70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czarna teologia w przekładzie

Czyżby to Wielkie Inne, Niepoznawalne było dużo łatwiej przyswajalne w obcym języku, poprzez inne medium? Jest to jakby nowe spotkanie dla Polaków, nowa szansa. Zaczynają śpiewać teksty gospel po angielsku, ale kończą, czytając je w Piśmie świętym po polsku.

Chwałą Boga człowiek żyjący pełnią

św. Ireneusz

Doświadczenie śpiewu w wielkim chórze gospel to przeżycie eschatologiczne. Stojąc na scenie wraz z kilkuset osobami, tworząc cztero- lub nawet czasem sześciogłos, wraz z solistą i modlącymi się swoimi improwizującymi instrumentami muzykami dotyka się tajemnicy wspólnotowości. Bycie tam to niezwykłe kazanie na temat jedności w różnorodności, na temat Kościoła walczącego, modlącego się i wspierającego się. Chór staje się żyjącym organizmem tworzącym coś niezwykłego na chwałę Bożą, a jest to niewinna i czysta chęć. Odnajdujemy potrzebę wezwania i bycia wezwanym, potrzebę głoszenia i współtworzenia na cześć Boga. Śpiew daje poczucie jedności i potęgi grupy, a wspólne doświadczenia płynące z takiego typu uwielbienia pokonuje wyobcowanie, zbyt częste w dużych Kościołach historycznych.

Pod koniec października na scenie w kościele św. Katarzyny w Krakowie stanęło znów ponad 450 osób zakochanych w muzyce gospel. Były to 10. jubileuszowe warsztaty gospel. W tym samym miejscu odbyły się historyczne pierwsze, które pokazały Polakom, że muzykę gospel może śpiewać każdy. Od tego czasu datuje się niezwykły muzyczny i duchowy ruch, dzięki któremu dziesiątki tysięcy ludzi usłyszało te muzykę, tysiące zaczęło ją śpiewać, a co najważniejsze rozumieć.

Dla osób, które już wcześniej miały kontakt z duchowością charyzmatyczną, żywiołowość koncertów czy nabożeństw gospel nie jest aż tak zaskakująca. Trzeba pamiętać, że pentakostalne przebudzenie na Azusa Street z 1906 roku, które dało początek odnowie charyzmatycznej rozpoczęło się właśnie w Czarnym Kościele[1]. Gdyby ten najpotężniejszy i najbardziej wpływowy duchowy ruch XX wieku zaczął się w innej, nie afro-amerykańskiej denominacji kościelnej[2], prawdopodobnie wykształciłby się odmienny model zachowań i uwielbienia zielonoświątkowego. A tak wspólnoty i Kościoły zdążyły sobie nieświadomie przyswoić sporo z form uwielbienia typowych dla czarnej społeczności. Głośne modlitwy, powtarzane po wielokroć refreny, spontaniczne świadectwa, emocjonalność i rozmodlenie wyrażane uniesionymi rękami czy tańcem, zawołania i odpowiedzi – to wszystko jest przeszczepiane na grunt innych tradycji chrześcijańskich wraz z doświadczeniem Pięćdziesiątnicy.

Gospel z czarnej Ameryki

Amerykańskiego dyrygenta gospel prowadzącego warsztaty w Kopenhadze zdziwił napis na ścianie – „Black Gospel”. „Nie ma czarnego gospel – mówi – jest po prostu gospel”. Muzyka ta, chociaż zapoczątkowana w USA, mocno rozwija się obecnie w karaibskich i afrykańskich Kościołach Wielkiej Brytanii, w Skandynawii czy w krajach Ameryki Łacińskiej. Niezwykłym fenomenem jest gospel z kontynentu afrykańskiego, który daje ponowny impuls i odświeżenie tej muzyce. Dla wielu muzyka gospel nadal jest wyrazem tożsamości afro-amerykańskiej.

W Polsce nie ma ona prawie żadnych konotacji z Czarnym Kościołem i ten styl pobożności pozostaje nieznany. Model, który proponują czarni instruktorzy, może być przyjmowany w świeży sposób, bez większych wstępnych założeń czy uprzedzeń. Kościół afro-amerykański wnosi coś naprawdę unikalnego do duchowego dziedzictwa chrześcijaństwa. Bez sieci historyczno-rasowo-społecznych zależności tu w Polsce jesteśmy w stanie usłyszeć przesłanie radosnej Ewangelii inaczej niż biali chrześcijanie w Wielkiej Brytanii czy USA.

Mówiąc o Kościele zachodnioeuropejskim często (choć nie wyłącznie) używa się wyrażeń: wspólnota wyznawców czy wspólnota wiary. Mieszczą one w sobie pojęcie bycia razem (choć raczej statycznego) w słowach i w skupieniu, często ograniczonego do wymiaru społecznej roli religii. Natomiast Kościół w kontekście czarnej społeczności widziany jest głównie jako ‘worshipping community’ – wspólnota chwaląca Boga, uwielbiająca.

Jak tłumaczy James H. Cone:

Czarny Kościół nie działa aktywnie w sferze systematycznej refleksji teologicznej. Nasza teologia wyrażana jest w postaci kazań, pieśni, modlitw, świadectw, opowiadanych historii niewolnictwa i ucisku (…) śpiewamy i nauczamy naszej teologii w czasie uwielbienia i w innych świętych kontekstach. Centralne przesłanie zawarte w tych pozaracjonalnych środkach wyrazu znajduje się zarazem w formie jak i treści, i oznacza wolność i nadzieję.(…) Ludzie wierzą, że wolność nadchodzi, ponieważ jej przedsmak jest już dany w samym wydarzeniu wygłaszania kazania[3].

Pierwotnie wyraża swoją refleksję nad światem i wiarę opowieścią śpiewaną i tańczoną. Teologia wynika z głoszenia, ujmuje sposób patrzenia i interpretowania oraz stara się uchwycić doświadczenia afro-amerykańskie. Taniec jest krzykiem radości, ostateczną ekspresją wolności. Częste na koncertach gospel apele do chóru i publiczności: „zatupcie na chwałę Bożą!”,które tak niezręcznie brzmią w języku polskim i czasem nas żenują, wzywają do akompaniowania rytmem melodii i słowom naszych ust. Jest to całościowe wyznanie wiary.

Elementy spontaniczne, improwizujące, a nawet ekstatyczne przyszły do USA na statkach niewolniczych z Afryki. Powszechnie znane afrykańskie powiedzenie jeszcze sprzed chrześcijaństwa głosi „Bogowie nie zstąpią bez pieśni”[4]. To jest część czarnego dziedzictwa. „My śpiewamy i wykonujemy muzykę gospel biciem w tradycyjne afrykańskie bębny i tańcem” – mówi David Mulovhedzi, dyrektor muzyczny słynnego południowoafrykańskiego Soweto Gospel Choir. Bębny wzywają i witają Bożą obecność, tłumaczą nieprzetłumaczalne westchnienia i uczucia, zanim przyjdzie zwerbalizowana modlitwa. „Jednym z najbogatszych darów, jakie w obfitości Afryka dała światu, jest rytm. (…) Religia z rytmem” [5].

Modele kontemplacji

Wydarzenie spotkania, przełamania granic tu i teraz, wyznaczają trzy etapy: wejście, przeżywanie i efekt. Inna jednak jest jego dynamika w Kościołach o rodowodzie afrykańskim. Przyzwyczailiśmy się utożsamiać przeżycie mistyczne i kontemplację z ciszą, odosobnieniem i zagłębieniem się w siebie[6]. Duchowe łączy się z procesem intelektualnym i introspekcją, do czego potrzebne jest skupienie. Kontakt z Bogiem bywa wtedy prywatny i jest do pewnego stopnia indywidualnym osiągnięciem. To jednak podejście eurocentryczne, które zakłada  współczesny luksus wyboru – jak i kiedy chcemy rozmawiać z Bogiem. Tymczasem wedle Czarnej Teologii[7] wyłączność i wyizolowanie własnego przeżywania wiary jest pogwałceniem istoty Kościoła. Dwight N. Hopkins twierdzi, że „Pozostawanie w ciszy (tzn. zatrzymanie myśli i radości dla siebie) przed Bogiem odzwierciedla typ indywidualizmu, który stoi w rażącej sprzeczności ze wspólnotowym przeżywaniem radości”.

Chwile skupienia, tańca czy improwizacji muzycznych mają poprowadzić całą kongregację do wspólnego słuchania Boga i autentycznego przeżycia Obecności – Boga przymierza. A Jego przymierze jest zawiązywane tak z całymi grupami, jak i z jednostkami. Zrozumienie tego jest naturalne u ludów Bliskiego Wschodu czy Afryki; na nim opiera się zarówno teologia Starego, jak i Nowego Testamentu. Natomiast Kościół Zachodni chyba je utracił i aż dotąd płaci haracz w postaci poczucia potępienia i neurotycznego wyobcowania.

Afro-amerykanie przekształcili mistyczną „podróż do wewnątrz” w wydarzenie wspólnotowe. Na koncercie gospel słyszeć można tyle zawołań i wezwań do odpowiedzi. Brak kulturowych odpowiedników wymaga od tłumacza prawdziwej ekwilibrystyki. „C’mon guys, help me, let’s make church here!” – woła czarny solista w kościele oo. Pijarów. Polskie tłumaczenie – „zróbmy tu Kościół” nie ma sensu, kościół tu stoi już od setek lat. Radzę sobie poprzez: „zróbmy tu prawdziwie czarne nabożeństwo!”Kościół nie jest Kościołem, o ile nie ma prawdziwego wspólnego głośnego uwielbienia. „Mówcie do mnie, bo się czuję nieswojo. Jakieś Amen?” – prosi kaznodzieja i solista Mark Beswick. W muzycznych improwizacjach sięga zaraz po kazanie, świadectwo, wyznanie i zachętę. 

Całe zgromadzenie 1500 osób słucha z zapartym tchem jej śpiewnej skargi »O…o…o…Jezu…« To są jedyne słowa tej pieśni. Jeśli nie siedzisz w zasięgu jej głosu, nie możesz wyobrazić sobie, jak pieśń złożona z dwóch słów może być krzykiem bólu, balsamem i świętowaniem. Z każdą wzbijającą się nutą jesteśmy uczestnikami niewyrażalnego spektrum ludzkiego zmagania. W tym świecie będziecie mieć troski, ale – »O…o…o…Jezu…« (…) Ziemski opór w stosunku do transcendencji, który wkładamy na siebie, nawet idąc do świątyni, rozdarł się na dwie połowy i moment kontemplacji niesie nas w kierunku samego źródła naszego istnienia[8].

To moan” można tłumaczyć jako jęk, westchnienie czy krzyk. Jest środkiem typowym dla śpiewu gospel (rodzaj wokalizy), lecz używanym także przez czarnych kaznodziejów. Tak więc nie tylko śpiew stapia się z głoszeniem, głoszący również używa typowych dla śpiewu środków wyrazu.

Pieśni, którymi uczymy

Trudno mówić o Czarnym Kościele i jego teologii w oderwaniu od historii tego ludu w obu Amerykach. Jak pisał Ken Curtis: „Te pieśni spirituals ofiarowywały niewolnikom tożsamość, której okoliczności zewnętrzne zdawały się urągać: że są ludem wybranym przez Pana. (…) A jeśliby nie mieli zostać wyzwoleni, żyjąc na tym świecie, zawsze pozostawała wolność w Kanaanie niebieskim”. Można zamknąć cierpienie w milczeniu, ale wtedy całe Ciało będzie cierpieć. Ci, których usta były zamykane, tym bardziej chcą wyrazić swą modlitwę; jest ona wolnością, świadectwem i dzieleniem się brzemieniem.

Stare pieśni Negro Spirituals zawsze przemawiają do Polaków na warsztatach. Zdumiewa głębia refleksji teologicznej ich autorów o bardzo małej wiedzy biblijnej. To potężne świadectwa ludu wiary w trudnych okolicznościach. Te pieśni sięgają jakichś trudnych rejonów w naszej duszy. Być może właśnie dlatego, że są one tak odmienne od analogicznych utworów dominujących w polskiej hymnologii – błagalnej modlitwy i lamentu. W tradycji afro-amerykańskiej właściwą postawą jest niezachwiana ufność, iż Bóg przyjdzie i zadziała, że wszystko będzie dobrze. Historie ze Starego Testamentu, ukochane od czasów niewolnictwa, dawały pewność, że Bóg stoi po stronie uciśnionych i pewnego dnia wyzwoli swój lud.

Przymierze Boga z jego ludem zawsze przekłada się na konkretne kwestie życiowe. Pieśni, wybór interpretowanych motywów biblijnych czy tematów kazań mają dotykać głębokich ran duszy i ducha ludzi w konkretnych uwarunkowaniach.

„W czasie uwielbienia śpiewamy teraz mniej pieśni typu How I Got Over czy I’m Gonna Wait on the Lord. Wolimy pieśni będące uwielbieniem Boga za jego dobroć czy mówiące o zwycięstwie w Jezusie. Nawet nasz wybór utworów na te warsztaty wskazuje na tę tendencję” – mówi Amerykanin Gerald T. Smith, kompozytor, dyrygent i wielokrotny instruktor warsztatów w Krakowie. Dodaje: „w Czarnych Kościołach widać odejście od starego paradygmatu niewoli, ucisku, przetrwania i wyzwolenia w kierunku współczesnej odważnej tożsamości w Chrystusie. My uczymy i mówimy kazania poprzez śpiew”.

Tu w Polsce doświadczenia zawarte w tych starych pieśniach nadal zdają się czymś nieznanym, lecz bardzo pożądanym. Zaskakuje to instruktorów, jak inaczej i z inną mocą działają poszczególne pieśni tu, na warsztatach w Krakowie. Przypominają się wersety: „z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha …” (Kol 3, 16).

Czarno na białym

Często mówi się, że muzyka jest językiem uniwersalnym, zrozumiałym dla wszystkich, a jednak nie wszystkim mówi ona to samo. W przypadku muzyki gospel ma się do czynienia z intertekstualnością na dwóch, a nawet trzech poziomach[9]. Dla członka Czarnego Kościoła, a nawet dla białego chrześcijanina z USA oczywiste będą nawiązania do Negro Spirituals czy starej hymnologii angielskiej. Podobnie język Biblii Króla Jakuba oraz ogólne obeznanie z tekstem Pisma Świętego uruchamia gąszcz skojarzeń. Będą to nawiązania do popularnych motywów biblijnych jak „balm in Gilead” – balsam z Gilead (Jer 8, 22) lub do brzmienia konkretnego wersetu i tłumaczenia Biblii. Ukochane jeszcze w okresie niewolnictwa psalmy są śpiewane w nieskończonych muzycznych odmianach. Skojarzenia mogą występować zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstualnej. Zamieszczone w tym numerze tłumaczenia pieśni Jesus Is a Rock i My Hope Is Built należą do skarbnicy motywów gospel, co widać w dwóch piosenkach z płyty CD dodanej do numeru. Obie wykorzystują te same teksty, lecz w zupełnie odmienny sposób.

Odniesienia do innych tekstów ożywiają dziedzictwo, budzą poczucie tożsamości. Bez wspólnych punktów identyfikacji interpretacja zubożona jest o duży obszar znaczeniowy. Przykładem może być pieśń Norrisa Garnera Let Freedom Ring, zamieszczona na CD w tym numerze. Bez informacji o dwóch źródłach tego utworu – klasycznego Negro Spiritual oraz przemówienia Martina Luthera Kinga I have a dream pieśń traci na mocy przekazu. A jednak i tak właśnie ta piosenka cieszyła się w Krakowie niezwykłym powodzeniem. W końcu polska historia predystynuje nas do zrozumienia problemów społeczności postkolonialnych.

Niektóre z symboli są uniwersalne jak wolność, pokój czy oczywiste jak typowo chrześcijańskie motywy: Jezus jako skała, Pan jest mym schronieniem. W przypadku odniesień do tradycji Czarnych sprawa się komplikuje. Brak automatycznej siatki skojarzeń może umożliwić słuchaczowi w Polsce głębsze przeżycie utworu. Ale bywa, że z braku właściwych wzorców dokonana identyfikacja stoi niemalże w sprzeczności z duchem piosenki. Potężny w swym przesłaniu Negro Spiritual Hold On (por. CD i teksty tłumaczone) wzywa do dzielności, mocy i wytrwania, z niezachwianą ufnością, że „everything is gonna be all right”.Polskie popularne tłumaczenie owego utworu rozciągnęło melodię, zatarło mocny rytm i odzwierciedliło polską niepewność w obliczu Absolutu: „Panie, dziś ulituj się nade mną 3x, Racz wysłuchać dziś modlitwy mej”.

Tłumaczenie na warsztatach czyli chór w przekładzie

Chrześcijaństwo od zawsze było zależne od tłumaczeń. Samo przesłanie o Chrystusie zostało przez żydowskiego apostoła Pawła „przetłumaczone” dla pogan[10]. Fakt jego uniwersalności pomimo przepaści kulturowych jest cechą niezwykle pociągającą. Jednak w gospelu głoszenie jest nierozerwalnie związane z formą komunikatu i jego językiem. To właśnie ta odmienność – obcość jest czynnikiem wzmacniającym wagę akcentów teologicznych.

Warsztaty gospel w Polsce pociągają za sobą konieczność tłumaczeń na wielu poziomach. Pieśni pozostają w języku oryginału, a instruktorzy, ucząc, używają języka angielskiego. Stąd konieczność tłumaczenia w czasie warsztatów poleceń i objaśnień; polskie przekłady tekstów piosenek są dostępne równolegle z oryginałem. Niektóre z utworów cytują wersety w wersji staroangielskiej, inne znów zawierają angielszczyznę Ebonics – czyli slang czarnego getta[11]. Do idiolektu anglojęzycznych protestantów, a zatem również do pieśni weszły zwroty hebrajskie, choć wokalizowane na sposób angielski. Np. „Jahwe jireh” (Pan, który mnie widzi, który zaopatruje), który jest często używanym motywem, wymawiany jako „dżehowa dżiajra” i nawet dla bardzo pilnego czytelnika Starego Testamentu może stanowić zagadkę. Do piosenek opracowywane są przypisy z odniesieniami do Biblii wyjaśniające kontekst niezbyt oczywistych wyrażeń i motywów.

Dla nieznającej języka angielskiego publiczności na ekranie wyświetlane są przetłumaczone słowa piosenek czasem wraz z wizualizacjami. Tekst taki musi być skrócony, a forma zbliżona do przekładu filmowego. Ważna jest rytmika tekstu przełożonego, aby czytający mógł z łatwością śledzić treść spektaklu – wyznania. W czasie koncertu finałowego wypowiedzi instruktorów i solistów są tłumaczone na żywo, część improwizacji oraz zawołań do publiczności wymaga przekładu. Myśląc o tłumaczeniu koncertu czy nabożeństwa gospel, należy pamiętać, że kluczowy jest nie tylko tekst, lecz także muzyka i performans. Tłumacz musi posiadać zrozumienie estetyki Czarnego Kościoła i jego norm kulturowych, a znaczenia wymagają mediacji.

Inaczej jest na samych warsztatach. Dzięki interakcjom pomiędzy czarnymi instruktorami, czarnymi chórzystami a polskimi chórzystami, poprzez objaśnienia i dyskusje tworzy się niezwykłe wydarzenie.

Translatolog Anthony Pym, mówiąc o tłumaczeniu jako typie mediacji kulturowej, opisuje fenomen „inter-kultury” – przestrzeni ideologicznej i rzeczywistej. Tworzy się ona, gdy w sytuacji przekładu dwa języki, dwa systemy kulturowe oraz dwie grupy ludzi wchodzą w kontakt, stykają się i pracują razem – w miejscu pracy tłumacza czy podczas warsztatów przekładu[12]. Warsztaty gospel tworzą taką idealną inter-kulturę, środowisko pośrednie, w którym wszyscy uczestnicy są połączeni wspólną ideą, są na siebie otwarci i świadomi tworzenia wielkiego wydarzenia. Tak więc dzięki wspólnej pracy tworzy się przestrzeń, w której sposoby myślenia się przenikają, powstają nowe jakości zmieniające zarówno uczestników kultury tekstu źródłowego, jak i docelowego. Umożliwia to lepsze dotarcie do uwarunkowań komunikatu pierwotnego, tworzenie wspólnego gruntu pojęciowego,  ale też wzajemne wzbogacanie stykających się ze sobą odmiennych światów.

Muzyki gospel nie wykonuje się tak po prostu, trzeba ją śpiewać ze zrozumieniem i z sercem, stąd cała praca nad skontekstualizowaniem materiału zarówno ze strony prowadzących, jak i organizatorów. Dla Stowarzyszenia Gospel celem wydarzeń gospel nie jest dobra jakość śpiewu czy egzotyka kulturowa. W centrum stoi Ewangelia oraz ewangelizacja. Jak mówi prezes Stowarzyszenia Gospel Dariusz Bigosz: „Muzyka gospel ma niesamowitą moc zmienienia ludzi, którzy się z nią zetkną. A co tak naprawdę zmienia? Przesłanie, które jest w tej muzyce”. Czyżby to Wielkie Inne, Niepoznawalne było dużo łatwiej przyswajalne w obcym języku, poprzez inne medium? Jest to jakby nowe spotkanie dla Polaków, nowa szansa. Zaczynają śpiewać teksty gospel po angielsku, ale kończą, czytając je w Piśmie świętym po polsku.

Niech na koniec zabrzmią słowa teologa Howarda Thurmana: „Nie pytajcie siebie, czego potrzebuje świat. Zapytajcie siebie, co sprawia, że odżywacie, a potem idźcie i róbcie to. Ponieważ to, czego świat potrzebuje, to ludzie, którzy naprawdę żyją”.

Bibliografia

Bauman, Richard. Verbal art as performance, Newbury House Publishers, Rowley MA 1977

Boyer, Horance Clarence. The Golden Age of Gospel, University of Illinois Press, Chicago 2000

Cone, James H., Martin Luther King, Jr., Black Theology–Black Church,  “Theology Today”, January 1984 , s. 409 – 420

Darden, Robert. People Get Ready!: A New History of Black Gospel Music, Continuum, New York 2005

Holmes, Barbara A. Joy Unspeakable: Contemplative Practices of the Black Church, Fortress Press, Minneapolis 2004

Krajewska, Alina. Teologia i podwójne kodowanie. Ukryta symbolika w pieśniach Negro Spirituals, [w:] Alef. Podróż w krainę Gospel, Stowarzyszenie Gospel, Kraków 2005

Phillips, Romeo Eldridge, Some Perceptions of Gospel Music, “The Black Perspective in Music”10:2 (1982): 167-178

Pinn,  Anthony B.Rethinking The Nature and Tasks of African American Theology: A Pragmatic Perspective,“American Journal of Theology & Philosophy” 19: 2,  May 1998

Pym, Anthony,Negotiating the Frontier: Translators and Intercultures in Hispanic History. St. Jerome, Manchester 2000

 


[1] Przebudzenie na Azusa Street uważa się za historyczny początek pentakostalizmu, inaczej ruchu charyzmatycznego. Rozpoczęło się 14 kwietnia 1906 w Los Angeles w czarnym kościele metodystyczno-episkopalnym na ulicy Azusa kierowanym przez czarnego kaznodzieję William J. Seymoura. Jego najbardziej intensywny okres trwał do roku 1915 i charakteryzował się przejawami darów charyzmatycznych, ale także nie mniej niezwykłym zanikiem podziałów rasowych. Z tego miejsca ruch charyzmatyczny rozprzestrzenił się, trafiając na wszystkie kontynenty i do wszystkich Kościołów.

[2] Mimo że Czarne Kościoły reprezentują mnogość wyznań,  używam wyrażeń „Czarny Kościół” czy „Kościół afro-amerykański” w znaczeniu historycznego i etnicznego ich pochodzenia.

[3]J. H. Cone, Martin Luther King, Jr., Black Theology–Black Church,  “Theology Today”, January 1984 , s.  409 – 420.

[4] Cyt. za B. Holmes, Joy Unspeakable: Contemplative Practices of the Black Church,  Minneapolis 2004, s. 78.

[5] R. Darden, Robert, Wstęp, w:  People Get Ready!: A New History of Black Gospel Music, New York 2005.

, we wstępie.

[6] Por. B. Holmes, dz. cyt., s.41-46.

[7] Czarną Teologią nazywa się refleksję teologiczną Kościołów afro-amerykańskich, głównie w USA. Jest ona odmienna i podejmuje inne tematy niż teologia afrykańska, mimo iż czasem bywa mylona czy utożsamiana z tą drugą. Wiele miejsca poświęca ona doświadczeniu bycia czarnym – „black experience” w kontekście amerykańskim. Jej znanymi przedstawicielami są Howard Thurman, James H. Cone, Dwight Hopkins.

[8] Tamże, s. 1.

[9] Osobnej refleksji wymagałyby zachowania, symboliczne gesty czy taniec. Należą do tych elementów kultury Czarnego Kościoła, które są najbardziej obce polskiej obyczajowości. Ten tekst jednak skupia się bardziej na elementach werbalnych i muzycznych.

[10] Przez wielu rodaków Apostoła Narodów zostało to uznane za herezję i zdradę.  Z takim poglądem można się spotkać także dziś.

[11] W wielu utworach Negro Spirituals słowa zapisane są w charakterystyczny sposób: „Lawd” zamiast „Lord”, „Chillon” zamiast „children” itp.

[12] A. Pym, Negotiating the Frontier: Translators and Intercultures in Hispanic History, Manchester 2000.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata