70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Otwarty sprzeciw

List 59 był dokumentem założycielskim nowej formuły opozycji demokratycznej, która na politycznym horyzoncie swych dążeń umieszcza demokrację parlamentarną, a nie ulepszoną wersję socjalizmu.

We wrześniu 1975 roku opublikowano „Wytyczne” na VII Zjazd PZPR, w których pojawiła się zapowiedź wprowadzenia zmian w Konstytucji PRL przez stwierdzenie socjalistycznego charakteru państwa i wpisanie artykułu o kierowniczej roli PZPR. Sprawa poprawek do konstytucji uruchomiła szeroką akcję sprzeciwu. Pierwszy, z datą 25 listopada, uwagi krytyczne do „Wytycznych” złożył sekretarz Episkopatu Polski biskup Bronisław Dąbrowski. Episkopat upominał się o prawa Kościoła i wierzących, ale też pisał o „wolności myśli, słowa oraz identyczności kultury narodowej, która nie może się rozwijać przy dominacji systemu totalitarnego i monizmu ideologicznego”. List nie został ogłoszony publicznie, niemniej był ważnym faktem politycznym.

Środowisko opozycyjne do wystąpienia w sprawie konstytucji przygotowywało się co najmniej od początku listopada. Kuroń wspominał, jak podczas jednego ze spotkań u Steinsbergowej Jan Olszewski powiedział, że ukazały się „Wytyczne”, a w nich postulat wpisu o kierowniczej roli PZPR w państwie. „Jest to okazja, mówił, żeby wystąpić publicznie z protestem w tej sprawie i zarazem podkreślić, że robotnicy muszą mieć swoją zawodową reprezentację. Inaczej każdy konflikt o płace będzie kolejnym przelewem krwi. Dyskutowaliśmy tę sprawę w szeroko pojętym naszym środowisku, a później Janek Olszewski, Jakub Karpiński i ja zredagowaliśmy projekt tekstu”.

Na spotkaniach w gronie Kuroń, Lipski, Steinsbergowa i Olszewski powstał projekt listu, w którym „poruszone zostały następujące zagadnienia: wolność sumienia; wolność słowa i nauki; wolność pracy (prawo do strajku) i niezależności zw. zawodowych; wolność stowarzyszania się”.

Zbieranie podpisów

Kuroń pojechał do Łodzi 15 listopada, by zaproponować podpisanie listu Karolowi Głogowskiemu i Andrzejowi Mazurowi. Z donosu tego ostatniego wiadomo, że tekst był już ustalony, a Kuroń wyjaśnił, że petycja zostanie podpisana przez profesora Lipińskiego, Antoniego Słonimskiego i księdza Jana Zieję. Na innych egzemplarzach będą zbierane podpisy ludzi reprezentujących wszelkie odłamy opozycji „od endeków, chadeków, akowców do socjaldemokratów i mijalowców włącznie”. Wszystkie egzemplarze dostanie profesor Lipiński, który zrobi wykaz podpisanych i poświadczy oryginalność podpisów oraz sporządzi pisma przewodnie do Rady Państwa, Sejmu, Episkopatu, stowarzyszeń, Koła Posłów Znak oraz agencji prasowych akredytowanych w Warszawie. Kuroń powiedział, że „akcja ma na celu związanie haseł akceptowanych przez całe społeczeństwo z określonymi środowiskami i ludźmi, przez co powstanie opozycji politycznej stanie się faktem. Powtarzał to szereg razy w toku polemiki z Karolem Głogowskim, który odmówił podpisu tłumacząc tym, że działa tylko w ramach prawa i jest przeciwny akcjom wyłącznie propagandowym”. Na pytanie, ilu ludzi podpisze, Kuroń odpowiadał, że muszą im wystarczyć trzy wymienione nazwiska.

Sygnatariusze są z różnych miast, nie zwracano się jedynie do osób, które zajmują stanowiska na uniwersytetach w trosce, by ich nie utracili. Głogowski nie podpisał. Po jego wyjściu Kuroń dziwił się: „nie rozumiem tego człowieka, dałem mu przecież miejsce w czołówce Polaków, a on rezygnuje”. Złożenia podpisu odmówił także Mazur. W czasie rozmowy przyszedł Jacek Bierezin, który list podpisał.

Kuroń wspomina, że po zebraniu pewnej liczby podpisów powstał kryzys. Wycofał się Słonimski, mówiąc, że nie czas na protest, który też jest zbyt ogólnikowy. Po nim „nagle wszyscy zaczęli się wycofywać”. Wiele osób mówiło, że wybicie na plan pierwszy wolności wyznania nadaje deklaracji charakter religijny.

„Znaleźliśmy się w impasie – oceniał Kuroń. – Pamiętam dyskusje, które się wokół tego toczyły. Jan Józef Lipski, który podpisał tekst bez zastrzeżeń, powiedział, że zrobił to tak, jak poszedł do Powstania”. Oceniał, że list jest swego rodzaju odezwą wzywającą naród do buntu i może mieć nieobliczalne konsekwencje. Wątpliwości budziło podpisanie listu przez ludzi młodych, zwłaszcza byłych więźniów.

„Argumentowałem przede wszystkim tym – wspominał Kuroń – że nadchodzi chwila, kiedy trzeba będzie występować publicznie, trzeba będzie działać. I to nie czcigodne autorytety będą działać. Potrzebni będziemy i my. Nasze nazwiska muszą stać się znane szerokiej publiczności. Inaczej być nie może. Uparłem się przy tym niesłychanie ostro. (…) Twardo przy tym liście staliśmy tylko Jan Olszewski i ja”. Sytuacja zaczęła się odwracać, gdy Michnik zdobył podpisy młodych poetów – Barańczaka i Krynickiego. Wówczas ponownie podpisał Słonimski. Mikołajska przywiozła kilka znakomitych nazwisk z Krakowa. Podpisała Steinsbergowa i współdziałający z nią weterani PPS – Cohn i Pajdak. Przebywający właśnie na Zachodzie Lipski „załatwił” podpisy Kołakowskiego i Pomiana, a także podróżujących wówczas po Francji Kisielewskiego i Herberta. Nie podpisało jednak kilku znanych z opozycyjnej postawy literatów, między innymi Andrzej Kijowski i Wiktor Woroszylski, który miał powiedzieć, że błędem jest ogłaszanie programu politycznego, nim zostaną przygotowane warunki do jego spełnienia.

Walka o wolność

5 grudnia profesor Lipiński skierował list podpisany przez 59 sygnatariuszy do Kancelarii Sejmu, gdzie wpłynął 8 grudnia. List miał charakter złożonej władzom i podanej do publicznej wiadomości deklaracji niezgody na istniejący system polityczny oraz zawierał deklarację wartości związanych z ustrojem demokratycznym. List miał znaczenie przełomowe w kształtowaniu się horyzontów myślowych, języka wypowiedzi oraz celów opozycji demokratycznej. Z tych powodów warto zacytować jego najważniejsze ustępy.

Nawiązując do zapowiedzi zmian w konstytucji stwierdzano, że rząd PRL potwierdził w deklaracji z Helsinek Powszechną Deklarację Praw Człowieka i wprowadzenie „tych podstawowych wolności stać się powinno nowym etapem w historii narodu i życiu jednostek”. Konstytucja i oparte na niej prawodawstwo winny zagwarantować przede wszystkim następujące wolności obywatelskie:

„Wolność sumienia i praktyk religijnych. Wolności tych nie ma, gdy ludzie przyznający się do wierzeń religijnych lub ujawniający światopogląd odmienny od oficjalnie obowiązującego nie są dopuszczani do znacznej części kierowniczych stanowisk w urzędach i instytucjach publicznych, organizacjach społecznych i gospodarce narodowej. Dlatego należy zapewnić wszystkim obywatelom bez różnicy religii, światopoglądu lub przynależności partyjno-politycznej, jednakowe prawo do obejmowania stanowisk państwowych. Decydować powinny jedynie kwalifikacje, indywidualne zdolności i uczciwość osobista. Należy także umożliwić wszystkim grupom wyznaniowym swobodne wykonywanie praktyk religijnych oraz budowę świątyń.

Wolność pracy. Nie ma tej wolności, gdy państwo jest jedynym pracodawcą a związki zawodowe są podporządkowane instancjom partyjnym sprawującym w praktyce władzę państwową. W tych warunkach – jak wskazują doświadczenia lat 1956 i 1970 – próby obrony interesów robotniczych grożą rozlewem krwi i prowadzić mogą do poważnych zaburzeń. Dlatego należy pracownikom zapewnić możliwość swobodnego wyboru własnej reprezentacji zawodowej, niezależnej od organów państwowych lub partyjnych. Należy zagwarantować również prawo do strajku.

Wolność słowa i informacji. Gdy nie ma wolności słowa – nie ma swobodnego rozwoju kultury narodowej. Gdy wszystkie publikacje przed ukazaniem się podlegają cenzurze państwowej, a wydawnictwa i środki masowego przekazu są kontrolowane przez państwo – obywatele nie mogą świadomie ustosunkować się do decyzji władzy państwowej, ta zaś nie wie, jaki jest stosunek społeczeństwa do jej polityki. Szczególnie groźne następstwa państwowego monopolu publikacji oraz działania cenzury prewencyjnej występują w literaturze i sztuce, które nie pełnią swych społecznie doniosłych funkcji. Dlatego związkom pracowniczym, stowarzyszeniom twórczym, religijnym i innym należy umożliwić powołanie niezależnych od państwa wydawnictw i czasopism. Dlatego należy znieść cenzurę prewencyjną a odpowiedzialność w wypadku naruszenia ustawy prasowej egzekwować tylko w drodze postępowania sądowego.

Wolność nauki. Nie ma wolności nauki wówczas, gdy kryteria doboru kadry naukowej i tematów badań określone są przez władze państwowe i mają charakter polityczny. Dlatego należy przywrócić autonomię wyższych uczelni i zapewnić samorządność środowiska naukowego.

Zagwarantowanie tych wolności nie da się pogodzić z uznaniem kierownictwa jednej partii w systemie państwowym. Takie konstytucyjne stwierdzenie nadawałoby partii politycznej rolę organu władzy państwowej, nieodpowiedzialnego przed społeczeństwem, nie kontrolowanego przez społeczeństwo. W tych warunkach Sejm nie może być traktowany jako najwyższy organ władzy, rząd nie jest najwyższym organem wykonawczym, a sądy nie są niezawisłe.

Należy zapewnić realizację prawa wszystkich obywateli do wysuwania i wybierania swych przedstawicieli w pięcioprzymiotnikowych wyborach. Należy zapewnić niezależność sądów od władz wykonawczych, a Sejm uczynić rzeczywiście najwyższą władzą ustawodawczą. Uważamy, że nierespektowanie wolności obywatelskich może prowadzić do zniszczenia zaradności zbiorowej, do rozpadu więzi społecznych, do stopniowego pozbawiania społeczeństwa świadomości narodowej i do przerwania ciągłości narodowej tradycji. Jest to zagrożenie dla egzystencji narodu”.

List kończyły słowa, że „odpowiedzialność za losy naszego społeczeństwa jest wspólna” oraz że uznanie tych wolności, potwierdzonych przez konferencję w Helsinkach, nabiera wagi międzynarodowej, gdyż „tam gdzie nie ma wolności – nie ma pokoju ani bezpieczeństwa”.

Sygnatariusze

List podpisało 66 osób, lecz przypadkowo siedem z nich pominięto w liście przesłanym do Sejmu (w tym Wojciecha Ziembińskiego), toteż stał się znany pod nazwą List 59. Wśród sygnatariuszy byli inicjatorzy listu – Kuroń, Olszewski, Steinsbergowa, Lipiński, Lipski, Michnik, J. Karpiński. Podpisanie listu przez Kuronia i Michnika, a także Lipskiego i Karpińskiego, było istotnym novum, dotychczas bowiem inicjowali oni petycje czy zbierali podpisy, ale sami nie podpisywali, by nie „kompromitować” sprawy swoimi „antysocjalistycznymi” nazwiskami. Jednocześnie jednak tylko oni spośród osób tak negatywnie kojarzonych przez władze sygnowali list. Inni, między innymi skazywani w pomarcowych procesach, podpisali młodzieżowy List 173.

Spośród młodych intelektualistów znalazły się podpisy Marcina Króla i Wojciecha Karpińskiego oraz poetów Stanisława Barańczaka, Jacka Bierezina, Juliana Kornhausera, Ryszarda Krynickiego, Adama Zagajewskiego, a także znanego pieśniarza Jacka Kleyffa. Zwracały uwagę nazwiska adwokatów, którzy wcześniej bronili w procesach politycznych, takich jak Steinsbergowa, Olszewski, W. Siła-Nowicki. Większość sygnatariuszy stanowiły osoby związane z kulturą i nauką, m.in. Antoni Słonimski, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska, Kornel Filipowicz, Jan Kielanowski, Stefan Kisielewski, Edward Lipiński, Hanna Malewska, Halina Mikołajska, Zygmunt Mycielski, Julian Stryjkowski, Jan Józef Szczepański, Wisława Szymborska, Wacław Zawadzki, Stefan Amsterdamski, Andrzej Drawicz.

Nie miały precedensu w poprzednich wystąpieniach protestacyjnych podpisy osób znanych z życia publicznego z lat czterdziestych czy okresu międzywojennego, na przykład Ludwika Cohna, Antoniego Pajdaka, Ludwika Muzyczki, Józefa Rybickiego, Adama Szczypiorskiego. List podpisało trzech duszpasterzy – ksiądz Jan Zieja, ojciec Jacek Salij i ksiądz Stanisław Małkowski. Z przebywających na emigracji podpisali Leszek Kołakowski i Krzysztof Pomian. List 59 ze względu na jego wyraźnie opozycyjną treść, a także krąg sygnatariuszy był przekroczeniem ważnej bariery. Nie może więc szczególnie dziwić, że wśród podpisanych było aż pietnastu przyszłych członków KOR-u, a znaczna większość będzie współpracowała z Komitetem (część sygnatariuszy listu była związana z lożą wolnomularską „Kopernik”, na której czele od lat stał Jan Józef Lipski).

Jan Skórzyński w ciekawej analizie kolejnych wersji tekstu Listu 59 zwraca uwagę, że wiele postawionych w nim kwestii było wcześniej zawartych w Deklaracji ruchu studenckiego z 28 marca 1968 roku, między innnymi żądanie zagwarantowania podstawowych praw obywatelskich i tworzenia niezależnych związków zawodowych. Pokazuje to ciągłość niezależnej myśli politycznej, merytoryczną i personalną. Memoriał 59 szedł jednak dalej – zakwestionowano realia realnego socjalizmu, stawiając postulat demokracji, łącznie z wolnymi wyborami. „Było to więc zdecydowane przekroczenie granicy działań, które można określić jako dysydenckie – krytykujących system komunistyczny, ale nie kwestionujących jego podstaw ustrojowych”.

Sukces Listu 59

Tymczasem 19 grudnia należący do ścisłego kierownictwa PZPR Edward Babiuch przedstawił w Sejmie zapowiedź zmian w konstytucji. Do zasady kierowniczej roli partii w społeczeństwie dodano postulat uzależnienia praw obywateli od wykonywanych przez nich obowiązków oraz zamierzano potwierdzić konstytucyjnie przynależność Polski „do światowego systemu socjalistycznego” i jej nienaruszalną więź z ZSRR. 14 stycznia Olszewski, Ziembiński, Pajdak i adwokat Stanisław Szczuka wysłali do Sejmu list, w którym pisali, że nadanie zobowiązaniom sojuszniczym PRL rangi konstytucyjnej „uznawane jest powszechnie za ograniczenie suwerenności państwa” i sprowadziłoby PRL „do roli państwa o formalnie ograniczonej suwerenności”. Przypominano, że w XVIII wieku przyjęcie jednostronnych gwarancji ustrojowych i sojuszniczych ościennego mocarstwa było „wstępem do wymazania imienia Rzeczypospolitej z politycznej mapy Europy”.

Kuroń wspomina, że Aniela Steinsbergowa powiedziała: „tak nie może być, bo wygląda na to, że sygnatariusze Listu 59 dzielą się na niepodległościowców i takich, którzy są niepodległości przeciwni. Musimy szybciutko ten tekst podpisać, zwłaszcza – mówi pani Aniela – Żydzi”. List podpisali Kuroń, Michnik, Steinsbergowa, Lipski, Lipiński, Amsterdamski, Władysław Bartoszewski, Cohn, Jerzy Ficowski, Maryla Hopfinger, Siła-Nowicki, Zbigniew Raszewski, Zdzisław Łapiński, Jacek Trznadel, łącznie czternaście osób.

Trzeba też wspomnieć o liście młodej inteligencji sygnowanym przez mniej więcej 300 osób z Warszawy i Łodzi (określony przez MSW jako List 173), który podpisały środowiska młodej inteligencji, weterani Marca ’68, część literatów, w większości przyszli współpracownicy KOR-u. Uwagę zwracały list siedmiu, członków lub byłych członków PZPR związanych dawniej z nurtem „rewizjonistycznym” (między innymi Jan Strzelecki, Bronisław Geremek, Tadeusz Kowalik, Krzysztof Wolicki), list 30 studentów KUL, list 28 przedstawicieli życia kulturalnego Warszawy, list Karola Głogowskiego, listy 21 i 51 z Łodzi, a także listy indywidualne. Część z tych petycji trafiła do Sejmu już w styczniu. Ostatniego dnia stycznia Jerzy Andrzejewski skierował do Sejmu list 101 sygnatariuszy protestujących przeciw uzależnianiu praw obywatelskich od wykonywania obowiązków i podkreślających podstawowy, integralny charakter praw obywatelskich. Sygnatariuszami tego listu byli przeważnie ludzie kultury – pisarze, naukowcy, artyści.

Wielkie znaczenie miał list prezesów klubów inteligencji katolickiej i naczelnych redaktorów pism Znaku z 17 stycznia, gdyż był zasadniczym gestem nonkonformizmu oficjalnych przywódców tego ruchu i przekroczeniem wcześniej przyjmowanych samoograniczeń. Znaczenie zasadnicze miały pisma Episkopatu Polski kierowane w sprawie konstytucji do władz, a także wystąpienia kardynała Wyszyńskiego, zbieżne w istocie ze stanowiskiem zajętym przez środowiska inteligenckie. Zarysowana w tej sprawie paralela stanowiska Kościoła i laickiej inteligencji tworzyła niezwykle ważną w perspektywie najbliższych lat sytuację.

Władze oczywiście przemilczały protesty, decydując się jedynie na pewne ustępstwa wobec Episkopatu. Poprawki przegłosował Sejm 10 lutego 1976 roku przy sprzeciwie jednego posła – Stanisława Stommy, przewodniczącego Koła Posłów Znak. Pozornie ruch petycyjny poniósł porażkę, w rzeczywistości jednak odniósł sukces. Nastąpiło poruszenie wśród inteligencji, przełamanie bierności, milczenia na skalę nienotowaną od wielu lat. Jak podsumowywały władze, do 1 lutego 1976 krytyczne listy zbiorowe i indywidualne do władz w sprawie konstytucji skierowało 616 osób. A przecież dalsze listy napływały po tej dacie. Sprecyzowano i ogłoszono publicznie system wartości i cele opozycji, co tworzyło jakby zaczątek alternatywy politycznej. Został nawiązany kontakt psychologiczno-polityczny między krajową opozycją a emigracją, w tym „starą”, wojenną.

Konsolidację środowisk, które protestowały w sprawie konstytucji, zwiększyły szykany, na które zdecydowały się władze. W czerwcu 1976 roku kolportowano w środowisku opozycyjnym wykaz nazwisk około 50 osób represjonowanych przez wstrzymanie publikacji książek i artykułów, odsunięcie od współpracy z radiem lub telewizją, odmowę wydania paszportów, ale też zwolnienie z pracy, usunięcie ze studiów i powołanie do służby wojskowej (te ostatnie represje dotyczyły głównie młodzieży, osób mało znanych). Kuronia tymczasem intensywnie inwigilowano. „Przed oknami od strony ulicy i od strony podwórza strzeże nas dzień i noc, można rzec nie byle jaka straż ministerialna w 5–6 samochodach. Dwaj, czasem trzej panowie (…) obserwując pilnie nasze mieszkanie fotografują, kto przychodzi lub wychodzi, nie rzadko zaglądając do okien lub gdy ciemno oświetlają reflektorami”, pisał Henryk Kuroń do jednego ze znajomych. Taka obstawa pojawiała się potem pod oknami Kuronia wielokrotnie i zapewne miała wywierać odpowiednią presję psychologiczną na niego i jego rodzinę, a także odstraszać osoby postronne od szukania z nim kontaktów.

Fragment książki, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Znak.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata