70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jak uczyć o seksualności?

„Edukacja seksualna”, „wychowanie seksualne”, „wychowanie do życia w rodzinie” – w Polsce spór wywołują nie tylko założenia ideologiczne dotyczące przekazywania wiedzy o seksualności, ale nawet sama nazwa szkolnego przedmiotu. Czy pod różnymi etykietkami odnajdziemy podobne cele? Być może zgadzamy się częściej, niż się nam wydaje? Postanowiliśmy przeprowadzić ankietę wśród osób zajmujących się edukacją młodzieży i zadaliśmy im dwa pytania.

1. Jakie cele powinna mieć edukacja seksualna w szkole?
2. Jak zapobiegać niepokojącym zachowaniom młodzieży, takim jak przemoc na tle seksualnym, wczesna inicjacja, szantaże na tle seksualnym?

Marek Babik

1.
Mówiąc o edukacji seksualnej, trzeba najpierw zaznaczyć, że w Polsce już od wielu lat toczy się spór dotyczący nazewnictwa. W szkołach nie ma edukacji seksualnej, tylko wychowanie do życia w rodzinie. Tymczasem czytając opracowania naukowe z pedagogiki, można zauważyć, że określenia „edukacja seksualna” i „wychowanie seksualne” stosuje się zamiennie. Część autorów niekiedy próbuje przesuwać akcenty, edukację łącząc bardziej z instruktażem techniczno-biologicznym, a wychowanie z przekazywaniem systemu wartości. W mojej ocenie obydwa określenia są równoprawne przy założeniu, że w ramach edukacji przekazujemy wiedzę, ale też kształtujemy postawę, więc wychowujemy i odnosimy się do świata wartości, i że prowadząc wychowanie seksualne, nie zubożymy go o wiedzę dotyczącą biologii.

Termin „edukacja seksualna” zaczął być po raz pierwszy kojarzony ze szkołą w wyniku wielkiego sporu na przełomie lat 80. i 90. Wywoływał wtedy obawy, że pod hasłami „edukacji” wprowadzi się do szkół zajęcia czysto instruktażowe i promocję antykoncepcji. Dzisiaj mamy w szkołach „wychowanie do życia w rodzinie” i należy zauważyć, że termin ten oznacza jeszcze coś innego niż „wychowanie seksualne”. Każdy z nas jest seksualny, jednak nie każdy musi żyć w rodzinie. Dlatego moim zdaniem celem wychowania seksualnego powinno być kształtowanie umiejętności przeżywania siebie jako osoby seksualnej, przeżywania własnej seksualności. Ojciec Józef Augustyn napisał w jednej ze swoich książek, że podstawowym celem wychowania jest miłość. Zgadzam się z tym, a umiejętne przeżywanie siebie jako istoty seksualnej rozumiem w pierwszym rzędzie jako pewien wysiłek poznania siebie od strony biologicznej, psychologicznej oraz uczenia się tworzenia relacji międzyludzkich. Najistotniejsze jest jednak odkrycie i uwierzenie w to, że sferę seksualną można optymalnie wykorzystać tylko w miłosnej relacji do osoby płci przeciwnej.

Bardzo indywidualną kwestią są oczekiwania rodziców wobec edukacji seksualnej w szkole. Ja jako rodzic jestem w stanie wiele swoim dzieciom wyjaśnić, ponieważ rozmawiam z nimi o seksie od maleńkości. Co nie oznacza, że w tych rozmowach nie napotykam trudności. Medialny natłok informacji o seksie stawia niejednokrotnie rodziców przed koniecznością tłumaczenia zagadnień bardzo skomplikowanych dla małego dziecka. Na przykład jak wyjaśnić ośmiolatkowi, co to jest nakładka wibracyjna albo dlaczego prezerwatywy mają różne smaki. Podobnych pytań mógłbym przytoczyć więcej. W takich sytuacjach pojawiają się we mnie wątpliwości, czy aby rodzic, mówiąc o bardzo intymnych i specyficznych zachowaniach seksualnych nie narusza przestrzeni prywatności własnej i dziecka. Sądzę, że jeśli rodzice od najwcześniejszych lat podejmują rozmowy ze swoimi dziećmi o ludzkiej płciowości i jednocześnie swoim życiem pokazują, jak budować miłość w małżeństwie, to są to najlepsze lekcje wychowania seksualnego.

Z żoną wielokrotnie podkreślamy, że nasze dzieci nie są dziećmi przypadku. Kiedy obrażony syn czasem krzyknie: „ja się na świat nie prosiłem”, wtedy mu odpowiadam, że pretensje może mieć tylko do naszej miłości. To ukierunkowuje młodego człowieka, pokazuje, że powstał nie jako wynik przygody rodziców czy chwili bezmyślności, lecz jest owocem czegoś wzniosłego.

2.
Odpowiadając na pytanie o „niepokojące zachowania młodzieży”, należy zaznaczyć, że seksualność młodzieży zawsze niepokoiła dorosłych. Zawsze. Nagrywanie komórką upokarzających filmów i szantażowanie kolegów oznacza, że żyjemy w społeczeństwie, w którym młodzież ma komórki. Kiedyś nie miała, więc robiła inne rzeczy. Znany jest błąd Freuda. Zgłaszające się do niego kobiety wyznawały, że były ofiarami gwałtów. Ponieważ wydawało mu się niemożliwe, żeby zdarzało się to tak często, stworzył teorię, według której słowa jego klientek miały być wyrazem ich pragnień. Teoria okazała się błędna, a nadużycia często spotykane.

Niepokojące zachowania młodych ludzi nie są niczym nowym, co oczywiście nie oznacza, że można je lekceważyć. One są pewnym krzykiem o pomoc. Niejednokrotnie młodzi ludzie są pozostawieni sami ze swoją seksualnością, bez żadnych propozycji, jak z nią sobie poradzić, ze strony rodziców i szkoły. W tych ostatnich problem jest marginalizowany. Znam relacje wielu osób, które mają edukację seksualną wpisaną na świadectwie, ale w rzeczywistości tej edukacji nie przeszły albo uczestniczyły w dość przypadkowych zajęciach. Kiedy w młodych ludziach budzi się seksualność, uczą się ją przeżywać metodą prób i błędów.

Z przeprowadzonej przeze mnie ankiety wśród studentów pierwszego roku wynika, że 2% młodzieży było świadkiem gwałtu na terenie szkoły, 11% zetknęło się ze współżyciem seksualnym kolegów w szkole. Podobne wyniki można odnaleźć w badaniach prof. Janusza Surzykiewicza. Roman Giertych jako minister edukacji prowadził kampanię przeciw przemocy. Jednym z jej elementów było rozsyłanie przez kuratoria tzw. trójek, które w różnych szkołach badały ten problem. Wyniki, jakie otrzymano, były również na tym samym poziomie.

Każde nadużycie seksualne to dramat, jednak nie można powiedzieć, że jest to coś powszechnego. Takie wydarzenia jak gwałty w szkołach są obecnie zawsze bardzo nagłaśniane przez media. Jednak trudno stwierdzić, czy zdarzają się one częściej niż 100 lat temu, kiedy nikt nie prowadził na ten temat badań.

 

Szymon Grzelak

1.
W pytaniu zadanym w taki sposób ukryta jest teza. To nie jest neutralne pytanie dziennikarskie, bo termin „edukacja seksualna” nie jest neutralny. Nie mogę odpowiadać na pytanie o konkretne cele edukacyjne bez podjęcia dyskusji z zawartym w pytaniu przekazem.

W debacie publicznej toczącej się w Polsce nazwy „edukacja seksualna” używają najchętniej zwolennicy liberalnej obyczajowo edukacji. Takiej, w której bliskość seksualna nie musi być związana ani z małżeństwem, ani z trwałością związku, zaś odpowiedzialność nastolatków za własną seksualność oznacza w większym stopniu stosowanie antykoncepcji oraz aborcji (wszak rzecznicy takiej edukacji walczą o prawo do aborcji na żądanie) niż wstrzemięźliwość seksualną i wierność. Tak rozumiana „edukacja seksualna” jest bardzo silnie nasycona aksjologicznie. Jest wyrazem ideologii społecznej, która cechuje się wysokim stopniem akceptacji swobody obyczajów oraz wrogością wobec ściślejszych zasad moralnych w sferze miłości i seksualności.

Zwolennicy tak pojętej „edukacji seksualnej” walczą o wprowadzenie jej do polskich szkół, używając argumentu, że takiej edukacji w polskim systemie oświaty nie ma. Jest to zabieg socjotechniczny. Bardzo skuteczny. Częsta obecność w mediach liberalnie zorientowanych ekspertów powoduje, że społeczeństwo, liczni politycy oraz sami dziennikarze tezę o nieobecności edukacji dotyczącej spraw seksualności w polskich szkołach coraz częściej uważają za bezdyskusyjną. Jest to teza fałszywa.
Od 1999 r. w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych funkcjonuje przedmiot „wychowanie do życia w rodzinie” (WDŻ). Ma on mądrą i szeroką podstawę programową, która obejmuje całościowo zagadnienia miłości i seksualności. Liczne tematy z zakresu fizjologii rozrodczej, psychologii rozwojowej i seksuologii – rozłożone na wieloletni proces edukacyjny – wpisane są w kontekst małżeństwa (rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny) i rodziny. Opracowano wiele programów edukacyjnych, podręczników i pomocy dydaktycznych. Przez ostatnich kilkanaście lat do wprowadzenia WDŻ przeszkolonych zostało około 20 tys. nauczycieli. Ukończyli oni obszerne, 270-godzinne kursy kwalifikacyjne prowadzone przez fachową kadrę wykładowców (psychologów, pedagogów, lekarzy i seksuologów).

Bywam w szkołach całej Polski i rozmawiam z młodzieżą, rodzicami i nauczycielami, mogę więc potwierdzić, że w części szkół przedmiot ten jest naprawdę dobrze nauczany.
Zwolennicy liberalnej obyczajowo ideologii społecznej dobrze wiedzą o istnieniu tego przedmiotu. To, co im nie odpowiada, to właśnie jego podstawa programowa, jego cele – zdecydowanie sprzeczne z ich ideologią. Bronię przedmiotu WDŻ. Uważam go za potrzebny. Uważam za słuszne to, że wiedzę o seksualności wpisuje on w szerszy kontekst praw rozwoju psychoseksualnego oraz relacji międzyludzkich obejmujących nie tylko sferę fizyczną, ale także duchową, rozumową, emocjonalną i społeczną.
Wprowadzenie WDŻ-u i uruchomienie całej machiny szkolenia nauczycieli było wielkim sukcesem ministra Handkego i rządu AWS. Niestety od tamtego czasu żaden rząd – ani żaden minister edukacji, niezależnie od opcji politycznej – nie traktował tej sprawy jako ważnej. W rezultacie przedmiot w części szkół nie istnieje, a w niektórych jest prowadzony na niskim poziomie. Jedni nauczyciele są lepsi, inni gorsi. To, co można i należy zmienić, to inwestycja w dalsze szkolenie nauczycieli, poprawianie metodyki pracy oraz prowadzenie badań ewaluacyjnych nad skutecznością realizowanych programów.
Praktyczną konsekwencją postulatów zwolenników liberalnej edukacji seksualnej byłoby wprowadzenie edukacji seksualnej pod ich dyktando połączone z jednoczesną eliminacją WDŻ-u ze szkół. Takie rozwiązanie byłoby bardzo niedobre dla młodzieży, bardzo krzywdzące dla 20 tys. przeszkolonych nauczycieli, którym odebrano by uprawnienia, i bardzo kosztowne dla państwa (konieczność szkolenia nowej kadry).

2.
Profilaktyka zachowań ryzykownych i problemów związanych ze sferą seksualności jest głównym obszarem mojej pracy od niemal 20 lat. Układam programy profilaktyczne, badam naukowo ich skuteczność, a co najważniejsze sam prowadzę zajęcia z młodzieżą szkolną i studencką. Daje to ogromne pole doświadczeń.

Pełną odpowiedź na pytanie, jaka edukacja w sferze seksualności jest skuteczna, zawarłem w obszernej książce Profilaktyka ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży. Aktualny stan badań na świecie i w Polsce (wydanie II rozszerzone, Wydawnictwo Rubikon: Kraków 2009). Tu mogę zawrzeć tylko pojedyncze wnioski.

Rozmawiając z młodzieżą o sprawach miłości i seksualności, trzeba się odwoływać do marzeń młodych ludzi – marzeń o wielkiej miłości, o szczęśliwej rodzinie. Dobra edukacja pokazuje piękno miłości i seksualności oraz drogę rozwoju do budowania relacji i związków opartych na szacunku i wieloaspektowej więzi (emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i fizycznej).

Profilaktyka społeczna w dowolnej dziedzinie jest skuteczna tylko wtedy, gdy prowadzi się ją z głębokim zrozumieniem dla uwarunkowań socjokulturowych jej odbiorców. Warunkiem skuteczności edukacji w sferze seksualnej w Polsce jest jej zgodność z systemem wartości przekazywanym młodzieży przez rodziców. Z moich doświadczeń wynika jednoznacznie, że w naszych realiach rodzice masowo popierają zachęcanie swoich dzieci do czekania z seksem i do wierności w trwałym związku. Popierają także ukazywanie rodziny jako komórki społecznej opartej na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Różnice światopoglądowe między Polakami znacznie maleją, gdy chodzi o wychowanie ich własnych dzieci. Chcą edukacji opartej na wartościach tradycyjnych. Ale uwaga! Warunkiem akceptacji przez rodziców takiego nurtu edukacji jest mówienie o seksualności bez tabu, w sposób otwarty, atrakcyjny dla młodzieży. Skuteczne działania wychowawcze i profilaktyczne muszą się więc cechować bardzo dobrą metodyką.
Moją własną praktyczną odpowiedzią na pytanie o skuteczną profilaktykę problemów związanych ze sferą miłości i seksualności jest program Archipelag Skarbów (www.program.archipelagskarbow.eu). Są to dynamiczne, trwające 8 godzin zajęcia poruszające tematy miłości, seksualności, a także zdrowego, wolnego od uzależnień stylu życia. W świetle badań program ten nie tylko skutecznie zwiększa dojrzałość spojrzenia na ludzką seksualność, ale powoduje też spadek spożycia alkoholu i używania narkotyków oraz zmniejszenie odsetka młodzieży mającej myśli samobójcze. Co ciekawe, te dodatkowe efekty profilaktyczne osiągane są głównie poprzez odpowiednie ujęcie tematów miłości i seksualności, które są dla młodzieży bardzo ważne i wciągające. Archipelag Skarbów ma bardzo dynamiczną metodykę. Jest prowadzony przez grupę przeszkolonych i zaangażowanych realizatorów, którzy mają do dyspozycji cały wachlarz gadżetów, pomocy edukacyjnych i prezentacji multimedialnych. A do konstrukcji programu użyta została większość współczesnej wiedzy o skutecznej profilaktyce społecznej i zdrowotnej.

Szkoły nie traktują Archipelagu Skarbów jako programu edukacji seksualnej, lecz widzą w nim program profilaktyczny, który pomaga połączyć codzienną pracę wychowawczą z profilaktyką przeciwalkoholową, przeciwnarkotykową, a jednocześnie uzupełnia treści zajęć WDŻ.

Uważam, że skuteczne zapobieganie przemocy seksualnej, wczesnej inicjacji seksualnej, ciążom wśród nastolatek oraz rosnącemu problemowi uzależnienia od seksu wymaga łączenia wysiłków dorosłych, którzy wychowują młodzież. Im bardziej spójny będzie przekaz wychowawczy rodziców, nauczycieli, edukatorów, psychologów i duszpasterzy, tym będzie skuteczniejszy.

 

Hanna Malska

1.
Jestem nauczycielem wychowania do życia w rodzinie w Gimnazjum i Liceum Sióstr Prezentek w Krakowie, gdzie od ponad 20 lat odpowiedzialnie realizuję wychowawczą misję szkoły. Mam pełną świadomość, że „wychowanie”, z łac. educere, oznacza wydobywanie z człowieka dobra, prowadzenie go ku pełni rozwoju osobowego. Byłoby więc niedorzeczne, żeby edukować seksualnie młodzież bez ukazania jej świata wartości opartego na godności ludzkiej, na szacunku dla drugiej osoby, miłości i odpowiedzialności. Jestem głęboko przekonana, że wychowanie do czystości seksualnej, promujące wyżej wymienione wartości, w połączeniu z edukacją biologiczną daje młodzieży jasność co do podejmowanych działań, szanse na budowanie dobrych relacji z drugim człowiekiem oraz poczucie sensu życia i spokoju sumienia.

Uważam, że program edukacyjny „Wędrując ku dorosłości” Teresy Król, realizowany w gimnazjum i liceum, jest najlepszą odpowiedzią na pytanie o model edukacji seksualnej. Zawarte w nim cele kształcenia, które moim zdaniem są elementarne dla wychowywania młodzieży, obejmują:
– okazywanie szacunku innym ludziom, docenianie ich wysiłku i pracy, przyjęcie postawy szacunku dla siebie, wnoszenie pozytywnego wkładu w życie swojej rodziny;
– przyjęcie integralnej wizji osoby, wybór i urzeczywistnianie wartości służących osobowemu rozwojowi, kierowanie własnym rozwojem, podejmowanie wysiłku samowychowawczego zgodnie z uznawanymi normami i wartościami, poznawanie, analizowanie i wyrażanie uczuć, rozwiązywanie problemów i pokonywanie trudności okresu dorastania;
– znajomość organizmu ludzkiego i zachodzących w nim zmian oraz akceptacja własnej płciowości, przyjęcie integralnej wizji seksualności, umiejętność obrony własnej intymności i nietykalności seksualnej oraz szacunek dla ciała innej osoby;
– korzystanie ze środków przekazu w sposób selektywny, umożliwiający obronę przed ich destrukcyjnym oddziaływaniem;
– umiejętność korzystania z systemu poradnictwa dla dzieci i młodzieży.
Jako nauczyciel WDŻ-u będę stosować ten program w przekonaniu, że wypełniam swoją misję jak najlepiej i prowadzę powierzoną mi młodzież do świata wartości.

2.
Niepokojące zachowania młodzieży takie jak przemoc seksualna, wczesna inicjacja seksualna czy szantaże na tle seksualnym w moim przekonaniu świadczą o tym, że system wartości nie jest przekazywany w rodzinach. Ma to związek z przeżywanym kryzysem rodziny, brakiem właściwej polityki prorodzinnej ze strony państwa czy wręcz atakiem na rodzinę ze strony mediów.

Dyskusje na temat wolności w połączeniu z promowaniem aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, związków nieformalnych stawiają młodego człowieka przed pytaniem „czymże jest prawda?”. Brak jasnej odpowiedzi prowadzi do wcześniej wymienionych destrukcyjnych zachowań seksualnych.

Oprócz działalności pedagogicznej prowadzę z rodzicami warsztaty pod nazwą „Trening skutecznego rodzica” metodą trzykrotnie nominowanego do Pokojowej Nagrody Nobla dr. Thomasa Gordona. Jedna z sesji poświęcona jest przekazywaniu dzieciom systemu wartości poprzez tzw. modelowanie, czyli wpływanie na dzieci przykładem, poprzez autentyczne zachowanie oraz tworzenie silnych i zdrowych relacji z dziećmi. Nie można więc oddzielać systemu wartości od edukacji seksualnej, tworzą one bowiem jedną całość, która opiera się na rozumieniu człowieka jako „cudu miłości”.

Warto w tym kontekście przytoczyć słowa orędzia Benedykta XVI na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2012 r. Ojciec Święty kieruje je do rodziców, rodzin i wszystkich osób zajmujących się wychowaniem i formacją. Podkreśla, że „należy wpajać młodym ludziom przekonanie o pozytywnej wartości życia, wzbudzić w nich pragnienie, by je poświęcać w służbie Dobra”. Zwraca się z apelem o pomoc do środowisk wychowawczych, liderów politycznych, do świata mediów i wreszcie do młodych, aby mieli odwagę żyć tym, czego wymagają od osób ze swojego otoczenia, i znajdowali siłę, by w dobry i świadomy sposób korzystać z wolności. Wolności, która jest wartością cenną, ale i delikatną, może być źle zrozumiana i źle używana. Papież przestrzega przed relatywizmem, w którym własne „ja” jest najważniejsze. Tymczasem głos sumienia nawołuje do brania odpowiedzialności za czynione dobro i popełniane zło. Trzeba wychowywać do sprawiedliwości, która jest poszanowaniem wartości osoby, jej godności i praw, oraz do pokoju, który jest owocem sprawiedliwości i skutkiem miłości, a przede wszystkim darem Boga. Trzeba podnieść oczy ku Bogu, bowiem „to nie ideologie zbawiają świat, lecz jedynie wpatrywanie się w żyjącego Boga, który jest naszym Stwórcą i stoi na straży wolności oraz tego, co jest naprawdę dobre i autentyczne”.

 

Agnieszka Pawłowska

1.
Zachowania seksualne młodzieży w dzisiejszych czasach, choć podlegają tym samym co dawniej prawom rozwojowym, są determinowane przez inne otoczenie. Dostępność prasy erotycznej, rozwój nowych technologii, w szczególności Internetu i telefonii komórkowej, sprawiły, że pojawiły się nowe zagrożenia. Zjawisko cyberprzemocy, którego intensywny rozwój obserwujemy od kilku lat, zaczęło również dotyczyć sfery seksualnej. Młodzież chętnie nawiązuje kontakty w sieci z obcymi dorosłymi, zamieszcza w Internecie intymne zdjęcia oraz filmy wideo z nagraniem aktu seksualnego. Nie są temu jednak winne nowe technologie, lecz brak wychowania do seksualności w domu rodzinnym. Zatem podstawową funkcją edukacji seksualnej jest zapobieganie ryzykownym zachowaniom seksualnym poprzez przekazanie wiedzy. Głównym celem, kluczowym dla powodzenia procesu nauczania o seksualności, jest uświadomienie wyższości sfery uczuciowej, emocjonalnej nad sferą cielesną. Największe bowiem negatywne konsekwencje wynikające z ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży, takie jak np. samobójstwa w związku z porzuceniem przez partnera, niepożądaną ciążą czy przemocą seksualną, dotyczą przede wszystkim sfery uczuć. Fundamentem wiedzy o seksualności jest nauczanie szacunku do siebie i innych osób, do własnego i czyjegoś ciała oraz odpowiedzialności i umiejętności przewidywania konsekwencji podejmowanych zachowań seksualnych.

Kolejnym celem jest nauczanie o budowie ludzkiego ciała, jego higienie i zdrowiu. Niestety, rodzice mają sporo trudności w rozmawianiu z dziećmi na temat sfery cielesnej, a lekcje biologii w szkole nie wyczerpują tematu budowy ciała ani higieny narządów płciowych. Nauczanie na ten temat jest niezwykle ważne w obecnych czasach, gdy jednym z podstawowych źródeł wiedzy młodzieży na temat seksualności są materiały pornograficzne czerpane z Internetu lub prasy erotycznej. Skuteczna edukacja seksualna powinna też, oprócz zapobiegania przedwczesnej inicjacji seksualnej, obalić mity związane z podejmowaniem współżycia. Wśród młodzieży krążą bowiem różne historie związane ze sposobem zarażania się wirusem HIV, „domowych” sposobów leczenia opryszczki narządów płciowych czy zapobiegania niechcianej ciąży.

2.
Edukacja to najważniejsze narzędzie, które pozwoli uchronić dzieci i młodzież przed podejmowaniem ryzykownych zachowań seksualnych. Chodzi o wiedzę przekazywaną zarówno w szkołach, jak i nabywaną w domu rodzinnym. Najbardziej potrzebnym rozwiązaniem systemowym z punktu widzenia szkół wydaje się solidne przygotowanie nauczycieli prowadzących przedmiot. Wciąż rzadko zdarzają się edukatorzy z wiedzą akademicką, którzy bez zażenowania mówią o seksualności, potrafiąc jednocześnie dostosować przekazywaną wiedzę i słownictwo do wieku wychowanków oraz poziomu grupy. Kolejny sposób na skuteczną edukację to współpraca pomiędzy szkołą a rodzicami. Niewielu rodziców potrafi rozmawiać z dziećmi o seksualności, stąd wspomaganie przez edukatorów w szkołach mogłoby pomóc rodzicom w otworzeniu się na potrzeby edukacyjne młodzieży. Dobrym rozwiązaniem mogłyby być warsztaty dla rodziców i wychowawców w szkołach przeprowadzane podczas rozpoczynania nauki w szkole podstawowej, następnie w gimnazjum, a potem w szkole średniej. Na takich spotkaniach warto byłoby przedstawić najważniejsze tematy związane z rozwojem seksualnym dziecka w danym wieku, najczęstsze problemy oraz poradzić, gdzie zwrócić się o pomoc w ich rozwiązywaniu.

 

Katarzyna Stamatel

1.
Głównym celem edukacji seksualnej powinno być podanie rzetelnej, pełnej i profesjonalnej informacji podczas spotkań i warsztatów.

Informacja powinna być przekazana w sposób przystępny, ale przede wszystkim profesjonalny. Młodzież oczekuje otwartej, szczerej rozmowy bez skrępowania i sztucznych wybiegów czy uników. Chowanie głowy w piasek i pogadanki o wstrzemięźliwości, nawet jeśli ich cele są słuszne, nie odnoszą pożądanych skutków.

Jak wynika z badań, młodzi ludzie sięgają do Internetu po filmy xxx głównie z ciekawości, traktując je jako lekcję poglądową. Wydaje im się, że wszystko jest tam pokazane bezpośrednio i często niestety czerpią z nich wzorce dalszych zachowań. Tymczasem zajęcia edukacji seksualnej mogą wypełnić tę potrzebę informacji w sposób właściwy i mądry. Doświadczony edukator „odczarowuje” na zajęciach pewne elementy tego magicznego świata, a gdy tajemnica opada, nie ma już takiej chęci do próbowania i w konsekwencji inicjacja seksualna często przesuwa się na później. Dodatkowo młodzież rozumie, że czym innym jest świat filmowy – komedii romantycznych dla dziewcząt i filmów pornograficznych dla chłopców, a czym innym jest realne życie – miłość, związek, bliskość fizyczna.

2.
Naszym zdaniem jedynym narzędziem do zapobiegania niepokojącym zachowaniom młodzieży jest jej wczesna edukacja. Młodzież powinna mieć w szkołach warsztaty, szkolenia i prelekcje na temat pierwszego razu, antykoncepcji, zdrowia seksualnego, ale też (i to ważne, aby traktować te sprawy nierozłącznie) na temat tworzenia związków, szacunku do siebie samego, wpływu grupy na podejmowanie decyzji o współżyciu czy presji rówieśników w kwestii ubrań i gadżetów. Młoda kobieta, która zna swoją wartość, nie musi udowadniać koleżankom z klasy, że jest supermodna dzięki pracy „galerianki”.

Tylko nowoczesne programy edukacyjne, z użyciem innowacyjnych rozwiązań i technologii trafiają do dzisiejszej młodzieży. Dlatego tak ważne jest, aby otwierać się na nowatorskie rozwiązania, nie wykluczając użycia Internetu. Jednak musi to być użycie mądre, sterowane przez osoby z dużym doświadczeniem psychologicznym, seksuologicznym i edukacyjnym.

 

Paulina Wawrzyńczyk

1.
Dostęp do wiedzy i informacji należy do podstawowych praw człowieka. Edukacja seksualna stanowi bardzo ważny element kształcenia młodych ludzi, a w Polsce nadal przez niektóre środowiska traktowana jest jako potencjalne zagrożenie. Jej rola i ranga zostały określone w wielu międzynarodowych dokumentach (artykuł 24 Konwencji o prawach dziecka, ustalenia międzynarodowe po światowych konferencjach dotyczących ludności w Kairze i Pekinie w 1994 i 1995 r. i in.).
Do celów edukacji seksualnej należą:
– zdobywanie wiedzy umożliwiającej dokonywanie samodzielnych wyborów, co sprzyja zwiększaniu poczucia odpowiedzialności za własne życie (szczególnie istotne są: prewencja nieplanowanych ciąż u nastolatek i profilaktyka chorób przenoszonych drogą płciową);
– zwiększanie umiejętności porozumiewania się, asertywnych reakcji, rozwiązywania konfliktów;
– kształtowanie nawyków prozdrowotnych i pozytywnego nastawienia do sfery seksualnej;
– obalanie stereotypów dotyczących płci, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej;
– kształtowanie postaw partnerskich, zwiększanie odpowiedzialności mężczyzn za sferę seksualną, przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i dziewcząt.

2.
Najlepszym sposobem na zapobieganie niebezpiecznym zachowaniom seksualnym, a także przestępstwom na tle seksualnym jest uczenie młodych ludzi o seksualności. Można to zrobić poprzez wprowadzenie na każdym etapie kształcenia szkolnego obowiązkowych lekcji z zakresu edukacji seksualnej. Obecnie istnieje przedmiot o nazwie „wychowanie do życia w rodzinie” (w żadnym dokumencie nie zostało dokładnie wyjaśnione pojęcie „rodziny”) sugerującej, że seksualność człowieka wiąże się jedynie z prokreacją. Nie ma przeciwwskazań, by przedmiot ten nazwać po prostu „edukacją seksualną” albo „wiedzą o życiu seksualnym człowieka”. Według prawa uczniowie mogą zostać zwolnieni z tych zajęć przez rodziców, a wówczas szkoła nie ma obowiązku ich organizować. W konsekwencji ani MEN, ani dyrektorzy szkół nie traktują WDŻ-u na równi z innymi przedmiotami, a uczniom i ich rodzicom nie zależy na dodatkowych zajęciach, gdyż oznaczają one konieczność spędzania kolejnych godzin w szkole, często bezproduktywnie.

Wraz z przekształceniem WDŻ-u w zajęcia obowiązkowe przedmiot ten uzyskałby wyższą rangę, a wtedy większą wagę przykładano by do wyboru kadr. Trudno nie odnieść wrażenia, że w chwili obecnej nauczycieli wybiera się bez uwzględnienia ich predyspozycji i kompetencji do nauczania tej szczególnej dziedziny. Żeby rozmawiać z młodymi ludźmi o seksualności, trzeba być odpowiednio przygotowanym i mieć pozytywny stosunek to tej sfery ludzkiego życia. Konieczne jest szkolenie większej liczby specjalistów do prowadzenia zajęć z edukacji seksualnej.

Obecnie w programie przewidziano 14 godzin lekcji WDŻ-u od V klasy szkoły podstawowej do końca szkoły ponadgimnazjalnej. Nie jest to dużo, ale gdyby faktycznie odbywało się chociaż tyle zajęć w każdej szkole, byłaby to już wielka zmiana.

Rynek podręczników do WDŻ-u, w wyniku celowej polityki MEN zmonopolizowała jedna autorka, która nie ukrywa, że najbliższe jest jej katolickie spojrzenie na ludzką seksualność. Wszystkie podręczniki prezentujące informacje oparte na wiedzy naukowej są przez recenzentów w MEN odrzucane. Koniecznie trzeba wprowadzić do użytku szkolnego nowoczesne pomoce naukowe do edukacji seksualnej.
Podstawa programowa zajęć z WDŻ jest bardzo ogólna i zawiera jedynie listę zagadnień. Istnieje potrzeba wprowadzenia ściślejszych wytycznych dotyczących programu. Z jednej strony swoboda w prowadzeniu zajęć pozwala nauczycielom realizować własne pomysły, ale z drugiej strony powoduje, że bardzo często określone tematy są pomijane (szczególnie takie jak: antykoncepcja, tożsamość płciowa, orientacja seksualna, masturbacja, choroby przenoszone drogą płciową) lub omawiane w sposób niezgodny z wytycznymi WHO (np. przedstawianie antykoncepcji po stosunku jako tabletki wczesnoporonnej RU 486).

Zmiana przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie nie jest wystarczająca. Równolegle należy zorganizować sieć ogólnodostępnych punktów świadczących poradnictwo dla młodzieży w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, w których osoba niepełnoletnia mogłaby uzyskać poradę od psychologa, seksuologa, ginekologa lub urologa. To szczególnie zaniedbany temat w naszym kraju. Osoby poniżej 18. roku życia mają utrudniony dostęp do lekarzy, wymagana obecność rodzica często uniemożliwia dziewczynom skorzystanie z usług ginekologa. Według polskiego prawa można utrzymywać kontakty seksualne z osobą powyżej 15. roku życia, ale bardzo trudno jest uzyskać dostęp do hormonalnych środków antykoncepcyjnych, kiedy ma się 15–18 lat. Sytuacja ta prowadzi nie tylko do tysięcy ciąż nastolatek co roku, ale także do kupowania antykoncepcji nielegalnie, poza kontrolą państwa i lekarzy. Brakuje miejsc, do których młode osoby mogłyby przyjść po poradę. Poczucie osamotnienia w tak dramatycznych sytuacjach jak niechciana ciąża, zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową czy przemoc niejednokrotnie prowadzi do zachowań autoagresywnych i samobójstw.

Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton” rekomenduje także wprowadzenie ogólnopolskiego bezpłatnego numeru telefonu zaufania na wzór 116 111 dla młodych ludzi, który stanowiłby doraźną pomoc w kwestiach związanych z seksualnością, antykoncepcją, dojrzewaniem i przemocą seksualną.

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter