70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Katechizacja, ewangelizacja, kształtowanie człowieka

Katechizacja w szkole budziła i budzi wiele różnych odczuć. Pojawiają się zarówno opinie o epokowym wymiarze tego faktu jak i opinie, iż jest to przejaw tworzenia państwa wyznaniowego.

Jednym z ważniejszych wydarzeń w najnowszej historii polskiej oświaty było „umożliwienie z dniem 1 września 1990 roku nauczania religii w szkole”. Z tego prawa skorzystało i korzysta 16 kościołów i związków wyznaniowych[1], w tym Kościół rzymsko-katolicki, w którego imieniu ponad 33 tys. katechetów przekroczyło próg polskiej szkoły, powracając tam z katechezą po 30-letniej przerwie[2].

Już od siedemnastu lat polski katecheta przekracza próg szkoły, by za wzorem Chrystusa siać ziarno […] w szkolnej rzeczywistości (DOK 15)[3]. Tym samym Polska znalazła się w grupie prawie trzydziestu krajów Europy, w których katecheza (nauczanie religii ) ma miejsce w szkole.

W europejskiej praktyce nauczania religii w szkole ukształtowały się dwa modele: obligatoryjny i fakultatywny. Pierwszy polega na tym, że nauka religii jest obowiązkowa. Tak jest m.in. w Belgii, Danii, Finlandii, Grecji, Niemczech i Norwegii. Jeśli rodzice nie chcą, aby ich dzieci uczestniczyły w katechizacji muszą złożyć wyraźne oświadczenie (w starszych klasach może to uczynić osobiście młodzież). Wtedy uczeń ma obowiązek uczestniczyć w zajęciach z historii religii i etyki (np. Finlandia) lub etyki (np. Niemcy). W przypadku modelu fakultatywnego nauczania religii w szkole rodzic musi złożyć pozytywne oświadczenie woli o uczestnictwie dziecka w lekcjach religii. Model ten funkcjonuje np. we Włoszech i Hiszpanii. Polski model nauczania religii w szkole wpisuje się w fakultatywny model obecności religii w publicznej szkole, przy czym uczniowie maja do wyboru: religię, etykę lub tzw. „nic” czyli wolną lekcję[4].

 

***

Katechizacja w szkole budziła i budzi wiele różnych odczuć. Pojawiają się zarówno opinie o  epokowym wymiarze tego faktu jak i opinie, iż jest to przejaw tworzenia państwa wyznaniowego. Także wśród katechetów prowadzących nauczanie religii można usłyszeć różne zdania na ten temat. Czasami balansują one między przerażeniem i zachwytem, między «misterium tremendum et fascinosum».

„Jedna z moich pierwszych katechez prowadzonych w szkole” – wspomina jeden z katechetów – „zaczęła się od pytania z sali: Dlaczego właściwie ksiądz tutaj przychodzi i próbuje w nas wmówić kościelne myślenie o świecie”?Na odpowiedź odnoszącą się do pytań tego rodzaju, młodzież daje nie więcej niż 15 sekund. Musi być konkretna i brzmieć przekonywująco. „Tamtego dnia nie zmieściłem się w czasie i mówiłem zbyt zawile. Na twarzy chłopaka pojawiły się zniecierpliwienie i politowanie” [5]. Podobne historie powtarzają się wielokrotnie, jak to opowiadają katecheci. Kiedy w liceum katecheta zapytał uczniów: „czy modliliście się dziś rano”? klasa wybuchła śmiechem. Dla wielu uczniów szkół i to nie tylko ponadgimnazjalnych – «sacrum» nie przedstawia wielkiej wartości. Są ogromnie krytyczni pod adresem Kościoła, bywa nawet, że agresywni. Część z nich na podstawie obiegowych antyklerykalnych opinii, inni w oparciu o własne, bardziej lub mniej wiarygodne negatywne doświadczenie Kościoła. Najczęściej nie są to «profani, gardzący Bogiem», ale ludzie wychowani wśród dopalających się resztek tradycyjnej pobożności swoich rodziców, niezdolnych do wprowadzenia swych dzieci w doświadczenie żywej wiary. W takiej atmosferze przychodzi katechecie mówić o Bogu, „wprowadzać wierzących (dzieci, młodzież) w pełnię życia chrześcijańskiego”(CTr 18). Nic więc dziwnego, że staje się to opowieścią nie z tego świata. Tym samym dla niejednego katechety nauczanie w szkole jest «misterium tremendum».

Ale katecheza może też być dla katechety «misterium fascinosum». Spośród wielu zajęć w szkole, to właśnie lekcja religii jest czasem, kiedy uczniowie są sobą, łatwiej pokazują jacy są naprawdę. Widzą, że mogą sobie na więcej pozwolić, gdyż religia jako przedmiot ma inny charakter. „To właśnie lekcje religii” – zdaniem uczniów, jak to dowodzą badania socjologów Uniwersytetu Warszawskiego – „są jedynym miejscem, gdzie panuje swoboda wypowiedzi, gdzie czymś normalnym jest wypowiadanie swoich poglądów, a uczeń może być sobą”[6]. Ktoś opowiada, że w czasie «studniówki» do księdza – katechety podchodzi maturzysta i przedstawia mu swoją dziewczynę, która na widok księdza mówi: „Strasznie mi się podobała historia o przeżyciach księdza z Taizé. Łukasz mi to opowiedział”[7].Tak to Łukasz stał się «katechetą» dla tej dziewczyny. Inny katecheta opowiada o uczniu, który po katechezie podszedł do niego mówiąc: „Miałem dzisiaj na religii «odrabiać niemiecki», ale ksiądz mnie tak tą historią o Mertonie zaciekawił, że nic nie zrobiłem”[8]. Jak widać nauczanie religii w szkole może być dla katechety zarówno «misterium tremendum» jak i «misterium fascinosum».

Warto zatem, w kontekście nowego roku szkolnego, który w statut prawny nauczania religii, wprowadza «novum» w postaci wliczania oceny z religii do średniej ocen, zapytać się, jakimi argumentami uzasadnia Kościół potrzebę nauczania religii w szkole? Odpowiedzi na powyższe pytanie, uporządkujemy wg powszechnie przyjmowanej w teologii zasady wierności Bogu i człowiekowi (por. DOK145).

 

Nauczanie religii w szkole jako konsekwencja wierności Bogu

Chrystusowy nakaz misyjny: „Idźcie i nauczajcie”… (Mt 28,19) skłonił apostołów do opuszczenia rodzinnej Galilei i zaprowadził w daleki świat, na ateński Areopag, do Rzymu, a ich następców na nowe kontynenty. To pójście w świat, jest konsekwencją wiary, iż Chrystus, jest jedynym Zbawiciela człowieka, (…) „gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). To właśnie wierność nauce Chrystusa, głoszenie prawdy o tym, jak Bóg umiłował świat, sprawiają, iż uczniowie Chrystusa chcą być z tą „Nowiną” wszędzie tam gdzie jest człowiek: w rodzinach, na uniwersytetach, w szpitalu, w więzieniu, domu dziecka, a także w szkole. Kościół chce być, ponieważ „chce służyć, człowiekowi chce służyć, społeczeństwu chce służyć; to jest jego powołanie”, jak uczył Jan Paweł II[9]. Kościół chce być tam w duchu Chrystusa, który „stoi u drzwi i kołacze” (Ap 3,20), który szanując wolność człowieka, dawał swoim uczniom wybór, mówił: „jeśli chcesz…”(Mt 16,24).

To stanowisko Kościoła odzwierciedlają dokumenty katechetyczne współczesnego Kościoła: adhortacja apostolska Catechesi tradendae[10] oraz Dyrektorium ogólne o katechizacji[11].

Jan Paweł II w Catechesi tradendae omawiając różne „miejsca katechizowania” stwierdza, że „obok rodziny i w łączności z nią szkoła stwarza katechezie możliwości nie do pogardzenia”(CTr 69).

Dyrektorium ogólne o katechizacji podejmuje zagadnienie katechezy w szkole znacznie szerzej. Jeden z podpunktów tego dokumentu nazwany jest: Katecheza i nauczanie religii w szkole i omawia w kolejnych punktach „własny charakter nauczania religii w szkole oraz jego relacje z katechezą dzieci i młodzieży(DOK 73). Dyrektorium domaga się, by uczniowie mieli „prawo do prawdziwego i pewnego uczenia się religii, do której przynależą” (DOK 74).

W dyskusji wokół powrotu nauczania religii do szkoły, padały argumenty, iż przedtem tzn. w salkach przy parafii było lepiej, „przychodzili ci, co chcieli”, była „atmosfera «sacrum»”, katechizowało się w swoim środowisku, słowem „w cieniu kolegiaty”. Może warto w kontekście takiego myślenia, spojrzeć na apostołów. Apostołowie mogli żywić słuszne obawy, czy zostaną przyjęci w Koryncie, Rzymie, czy sobie poradzą w sercu kultury stojącej na wysokim poziomie. Nie chcieli jednak czekać, by świat grecko-rzymski przyszedł do nich, do Jerozolimy. Nie ogłosili: „jesteśmy w Wieczerniku i jeśli ktoś chce, niech przyjdzie”. Zaryzykowali ośmieszenie, odrzucenie, ba nawet prześladowanie. I różnie to bywało: zdarzało się, że nawracali trzy tysiące (Dz 2,41) i bywało, że doświadczali Areopagu (Dz 17,32), czy takiego odrzucenia, które doprowadził do tego, iż św. Paweł wyznał wobec Koryntian, że chrześcijanie są „jak śmieci”(1Kor 4,13). Jednak posłuszni poleceniu Chrystusa, szli i nauczali. Za ich wzorem trzeba nam iść do szkoły z katechezą, gdyż religia w szkole to odpowiedź na «znak czasu», to szukanie nowych dróg dla głoszenia Ewangelii, to docieranie do tych, którzy niejednokrotnie do nas sami nie przyjdą.

Można też postawić prowokacyjne pytanie: jak wyglądałoby dzisiaj chrześcijaństwo gdyby apostołowie pozostali w Wieczerniku, w Jerozolimie, nie szli i nie głosili, tylko czekali, aż zainteresowani Ewangelia sami do nich przyjdą. Można zapytać: jak wyglądałoby dzisiaj nasze duszpasterstwo dzieci i młodzieży, gdybyśmy nie powrócili z katechezą do szkół? Jak wyglądałoby nasze duszpasterstwo, gdyby nie zostało wsparte tysiącami świeckich katechetów[12]? Bezsprzecznie powrót religii do szkół otworzył Kościół na laikat. Przykładowo w roku szkolnym 1989/90 katechizowało w Archidiecezji krakowskiej 50 katechetów świeckich, a w roku 2006/07 już 530.

Religia w szkole to rozszerzenie możliwości dla głoszenia Ewangelii. Katecheza w szkole jest mimo wszystko obecnością Dobrej Nowiny tam, gdzie kształtują się umysły i serca dzieci i młodzieży. Opowiadając się za nauczaniem religii w szkole, Kościołowi chodzi, o to, by przekazując zaczyn Ewangelii w szkole nawiązywać do pozostałych dziedzin nauki i harmonizować całą kulturę w blasku wiary. Obecność nauczania religii w szkole, umożliwia spotkanie Ewangelii z kulturą i ułatwia dialog[13]. Nauczanie religii w szkole „służy podniesieniu powagi i głębi orędzia chrześcijańskiego, które sytuuje się nie jako coś dodatkowego, ale jako element dialogu interdyscyplinarnego”. Służy ponadto przeniknięciu zdobywanej wiedzy orędziem chrześcijańskim (DOK 73).

Kościół chce nauczać religii w szkole, gdyż chce być obecny w środowisku mającym wpływ na wychowanie młodego pokolenia. Kościołowi chodzi o tą obecność, gdyż uważa, iż „nauka religii w szkole jest elementarną służbą Kościoła w życiu młodych ludzi”[14]. Służąc człowiekowi, Kościół chce pełnić rolę drogowskazu w duchu biblijnym: „Stańcie na drogach i patrzcie, zapytajcie o dawne ścieżki, gdzie jest droga najlepsza, idźcie po niej, a znajdziecie dla siebie wytchnienie”(Jr 6,16).

Katecheza, wracając do szkoły, objęła wyraźnie większą niż kiedyś liczbę młodzieży, ponadto nawiązała kontakt z dziećmi i młodzieżą, która wcześniej nie trafiała do punktu katechetycznego, z lenistwa czy niechęci wobec Kościoła. Wejście nauczania religii do szkoły obliguje katechetów do starań o wyższą jakość zajęć, ale i podjęcia trudów zrozumienia złożonych problemów i aspiracji młodzieży.

Na katechezie w szkole pojawiła się duża grupa młodzieży, może trochę przypadkiem, nie łaknąca świata, z którym nie wiążą ich prawie żadne nici. Są, jacy są. Religia w szkole jest dużą szansą dotarcia do nich, wszak oni – prawdopodobnie – nigdy nie pojawiliby się w salce katechetycznej – „jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił” (Rz 10, 14).

Może warto zwrócić uwagę na zdanie kard. Waltera Kaspera, który wyjaśniając sens nauczania religii w szkole, przypomniał, iż Ewangelia będąca objawieniem, jak Bóg kocha człowieka, będąca wyznaniem miłości Boga, chce ogarnąć konkretne życie. Dla wielu uczniów nauczanie religii jest jedyną dostępną dla nich ofertą spotkania z Kościołem, jako wspólnotą ludzi objętych Ewangelią, poszukujących, ryzykujących, a także błądzących. Nie ma i nie byłoby chrześcijaństwa bez Kościoła. Nauczanie religii wskazuje na instytucję Kościoła, uczestniczy w świadectwie Kościoła dawanym o katechezie. Kościół – zdaniem W. Kaspera – może być miejscem powszechnego kształcenia wszystkich. Przez głoszenie słowa Bożego wszystkim ludom i kulturom, Kościół wzywa do dążenia ku horyzontowi, który jest o wiele szerszy niż on sam[15].

Dyrektorium ogólne o katechizacji kreśląc portret adresatów nauczania religii w szkole, zwraca uwagę na konieczność uwzględnienia różnych sytuacji życiowych i różny poziom wiary uczniów, którzy korzystają z nauczania religii w szkole. Dyrektorium wyróżnia 3 grupy uczniów i precyzuje przed nimi 3 różne cele, jakie winny przyświecać nauczaniu religii w szkole. I tak nauczanie religii w szkole, „uczniom wierzącym winno pomóc w lepszym zrozumieniu orędzia chrześcijańskiego i przylgnięcia do Chrystusa”, słowem chodzi o katechizację; „uczniom poszukującym i wątpiącym” winno pomóc, czym jest wiara w Jezusa Chrystusa, natomiast wobec niewierzących nauczanie religii w szkole winno nabrać cech misyjnego głoszenia Ewangelii, czyli ewangelizację (por. DOK 75).

Nie można też pominąć faktów, które pozytywnie wpłynęły na jakość katechezy, a które wynikły z powrotu nauczania religii do szkoły, jak zainspirowanie opracowania nowych programów katechezy oraz odpowiadających im podręczników. Katecheza w nowym modelu organizacyjnym skłania katechetów do większej dyscypliny w prowadzeniu zajęć, zagrożonych we wcześniejszym modelu katechizacji zadaniami duszpasterskimi i administracyjnymi księży.

Jak widać szkolna katecheza to zdecydowane poszerzenie pola ewangelizacji i podniesienie jakości posługi w imię Boga, ale także służba człowiekowi.

 

Nauczanie religii w szkole jako konsekwencja wierność człowiekowi

Na naukę religii w szkole należy też popatrzeć jako na element całościowego wykształcenia człowieka. Katechizacja w szkole to także pomoc w kształtowaniu pamięci historycznej i kulturowej naszego narodu i Europy. Przez naukę religii Kościół towarzyszy uczniowi w jego życiu, rozwoju, rozwiązywaniu problemów, poszukiwaniu sensu[16], co sprawia, że religia w szkole to pomoc w integracji osobowości, to uczenie mądrości życiowej, to pomoc w kształtowaniu własnego człowieczeństwa[17]. Warto tutaj wspomnieć o dokumencie wydanym we wrześniu 1996 r. przez Konferencję Episkopatu Niemiec na temat nauczania religii, w którym to dokumencie biskupi niemieccy oceniając dzisiejszą rzeczywistość życia młodych ludzi, stwierdzają, iż „każda uczennica i uczeń, nawet, jeśli nie uważają się za chrześcijan przynoszą przynajmniej szereg utajonych pytań, które są wspólne dla wszystkich ludzi: a mianowicie pytania o sens życia i cierpienia; poszukiwanie szczęścia i niezawodnej prawdy”[18].W tym poszukiwaniu Kościół ma młodemu człowiekowi wiele do zaoferowania. Nauczanie religii jest to proces dialogowy, w którym nie tylko «obiektywnie»«neutralnie» informuje się o treściach, ale też dokonuje się to w konkretnej rzeczywistości, która rzutuje na ten dialog. Katecheci są nie tylko pytani o to, co jest nauką Kościoła, ale o to, co o niej sądzą i czy żyją tym, co głoszą. Odpowiedzi na tego typu pytania mogą współczesnej młodzieży wiele pomóc, tym bardziej jeśli się uwzględni, że młodzi muszą dzisiaj odnaleźć się w o wiele bardziej skomplikowanym świecie niż poprzednie pokolenia. Mimo dramatów minionej epoki, świat wtedy był czytelniejszy, autorytet instytucji silniejszy, a tym samym systemy wartości bardziej niezawodne [19]

Współczesne czasy niosą ze sobą mnóstwo możliwości, ale także liczne zagrożenia. Osłabienie autorytetu, kryzys instytucji, rozszerza pole swobody, ale powoduje też utratę stabilności rodziny i osłabienie więzi międzyludzkich. Pluralizm stanowisk, który coraz bardziej się szerzy – także i w Kościele – przynosi jednostkom coraz większe możliwości rozwoju, ale też utrudnia orientację i odnalezienie się w dzisiejszej rzeczywistości. Obecnie mamy do czynienia dość często z utratą wartości, a powszechnie z ich inflacją, przez którą tracą one swój pierwotny charakter i są relatywizowane. Zdaniem socjologa Emila Durkheima religia ma ogromne znaczenie dla budowania i wzmacniania więzi społecznych. Ponad to twierdzi on, że Kościół jako instytucja ma także funkcje socjalizujące i inicjujące. Myślę, że najpełniej są one realizowane właśnie przez nauczanie religii w szkole.

W tej zmienionej i ciągle zmieniającej się sytuacji szkoła stanęła przed całkiem nowym wyzwaniem. Łącząc wszystkie przedmioty musi dzisiaj pomóc uczniom uporać się z rozmaitością, pomóc rozwinąć własną tożsamość, wzmocnić osobowość, oprzeć się zagrożeniom. Winna wspomóc uczniów, aby sami rozwinęli te zdolności, których potrzebują, aby w tym coraz bardziej skomplikowanym świecie w sposób odpowiedzialny korzystali z wolności. To zadanie szkoła może spełnić tylko wtedy, gdy z instytucji przekazywania wiedzy rozwinie się w przestrzeń wychowującą do dojrzałego człowieczeństwa. W tym dojrzewaniu do człowieczeństwa Kościół powinien mieć swój wkład. Podstawową formą udziału Kościoła w kształtowaniu człowieczeństwa dzieci i młodzieży jest katechizacja w szkole..

Nie wolno zapomnieć, że religia integruje społeczeństwo, uczy miłości bliźniego, odpowiedzialności za wspólnotę, daje fundament pod wartości ważne dla całego społeczeństwa. W moim przekonaniu, obecność katechetów w szkole, ubogaca ją o ludzi, którzy są fachowcami od człowieka, od jego holistycznej wizji. Katecheza w szkole integruje osobowość ucznia. Przełamując lansowaną przez miniony system polityczny opozycję «nauka-wiara», przezwycięża niebezpieczeństwo przeciwstawiania ról ucznia i chrześcijanina.

Katecheza proponuje uczniom trwały system wartości oraz zachęca dzieci i młodzież do pracy nad sobą. Dzięki temu, że odbywa się na terenie szkoły w sposób naturalny integruje wychowawczą pracę Kościoła i szkoły, a ponadto katecheza dowartościowuje wychowawczą funkcję szkoły. Zachęca, by tę funkcję traktować jako niezbywalną oraz dostarcza przesłanek merytorycznych dla opracowywania szkolnych programów wychowawczych, ubogacając szkołę o etos, bez którego nie ma wychowania. Warto przypomnieć, że nauczanie religii nie zostało wprowadzone do szkoły ze względu na wygodę Kościoła, lecz ze względu na wychowawczą rolę jaką wobec młodego człowieka pełni Kościół.

W tym kontekście warto podjąć zagadnienie oceny z religii. W Dyrektorium o katechizacji, czytamy: „Jest konieczne by nauczanie religii w szkole jawiło się jako dyscyplina szkolna, która wymaga takiej samej systematyczności i organizacji jak inne dyscypliny. Powinno ono ukazywać orędzie i wydarzenie chrześcijańskie z taką sama powagą i głębią, z jaką przedstawiają swoje treści inne dyscypliny” (DOK 140). Na pewno ocena z religii i jej wliczanie do średniej jest krokiem służącym„ukazywaniu orędzia (…) chrześcijańskiego z taką samą powagą i głębią, z jaką przedstawiają swoje treści inne dyscypliny”, a także akt sprawiedliwości wobec ucznia. Wybierając religię ma on prawo do tego by jego praca była nie tylko oceniana, ale i doceniana. Uczniowie uczestniczący w zajęciach z religii pracują. Uczą się, są odpytywani, piszą wypracowania, klasówki, testy, słowem: zdobywają oceny cząstkowe, gdyż do tego są zobowiązani przez przepisy regulujące ocenianie w szkole. Są zobowiązani do oceniania, ale ta ocena nie jest właściwie doceniana. Uczeń wykonuje prace i jest oceniany, ale efekt tej pracy nie ma wpływu na wynik końcowy. To jest nieuczciwe intelektualnie i moralnie wobec ucznia, dlatego słusznie wszystkie przedmioty nadobowiązkowe, które uczeń wybiera będą wliczane do średniej. Może w dobie wielkiej wrażliwości na wartości związane z demokracją, warto posłużyć się tutaj pewnym porównaniem. Otóż, dotychczasowa sytuacja w dziedzinie oceniania z religii, zdaje się przypominać kogoś, kto jest zachęcany do głosowania, idzie, głosuje, ale koniec końców, do ostatecznego wyniku, jego głos się nie liczy!

W moim przekonaniu wliczanie oceny z religii do średniej, to przejaw przywracania ludziom wierzącym ich praw. W momencie powrotu nauczania religii do szkół media biły na alarm, że jest to tworzenie państwa wyznaniowego. Gdy podpisano Konkordat, reakcje były podobne. Pojawiały się artykuły o zawłaszczaniu etosu szkoły[20], a odprawianie Mszy Świętej i rekolekcje uznawano za tworzenie zrębów państwa wyznaniowego. Z perspektywy lat okazało się, że było to niesłuszne straszenie. Nikt uczciwy intelektualnie, nie powie dzisiaj o Polsce, że to kraj wyznaniowy. Powrót nauczania religii do szkoły, wliczanie oceny z religii do średniej, możliwość zdawania religii na maturze, kontrowersje, które temu towarzyszą, to przykład, jak trudno odbywa się proces przywracanie praw ludziom wierzącym. Jeżeli 80% społeczeństwa chce, aby treści etyczne były nauczane w szkole, należy to uszanować, a obowiązkiem demokratycznego państwa jest umożliwienie realizacji tych oczekiwań[21]. Jeśli ponad 90% uczniów korzysta z katechezy, czy nie jest to oczywiste, że dzieci i młodzież «zagłosowały nogami» za prawem do nauki religii w szkole, ale także za docenianiem ich pracy.

Wprowadzenie w okresie oświecenia powszechnego obowiązku nauczania dzieci i przejęcie przez państwo opieki nad szkolnictwem, spowodowało, że katecheza przeszła ze środowisk przykościelnych na teren szkoły, gdzie stała się przedmiotem obowiązkowym. Państwo demokratyczne uznając rolę Kościoła i społeczności religijnych zapewnia im możliwość sprawowania duchowej opieki nad przynależącymi do nich obywatelami. Jej przejawem jest m.in. nauka religii w szkole. Obecność religii w szkole, oznacza służbę nie tylko Kościołowi, ale i społeczeństwu[22]. O tym, że tak jest świadczy na przykład autorytet papieża Jana Pawła II i zainteresowanie nauką Kościoła, czego przykładem jest chociażby niezwykła popularność Katechizmu Kościoła Katolickiego. Wszystko to potwierdza prawdę, że Kościół ma ciągle wiele do zaoferowania współczesnemu człowiekowi[23]. Na naukę religii w szkole należy też popatrzeć jako na element całościowego wykształcenia. Nie wolno zapomnieć, że religia integruje społeczeństwo, uczy miłości społecznej, daje fundament pod wartości ważne dla całego społeczeństwa. Katechizacja w szkole to także pomoc w kształtowaniu pamięci historycznej i kulturowej naszego narodu i Europy. Przez naukę religii Kościół towarzyszy uczniowi w jego życiu, rozwoju, rozwiązywaniu problemów, poszukiwaniu sensu, co sprawia, że religia w szkole to pomoc w integracji osobowości[24].

Współczesne badania nad religijnością młodzieży, przeprowadzone przezsocjologów, pokazują, że młodzież w swych pragnieniach sygnalizuje, iż pragnie sensownego życia, wyraża obawę i lęk przed sytuacjami i zdarzeniami mogącymi prowadzić do poczucia bezsensu i niezadowolenia[25]. Oznacza to, iż gdzieś należy zauważać te lęki i obawy oraz pomóc rozwiązywać wynikające z nich problemy. Ktoś też powinien to czynić. Współczesne badania nad religijnością młodzieży, przeprowadzone przez «szkiełko i oko» socjologa, pokazują, że młodzi szukają kogoś, kto poprowadzi ich w duchowej podróży. Coraz bardziej charakterystyczną cechą młodzieży współczesnej jest postawa poszukiwania. Młodzież poszukuje «sacrum». Najczęściej w tym poszukiwaniu zwraca się ku Kościołowi, choć nie zawsze. Warto tu przypomnieć fenomen Światowych Dni Młodzieży, gromadzących milionowe rzesze młodych, którzy bardziej lub mniej świadomie stawiali Papieżowi pytanie, jak to miało miejsce w Paryżu, gdy młody człowiek z kartką w ręku pytał: „Ojcze Święty, w kogo wierzysz? Co jest warte daru naszego życia i kim jest ten Bóg, którego wielbisz”? [26]. W znakomitym wywiadzie, zawierającym pogłębioną analizę fenomenu Światowych Dni Młodzieży w Toronto ‘2002, prof. Hanna Świda-Ziemba, zwraca uwagę, że na sukces Papieża składa się m.in. to że „jest on filarem w świecie magmy, że potrafi połączyć pryncypialną obronę prawd wiary, z równym zaangażowaniem w obronę praw człowieka, że jest ucieleśnieniem wartości, w które młodzież wierzy, że będąc surowym, wymagającym nauczycielem, nikogo nie potępia, że potrafi budzić w młodych tęsknotę za pięknym światem, w którym jest miejsce na sacrum oraz przez wiarę daje młodzieży poczucie bezpieczeństwa”. Profesor konkluduje swoją wypowiedź słowami: „Rolę, którą od święta spełnia Papież, mogą, na co dzień spełniać katecheci. Z badań wynika, że często są to jedyni ludzie, którzy rozmawiają o życiu z młodzieżą, o tym, co ich dręczy. Młodzi czasem się z nimi nie zgadzają, lecz doceniają zainteresowanie i możliwość dyskusji”[27]

Tak, więc duszpasterze i katecheci winni mieć głęboką świadomość tego, iż są młodym bardzo potrzebni, nawet, gdy różnego rodzaju pojawiające się trudności zdają się temu przekonaniu przeczyć.

Ważnym argumentem za nauczaniem religii w szkole jest fakt, że polskie społeczeństwo w 72 % popiera nauczanie religii w szkole.[28] Oczywiście ma z tego stanu rzeczy także wymierne korzyści, albowiem katecheza na terenie szkoły usprawnia organizację dnia pracy ucznia, który nie musi już w godzinach popołudniowych czy wieczornych wędrować do punktu katechetycznego. W efekcie ułatwia to organizację życia rodzinnego.

 

Zamiast wniosków

W tym kontekście, jak najbardziej jest zrozumiałe zdanie Jana Pawła II, który stwierdził: „Dzięki przemianom, jakie się dokonują ostatnio w naszej Ojczyźnie, katecheza wróciła do sal szkolnych […]. Osobiście bardzo się z tego cieszę. Równocześnie pragnę tu powtórzyć zwrot, którego często używam, bo odbija on żywą prawdę o każdej łasce […] jest wam to dane i równocześnie zadane”[29].

Posługa katechetyczna w polskiej szkole, została nam „dana” i można mówić o dobrych owocach tego czasu, kiedy nauczanie religii w szkole bywa katechezą, (prowadzi do bliskości z Chrystusem), bywa ewangelizacją, ze względu na pierwsze poznawanie orędzia chrześcijańskiego, bywa także pomocą w kształtowaniu człowieczeństwa, co też jest realizacją misji Kościoła.

Posługa katechetyczna w polskiej szkole, została nam „zadana” i siedemnaście lat nauczania religii w szkole, pokazuje niewystarczalność tej formy przekazu Ewangelii i nauki Kościoła. Wiele wskazuje na to iż katecheza szkolna, tak jak każde dzieło ludzkie jest ułomna i daleko jej do doskonałości. Przez sam fakt zaistnienia w szkole, katecheza nie tylko nie rozwiązała swych problemów, ale uwikłała się w nowe, jak np. jej uprzedmiotowienie, desakralizacja, czy upolitycznienie. Potrzebna jest katecheza parafialna, dopełniająca katechezę szkolną, a zwłaszcza katecheza przygotowująca do przyjęcia sakramentów świętych. W ten sposób te dwie formy katechezy wzajemnie by się uzupełniały, byłyby komplementarne w myśl zasady: „katecheza w szkole, sakramenty w parafii”. Przygotowanie do przyjęcia sakramentów takich jak: spowiedź i Komunia Święta, bierzmowanie oraz przygotowanie do małżeństwa sakramentalnego, należy, więc wiązać z parafią zamieszkania ucznia. Należy, zatem dążyć, aby katecheza parafialna stała się, zgodnie z życzeniem Jana Pawła II, wypowiedzianym na spotkaniu jubileuszowym katechetów i katechistów w dniu 10 grudnia 2000 roku, „zaczynem, który zakwasza każdą inną formę katechezy”[30].

 


[1] M.in. Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Reformowany w RP, Starokatolicki Kościół Mariawitów w RP, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego w RP, Kościół Chrześcijan Baptystów w RP, Kościół Boży w Chrystusie, Chrześcijański Kościół Reformacyjny, Kościół Zielonoświątkowy w RP, Liga Muzułmańska w RP, Muzułmański Związek Religijny w RP, Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

[2] Mocą uchwały KC PZPR religia została usunięta ze szkoły w dniu 15 lipca 1961 r. Por. Dz. U. 1961 Nr 32.

[3] Kongregacja ds. duchowieństwa, Dyrektorium ogólne o katechizacji (15 sierpnia 1997). Na oznaczenie tego dokumentu w niniejszym wykładzie stosowany jest skrót: DOK.

[4] Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r., w sprawie warunków i sposobu organizowania lekcji religii w szkołach publicznych. Por. Dz. U. 1992, Nr 36.

[5] Por. W. Jędrzejowski, Czego ksiądz szuka w tej szkole? „Życie”, z 12-13. 10.1996.

[6] Por. Redakcja Tygodnika Powszechnego, … i w Polsce, „Tygodnik Powszechny” 37 (1997).

[7] Jędrzejowski, art. cyt.

[8] Por. Z. Mężyk, Niebagatelne pytania, „Gość Niedzielny” 26 (1994).

[9] Jan Paweł II, Nauczanie religii w szkołach jest pierwszorzędnym wkładem w budowanie Europy. Spotkanie z katechetami, nauczycielami i uczniami we Włocławku 6 czerwca 1991, [w:] IV pielgrzymka do Ojczyzny, Kraków 1991, s. 169.

[10] Jan Paweł II, Adhortacja apostolska Catechesi tradendae, (16 października 1979). Na oznaczenie tego dokumentu w niniejszym artykule stosowany jest skrót: CTr.

[11] Por. przypis nr 3.

[12] W roku 2006 /2007 pracowało w katechezie w Polsce 36 tys. katechetów, w tym 17 tys. świeckich katechetów.

[13] Wiara Europy. Rozmowa z Paulem Zulehner, „Tygodnik Powszechny” 51-52 (1996).

[14] E. J. Korherr, Nauczanie religii w szkole służbą człowiekowi, [w:] W służbie człowiekowi. Studium duszpastersko-katechetyczne, red. Z. Marek, Kraków 1991, s. 62.

[15] W. Kasper, Schule und Bildung aus katholischer Sicht, [w:] Religionsunterricht der Zukunft. Aspekte eines notwendigen Wandels, red. R. Ehemann, T. Fitzner, G. Fürst, R. Isak, W. Stark, Freiburg-Basel-Wien 1998, s. 60nn.

[16] Por. K. Lehmann, „Und ER stellte ein Kind in ihre Mitte…”(Mk 1,36). Der Auftrag des Religionsunterrichtes zwischen Evangelisierung und Lebensbegleitung junger Menschen, „Christlich Pädagogische Blätter” 2 (1991) s.55n.

[17] Por. A. Exeler, Religiöse Erziehung als Hilfe zur Menschenwerdung, München 1982.

[18] Sekretariat der Deutschen Bischofskonferenz (hg.), Die bildende Kraft des Religionsunterrichts. Zur Konfessionalität des Katholischen Religionsunterrichts, Bonn 1996, s. 42n.

[19] Kasper, dz. cyt., s. 57.

[20] Por. R. Graczyk, Czy państwo ma sumienie? ”Gazeta Wyborcza” z 3.01.1995.

[21] A. Leszczyński, Religia w szkołach, ale bez przymusu. Rozmowa z prof. H. Samsonowiczem, „Gazeta Wyborcza”  z 28.06.2007.

[22] Korherr, dz. cyt. , s. 62n.

[23] Por. A. Gabrel, Jak dzisiejszemu człowiekowi mówić o Bogu, [w:] Jak dzisiejszemu człowiekowi mówić o Bogu, red. B. Bejze, Warszawa 1994, s. 59.

[24] Lehmann, dz. cyt. s. 55n.

[25] J. Mariański, Charakterystyka współczesnej młodzieży, [w:] Katecheza młodzieży, red. S. Kulpaczyński, Lublin 2003, s. 64-66.

[26] A. Frossard, Rozmowy z Janem Pawłem II, Libreria Editrice Vaticana 1982 s. 49nn.

[27] Bunt z Papieżem w tle. Z prof. Hanną Świdą-Ziembą rozmawia Katarzyna Kolenda-Zaleska, „Tygodnik Powszechny” 31 (2002).

[28] Badania CBOS z 31.07.2007.

[29] Jan Paweł II, Nauczanie religii w szkołach…., dz. cyt., s. 165.

[30] Jan Paweł II, Głoszenie Chrystusa waszym powołaniem, [w:] Wielki Jubileusz roku 2000, red. S. Dziwisz, H. Nowacki, S. Nasiorowski, P. Ptasznik, Libreria Editrice Vaticana 2001, s. 552.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata