70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pułapka danych statystycznych

Świat arabski wywołuje w nas całą gamę negatywnych uczuć: strach przed terroryzmem, litość w stosunku do pokrzywdzonych kobiet, poczucie zagrożenia islamizacją rozumianą nie tyle w wymiarze ideologicznym, ile ilościowym. Część z tych wątpliwości ma podłoże demograficzne i właśnie odwołując się do danych z zakresu demografii, można je, jeżeli nie rozwiać, to na pewno osłabić.

Analizując realia społeczne (w tym demograficzne), często sięgamy do danych statystycznych jako twardych i niepodważalnych informacji o rzeczywistości. Nie są one subiektywne, a tym samym wydają się oferować pewien punkt odniesienia, a nawet fundament do opisu stanu obecnego i prognoz. W przypadku państw zachodnich pogląd taki wydaje się uzasadniony, znacznie trudniej jest go podtrzymać w przypadku wielu innych części świata. Bo czy rzeczywiście można określić strukturę zgonów np. w Mali z podziałem na przyczyny? Trudno sobie wyobrazić, że w kraju zamieszkanym przez wiele grup etnicznych, wśród których nie brakuje nomadów, każdorazowo określana jest przyczyna śmierci, a następnie rejestrowana w odpowiednim spisie. Czy można ustalić poziom analfabetyzmu funkcjonalnego w Egipcie, skoro dotyczy on umiejętności praktycznych związanych z życiem w nowoczesnym społeczeństwie? A nawet – czy istnieją dane, niebędące jedynie szacunkami, które opisują strukturę religijną współczesnego Libanu? Wszak ostatni spis powszechny odbył się w 1932 r. i to właśnie ze względu na strukturę religijną nikt go od tamtego czasu nie powtórzył. Brak danych – czy to ze względu na trudności w ich pozyskaniu na etapie rejestracji, czy też na poziomie dostępności – poddaje niekiedy w wątpliwość międzynarodowe zestawienia.

W przypadku badań sondażowych sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Choć coraz częściej publikowane są wyniki sondaży, realizowanych głównie przez wielkie międzynarodowe ośrodki badawcze, to i w tym wypadku należy podchodzić do nich ostrożnie. Można bowiem domniemywać, że w dobranych próbach reprezentowana jest przede wszystkim ludność z terenów zurbanizowanych. Na wyniki wpływać mogą także różnice językowe oraz kultura polityczna i związany z nią brak doświadczeń w jawnym przedstawianiu swoich poglądów . Z tego powodu ponad połowa Pakistańczyków pytana w 2007 r. o to, kto był autorem zamachów z 11 września 2001 r. w USA odpowiadała, że nie ma zdania, a z 28%, którzy wiedzieli niemalże połowa nie chciała powiedzieć kto , mimo że ponad 50% badanych dwa lata wcześniej miało duże bądź średnie zaufanie do Usamy Ibn Ladina .

Siła interpretacji

Moglibyśmy założyć, że dysponujemy w miarę rzetelnymi i wiarygodnymi danymi, pojawia się jednak drugi problem – ich doboru. Jednym z ostatnich głośnych przykładów jest artykuł Amerykanki pochodzenia egipskiego Mony Eltahawy w majowym „Foreign Policy”. Autorka przedstawiała w nim mizoginię świata arabskiego, posiłkując się danymi statystycznymi. I tak: ponad 90% Egipcjanek zostało poddanych obrzezaniu, 41 tys. dziewcząt poniżej 18. roku życia zostało wydanych za mąż w Maroku w 2010 r., 55% Jemenek nie czyta i nie pisze, 79% nie pracuje, a tylko jedna zasiada w parlamencie. W Arabii Saudyjskiej, której Eltahawy poświęciła cały akapit, kobiety nie mogą prowadzić samochodu i nie mają praw wyborczych.

Dobór danych statystycznych służy podbudowaniu tezy o wszechobecnej dyskryminacji kobiet. Ale przecież można ukazać zupełnie inny obraz. Obrzezanie kobiet w państwach arabskich istnieje wyłącznie w dwóch krajach – Egipcie i, w mniejszym stopniu, w Jemenie. Odsetek dziewcząt zamężnych przed ukończeniem 18. roku życia przewyższa próg 10% jedynie w Jemenie – najuboższym i najsłabiej zurbanizowanym państwie arabskim (można zastanawiać się, czy dziewczyna mieszkająca na wsi, niechodząca do szkoły i niepracująca, której jedyną nadzieją na lepsze życie jest zostanie żoną i matką, powinna czekać aż się zestarzeje, czy wyjść za mąż, gdy jeszcze jest młoda i ma większe szanse na lepszego partnera – nie wszystkim spodoba się taki opis, ale zdaje się, że wiernie oddaje tamtejsze realia). Pozostałe przykłady podane przez Eltahawy można podobnie odwrócić , a nawet okrasić dodatkowymi danymi. Np. tymi, które mówią, że w Polsce liczba gwałtów na 100 tys. osób wynosiła w 2008 r. 4,2, podczas gdy w Egipcie ten współczynnik wynosił 0,1, w Syrii 0,8, a w Jemenie – 0,7 . Czy to znaczy, że kobiety w Polsce mają znacznie gorzej niż w państwach arabskich? Niekoniecznie – podane statystyki dotyczą gwałtów zgłoszonych na policję. Znowu do głosu dochodzą uwarunkowania kulturowe. I niebezpieczeństwo nadinterpretacji statystyk. Mimo to warto przedstawić kilka demograficznych danych statystycznych ukazujących świat arabski od innej, mniej znanej strony.

Demografia świata arabskiego – fakty mało znane

Od 2001 r., jeżeli nie wcześniej, świat arabski wywołuje w nas całą gamę negatywnych uczuć: strach przed terroryzmem, litość w stosunku do pokrzywdzonych kobiet, poczucie zagrożenia islamizacją rozumianą nie tylko w aspekcie ideologicznym, ale też – co bywa często podkreślane przez opinię publiczną – ilościowym. Część z tych wątpliwości ma podłoże demograficzne i właśnie odwołując się do danych z zakresu demografii można je, jeżeli nie rozwiać, to chociaż osłabić. Podam poniżej trzy przykłady.

Zacznijmy od dzietności, czyli demograficznego podłoża islamizacji. Niewątpliwie liczba dzieci przypadających na jedną kobietę w świecie arabskim jest wyższa niż na Zachodzie, co nie powinno chyba zaskakiwać, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w wielu państwach europejskich już dawno dzietność spadła poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Według danych Banku Światowego dzietność w Polsce kształtuje się na poziomie 1,4 dziecka na kobietę i należy do najniższych na świecie. Jednak i w niektórych państwach arabskich dzieci rodzą się stosunkowo rzadko: w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wskaźnik dzietności wynosi 1,7; w Libanie – 1,8; a w większości pozostałych państw – od 2 do 2,5. Wyjątek stanowią Arabia Saudyjska, Jordania oraz Jemen, gdzie dzietność wynosi 5,1 . Przedstawione dane warto umieścić w szerszej perspektywie czasowej. Jeszcze w latach 70. na jedną Jemenkę przypadało ponad 8 dzieci, na Algierkę, Kuwejtkę, Marokankę, Libijkę, Syryjkę, Jordankę, Saudyjkę i Omankę – po około 7. Najmniej rodziły wówczas Libanki, ale i tak było to prawie pięcioro dzieci na kobietę . 40 lat przyniosło więc zasadnicze przemiany w tej kwestii. Przeobrażenia tego okresu wpłynęły też na inne czynniki demograficzne: wzrósł poziom wykształcenia, zwiększył się wiek zawierania związku małżeńskiego (por. niżej), zmniejszyła się śmiertelność etc. Kilkanaście miesięcy temu, w ramach Arabskiej Wiosny Ludów, masowo wyszło na ulice arabskich miast pokolenie boomu demograficznego lat 70. To raczej z „darem demograficznym”, czyli nadreprezentacją w populacji osób w wieku produkcyjnym, dla których nie ma miejsc pracy, a nie z wysoką liczbą urodzeń, zmaga się obecnie region.

Przykład drugi dotyczy edukacji kobiet. Na poziomie podstawowym w większości państw, dla których istnieją dane, nabór dziewczynek jest taki sam jak nabór chłopców. Mniejsze szanse na pójście do szkoły podstawowej mają dziewczęta w Iraku (najpewniej ze względu na wojenną spuściznę) i Jemenie . Choć edukacja na poziomie podstawowym powinna być ogólnoświatowym standardem, znowu warto wskazać na drogę, jaką przebyły państwa arabskie. Ślad po niej pozostawiają dane dotyczącej analfabetyzmu, który w dorosłej populacji regionu jest dwukrotnie wyższy wśród kobiet niż wśród mężczyzn. Ciekawe są dane dotyczące dalszych szczebli edukacji. Okazuje się bowiem, że na poziomie studiów udział studentek jest często wyższy albo znacznie wyższy niż studentów. Rekordzistkami są mieszkanki Kataru – na jednego mężczyznę na uczelni przypada ponad 5 kobiet! Oczywiście należy pamiętać, że mieszkańcy Zatoki mogą wyjeżdżać na studia zagraniczne, co ze względu na uwarunkowania kulturowe czynią głównie mężczyźni, jak również o tym, że większość absolwentek studiów nie zasili rynku pracy, co ponownie uwarunkowane jest kulturowo – wiele kobiet nie widzi potrzeby, aby pracować zawodowo, a studia traktują jako przedmałżeńską przygodę intelektualną. Dostęp do edukacji wyższej kobiet utrudniony jest najbardziej w tych państwach, gdzie nabór na studia ogólnie jest niewielki. W tym sensie kobiety są poszkodowane, bowiem niski poziom rozwoju społecznego godzi przede wszystkim w nie.

Kolejnym zaskoczeniem może być przeciętny wiek zawierania związku małżeńskiego. Okazuje się, że średnia wieku mężczyzn zawierających związek małżeński w państwach Unii Europejskiej jest niewiele wyższa od tej w świecie arabskim (średnio 29,9 lat w UE, 28,4 w świecie arabskim). Różnica między kobietami zawierającymi związek małżeński jest nieco większa (średnio 27,1 w UE i 24,9 lat w świecie arabskim). Jednak zestawienie wieku statystycznej Polki i Arabki wychodzących za mąż pokazuje, że ta druga jeszcze niedawno była średnio pół roku starsza (dane dla Polski: mężczyźni – 26,5 lat, kobiety – 24,1) . Najstarsi – Algierczyk, Libijczyk, Libańczyk, Marokańczyk i Tunezyjczyk skończyli 30 lat w momencie zawarcia pierwszego związku małżeńskiego, a ich partnerki mają od 26 do 29 lat . Wysoki wiek mężczyzn wstępujących w związek małżeński może wynikać z realiów narzuconych przez kulturę muzułmańską. Mężczyzna zobowiązany jest bowiem do przekazania kobiecie w ramach kontraktu małżeńskiego daru ślubnego – mahru. Wysokość mahru ustalają zainteresowane strony, wyznacza ją także pozycja społeczna kobiety . Jako że mahr stanowi o szacunku i oddaniu przyszłego małżonka, a co więcej jest zabezpieczeniem dla kobiety w przypadku rozwodu, jego wysokość często przekracza możliwości finansowe przeciętnego mieszkańca świata arabskiego. Według danych przytoczonych przez Diane Singerman średni koszt zawarcia związku małżeńskiego w Egipcie wynosi wartość niemalże rocznych wydatków gospodarstwa domowego. Aby pokryć swój udział w kosztach małżeństwa pan młody przekazuje średnio równowartość swoich 2–3-letnich zarobków . Kobiety, choć statystycznie wchodzą w związek małżeński wcześniej niż mężczyźni, decydują się na ślub coraz później. Muszą bowiem czekać na to, aż ich wybrankowie uzbierają niezbędne do zawarcia małżeństwa środki finansowe.

Kultura ma znaczenie

Dane statystyczne dotyczące zjawisk i procesów demograficznych w państwach arabskich mogą być niekiedy złudne, a ich odpowiednia interpretacja wymaga znajomości realiów kulturowych. Przyjrzyjmy się trzem przykładom. Przykład pierwszy: Spożycie alkoholu wysokoprocentowego na osobę w Bahrajnie i Katarze jest ponad trzykrotnie większe niż w Polsce. Czy to znaczy, że tamtejsze społeczeństwa są bardziej liberalne, co mogłoby dziwić, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że w islamie alkohol jest zakazany? Przykład drugi: W niższych izbach parlamentów algierskiego, emirackiego i irackiego zasiada więcej kobiet niż w Polsce. Czyżby państwa te bardziej dbały o równouprawnienie kobiet? Przykład trzeci: w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wiele osób ginie w wypadkach na drogach. Czyżby pojazdy albo autostrady były tam niskiej jakości?

Dane z przykładu pierwszego mogą zaskakiwać, zwłaszcza, że Bahrajn i Katar są państwami Zatoki, które na tle innych państw regionu uważane są za bardziej konserwatywne. Należy jednak pamiętać, że oba kraje są niewielkie, zamieszkuje je łącznie niewiele ponad 3 mln osób, a statystyki zawyżają przede wszystkim goście z pobliskiej Arabii Saudyjskiej, w której oficjalnie nie mogą kupić alkoholu . Warto przy okazji obalić kolejny mit – determinizmu religijnego. Choć większość muzułmanów uważa, że alkohol jest zakazany, nie oznacza to, że każdy z nich jest abstynentem (tak samo, jak nie zakładamy, że w populacji chrześcijan nie ma złodziei).

Przykład drugi również wymaga wyjaśnienia. Wysoki udział kobiet w parlamencie to wynik systemów kwotowych wprowadzonych niekiedy zewnętrznie – jak w Iraku w ramach procesu demokratyzacji, albo z przyczyn politycznych – jak w Algierii, gdzie kwota dla kobiet jest policzkiem dla muzułmańskich fundamentalistów, którzy najchętniej widzieliby je zamknięte w domach. Potrzebne pewnie będą długie lata, aby wysoki udział kobiet w parlamentach samoistnie się utrzymał. Przykład Egiptu pokazuje, że gdy tylko odgórny nakaz przestaje istnieć, udział kobiet w parlamencie wraca do swojego pierwotnego, minimalnego poziomu.

I wreszcie przykład trzeci – wypadki na drogach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (a także szerzej w państwach Zatoki). ZEA należą do pierwszej piątki państw świata o najwyższej stopie zgonów w wypadkach. Przyczyn ich wysokiej liczby należy znowu upatrywać w potężnym zastrzyku środków finansowych związanym z eksportem ropy naftowej. Przełożył się on na poprawę infrastruktury oraz dobrobyt społeczeństwa. Zwiększającej się liczbie bardzo dobrych samochodów nie towarzyszyły jednak równie szybkie zmiany w postawach i nawykach kierowców. Dwie trzecie wszystkich wypadków drogowych w ZEA wynika z braku uwagi kierowcy lub nadmiernej prędkości . W Arabii Saudyjskiej ponad 80% wszystkich zgonów w szpitalach przypada na ofiary wypadków na drogach. Większość z nich to motocykliści, którzy ignorowali podstawowe zasady obowiązujące na drodze, takie jak używanie świateł w nocy, włączanie kierunkowskazu przy skręcaniu czy zachowanie rozsądnej prędkości . Istotnym problemem jest także drifting, czyli niebezpieczna, wręcz akrobatyczna jazda samochodem (zwana tahfit) będąca niekiedy jedyną rozrywką młodych ludzi.

***

Świat arabski budzi w nas wiele bardzo silnych emocji. Tym większa może być pokusa wybiórczego przedstawienia danych potwierdzających z góry przyjętą tezę. Warto o tym pamiętać, czytając doniesienia dotyczące Bliskiego Wschodu. Jednak przede wszystkim nie można tracić z oczu olbrzymiego zróżnicowania państw arabskich, które – ze względu na położenie geograficzne i wspólną dla większości mieszkańców religię – zwykliśmy wkładać do jednego worka.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata