70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Starożytne piekła

Polskiemu czytelnikowi dostępnych jest już całkiem dużo książek traktujących o piekle. Książka Alana Bernsteina nie jest jednak kolejną szeroko zakrojoną monografią, jak pozycje autorstwa Georges’a Minois, czy Alice Turner. Wprawdzie intencją amerykańskiego mediewisty było napisanie historii piekła, a przedstawiona praca pierwotnie miała stanowić wprowadzenie do tomu poświęconemu piekłu w średniowieczu, to jednak oddawana do rąk polskiego czytelnika książka jest – jak to bardzo trafnie oddaje pełny jej tytuł – nie tylko analizą kształtowania się pojęcia piekła, ale dotyka szerszego zagadnienia kary pośmiertnej w starożytności tak pogańskiej, jak żydowskiej i chrześcijańskiej.

Tom jest w sposób klarowny i uzasadniony podzielony na cztery części dotyczące odpowiednio: Grecji i Rzymu, judaizmu starożytnego, Nowego Testamentu i wczesnego chrześcijaństwa. Poprzedza je krótkie wprowadzenie traktujące o babilońskich i egipskich wyobrażeniach piekła. Jednak nie tylko chronologia stanowi formalne ramy książki. Motywem przewodnim są wyodrębnione we wprowadzeniu dwie koncepcje: śmierci neutralnej i śmierci moralnej. Śmierć neutralna zakłada przebywanie w jednym miejscu (w niezróżnicowanym stanie) wszystkich zmarłych bez względu na ich kondycję moralną. Śmierć moralna wiąże się z ideą segregacji zmarłych w zależności od bilansu moralnego ich ziemskiego życia. Zdaniem autora, obie wizje zaświatów, jakkolwiek konkurencyjne, przenikają się w świecie śródziemnomorskim: obie obecne są w antyku grecko-rzymskim i judaizmie starożytnym, a napięcie między nimi napędza tworzenie się coraz to bardziej szczegółowych, barwnych i przerażających wyobrażeń zaświatów, które z czasem przekształcą się w piekło i czyściec.

Koncepcja śmierci neutralnej wydaje się bazować na naturalnym lęku przed śmiercią i jej nieodwracalnością. W miejscu, w którym przebywają, zmarli wiodą bezbarwną i smutną egzystencję bez kary ani nagrody. Nie da się zaprzeczyć, że śmierć neutralna jest ważnym składnikiem tworzącego się pojęcia piekła. Jednak przekształcenie się neutralnych zaświatów w piekło, a nieokreślonych męczarni wynikających z samej kondycji bycia umarłym w karę należy wiązać z koncepcją moralną. U podstaw moralnej koncepcji śmierci leży właśnie pytanie o karę dla tych, którzy za życia czynili zło. Sprawę tę podnosi Platon w argumentacji na rzecz nieśmiertelności duszy z końcowych partii Fedona: „Gdyby śmierć stanowiła zerwanie ze wszystkim w ogóle, byłoby to jak znalazł dla ludzi złych: pozbyć się ciała, a wraz z duszą zbyć się i swoich złości” (Fedon, 107c, tłum. W.Witwicki).

Kara pośmiertna może mieć wiele funkcji. Może być po prostu odpłatą za uczynione za życia zło – to remedium na sytuację, gdy dobrych i niegodziwych miałby po śmierci spotkać ten sam los. Może mieć też funkcję odstraszającą – wizja przyszłych cierpień ma odwodzić ludzi od niemoralnego postępowania. Tu wskazuje autor na „państwowotwórczą” rolę przekonań o karze pośmiertnej i wyodrębnia podkategorię „śmierci użytecznej”. Strach przed karą za niegodziwe postępowanie, która miałaby sięgać za grób, ma być środkiem zaradczym przeciw nieskuteczności doczesnych kar nakładanych przez państwo. To utylitarne ujęcie życia pośmiertnego jest charakterystyczne jedynie dla antyku grecko-rzymskiego. Często wiąże się ono z silniej bądź słabiej zarysowanym przekonaniem, iż wyobrażenia o życiu pozagrobowym są w gruncie rzeczy ludzkim wymysłem czy urojeniem. Analizowani przez Bernsteina m.in. Kritiasz, Polibiusz, Lukrecjusz czy Cyceron „przyjęli pogląd, że wierzenia na temat życia po śmierci wpływają na ludzkie zachowanie. Uczestniczyli więc aktywnie w formowaniu tych wierzeń, starając się w ten sposób uczynić ludzi lepszymi” (s.162).

W części drugiej autor analizuje wyobrażenia na temat życia pośmiertnego w starożytnym judaizmie – głównym źródłem jest dlań kanon Biblii hebrajskiej uzupełniony o pisma apokryficzne. Punktem wyjścia jest Księga Powtórzonego Prawa z jej, rzec by można „antyeschatologiczną”, koncepcją Szeolu jako wspólnego miejsca spoczynku dla sprawiedliwych i niegodziwych. Zaświaty Deuteronomisty są neutralne moralnie, nie ma tu miejsca na sąd nad umarłymi i odpłatę – sprawiedliwość jest bowiem wymierzana jeszcze w tym świecie. Przymierze Boga zarówno z Jego ludem pojętym kolektywnie, jak i z pojedynczym człowiekiem opiera się na zasadzie do ut des: wierność Bogu jedynemu w zamian za błogosławieństwo w Ziemi Obiecanej, posłuszeństwo Prawu w zamian za długie i pomyślne życie. To jednak propozycja nie do utrzymania wobec skandalicznej pomyślności, jakiej jawnie doświadczają grzesznicy. „Wołanie o moralną koncepcję śmierci” (s.190) rozlega się zatem w Psalmach (np. Ps 73,3: „Zazdrościłem bowiem niegodziwym, widząc pomyślność grzeszników”), pismach proroków (Ml 3,15: „Wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni”), czy księdze Hioba (Hi 21,7: „Czemuż to żyją grzesznicy? Wiekowi są i potężni?”). Obok dominującej koncepcji deuteronomicznej powstają także „opinie mniejszości” (s.186), które z oczywistych względów bardziej interesują Bernsteina. Analizując wybrane fragmenty Biblii hebrajskiej autor zaprzecza wyrażanemu niekiedy poglądowi, jakoby judaizm był zupełnie pozbawiony wiary w życie po śmierci. Znajdujemy tu rozróżnienie między Szeolem i Gehenną, stratyfikację podziemia u Ezechiela i Izajasza, zmartwychwstanie złych u Daniela itd.

„Wołanie o moralną koncepcję śmierci” rozlegające się zarówno w Biblii, jak i u starożytnych myślicieli pogańskich zasługuje na chwilę namysłu. Platoński niepokój o to, by złość złych nie pozostała nieukarana, słusznie jest odróżniony od – wspomnianego wyżej – utylitarnego ujęcia kary pośmiertnej. Prewencyjna funkcja kary pośmiertnej nie domaga się wcale, by owa kara była realna: wystarczy samo jej wyobrażenie. U Platona zaś kara – choć niepozbawiona funkcji społecznej – pełni w pierwszym rzędzie funkcję retrybutywną i nie może być fikcją: pośmiertna odpłata dla złych jest częścią kosmicznego ładu. Podobnie dla Hioba, czy Psalmisty pomyślność grzeszników jest czymś nie do pogodzenia z Bożą sprawiedliwością i właśnie dlatego domaga się zrównoważenia cierpieniami po śmierci. Zarówno Hiob, jak i Sokrates w Fedonie są rzecznikami sprawiedliwości kosmicznej.

Gdy piekło opisywane jest w terminach takich jak kara, zadośćuczynienie, odpłata, jawi się ono jako akt sprawiedliwości retrybutywnej, która oddaje każdemu, co mu się należy. Gdy jednak pojęcie przyobleka konkretne kształty, a do na wpół symbolicznego prochu dołącza nie tylko biblijny robak, ale i wszelkie wydzieliny ciała, ogień, siarka itd., trudno nie ulec wrażeniu, że chodzi tu o coś więcej niż tylko odpłatę. W niektórych przytaczanych przez Bernsteina tekstach męczarnie potępionych są opisane niezwykle skrupulatnie. W innych pojawia się motyw radości płynącej z zemsty („Szczęśliwy, kto schwyci i rozbije o skałę twoje dzieci”, czytamy w Ps 137,9; zaś św. Augustyn utrzymuje, że świadomość mąk potępionych to część niebiańskiej szczęśliwości). Czy takie piekło może być jedynie korelatem idei sprawiedliwości? Czy szlachetne pragnienie, by złość złych nie pozostała bez kary, może być podstawą dla sadystycznych wyobrażeń wiecznych mąk? Choć rozróżnienie sprawiedliwości i zemsty, zasadne w omawianym kontekście, jest poczynione w sposób raczej intuicyjny i nie zostaje rozwinięte, to jest ono niezwykle istotne, a dużą część rozważań Bernsteina wydaje się napędzać intencja szukania mniej drastycznych wizji kary pośmiertnej.

W części poświęconej Nowemu Testamentowi wyróżnione zostają trzy możliwości losu pośmiertnego tych, którzy nie zasłużyli na zbawienie. Są to: anihilacja, kara wieczna i zbawienie powszechne. Zwolennikiem pierwszej możliwości jest święty Paweł, choć niektóre fragmenty jego pism świadczą o tym, że bliska mu była także idea powszechnego pojednania. Z urywków listów Pawłowych Bernstein rekonstruuje pogląd, według którego po śmierci złych czeka zagłada, a dobrych zmartwychwstanie i życie wieczne. Listy Pawła wraz z Ewangelią Janową reprezentują, posługując się słowami autora, „tradycję pozytywną” uznającą, że dostateczną karą dla niegodziwych jest pozbawienie ich udziału w Królestwie (tożsame z unicestwieniem). Z kolei „tradycja symetryczna” utrzymuje, że wykluczenie to za mało, i domaga się zrównoważenia niekończącego się szczęścia zbawionych wiecznymi mękami potępionych. Pogląd ten, fundamentalny dla kształtowania się idei piekła w średniowieczu, opiera się na ewangeliach synoptycznych. To w nich znajdujemy słynne frazy o piekle, „gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie” (Mk 9, 48 za Iz 66,24), gdzie „będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 8,12; 13,42.50; 22,13, 24,51; 25,30; Łk 13,28).

Te ostatnie określenia wydają się umiarkowane w porównaniu z rozbudowanymi opisami piekła, jakie można znaleźć w apokryfach nowotestamentalnych. Ich analiza otwiera ostatnią część książki. Szczegółowych opisów infernalnego świata dostarcza Apokalipsa Piotra stanowiąca pierwszy chrześcijański tekst pozabiblijny traktujący o karze pośmiertnej. Tekst ten wyróżnia niezwykła drobiazgowość opisu mąk piekielnych oraz konsekwentnie przeprowadzona typologia grzechów i odpowiadających im kar. Wśród apokryfów zostaje zachowana różnorodność poglądów na temat piekła: do głosu dopuszczeni są rzecznicy Bożego miłosierdzia z ideą odstąpienia od wieczności kary lub czasowej od niej ulgi. Na tę ostatnią możliwość wskazuje Apokalipsa Pawła, gdzie Chrystus daruje potępionym dzień i noc wytchnienia w dniu, w którym zmartwychwstał, czyli w każdą niedzielę. Jeszcze dalej idzie Orygenes, u którego kara ma wyłącznie charakter naprawczy: męczarnie dusz potępionych są czasowe, służą ich oczyszczeniu i ostatecznemu pojednaniu z Bogiem. Dyskusję na temat piekła we wczesnym chrześcijaństwie zamyka św. Augustyn ze swoją obroną wieczności potępienia i jednoczesnym wyodrębnieniem pośredniej kategorii zmarłych, którzy dzięki modlitwom wstawienniczym unikną wiecznej kary.

Amerykański mediewista deklaruje, iż jego celem jest jedynie odtworzenie historii piekła i daje swojej książce tytuł: „jak powstawało piekło?” (w oryginale: The Formation of Hell). Jednak uważny czytelnik znajdzie w niej o wiele więcej. Wyjściowa definicja piekła jako „posiadającego boską sankcję miejsca wiecznych męczarni dla niegodziwych” (s.15) jest prowizoryczna i wieloznaczna, a dalsze wywody autora nie tylko skłaniają do ciągłego ponawiania pytania o istotę piekła, ale i dostarczają istotnych wskazówek co do możliwych odpowiedzi. Książka nie zamyka się na technicznym pytaniu, jak powstawało piekło, ale otwiera horyzont pytaniu filozoficznemu, dlaczego powstało piekło. Trzeba przy tym zaznaczyć, że autor nie wychodzi poza granice, które sam sobie nakreślił, i jeśli podejmuje to drugie pytanie, to czyni to w sposób subtelny pozostawiając czytelnikowi swobodę poszukiwań. Zachowanie równowagi między opisem i interpretacją jest niewątpliwą zaletą książki.

Konstrukcja wyżej przytoczonej definicji wskazuje, że przedmiotem rozważań Bernsteina jest nie tyle idea piekła, co jego obrazy. Wynika to zarówno z natury samego przedmiotu, jak i z przyjętej przez autora metody. Polega ona na zestawianiu z sobą fragmentów różnych tekstów dotyczących życia pozagrobowego i kary pośmiertnej. W początkowych partiach książki metoda ta mimo swej prostoty wydaje się obiecująca. Porównując zaświaty Homera i Hezjoda, poznając różnice między Hadesem a Tartarem, czytelnik doznaje wrażenia obcowania z pogłębioną analizą i przyjemnego uczucia poddania się światłemu przewodnikowi, który uporządkuje pojęcia, wyprowadzi z błędu, rozwieje wątpliwości, zwróci uwagę na frapujące detale. Prostota obranej przez Bernsteina metody zaczyna zawodzić już przy Platonie, a czytając analizę Apokalipsy czujemy lekki niepokój. Można odnieść wrażenie, że autor trochę niefrasobliwie traktuje omawiane przez siebie teksty, jednakową miarą mierząc Hezjoda i Arystofanesa, Platona i Apokalipsę, księgę Hioba i Lukrecjusza. Przy prezentacji trudnej i niejednoznacznej myśli Orygenesa hermeneutyczna beztroska Bernsteina doprowadza niemal do klęski. Uratowana redakcyjnymi notami część poświęcona Aleksandryjczykowi jest zdecydowanie najmniej udana, co psuje nieco harmonię zamykającego książkę dwugłosu Orygenesa i św. Augustyna.

Mimo tych zastrzeżeń teoretyczna konstrukcja tomu pozostaje czytelna i zasługuje na uznanie. Atutem książki jest podjęta w niej próba systematycznej analizy poszczególnych modeli losu pośmiertnego niegodziwych. Autor nie poprzestaje na chronologicznym zestawieniu, lecz tworzy typologię uzasadnień dla różnych form kary pośmiertnej. Wypada mieć nadzieję, że czytelnicy bardziej ciekawi infernalnych szczegółów niż wywodów o sprawiedliwości kosmicznej, zwrotnym charakterze kary, czy stopniu przepuszczalności śmierci, docenią także analityczną stronę przedsięwzięcia Bernsteina.


Alan E. Bernstein, Jak powstawało piekło. Śmierć i zadośćuczynienie w świecie starożytnym oraz początkach chrześcijaństwa, tłum. A. Piskozub-Piwosz, red. T. Dekert, Libron, Kraków 2006, ss. 434

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata