70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Naukowy testament abpa Życińskiego

Otrzymaliśmy niedawno dwie książki abpa prof. Józefa Życińskiego: Świat matematyki i jej materialnych cieni oraz Struktura rewolucji metanaukowej, a wraz z nimi szczególny przekaz: oto jeszcze niedawno był wśród nas biskup, który doskonale poruszał się po zawiłych ścieżkach współczesnych nauk przyrodniczych, nie bał się występować na różnych areopagach i wzbogacać kulturę o chrześcijański punkt widzenia, który umiał zobaczyć piękno naukowej przygody i zajmująco o tym pisać.

.Wyznaczone sobie zadania abp Józef realizował wytrwale i na różnych frontach. Gdy przyszedł do Lublina w 1997 r., swój pierwszy wykład monograficzny (w którym uczestniczyłem) poświęcił encyklice Fides et ratio. Kreślił nam perspektywę poznawczą uznającą równą wartość tez wiary i rozumu, religii i nauki – perspektywę, która wymagała wzajemnego szacunku i respektu poznawczego dla drugiej strony. Mówił, że dopiero poprzez niełatwy dialog religii i nauki możemy dotrzeć do prawdy o Bogu, świecie i sobie samych.

W roku akademickim 2006/2007 swój wykład na KUL-u arcybiskup poświęcił Elementom platonizmu w podstawach matematyki, a jego zapis zawiera książka Świat matematyki i jej materialnych cieni. Zapis ułomny, bo niewykończony, ale szczęśliwie odzyskany z jego komputera. O trudnościach z przygotowaniem plików do druku pisze we wstępie ks. prof. Michał Heller. Zwraca przy okazji uwagę na szczególną strategię autora, traktującego wszechświat wraz ze wszystkimi teoriami współczesnej nauki jako „filozoficzne laboratorium”, w którym testuje swe idee.

Życiński, zachwycony skutecznością matematyki w badaniu wszechświata, widzi w niej „język ojczysty zarówno gatunku ludzkiego, jak i całej przyrody” (s. 19) i czyni z niej ontologię świata. Swe tezy wpisuje w platonizującą filozofię matematyki reprezentowaną m.in. przez Gottloba Fregego, Georga Cantora, Alonzo Churcha czy Willarda Van Ormana Quine’a, gdzie wprowadza się rozróżnienie między „matematyką zawierającą obiektywne struktury niezależne od czasu oraz matematyką, zawartą w publikacjach matematycznych” (s. 99). W dyskusjach o wielkich kwestiach metafizyki nie zapomina o „nietypowej w skali kosmologicznej obecnej pozycji człowieka” (s. 172), ale też zauważa, że rozwój badań przyrodniczych prowadzi do odkrywania „głębokich związków człowieka z przyrodą; związków znacznie bardziej wyrafinowanych niż przypuszczano wcześniej” (s. 182). Owo wyrafinowanie przejawia się np. w tym, że dzięki analizom matematycznym otrzymaliśmy wiele przykładów zrozumienia tajemnic świata, które zostały potwierdzone później przez obserwacje. Ta zaskakująca harmonia przyrody odkrywana w języku matematyki pozwala nam rekonstruować i naszą historię determinowaną zarówno przez szereg parametrów kosmicznych, jak i dane ewolucji biologicznej.

W charakterystycznym dla siebie stylu Życiński podsumowuje: „Kosmos nie jest więc obcym terenem, na który zostaliśmy skazani po wypędzaniu z raju średniowiecznej kosmologii. Jest on naszą Ojczyzną, w której mamy rozwijać przestrzeń refleksji, prawdy i sensu dzięki biologicznym predyspozycjom stanowiącym specyfikę animal rationale” (s. 185).

Abp Józef widzi znamienną dysproporcję między wiekiem wszechświata a wiekiem człowieka i oblicza, że egzystencja człowieka stanowi zaledwie 0,00073% wieku obecnej formy wszechświata. Czyli – wylicza – ponad 99,99% swej historii wszechświat rozwijał się bez ludzkiego obserwatora (s. 173). Proponuje swą koncepcję pola racjonalności, zaznaczając jej pokrewieństwo z takimi ideami, jak pole potencjalności, struktura nomiczna, umysł Boga czy Logos w klasycznej tradycji (s. 152).

Troska o ludzką ekologię kulturową, o intelektualne środowisko człowieka wymaga kontynuowania „trudnej sztuki myślenia”, a sztuka ta pozostaje współcześnie zajęciem samotniczym o wyjątkowo niskich notowaniach w rankingach popularności (s. 190).

.

Czytelników i słuchaczy Życińskiego zaskakiwało, jak mocno akcentował tzw. kryterium „chrześcijańskiej racjonalności”, wprost wynikającej według niego z perspektywy Fides et ratio. Kryterium to, które dla wielu nie jest niestety oczywiste, pozwala dostrzec niebezpieczeństwo ślepej i irracjonalnej wiary, która łatwo może się przerodzić w fanatyzm i prowadzi do groźnych odmian fundamentalizmu.

Oczywiście racjonalność wiary jest inna niż racjonalność oparta tylko na poznaniu zmysłowym. Współcześnie religijność zbyt często redukuje się do sfery odczuć i emocji, ponieważ na mocy intelektualnej beztroski lub wręcz ignorancji pomija się milczeniem wielowiekowy wysiłek chrześcijańskich myślicieli, filozofów i teologów, by zmierzyć się z wyzwaniem, jakie chrześcijaństwo rzuciło światu.

Pogłębionej refleksji wymaga np. pytanie, czy biologiczne prawa ewolucji pozwalają mówić o planie stwórczym, zgodnie z którym Bóg prowadzi dzieło stworzenia; albo czy wolno rolę Stwórcy redukować antropomorficznie do funkcji inżyniera czy projektanta, jak to czynią współcześni zwolennicy creation science czy inteligentnego projektu.

Przecież, jak się wydaje, obejmujący całą przyrodę Boży plan stworzenia wychodzi daleko poza wszelkie projekty, a stwórcza aktywność Boga przekracza wszelkie analogie, w których staramy się upodobnić Stwórcę do człowieka. Wystarczy przypomnieć, że tradycyjna doktryna o Bożym Logosie obecna w nauczaniu wielu wybitnych teologów znacznie lepiej wyraża ową obecność Boga w całym świecie, widząc w tym przy okazji fundament racjonalności świata.

.

Wśród idei najbliższych abpowi Życińskiemu było poszukiwanie prawdy o świecie zapisanej w dwu księgach: Księdze Przyrody i Księdze Objawienia. Studiował dzieje odczytywania owych ksiąg, fascynował się przykładami integralnej refleksji filozofii i teologii, duchowości i nauk przyrodniczych. Analizując takie przykłady, obecne już w IX w. u Eriugeny, pisał: „U podstaw tej syntezy leżało głębokie przekonanie, iż animal rationale nie może być czytelnikiem jednej książki oraz że lektura Księgi Przyrody i Księgi Pisma stanowi konieczny warunek wypracowania wizji świata satysfakcjonującej gatunek ludzki dzięki otwarciu zarówno na kosmos, jak i na fascynującą wszechobecność immanentnego Boga” (Inspiracje chrześcijańskie w powstaniu nauki nowożytnej, Lublin 2000, s. 28).

Życiński wiele sił poświęcił wypracowaniu właściwej metodyki czytania owych dwóch Ksiąg, przeciwstawiając się zarówno skrajnemu racjonalizmowi, redukcjonistycznym ujęciom nauk przyrodniczych, jak i teologii rozwijanej bez uwzględnienia zmieniającego się obrazu świata. Podjął też wysiłek spopularyzowania podstawowych zasad współczesnej lektury owych Ksiąg, przedstawiając je w swych kolejnych książkach. Jak się okazało, ta przygotowana do druku w ostatnich miesiącach przed śmiercią prezentowała je w kontekście teorii ewolucji i precyzowała: „dialog nauki i wiary nie jest jedynie egzotycznym hobby osób, które aby uniknąć konfliktów i rozdarć, dążą do poznania całościowej wizji świata”, oraz włączała je w osobiste zadania intelektualne: „każdy z nas na swój sposób usiłuje jednoczyć w harmonijnym ujęciu wiedzę naukową dostarczaną przez fizykę, astronomię czy biologię z prawdą życia, w której odnajdujemy odpowiedzi na pytania o zasady moralne, sens cierpienia czy miejsce Boga w naszej wizji świata” (Bóg i Stworzenie. Zarys teorii ewolucji, Lublin 2011, s. 13).

I choć w każdej z tych dziedzin mamy niekwestionowalne zasady, to w każdej z nich mogą również pojawić się pomyłki – nie znaczy to jednak, że negujemy całą treść. Podobnie jest w przedstawianiu mechanizmów ewolucji i dopiero przy takiej świadomości podejmujemy dialog najpierw w ramach nauk przyrodniczych, a potem na poziomie filozoficznym czy teologicznym. Należy też pamiętać, że nauka – z racji ograniczeń języka i metod badawczych – nie wyraża pełnej prawdy o człowieku. Trudno np. od nauk przyrodniczych domagać się odpowiedzi na pytania o sens życia i cierpienia, hierarchię wartości, samotność, przyjaźń, miłość.

Jak zauważa Życiński, „nauka i religia niosą odpowiedź na odmienne, bardzo ważne pytania dotyczące ludzkiego życia; ich wzajemny dialog pozwala właściwie określić postawę człowieka wobec Boga i wobec wszechświata” (s. 21). Zauważa też, że wyzwolenie z wcześniejszych i obecnych konfliktów wymaga sporego wysiłku oraz przestrzega przed naśladowaniem postawy Dawkinsa, który kompetencje biologa w przedziwny sposób łączy z emocjonalną krytyką religii, wchodząc w styl pełen agresji i pogardy dla innych.

.

Popularna teza Richarda Feynmana mówi: „Ci, którzy nie rozumieją matematyki, nie mają pojęcia o pięknie wszechświata”. Zaryzykowałbym tezę: ci, którzy nie poznali naukowej eseistyki abpa Życińskiego, nie mają pojęcia, jak wspaniale chrześcijanin może przeżywać piękno wszechświata.

Nieraz pisał o tym w swych książkach i esejach, mówił w wywiadach i na wykładach. Na kartach wydanej niedawno Struktury rewolucji metanaukowej raz jeszcze odkrywa zarówno piękno świata, jak i piękno nauki. Jest to polska wersja jego pracy The Structure of the Metascientific Revolution: An Essay on the Growth of Modern Science wydanej w języku angielskim w 1988 r.

Życiński zauważa, że „pośród wszystkich znanych stworzeń to przedstawiciele gatunku homo sapiens są jedynymi istotami, które potrafią udoskonalić metody badawcze z taką pasją, z jaką ich przodkowie doskonalili narzędzia umożliwiając im walkę o byt” (s. 22), sam daje przy tym przykład owej pasji, zapisując na ponad 350 stronach swoje studium rozwoju współczesnej nauki. Obszar opisywanej metanaukowej rewolucji umieszcza pomiędzy „nieosiągalną episteme”, która dążyła do teorii jednej, pewnej, wszechobejmującej wiedzy a „uchwytną doksa” z jej pluralizmem poznawczym, niedoskonałością i rozwojem w czasie.

Z ogromną erudycją pokazuje Życiński, jak owa platońsko-arystotelesowska opozycja przejawiała się przez wieki zwłaszcza w naukach przyrodniczych, matematyce i logice. Pokazując przykładowo brak realizmu w różnych programach badawczych w logice, konkluduje, że okazała się ona „uproszczonym, dychotomicznym podziałem w dziedzinie, w której był wymagany bardziej wyrafinowany podział na różne rodzaje doksa” (s. 310).

Za najważniejsze konsekwencje zmian zachodzących ostatnio w analizach metanaukowych uznaje Życiński odrzucenie wyidealizowanego obrazu nauki z końca XIX w. oraz akceptację pluralizmu epistemologicznego i metodologicznego. Czy jednak można zgodzić się z jego tezą, że XX-wieczna rewolucja metanaukowa doprowadziła do przekształcenia epistemologii w doksalogię? Tym bardziej że nie brak różnych irracjonalizmów, często tworzonych w wyrafinowanych językach filozofii i różnych nauk. Jak zauważył we wstępie ks. prof. Michał Heller, w czasie, jaki upłynął od pisania tych tez, owe irracjonalizmy ujawniły się szczególnie wyraźnie. I w ostatnich latach abp Józef nieraz kierował ostrze swego polemicznego talentu przeciwko „zakusom różnego rodzaju postmodernizmów, fundamentalizmów i antyewolucjonizmów” (s. 10).

Takiemu celowi miała przecież służyć jego ostatnia – jak się okazało – przygotowana do druku w miesiącach przed śmiercią książka, wymierzona wprost przeciwko tezom antyewolucyjnym. Było to popularne ujęcie pt. Bóg i stworzenie, które prezentowało zarys teorii ewolucji jako dialogu nauki i wiary, włączając je w osobiste zadania intelektualne: „każdy z nas na swój sposób usiłuje jednoczyć w harmonijnym ujęciu wiedzę naukową dostarczaną przez fizykę, astronomię czy biologię z prawdą życia, w której odnajdujemy odpowiedzi na pytania o zasady moralne, sens cierpienia czy miejsce Boga w naszej wizji świata” (s. 13).

***

Warto na koniec zadać nurtujące pytanie: czy te ostatnie książki to naukowy testament abpa Józefa Życińskiego? Raczej nie, bo jedna to praca nieukończona, druga zapisana 25 lat temu. Może jednak przybliżą one czytelnikom jego wyjątkową eseistykę naukową i przyczynią się do ponownej edycji jego dzieł.

Gdy prawie trzy lata temu uczestniczyłem w uroczystościach pogrzebowych śp. ks. abpa Józefa Życińskiego, zastanawiałem się nad przesłaniem, jakie chce nam przekazać on sam. Wiele napisano w tamtych dniach okolicznościowych pośmiertnych tekstów, wygłoszono kazań i podziękowań. Jednak idąc wtedy w kondukcie żałobnym z KUL-u do katedry lubelskiej czy modląc się w czasie mszy pogrzebowej, miałem poczucie, że nie potrafiliśmy skorzystać z daru, jakim zmarły był dla nas i całego Kościoła, że odbieraliśmy i ocenialiśmy go zbyt pobieżnie.

Może teraz jego obecność będzie trwać dzięki jego książkom. Tym bardziej że – jak nas uczył abp Józef – dzieło stworzenia ciągle trwa, a jego rozwój zależy w dużej mierze od współpracy człowieka z Bogiem. Jesteśmy włączeni w to dzieło stworzenia jako istoty wolne, podejmujące życiowe wyzwania na arenie zdarzeń określonej przez Boskiego Stwórcę. Nie uczynił On stworzonych rzeczy w stanie gotowym do użytku. Sprawił natomiast, że świat rzeczy ciągle się staje, także dzięki naszej współpracy ze Stwórcą.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata