70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wielki bohater Axer

Biografię Erwina Axera trudno nazwać wiarygodną, ponieważ Elżbieta Baniewicz tuszuje lub przemilcza niewygodne momenty życiorysu bohatera.

Książka jest pomnikiem wystawionym wybitnemu reżyserowi, dyrektorowi teatru, pisarzowi, intelektualiście. Monumentem pomyślanym z dużym rozmachem, uwzględniającym wszystkie etapy jego rozwoju.

Autorka dokłada wszelkich starań, by żywego człowieka zamienić w marmurowy posąg. Taki ton uderza od pierwszych stron biografii, które są peanem na cześć uśmiechniętego, eleganckiego, kulturalnego i spokojnego Mistrza.

Jest to o tyle kłopotliwe, że wyłaniający się z książki zbyt gładki i skonstruowany dość bezrefleksyjnie obraz Axera nie jest wiarygodny. Potwierdzają to szczególnie momenty niewygodne, które autorka biografii stara się za wszelką cenę zatuszować lub przemilczeć.

Dobrym przykładem jest opis trudnych lat wprowadzania estetyki socrealistycznej i walka Axera, by się jej nie poddać. Autorka stara się udowodnić, że „noc stalinowska w innych miejscach była znacznie ciemniejsza”. Przywołuje na przykład informację o jedynym produkcyjniaku, który znalazł się na afiszu spektaklu W pewnym mieście Anatolija Sofronowa wystawianego w Teatrze Współczesnym, ale wywód szybko urywa stwierdzeniem, że nie ma potrzeby zastanawiać się nad złą sztuką. Zgoda, nad sztuką zapewne nie, ale może warto zająć się sytuacją uwikłania artysty w system totalitarny.

Informację o wstąpieniu Axera do partii Baniewicz przerzuca skrzętnie do przypisów. Dziwne to tym bardziej, że większość z nich służy nie tyle komentarzom czy uściśleniom, co jest po prostu opisem cytowanych źródeł. Nie chodzi tu o lustracyjne zapędy. Sądzę jednak, że szerszego wyjaśnienia wymagają okoliczności wstąpienia do PZPR człowieka, który właściwie na każdym kroku podkreślał własną apolityczność.

Najlepszym tego dowodem była rezygnacja z prowadzenia Teatru Narodowego w 1958 roku, tłumaczona wymuszaniem na nim zadań politycznych, do których nie czuł się powołany. Sama Baniewicz pisze, że mawiano o Axerze – „komunista, ale jakiś taki zachodni”. To zdanie wydobywa dwuznaczność i uwikłanie w grę z władzami, bez których w czasach komunizmu nie można było prowadzić teatru nieprzerwanie przez ponad trzydzieści lat.

Stwierdzenie, że były to „pewne daniny”, nie wyjaśnia niczego. Tym bardziej szkoda, że w biografii nie udało się zbadać i opisać, z czego wynikała i jakie miała koleje protekcja ministra Sokorskiego, dzięki któremu członkowie łódzkiego Teatru Kameralnego w 1949 roku przenieśli się do Warszawy. To on przecież, o czym wspomina biografka, zwolnił świeżo przeniesiony do stolicy teatr z obowiązku realizacji specjalnej produkcji socrealistycznej na Festiwal Sztuk Rosyjskich i Radzieckich.

W książce można znaleźć wiele cytatów z recenzji oraz streszczania utworów wystawianych przez reżysera. Widać w tym rzetelną pracę badawczą. Wszystkie niepochlebne opinie na temat twórczości Mistrza są ukazywane w złym świetle, stają się niemal testem na inteligencję ich autorów.

Blado wypadają w książce późne lata dyrekcji Axera, uznawane dość zgodnie za niezbyt udane. Autorka wspomina, że w latach siedemdziesiątych dyrektor coraz rzadziej bywał w teatrze i dużo reżyserował za granicą.

Osobnym zagadnieniem jest to, że jako reżyser Axer nie odnalazł się w polskiej rzeczywistości po 1989 roku (zaczęło się to już nawet po 1980 roku). Temu poglądowi nie są jednak winni recenzenci, jak przedstawia to Baniewicz. Ich opinie, szczególnie w przypadku ostatnich spektakli: Androklesa i lwa w Teatrze Nowym w Poznaniu (1999) czy Wielkanocy w Teatrze Współczesnym w Warszawie (2001), były dość zgodne.

Co więcej, próby do poznańskiego spektaklu (było to trzecie podejście Axera do tego tekstu) wśród tamtejszych aktorów do dziś są źródłem niewybrednych anegdot. Tego rozminięcia z estetyką współczesnego teatru i oczekiwaniami widzów świadom był nawet sam Mistrz, o czym świadczy jego rezygnacja z reżyserowania mimo usilnych starań Jerzego Koeniga, dyrektora Starego Teatru.

Ani słowa w książce Baniewicz również o napiętej sytuacji miedzy Axerem a jego następcą, Maciejem Englertem, który zdjął Wielkanoc zaledwie po kilku wystawieniach. Zamiast budować pomnik wielkiego Mistrza, warto zastanowić się, co było przyczyną jego wieloletnich sukcesów i późniejszego rozmijania się z oczekiwaniami publiczności.

Pewna sugestia znajduje się w rozważaniach Baniewicz, gdy pisze o powojennym programie Axera i zgromadzonych wokół niego intelektualistach. Jednym z ich postulatów było ocalenie świata przedwojennych wartości od mroków komunizmu. To dlatego Teatr Współczesny w Warszawie był Mekką inteligencji i oknem na Zachód – polskie premiery ważnych zachodnich dramatów odbywały się tu często zaledwie kilka miesięcy po premierze.

Po 1989 roku wielu polskich twórców stawiało sobie za cel ocalenie dawnych wartości. Jednak w sytuacji odzyskanej wolności nie do końca było wiadomo, co właściwie jest godne zachowania. Ważniejsze stało się rozpoznanie nowej rzeczywistości, jednak tutaj artyści z pokolenia Axera mieli niewiele do zaproponowania.

W kontekście zawstydzającego braku na rynku biografii ludzi teatru należy docenić tę imponującą pracę. Autorce udało się zburzyć kilka mitów narosłych wokół inscenizacyjnego stylu reżysera, jak choćby ten, że jest on mistrzem realistycznej konwencji. Baniewicz pokazuje, że Axerowi zawsze bliżej było do groteski i lekkiego przerysowania, a właściwym dla niego stylem był „realizm komponowany”.

Trudno jednak nazwać książkę Erwin Axer. Teatr słowa i myśli biografią. To raczej rozprawa na temat twórczości i kompetencji zawodowych jednego z najważniejszych twórców powojennego teatru w Polsce.

_

Elżbieta Baniewicz

Erwin Axer. Teatr słowa i myśli

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011, s. 524

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata