70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ciało w zwierciadle pornografii

Pornografia wpływa na odbiorców na głębszym poziomie. Prezentując ciała z pozoru zdrowe i zadbane, wpisuje się w dyskursy biowładzy, nakazujące nieustanną troskę o siebie.

Pornografia jest wszechobecna w Internecie. Oddziałuje na społeczeństwo jak nigdy. Pornhub – jeden z największych dostawców pornografii w Internecie – wykazał 14,7 mld wejść (1,68 mln wizyt na godzinę)1 w 2013 r. Przemysł pornograficzny stanowi wielki i dynamiczny biznes, który cechuje wielkie zróżnicowanie usług i produktów2. Sprawia to, że – czy tego chcemy czy nie – określa nasze style życia, preferencje i gust w coraz większym stopniu. Nawet jeśli nie konsumujemy treści pornograficznych, to ich wpływ na wiele innych sfer kultury masowej okazuje się bezsprzeczny (przemysł filmowy, reklamy lub nawet oczernianie w Internecie, tzw. revenge porn). Artykuł poświęcę reprezentacjom ciała w pornografii, zatem z konieczności pominę inne zagadnienia, które są przywoływane w debacie publicznej o obscenicznych treściach. Nie sposób jednak rozpocząć wywodu bez rozprawienia się z kilkoma mitami na temat pornografii. Po tym wstępie zaproponuję – siłą rzeczy uproszczoną – typologię pornograficznych ciał.

Mity

Zmierzmy się z kilkoma fałszywymi przekonaniami na temat pornografii, które podzielają nie tylko szerokie rzesze polskiego społeczeństwa, ale również wielu naukowców.

Mit pierwszy – pornografia nie stanowi poważnego tematu badań naukowych. Może się nią zajmować co najwyżej psychopatologia lub kryminalistyka. W rzeczywistości pornografia nie tylko okazuje się wartościowym przedmiotem badawczym, ale jest tak traktowana w światowej nauce. W Polsce do niedawna poświęcono jej niewiele uwagi, uważając ją za temat niepoważny.

Tymczasem pornografia jest zjawiskiem totalnym – odsyła do wielu sfer życia, reprezentuje uświadamiane i nieuświadamiane trendy społeczne. Reaguje niezwykle szybko na zmiany stylów życia, przemiany w sferze norm i wartości oraz postaw wobec społecznych tabu lub na pojawianie się nowych form gospodarowania. Nie stanowi idealnego zwierciadła – wiele zjawisk wykrzywia i wyolbrzymia – ale przyglądając się jej okiem uzbrojonym w naukowe szkło powiększające, można dostrzec wiele prawd o społeczeństwach daną pornografię produkujących i ją konsumujących.

Mit drugi – pornografia to prosta, naturalistyczna reprezentacja cielesności i seksualności. Tak naprawdę trzeba na nią spojrzeć jak na pewną opowieść snutą przez jej twórców i odbiorców. Nawet sens zdjęcia nie zawiera się jedynie w kadrze. Ważny staje się jego kontekst – tekst pod zdjęciem lub narracja obserwatora, który ogląda zdjęcie. O tej prawidłowości przekonuje nas krążenie pornograficznych reprezentacji w sieci, gdy te same fotografie zyskują inne znaczenie w zależności od tego, na którą stronę czy blog trafią. Taki hipertekst tworzy ramę interpretacyjną. Narracyjny wymiar pornografii jeszcze pełniej objawia się w filmach czy opowiadaniach. Zasadniczym przedmiotem badań powinien być zatem dyskurs pornograficzny, a nie jedynie pojedyncze zdjęcia lub filmy.

Mit trzeci – zdefiniowanie pornografii nie przysparza żadnych problemów, to przecież oczywiste, czy dany tekst jest pornografią. Nic bardziej mylnego. Do tej pory nie ma definicji podzielanej przez większość naukowców lub nawet prawników. Polski kodeks karny w żaden sposób nie definiuje np. „treści pornograficznych”. Trudność wynika z wielu powodów. W różnych kulturach odmiennie podchodzi się do sfery seksualności, co wpływa na kwalifikowanie danych treści jako pornograficznych lub jedynie erotycznych. Ponadto postawy zmieniają się w czasie. Pewne treści uznawane kiedyś za dopuszczalne reprezentacje dziś określa się pornografią. Dobry przykład stanowi stosunek do zdjęć nagich dzieci. Kiedyś traktowane częstokroć jako neutralne, dziś dla wielu są przykładem pornografii dziecięcej. Wrażliwość ludzi się różni. Co dla jednych może być ilustracją śmiałej sztuki wykorzystującej nagość, dla innych jest pornografią. Wreszcie – zdjęcie, które w jednym kontekście traktuje się jako reportażowe lub jako pomoc naukową (np. w podręczniku medycznym), w innym uznawane bywa za pornograficzne. Wszystko to sprawia, że nie ma dobrej, uniwersalnej definicji pornografii. Ja opowiadam się za uznaniem za pornograficzne takich tekstów – zdjęć, filmów, opowiadań, komiksów itd. – reprezentujących cielesność i seksualność, które są postrzegane za nienadające się do prezentacji w przestrzeni publicznej przez większość danej wspólnoty komunikacyjnej. Zjawisko pornografii zmienia się zatem historycznie i geograficznie.

Mit czwarty – szkodliwości pornografii dowiodły badania naukowe. Sprawa nie jest tak prosta. Badania różnych zespołów przynoszą często wykluczające się wyniki. Ponadto każda z metod badawczych jest obciążona pewnymi ułomnościami. Popularne eksperymenty psychologiczne bardzo upraszczają rzeczywistość, by kontrolować wpływ zmiennych. Nie zawsze zachowanie badanych w laboratorium odpowiada działaniom ludzi w rzeczywistości. Statystyczne studia zaś nasilenia pewnych zjawisk (np. gwałtów) po zalegalizowaniu w danym kraju pornografii dotyczą zbyt złożonej rzeczywistości. Ponadto istnieją różne typy pornografii i różne typy odbiorców. Inny ma wpływ oglądanie pornografii na dzieci, inny na dojrzewające nastolatki, a inny na dorosłych. Pornografia z udziałem przemocy oddziałuje odmiennie niż obrazy „miłosnego” stosunku seksualnego. Choć co do niektórych twierdzeń istnieje powszechna zgoda badaczy, to nie można jednak popadać w prosty behawioryzm. Gdyby tak było, to oglądanie scen przemocy w popularnych horrorach powinno doprowadzić do masowych morderstw rytualnych (3).

No i mit piąty – historia pornografii nie ma znaczenia dla badacza. Oczywiście istnieje wiele badań zamkniętych w prezentystycznej perspektywie. Pogłębione studia wymagają natomiast odwołania się do socjologii historycznej, pozwalającej zrozumieć w pełni dynamikę zjawiska. Pornografia narodziła się jako fakt społeczny w renesansowych Włoszech i rozwijała wraz z kolejnymi rewolucjami technologii komunikacyjnych (4). Dziś – po rewolucji internetowej i cyfrowej – mamy do czynienia z nową pornografią. Obsceniczne treści stały się wyjątkowo łatwo dostępne. Upowszechniła się pornografia różnego typu mniejszości. Ponadto, w erze Web 2.0 zatarła się granica między producentami, kolporterami a konsumentami. Dziś obserwujemy – zwłaszcza w młodym pokoleniu – jak coraz większą popularność zyskują zapośredniczone przez Internet interakcje seksualne (wideoczaty, rozmowy na portalach społecznościowych itp.) kosztem biernej i samotnej konsumpcji wytworzonych przez innych treści. Istnieje nawet pornograficzna wersja Facebooka – Fuckbook.

Ciało cukierkowe

Pornografię zwykle utożsamiamy (mylnie) ze zdjęciami i filmami, które prezentują piękniejszą wersję rzeczywistości. Występują w niej modelki i modele, stosuje się profesjonalny makijaż i oświetlenie, nagrania obrabia się cyfrowo, by wyrugować niedoskonałości. Powstaje tym samym bajkowa reprezentacja. Ciała w tych produkcjach są piękniejsze niż realnie. Po pierwsze, dlatego że tylko niewielki odsetek populacji może się pochwalić wyglądem modeli. Po drugie, te piękne ciała są „doskonalone” przez operacje plastyczne (w tym częste powiększanie piersi przez aktorki). Wreszcie: wiele technicznych trików tworzy jeszcze doskonalsze wizerunki.

Nie tylko ciała, ale również ich możliwości są zakłamywane w tych produkcjach. Aktorki i aktorzy często korzystają z chemicznych wzmocnień, pozwalających im na większą sprawność seksualną. Umiejętny montaż wypełnia stosunek wieloma szczytowaniami. Mniej lub bardziej udana gra aktorska oraz dubbing symulują przyjemność płynącą z akrobatycznych układów ciał, które służyć mają temu, by widz mógł dostrzegać każdy szczegół. Powstaje tym samym swoista seksualna utopia, w której seks okazuje się nie tylko dostępny na życzenie (zawiązanie akcji jest często szczątkowe, z czego płynie zresztą niezamierzony komizm tych filmów, a dostarczyciele pizzy czy pielęgniarki zamieniają się w uległe maszyny przyjemności), ale również akrobatycznie doskonały niczym na tantrycznych płaskorzeźbach.

Pornografia dostarcza często także przykładów „egzotyki” – w postaci ciał ludzi innych „ras” oraz odpowiednich planów zdjęciowych, dekoracji i fabuł. W tym zakresie cukierkowe obce ciała zaspokajają także głód poznania tego, co mało znane, nawet jeśli świat przedstawiony pornografii odbiega od rzeczywistości. W tym przypadku mamy do czynienia ze szczególnym typem postkolonialnych relacji. Kiedyś prezentowanie obnażonych ciał skolonizowanych ludów w formie zdjęć naukowych, reportażowych lub pornograficznych uznawano za bardziej dopuszczalne niż pokazywanie nagich ciał białych Europejczyków. Fabuły wykorzystywały często orientalistyczne mity, ukazując np. „perwersyjny świat haremów”5. Dziś odnaleźć możemy wiele takich orientalistycznych lub rasistowskich schematów nieraz w odwróconej postaci. Materiały pornograficzne dzielone są niejednokrotnie ze względu na „rasę” aktorów, a stosunki „międzyrasowe” stanowią osobny popularny gatunek. Ponadto wśród aktorów istnieją wyraźne podziały ze względu na kraj pochodzenia. Ubogie regiony, eksportujące głównie surowce, dostarczają także taniej seksualnej siły roboczej do krajów centrum globalnego kapitalizmu.

Wpływ tej pornografii bywa w szczególny sposób szkodliwy. Otóż, jak pokazują badania, dojrzewające nastolatki niejednokrotnie wyrabiają sobie nierealistyczne oczekiwania co do wyglądu ciała innego oraz tego, jak powinien przebiegać stosunek seksualny. Ze względu na brak powszechnej edukacji seksualnej pornografia stanowi główne źródło informacji (obok rówieśników) o arkanach pożycia seksualnego dla wielu młodych ludzi. Natomiast dla dorosłych te materiały stają się nieraz ponętną seksualną fikcją, stanowiącą przerwę w trudach codziennego życia, albo wręcz wstępem do rzeczywistego stosunku z partnerem. Pornografia ta wpływa na odbiorców również na głębszym poziomie. Prezentując ciała z pozoru zdrowe i zadbane, wpisuje się w dyskursy biowładzy, nakazujące nieustanną troskę o siebie. Pornograficzna normalizacja może zapędzić niejednego odbiorcę do siłowni lub sauny.

Ciało zmaltretowane i kuriozalne

Jednym z następstw rewolucji internetowej okazało się rozpowszechnienie pornografii niszowej, wcześniej dostępnej tylko wtajemniczonym. Choć pornografia sadomasochistyczna (BDSM – Bondage & Discipline, Domination & Submission, Sadism & Masochism – czyli Wiązanie i Dyscyplina, Dominacja i Uległość, Sadyzm i Masochizm) cieszyła się popularnością już przed wiekami (a nawet wykorzystywano ją w radykalnych projektach filozoficznych, jak pokazują pisma Donatiena A.F. de Sade’a), to nie stanowiła dominującej oferty. W szczególności te najbardziej brutalne fabuły, obrazujące różnorodne praktyki fetyszystyczne, były dostępne tylko w wyspecjalizowanych punktach. Dziś kategoria BDSM (i pokrewne) pojawia się na najważniejszych portalach pornograficznych. Stosunkowo łagodnym filmom, przedstawiającym odgrywaną przemoc, towarzyszą te, gdzie dosłownie leje się krew, a krzyki aktorów nie są udawane.

Ciało w tym nurcie pornografii jest maltretowane na najbardziej wymyślne sposoby – chłostane, rażone prądem, krępowane, forsownie penetrowane, nakłuwane, przypalane. W finale filmu przedstawia sobą obraz degradacji. Nie zmienią tego „dobre obyczaje” towarzyszące legalnym produkcjom, czyli zgoda aktorów na konsensualny stosunek seksualny lub sceny po filmie, na których uśmiechnięci aktorzy komentują fabułę6. Pornografia dostarcza wizerunki ciała, które choć zalewają kulturę masową, to najczęściej łączy się je z potępiającym przekazem (filmy przedstawiające ofiary tortur lub masakr wojennych). Film pornograficzny tworzy się tak, aby oko obserwatora (podglądacza) było uprzywilejowane, zaś przyjemność i orgazm wizualnie poświadczone (7). Stąd wynika szczególna praca kamery, zbliżenia czy niewygodne pozycje seksualne. Ciało zmaltretowane jest zatem dostępne ciekawości, jak w rzadko którym przekazie.

W przypadku zainteresowania tego typu reprezentacjami ciała mamy do czynienia z szarą strefą między pornografią a materiałami dokumentalnymi. Istnieją portale, gdzie produkcjom pornograficznym towarzyszą filmy i zdjęcia ofiar tortur, wojny lub wypadków. Zainteresowanie takimi materiałami zwiększyło popyt do tego stopnia, że firmy pornograficzne płaciły żołnierzom za zdjęcia z frontu. Niektórzy twierdzą, że to jeden z powodów ujawnienia zdjęć dokumentujących torturowanie więźniów przez amerykańskich żołnierzy, jak w przypadku więzienia w Abu Ghraib. Wstrząsające fotografie tortur stały się bardzo popularne w sieci, inicjując powstanie wielu antysystemowych dyskursów (8).

W pornografii BDSM obok zobrazowanych praktyk równie istotna okazuje się fabuła. Czasami są to narracje, które szokują postronnych widzów. Dzieje się tak w przypadku akcji osadzonych w obozach koncentracyjnych lub jenieckich. Przykładem może być nurt określany jako Nazi-Exploitation, w którym filmy pornograficzne towarzyszą fabularnym filmom gore. Głośnym filmem tego nurtu jest Elza-wilczyca z SS w reżyserii Dona Edmondsa, wyprodukowany przez Davida F. Friedmana w 1975 r. Bohaterką filmu jest komendantka obozu jenieckiego, która chce dowieść, że kobiety są bardziej odporne na ból niż mężczyźni i powinny służyć w armii. Dowód ów przeprowadza za pomocą szeregu tortur, „eksperymentów naukowych”. Nie były to jednak filmy marginalizowane – cieszyły się dużą popularnością, zwłaszcza w latach 70. i 809. Może to posłużyć jako przykład, że w pewnych sferach trudno wytyczyć granicę między pornografią a erotycznymi filmami.

Skupiając się na reprezentacjach ciała w sieci, blisko tego nurtu plasują się różne produkcje pornograficzne przedstawiające ciała – w powszechnej opinii – „zdeformowane”, „uszkodzone” lub „nietypowe” (acz większość z nich nie należy do pornografii BDSM). Mogą to być filmy, w których występują osoby dotknięte karłowatością, z amputowanymi kończynami, osoby z dysfunkcjami narządów ruchu itd. Dla wielu widzów tej pornografii stanowi to typowy materiał zastępczy rzeczywistego stosunku seksualnego (np. dla akrotomofilów lub abasiofilów). Zauważmy jednak, że często tego typu produkcje stają się materiałami, które ludzie oglądają z podobnych pobudek, z jakich odwiedzali kiedyś cyrki lub muzea osobliwości. To zjawisko, które rozwinęło się w Internecie, gdy materiały pornograficzne rozpowszechnia się nie po to, by dostarczyły przyjemności seksualnej, ale raczej by szokowały lub stały się dla znajomego „próbą silnych nerwów” (tak było w przypadku fenomenu popularności pornografii koprofilskiej „two girls one cup”). Oczywiście to, co większości internautów wydaje się kuriozalne, dla mniejszości seksualnej może być dopuszczalną i estetyczną reprezentacją pożądanego stosunku.

Ciało swojskie

W erze Web 2.0 również pornografia uległa przemianom. Rozpowszechnia się coraz więcej produkcji chałupniczych, których powstanie motywuje się nie tylko chęcią łatwego zarobku, ale również zaspokojenia zainteresowania podglądaniem seksu „normalnych ludzi”. Ciała w tych produkcjach nie wyglądają tak doskonale jak w dziełach głównonurtowych. Nie wynika to jednak jedynie z niskiego budżetu i kompetencji twórców. Chodzi o to, że wielu ludzi chce oglądać „normalne” ciała „naturszczyków”, którzy zamieszczają filmy ze swym udziałem, a nie te „cukierkowe” modelek i modeli. Filmy takie wielu widzów traktuje jako „bardziej prawdziwe”. Ta żądza prawdy, która towarzyszy żądzy seksualnej, stanowi nowy wymiar współczesnego voyeuryzmu.

Na popularność tego nurtu wskazuje podszywanie się przez profesjonalne firmy pod takie produkcje. Domowa pornografia gości jako osobna kategoria na głównych portalach zawierających obsceniczne treści. Zresztą wraz z przyspieszeniem tempa konsumpcji pornograficznej podaż musiała się dostosować, oferując produkcje robione szybko i bez profesjonalnego planu zdjęciowego.

Istnieją też filmy, które stawiają sobie za cel pokazywanie ciał bliższych rzeczywistości w imię walki z negatywnymi stereotypami. „Prawdziwe” kobiece ciała, o wiele bardziej obfite niż te pornograficznych gwiazd, mają sprzyjać kształtowaniu się właściwych postaw wobec kobiet, mniej akrobatyczne pozycje mają uwrażliwiać na przyjemność partnerki. Istnieją firmy, które za cel stawiają sobie produkowanie pornografii dla kobiet, uwzględniającej ich potrzeby oraz podkreślające podmiotowość kobiety10. W praktyce deklaracje te najczęściej niewiele znaczą, co pokazuje analiza porównawcza języka tych filmów. Widzowie kierują się zaspokojeniem ciekawości, oglądaniem ciał dostarczających nowej podniety.

Ciało fantastyczne

Wśród pornograficznej oferty stałe miejsce zajęły animacje i komputerowo generowane filmy. Czasami próbuje się przedstawić w ten sposób fabuły trudne do zrealizowania lub wręcz nielegalne (jak w przypadku pornografii dziecięcej – warto jednak podkreślić, że coraz więcej krajów karze produkcję, rozpowszechnianie i posiadanie także „wytworzonej” pornografii dziecięcej, również w Polsce11). Ciekawsze są jednak fabuły zupełnie nierealistyczne, baśniowe, w których występują zwierzęta, mitologiczne stwory lub fantastyczne hybrydy. W tym wypadku źródłem, a później wzorem dla tego typu produkcji stała się Japonia. W jej kulturze manga i anime zajmują o wiele bardziej centralną pozycję niż na Zachodzie. Od dawna istniał gatunek pornograficznych komiksów i animacji (hentai), w którym obok scen seksu występuje wiele fetyszystycznych fabuł. Internet jako medium globalne doprowadził w tym względzie do zderzenia kulturowego, m.in. dlatego że specyficzna kreska mangi sprawia, iż pornograficzne animacje wielu odbiera jako pornografię dziecięcą i jako takie blokują je administratorzy. W twórczości tej możemy spotkać się także z przykładami stosunków seksualnych ludzi i zwierząt (z popularnymi ośmiornicami) bądź po prostu baśniowych istot. Na portalach pornograficznych hentai zagościła na dobre, ciesząc się dużą popularnością.

Baśniowe animacje stanowią dla wielu widzów źródło podniecenia jak głównonurtowa pornografia dla większości konsumentów. Czasami fantastyczne fabuły i istoty stanowią wręcz warunek pełnego zaspokojenia, gdyż w rzeczywistości widz nie mógłby wejść w równie satysfakcjonującą relację. Przykładem może być pornografia, w której współżyją ze sobą postaci znacząco różniące się wzrostem. Wielkie kobiety, wykorzystujące mężczyzn wielkości krasnoludków, stanowią liczne grono tego wyobrażonego świata.

Ciało przekształcone

W sieci możemy znaleźć także pornografię z udziałem osób transgenderowych (nie można ich utożsamiać z osobami transseksualnymi). Nie są to tylko treści adresowane do mniejszości seksualnych ani obrazy odbierane przez internautów jako „kurioza”. Przykładem może być shemale (termin występujący w świecie pornograficznym, jednak bezsprzecznie obraźliwy), czyli transkobiety z męskimi narządami płciowymi oraz kobiecym biustem. Filmy z udziałem shemale – należące do różnych gatunków – stały się popularne i obecne na wielu portalach pornograficznych. Pokazuje to, że pornografia tego typu trafia także do osób, które nie należą do mniejszości seksualnych, choć wielu seksuologów uznaje pociąg do osób transgenderowych za parafilię.

W świecie pornografii spotykamy bardzo różne fabuły i genderowe ciała. Można mówić w tym kontekście o pornografii queer, w której w różnych konfiguracjach występują osoby o różnej identyfikacji genderowej oraz orientacji seksualnej. Obok transkobiet mamy do czynienia z transmężczyznami, którzy zachowali kobiece organy seksualne. Pornografii tej nie da się sprowadzić do pornografii heteroseksualnej, gejowskiej czy lesbijskiej. Tworzy ona osobny świat wyobrażony ze specyficzną poetyką.

Postępy chirurgii sprawiają, że otrzymujemy coraz doskonalsze wersje „wymarzonych ciał”, częstokroć niedających się wpisać w tradycyjne opozycje płciowe. Niektórzy idą jednak dalej, upodobniając się do zwierząt. Choć to zjawisko szczególne i praktycznie nieobecne w produkcjach pornograficznych, to pokazuje ono jednak, z jak bogatą reprezentacją ciał mamy do czynienia w sieci. Niektóre z nich przemysł pornograficzny przechwytuje i eksploatuje na potrzeby sieciowych wojerystów.

1 F. Perraudin, Social porn: why people are sharing their sex lives online, „The Guardian”, http://www.theguardian.com/lifeandstyle/2014/ mar/18/social-porn-sharing-sex-lives-online-porntube-pinsexpornostagram- pornography (dostęp: 14 listopada 2014).

2 D. Nathan, Pornography, Toronto, Berkeley 2007, s. 64‒88.

3 Publikacja zestawiającą głosy zwolenników i przeciwników tezy o szkodliwości pornografii i zjawisk z nią związanych: Opposing Viewpoints: Pornography, red. H. Cothran, San Diego, Kalifornia 2002.

4 Nie miejsce tu na opisywanie historii pornografii – zainteresowanych odsyłam do: The Invention of Pornography. Obscenity and the Origins of Modernity, 1500‒1800, red. L. Hunt, Nowy Jork 1993.

5 Ph. Levine, States of Undress: Nakedness and the Colonial Imagination, „Victorian Studies” 2008, nr 2, s. 189‒219; K. Żwirski, Fotografia orientalistyczna – pornografia czasów podboju i kolonizacji, „Maska” 2013, nr 18, s. 7‒20.

6 Należy podkreślić, że mowa tu jedynie o reprezentacji ciała w pornografii. BDSM stanowi bardzo złożone zjawisko ‒ wiąże się z nim rozbudowana subkultura, w której ogromną rolę grają obyczaje regulujące konsensualny sadomasochistyczny stosunek seksualny. Szerzej: G.G. Brame, W.D. Brame, J. Jacobs, Inna rozkosz. Świat dominacji i uległości seksualnej, tłum. K. Wolański, Warszawa 2013.

7 Na temat specyficznego języka filmów pornograficznych oraz jego przemian: L. Williams, Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności”, tłum. J. Burzyńska, I. Hansz, M. Wojtyna, Gdańsk 2010; L. Williams, Seks na ekranie, tłum. M. Wojtyna, Gdańsk 2013.

8 Por. D. Apel, Torture Culture: Lynching Photographs and the Images of Abu Ghraib, „Art Journal” 2005, nr 2, s. 88‒100.

9 A. Kozma, Ilsa and Elsa: Nazisploitation, Mainstream Film, and Cinematic Transference, w: Nazisploitation! The Nazi Image in Low- Brow Cinema and Culture, red. E. Bridges, K.T. Vander Lugt, D.H. Magilow, Nowy Jork 2012.

10 P. Dudziński, Filmowa pornografia dla kobiet i feministyczne postporno – próba rekonesansu, w: Seksualność w zwierciadle humanistyki. Tom pokonferencyjny, red. A. Ponikowska i in., Poznań 2012, s. 7‒17.

11 „Kto produkuje, rozpowszechnia, prezentuje, przechowuje lub posiada treści pornograficzne przedstawiające wytworzony albo przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” (Kodeks karny, art. 202, § 4b).

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata