 2014 r. przypadła 70. rocznica upamiętnienia Zagłady Romów, romskiego Holokaustu. 2 sierpnia, w dzień, który oficjalnie uznaje się za datę upamiętnienia Romskiej Zagłady1, na terenie obozu Auschwitz-Birkenau odbyła się uroczystość, podczas której przedstawiciele rządów, organizacji romskich oraz Ocaleni wspólnie oddali cześć zamordowanym Romom. W ramach obchodów ternYpe (Sieć Młodzieżowych Organizacji Romskich) zorganizowała pięciodniowe spotkanie, w którym uczestniczyło ponad tysiąc młodych Romów i nie-Romów z 25 krajów2. Miało ono na celu nie tylko uczczenie pamięci poległych, ale przede wszystkim budowanie więzi pomiędzy młodzieżą, kształtowanie tożsamości romskiej opartej na wspólnej historii, niezależnie od kraju pochodzenia, poziomu wykształcenia czy sytuacji materialnej poszczególnych osób. Z jednej strony więc młodzi Romowie razem poszukiwali elementów zbiorowej tożsamości, pogłębiając świadomość tego, kim są, w oparciu o pozytywne elementy i etniczną dumę. Z drugiej zaś strony tworzyli wspólnotę opierającą się na wartościach, takich jak wzajemny szacunek, tolerancja i chęć działania.

Miesiąc wcześniej odbyła się czwarta edycja Jaw Dikh! – Międzynarodowego Pleneru Artystycznego3 – organizowanego w małej romskiej osadzie na polskim Spiszu. Co roku w tym wydarzeniu uczestniczą romscy i nie-romscy artyści z całej Europy – malarze, rzeźbiarze, graficy, filmowcy, fotografowie. Punkt wyjścia spotkań stanowi romska kultura i tożsamość. Sztuka jest przestrzenią, w której artyści zmagają się z własnym pochodzeniem i jego znaczeniem, a zarazem staje się narzędziem do komunikowania interpretacji podważających stereotypy, nadających nowe treści w odczytywaniu romskości. To sztuka budowana w oparciu o etniczną dumę, ale też krytyczną refleksję dotyczącą wartości jej przypisanych. To już nie folklor, traktowany jako potencjalny eksponat w muzeach etnograficznych, raczej sztuka wpisująca się w rodzący się ruch artystyczny, przypominający elementy Harlem Renaissance, który począwszy od lat 20., budował „nową czarną tożsamość” i pomógł sztuce afroamerykańskiej przedrzeć się do mainstreamu.

W tym samym czasie kiedy romska młodzież i artyści zastanawiali się nad charakterem swojego pochodzenia i znaczeniem wspólnych więzi etnicznych, w innych okolicznościach sens ich wspólnoty był kwestionowany. W sierpniu w Gdańsku, podobnie jak we Wrocławiu i innych polskich miastach, romscy koczownicy z Rumunii zostali po raz kolejny przesiedleni4, a ich prowizoryczne domy zniszczono. Dramatyczna historia rumuńskich migrantów, o której często wspominają media, nie wzbudza empatii, raczej niechęć i wrogość. Lokalni Romowie i ich stowarzyszenia odcinają się od losów wędrujących Romów z Rumunii – pomoc migrantom oferowało Stowarzyszanie Nomada. Lokalni i rumuńscy Romowie nie są solidarni, pomimo wspólnego pochodzenia i języka. Migranci postrzegani są jako zagrożenie przez lokalnych Romów – przez lata zmagali się i odcinali od wizerunku żebrzących, brudnych Cyganów, szukając społecznej akceptacji nie-romskiej większości, wśród której żyją.

Odzyskać, odrodzić

Te przykłady świadczą, że dla Romów ważna jest tożsamość indywidualna i zbiorowa. Sensem wszystkich wydarzeń jest chęć określenia siebie i „od-zyskania” czy odrodzenia romskości. To proces świadomy i celowy. Z jednej strony piętno romskości, a także wzrastająca społeczna niechęć do Romów zmuszają do podjęcia próby konsekwentnego budowania świeżego i pozytywnego wizerunku. Z drugiej strony proces ten odzwierciedla pewien moment historyczny, w którym Romowie jako grupa etniczna obecnie się znajdują. Kiedyś istniała zbieżność między grupą a elementami ją konstytuującymi, takimi jak język, strój, styl życia czy przestrzegane tradycje. Dziś procesy migracyjne, globalizacja, urbanizacja rozmyły granice romskości – coraz mniej dzieci romskich zna język, wiele tradycji odeszło w zapomnienie. Romowie stają się (i często starają się być) coraz bardziej niewidoczni, porzucając tradycyjne stroje lub ukrywając swoje pochodzenie. Ta sytuacja, której sami Romowie są świadomi, wymusza potrzebę wybrania drogi rozwoju romskiej kultury i tożsamości.

Cyganologia (Gypsy / Romani Studies) czy romologia (jak współcześnie określa się badania ukierunkowane na tę społeczność) jako przedmiot rozważań uniwersyteckich ma już ponad 100 lat. Jako dyscyplina naukowa skupia dość wąską grupę specjalistów, co znamienne, w zdecydowanej większości nie-romskich (Gypsy Lore Society powstało w 1888 r. w Anglii i działa do dziś). Przez cały ten okres w tworzeniu wiedzy i wizerunku Romów dominowali więc nie-Romowie. Pomimo zmian i rosnącej liczby romskich akademików ta społeczność wciąż traktowana jest raczej jako przedmiot badań, w których jej przedstawiciele rzadko dochodzą do głosu. Powszechna wiedza na ich temat to często wiedza tworzona z zewnątrz, to obraz kreowany przez innych, a nie proces, w którym Romowie opisują samych siebie.

Dla mnie – romskiej badaczki młodego pokolenia – bagaż wiedzy o Romach tworzonej przez nie-Romów stanowi wyzwanie. To wiedza, którą należy posiąść, jednak nie bez znaczenia jest fakt, że współcześni romscy badacze są często zaangażowanymi aktywistami ruchów swego narodu. Istotny jest sposób przedstawiania naszej tożsamości w badaniach i debacie publicznej. To, co nie-romscy badacze traktują jako obiektywne, historyczne i uprawnione, my możemy kwestionować, ponieważ nie reprezentuje to w pełni przekonań większości i potwierdza raczej negatywny wizerunek Romów.

Przypisany stygmat

Niektórzy badacze postrzegają Romów jako wędrowców wywodzących się z Indii z prastarą kulturą i językiem. To ujęcie sprowadza badaną grupę do jednej wielkiej wspólnoty etnicznej, w której wewnętrzne zróżnicowanie traktowane jest marginalnie. Według innych – nie mogą być uznani za jedność, gdyż różnice między grupami występującymi w Europie są zbyt duże, żeby mówić o wspólnocie kulturowej i etnicznej. W takim ujęciu Romowie to raczej mozaika różnych mniejszych grup etnicznych, uwzględnianych w ramach jednej kategorii z uwagi na status społeczny i doświadczaną dyskryminację. W bardziej skrajnych ujęciach tej teorii Romowie w ogóle nie mogą być uznawani za grupę etniczną. Są i tacy badacze, którzy negują wspólne korzenie indyjskie, uznając Romów za zlepek społeczności znajdujących się na marginesie i zajmujących konkretną niszę ekonomiczną.

W świadomości przeciętnego nie-Roma dominuje wizerunek przepełniony wyobrażeniami i stereotypami. Pierwszy to romantyczny obraz Romów – wolnych ludzi ptaków, barwnych i egzotycznych społeczności żyjących w zgodzie z naturą i posiadających magiczną wiedzę. To też piękne Cyganki, mit nieustannej wędrówki i wrodzona muzykalność, trochę jak z powieści Wiktora Hugo Dzwonnik z Notre Dame lub z obrazów Caravaggia, van Gogha czy Otto Muellera. Drugi wizerunek Romów jest negatywny. Romowie-Cyganie uważani są za złodziei, „obcych”, bezbożnych, z natury leniwych i głupich, którym pod żadnym pozorem nie można zaufać.

W rezultacie, właściwie już od późnego średniowiecza, pokolenia społeczności określanych jako Romowie doświadczały prześladowań, począwszy od rozporządzeń katolickich królów Hiszpanii nakazujących porzucenie własnej kultury i języka, poprzez zakazy wjazdu czy pobytu grup cygańskich w miastach ziem niemieckojęzycznych, po niewolnictwo na ziemiach księstw Mołdawii, Wołoszczyzny i Siedmiogrodu, które zostało zniesione dopiero przez nowo powstałe Królestwo Rumunii w połowie XIX w. Apogeum prześladowań przypada na okres nazizmu. Romów (obok Żydów) objęto planem ostatecznego rozwiązania (Endlösung). W rezultacie podczas II wojny światowej z rąk nazistów zginęło ich między 200 tys. a ponad 0,5 mln.

Od Cygana do Roma

Próba wyparcia dominującego i stygmatyzującego wizerunku Romów, głęboko zakorzenionego w świadomości społeczeństw nie-romskich, zaczęła się w okresie powojennym dzięki działalności romskich aktywistów. Proces ten można zaobserwować na przykładzie ewolucji terminologii określającej te społeczności. Historycznie dominowały dwie rodziny nazw, pod którymi te społeczności były znane, i obie mają swoje etymologie: jedna to Cyganie i jej lokalne / narodowe odmiany (od greckiego Athinganoi), druga to Gypsies wraz z mutacjami wywodzącymi się od łacińskiej nazwy oznaczającej Egipcjan. Stąd w języku niemieckim to Zigeuner, ale w angielskim to Gypsies, zaś w hiszpańskim gitanos, we francuskim gitans, a w rumuńskim țigani itd. Te egzogeniczne określenia nabrały silnych konotacji pejoratywnych – warto przywołać choćby użycie czasownika „cyganić” w języku polskim. Poza granicami Polski można zaobserwować podobną dynamikę. W Hiszpanii lokalni gitanos oburzyli się, gdy Królewska Akademia Hiszpańska, wydająca słowniki języka hiszpańskiego, zdefiniowała w tym roku słowo gitano (Cygan) jako trapacero (oszust).

Mimo negatywnych konotacji do wczesnych lat powojennych tego typu określenia funkcjonowały w sferze publicznej i dyskursie naukowym. Co ciekawe, niektóre społeczności tak definiowane ulegały sile tożsamości przypisanej i przyjmowały ją jako własną – stawali się więc gitanos, gitans, Gypsies lub Cyganami. Inni, chcąc uniknąć degradującego wpływu takiej tożsamości, wybierali ucieczkę i asymilowanie się z większością, choć na tej drodze mogli spotkać się z odrzuceniem. Jeszcze inni akceptowali te określenia w sferze publicznej, wewnątrz grupy jednak zachowywali swoje własne endogamiczne samookreślenia (Roma, Caló, Manush, Sinti, Kelderasze, Lovari itd.); często też oddzielali się kulturowymi tabu od społeczeństwa. Byli i tacy, którzy nie godzili się na status społeczny im przypisany i z czasem stali się liderami późniejszego ruchu etnicznego Romów.

Cygan odmieniony

Proces dekonstrukcji przypisanej tożsamości Cyganów rozpoczął się stosunkowo późno, bo w latach 60., najpierw w Republice Federalnej Niemiec, później szerzej w całej Europie, po powołaniu do życia w 1971 r. Międzynarodowej Unii Romów (IRU) w Londynie. Szczególne znaczenie miało pojawienie się pierwszych organizacji niemieckich Sintów i Romów, które odrzucały to, co było fundamentem prześladowań w okresie nazistowskim: rasową definicję Zigeuner jako groźnych mieszańców skazanych na wyniszczenie (1/16 krwi cygańskiej stanowiła podstawę skazania na Zagładę). Postulaty podniesienia kwestii eksterminacji tych społeczności w czasie wojny i odrzucenia stygmatu przypisanej tożsamości, która stała się elementem prześladowań, kierowały wąską grupą romskich intelektualistów i aktywistów wspieranych przez nieliczne grono badaczy nie-Romów, gdy powoływano do życia IRU. Wówczas podjęto działania na rzecz promowania nowej tożsamości etnicznej, tożsamości Romów w Europie – pozytywnej, bo wskazującej na to, co łączy i buduje poczucie wspólnoty, otwartej wobec wielości grupowych tożsamości i kulturowych odmienności, ale też politycznej, bo będącej wyrazem dążeń tworzącego się ruchu etnicznego, który zakładał wspólnotę interesów mimo różnic kulturowych. Właśnie w tym okresie ustalono tekst i melodię romskiego hymnu, stworzono romską flagę jako ponadnarodowe symbole, z którymi Romowie na całym świecie mogą się utożsamiać. Dziś są one elementami „wspólnoty wyobrażonej”. Oczywiście nie bez znaczenia było to, że ta wąska grupa została zdominowana przez tych, którzy identyfikowali się jako Romowie, bo wywodzili się z centralnej, południowo-wschodniej i bałkańskiej Europy, gdzie żyła zdecydowana większość tej społeczności, zachowując język romski5, a więc najważniejszy wyznacznik odrębności etnicznej, którego wiele grup żyjących w Europie Zachodniej, określanych czy identyfikujących się jako Gypsies, gitanos, gitans, utraciło.

Lata 80. i późniejsze, a szczególnie okres po 1989 r., to czas wychodzenia na zewnątrz i promowania tożsamości Romów. Sprawy dawniej przemilczane albo pomijane, takie jak przestrzeganie praw człowieka wobec Romów, dyskryminacja i jej przejawy, marginalizacja społeczna, konflikty czy pogromy etniczne, stały się głównymi tematami w coraz liczniejszych przekazach medialnych i raportach organizacji międzynarodowych. Podobny, jeśli nie większy, wpływ na uświadomienie sobie przez elity polityczne i rządy państw konieczności włączenia zagadnień dotyczących Romów w obręb debaty politycznej i społecznej miała migracja.

Zmieniło się podejście i sposób mówienia o Romach, zwłaszcza w kwestii prawnej: z kategorii społecznej, grupy problematycznej i żyjącej na marginesie społecznym, stali się mniejszością etniczną, mającą prawa do zachowania swojej tożsamości kulturowej i języka. Z grupy społecznej, którą państwo komunistyczne chciało zasymilować, stali się grupą etniczną, której państwo demokratyczne zamierzało stworzyć warunki integracji. W dyskursie publicznym słowo „Cygan” zostało zastąpione słowem „Rom”, a Romowie stopniowo zaczęli być postrzegani jako podmiot polityczny.

Wraz z przemianami ustrojowymi po 1989 r. termin „Romowie” coraz częściej zaczął się pojawiać w polskim dyskursie publicznym i politycznym (m.in. w związku z debatą nad ustawą o mniejszościach czy rejestracją organizacji pozarządowych przez Romów). W publikacjach naukowych i mediach jeszcze do lat 90. dominowała nazwa „Cyganie”: Jerzy Ficowski pisał o Cyganach, Lech Mróz bronił prawa do używania tego określenia, a jego książka z 1994 r. napisana wspólnie z Andrzejem Mirgą nadal miała w tytule nazwę „Cyganie”6. Ustawa o mniejszościach z 2004 r. mówi już o Romach, nie o Cyganach.

Mimo zmiany dyskursywnej w sferze publicznej czy naukowej oraz przyjęcia w większości regionów słów, którymi Romowie określają samych siebie (zamiast pejoratywnego określenia „Cygan”), wydaje się, że ta zmiana, przynajmniej w pewnym stopniu, jest powierzchowna. Choć również w Polsce, w myśl poprawności politycznej unika się słowa „Cygan”, to w świadomości społecznej wciąż tę mniejszość postrzega się negatywnie. Nieprzychylny wizerunek Romów jest wzmacniany przez media i wystąpienia polityków. Wystarczy wspomnieć zeszłoroczny skandal związany z „niebieskookim aniołkiem Marią”7. Tak została okrzyknięta przez media czteroletnia dziewczynka w Grecji odebrana opiekującej się nią parze ze względu na jej aryjską urodę. Prasa szybko przywołała wielowiekowy mit o tym, że „Cyganie kradną dzieci”. Podobne przypadki odbierania dzieci miały również miejsce w Irlandii – tylko przeprowadzenie testów genetycznych potrafiło przekonać prasę (i odpowiednie organy władzy) o zwróceniu dziecka prawomocnym rodzicom.

Współczesne zainteresowanie organizacji społecznych i badaczy Romów koncentruje się na problemach i ich skali społecznej – kwestii skrajnej biedy, braku wykształcenia, bezrobocia, kłopotach zdrowotnych czy dyskryminacji, przemocy i konfliktach społecznych. Dokumentacja tych negatywnych przejawów sytuacji Romów motywowana jest chęcią znalezienia rozwiązań dla tych problemów społecznych, wskazując na warunki i konieczne działania integracyjne (a może i asymilacyjne). Paradoksalnie jednak, ciągłe eksponowanie marginalizacji społecznej Romów umacnia ich problematyczny i negatywny obraz w społeczeństwie. Tak wnioskuje m.in. Mihai Surdu, socjolog, który przeprowadził analizę raportów i opracowań akademickich (zwracając uwagę nie tylko na treść, ale również na zawartość wizualną) najbardziej wpływowych i najczęściej cytowanych źródeł wiedzy na temat Romów, takich jak np. raporty Banku Światowego. Konkluzje są jednoznaczne: świat ekspercki poprzez eksponowanie problemów i statystyk powiela negatywne przekonania o Romach – o tym, że to oni sami stanowią ich źródło. Rzadziej dostrzega się i podnosi kwestie problemów strukturalnych, niesprawiedliwości społecznej czy społecznie istniejących uprzedzeń i dyskryminacji, które determinują czy wpływają na nierówność szans i w efekcie marginalizację społeczności.

W potocznym wizerunku, w mediach czy pracach naukowych brakuje romskiej „normalności”. W końcu wśród Romów zawsze była jakaś klasa średnia – obecnie właśnie ta grupa rośnie dość dynamicznie. To Romowie, którzy żyją obok nas, pracują, płacą podatki, posyłają dzieci do szkół, głosują w wyborach. Jednak ten obraz rzadko dociera do przeciętnego obywatela.

Kręgi wspólne

Poszukując zrównoważonego wizerunku Romów i romskości, warto zapytać, w jaki sposób postrzegają i definiują samych siebie.

Istnieje względny konsensus co do indyjskich korzeni Romów, potwierdzony dowodami językowymi, a także wewnętrznych zróżnicowań i odmienności będących rezultatem szczególnych dróg migracyjnych i historii lokalnych. Traktujemy je jako oczywiste: zróżnicowanie jest faktem. To jednak nie przesłania idei, jaką IRU sformułowało w 1971 r. – pomimo tego zróżnicowania mamy wiele wspólnych i podzielanych przez wszystkich elementów, które stanowią podstawę poczucia szerszej całości i identyfikowania.

Polską tożsamość na poziomie indywidualnym można opisać za pomocą kręgów. Najbliżej środka znajduje się rodzina, a następnie inne punkty odniesienia, np. miejsce zamieszkania (miasto, region kraju) czy konkretna grupa (Podhalanie, Kaszubi, Mazowszanie). Najszerszą granicą kręgu jest Polska (lub w jeszcze szerszym ujęciu – Europa). Podobnie można opisać tożsamość Romów. Tu również najbliżej środka znajduje się rodzina. Kolejnymi kręgami jest przynależność do konkretnego klanu i konkretnego szczepu (takiego jak Polska Roma czy Bergitka) oraz makrogrup, takich jak Roma, Sinto, Caló. Nie bez znaczenia jest teżnarodowość. Romowie silnie utożsamiają się z krajem, z którego pochodzą, zazwyczaj deklarując podwójną tożsamość – romską i narodową.

W stronę dumy etnicznej

Sprawia nam trudność definiowanie siebie w obiektywnych i niekwestionowalnych kategoriach. Romowie są bardzo dumni, cenią własną kulturę i zwyczaje. Można dopatrzyć się ciągłej wzajemnej rywalizacji o status ćiaćie Rom – prawdziwego Roma. Kim on jest? Który z romskich dialektów jest tym najbardziej autentycznym? Które z romskich tradycji i rytuałów są najważniejsze? Czy istnieje prawdziwy romski strój, a jeśli tak, to jaki? Które elementy są trzonem naszej tożsamości? To jedynie część pytań, które stawiają sobie nie tylko badacze, ale także Romowie.

Romska kultura, podobnie jak każda inna, jest tworem żywym, który ciągle się zmienia i odnawia. Dla pokolenia młodych Romów ten proces radzenia sobie z własną tożsamością nie odbywa się bez trudności czy konfliktów. Duży wpływ na kształtowanie tożsamości ma to, z czym Romowie są utożsamiani. Negatywny wizerunek, a nierzadko też otwarta dyskryminacja w stosunku do nich często znaczą romską tożsamość negatywnie – część młodych interioryzuje stereotypy, czując się gorszymi od reszty społeczeństwa. Inni próbują ukryć swoje pochodzenie, zupełnie negują romską tożsamość, uciekając w ten sposób od stygmatu, jaki społeczeństwo nie-romskie nałożyło na tę grupę etniczną. Jednak dla znacznej większości młodych Romów takich jak ja piętno „romskości” staje się motorem do działania, motywuje do ukształtowania nowego wizerunku i innego ujęcia romskiej kultury.

Dla młodych członków społeczności romskość nie jest jednowymiarowa. W próbie ujęcia romskości współcześnie nierzadko młodzi wchodzą w konflikty z otoczeniem, tym nieromskim i tym romskim, w wymiarze pokoleniowym. Staje się ona punktem wyjścia i źródłem inspiracji, np. w twórczości młodych romskich artystów takich jak Krzysztof Gil, Małgorzata Mirga-Tas lub pokolenia wideoblogerów takich jak Delfin Łakatosz (Krzesiny films). Dla nas bycie Romem nie jest procesem zamkniętym, zawartym w serii obiektywnych cech czy zasad i określanym przez istniejące stereotypy.

Rom znaczy Polak

Otaczające nas społeczeństwo postrzega Romów jako „innych” – wiecznych wędrowców, imigrantów, ludzi, którzy są tu na chwilę. Jesteśmy „obcy” – w ujęciu egzotycznym, bardziej pozytywnym, romantycznym, czy jako ludzie żyjący na marginesie, niepodobni do nas – Polaków, niezintegrowani, wyznający jakąś inną, obcą moralność. Często jest to wizerunek mocno dehumanizujący – nieobywatele, nieludzie. W takim rozumieniu romskość wyklucza polskość czy jakikolwiek inny wymiar tożsamości. A przecież w takim stopniu, w jakim czujemy się Romami, czujemy się również Polakami. Nasza kultura ukształtowała się pod wpływem kultury polskiej, a może nawet, w jakimś mniejszym stopniu, vice versa. Jesteśmy świadomi etnicznych i narodowych atrybutów tożsamości, ale także naszych zainteresowań, zawodów, wykształcenia czy miejsca zamieszkania. Młodzi Romowie są pokoleniem współczesności, wpisującym się w różne subkultury i trendy – są wśród nas hipsterzy, miłośnicy street artu, tancerze breakdance, blogerzy. Ale społeczeństwo odmawia nam tej wielopłaszczyznowości, przedstawiając nas w życiu akademickim, mediach czy w mowie potocznej w sposób ujednolicony, uproszczony – i jednowymiarowy. Dla nas romskość jest wartością dodaną, a nie jedynym aspektem warunkującym to, kim jesteśmy.

Oczywiście nie wszyscy Romowie mogą cieszyć się luksusem i wolnością określania siebie tak różnorodnie. Wielu Romów w Polsce i w Europie zamkniętych jest w błędnym kole skrajnego ubóstwa, marginalizacji i dyskryminacji. Jednak tę sytuację należy rozumieć przez pryzmat braku perspektyw i wykluczenia społecznego. To nie atrybut romskości charakteryzujący Romów jako takich. Jest to raczej rezultat niesprawiedliwości społecznej, wzrastającej polaryzacji społeczno- -ekonomicznej, problemów strukturalnych i głęboko zakorzenionych uprzedzeń. Dzięki mozolnej pracy, ale też pomocy rządowej, takiej jak stypendia dla romskich studentów, wielu Romów wyrywa się z biedy, zostając przedstawicielami klasy średniej, tak jak stało się to w przypadku mojej rodziny. Proces tej przemiany społecznej i stopniowej integracji (nie tyle kulturowej, ile społeczno-ekonomicznej) będzie łatwiejszy, jeśli na Romów nauczymy się patrzeć w sposób wielowymiarowy i po ludzku. Może wtedy nie będziemy „tylko” Romami – ale zaczniemy być postrzegani jako współobywatele, sąsiedzi, koledzy z klasy czy przedstawiciele zawodów. Takie spojrzenie jest czymś wartościowym i pozytywnym – nie tylko dla Romów. Oznacza ćwiczenie społecznego obcowania budowanego nie na podziałach i różnicach, ale na wzajemnym szacunku i ciekawości poznania. W Polsce, która wydaje się coraz bardziej skłócona przez podziały natury politycznej, ideologicznej, ekonomicznej czy religijnej warto patrzeć na innych w taki sposób. I pamiętać, że każdy z nas jest kimś więcej, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

1 Na mocy uchwały Sejmu RP z 2011 r. – Dzień Pamięci Zagłady Romów i Sinti.
2 http://2august.eu/ (dostęp: 24 lutego 2015).
3 http://www.jawdikh.pl/ (dostęp: 24 lutego 2015).
4 Romscy migranci często osiedlają się, zakładając swoje koczowiska nielegalnie na terenach niezasiedlonych lub w pustostanach. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie internetowej organizacji Nomada: http://nomada.info.pl/?lang=en oraz http://www.roma.nomada. info.pl/ (dostęp: 24 lutego 2015).
5 Romani ćhib to język wywodzący się z sanskrytu, nalężący do rodziny języków indoeuropejskich z podrodziny indoaryjskiej.
6 Zob. A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja, wstęp J. Tischner, Warszawa 1994.
7 http://www.romowie.com/modules. php?name=News&file=article&sid=1288 (dostęp: 24 lutego 2015).
8 Świetnym przykładem pokazywania „normalności” jest projekt wrocławskiej Fundacji PROM „Jedni z wielu” (www.jednizwielu.pl) przedstawiający portrety 80 Romów wraz z krótką biografią, ilustrującą ich zawodowy i osobisty sukces (zdjęcia zostały wykonane przez znanego fotografa amerykańskiego Chada Evansa Wyatta).

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter