70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ciało, duch, ruch

Dlaczego staramy się kształtować ciała zgodnie ze swoją wolą? U podłoża takiego stosunku do ciała znalazła się dualistyczna wizja rzeczywistości. Zakłada ona, że człowiek to dusza oraz podległe jej ciało, od którego dusza jest oddzielona, niezależna. Ten dualizm tkwi u podłoża naszego zachodniego systemu pojęciowego, na nim ufundowana jest nasza postawa wobec ciała oraz zależny od niej styl życia.

Patrząc na siebie samych przez dualistyczne okulary, widzimy z jednej strony sferę psychiczną, która jest uzbrojona we wszystkie zdobycze nauki, techniki, w tym inżynierii genetycznej, współczesnej medycyny. Dysponując takim orężem, może ona w dowolny sposób rozporządzać podległą jej sferą fizyczną (własnym ciałem). Jak widać jest to układ podporzadkowania – występuje tu dwustopniowa hierarchia, gdzie sprawczość przebiega od duszy do ciała, a nie odwrotnie. W tym modelu dusza nie podlega ograniczeniom czy też warunkowaniu ze strony ciała, jest – można powiedzieć – autonomiczna. Otóż ten dualizm tkwi u podłoża naszego zachodniego systemu pojęciowego, na nim ufundowane są nasza postawa wobec ciała oraz zależny od niej styl życia.

W mojej opinii jednak, dokonuje się zmiana, która umożliwia wprowadzenie nowego, alternatywnego modelu – adekwatnie do rozszerzającej się wiedzy na temat funkcjonowania naszej psychiki oraz układu nerwowego – opisującego relację umysłu i ciała bez ostrego podziału na sferę fizyczną i mentalną. Patrząc na świat przez nasze nowe okulary, widzimy kontinuum poziomów – kontinuum różnych form organizacji. W tej optyce jesteśmy bytem, który można opisać na różnych poziomach: fizycznym, chemicznym, biologicznym, anatomicznym, fizjologicznym, neuronalnym, psychologicznym, społecznym, duchowym. Te poziomy wyszczególniamy z uwagi na to, jaki fenomen chcemy w danej terminologii wyjaśnić – stosownie do tego, w jakiego rodzaju kontekst wpisuje się działanie naszego podmiotu lub w jakiego rodzaju interakcje wchodzi. Jednym słowem, ten alternatywny model powstaje na potrzeby usystematyzowania różnych teorii naukowych dotyczących człowieka.

Kiedy widzimy człowieka skaczącego na główkę do wody, żeby wyjaśnić tor jego ruchu, siłę, z jaką uderzy o taflę, wystarczy, że posłużymy się terminami fizyki opisującej zachowanie się ciała w polu grawitacyjnym. Kiedy widzimy człowieka coś spożywającego, żeby opisać proces, jaki zachodzi w jego ciele, potrzebujemy terminów fizjologicznych, biochemicznych etc. Sprawa zaczyna się komplikować, kiedy przychodzi do opisu fenomenów psychologicznych i tych, które u podłoża mają funkcjonowanie układu nerwowego. Kiedy widzimy człowieka rozmawiającego z kimś albo kiedy patrzymy na kogoś wrzucającego kartkę do urny wyborczej – znowu odwołujemy się do terminologii psychologiczno-społecznej oraz socjologicznej.

Poziomy te są zorganizowane hierarchicznie, nie w sensie opisanym wyżej, gdzie sprawstwo przebiega od góry na dół, lecz odwrotnie – to, co jest wyżej, jest warunkowane przez to, co jest bardziej podstawowe. Trwają spory wśród filozofów o definicję tych relacji, czyli o zakres, w jakim poziom wyższy, konstytuując się, jest warunkowany przez, czy też da się sprowadzić do poziomu niżej. Odwracając problem – pytamy o zakres autonomii poziomów ukonstytuowanych wyżej.

Fenomeny psychiczne, duchowe nie pojawiłyby się, gdyby nie było organizacji na niższych poziomach: neuronalnym, fizjologicznym etc. Interakcja między poziomami organizacji zachodzi w obie strony, czyli – co jest rzeczą nową w stosunku do poprzedniego modelu – nasze stany świadomości są warunkowane przez stan naszego organizmu. Przykładowo  to, w jaki sposób odczuwamy czy też myślimy, jest rezultatem nie tylko wysokich procesów zachodzących w korze mózgowej, ale zależy także od tego, jak funkcjonuje nasz organizm: jak trawi, czy toczy go stan zapalny, jak – w wypadku pań – znosi ciążę etc.

Jak wiadomo, fenomeny, którymi interesuje się nauka, są dostępne w perspektywie intersubiektywnej, my natomiast dysponujemy bardzo szczególnym sposobem zdobywania wiedzy na swój temat – poprzez bezpośredni wgląd w stany naszej świadomości, czyli intrasubiektywnie. Przenieśmy się teraz zgrabnie z terenu nauki i jej modeli na teren naiwnej teorii dotyczącej tego, jak my sami funkcjonujemy. Ważnym źródłem danych dla tej teorii jest właśnie nasz sposób odczuwania ciała i dostępny w naszej świadomości jego obraz.

Samoświadomość i ruch

Antonio Damasio w książce Błąd Kartezjusza przedstawił bardzo ciekawą koncepcję dotyczącą – najogólniej rzecz ujmując – podłoża naszych uświadomionych stanów psychicznych. Bardzo ją lubię. Zgodnie z jego koncepcją podłożem tym są wrażenia pochodzące z ciała, które najczęściej w zupełności wymykają się naszej uwadze. Można tę sferę doznań przyrównać do najniższych tonów pojawiających się w utworach na wielką orkiestrę symfoniczną. Żeby je wyłowić z gąszczu dźwięków, trzeba specjalnego treningu uwagi. Jednak one, wyznaczając strukturę rytmiczną, są też podłożem, na którym buduje się cała skomplikowana architektura dźwiękowa utworu symfonicznego.

Zgodnie z tą koncepcją cała nasza konstytucja psychiczna opiera się na tym fundamencie jak na falującym materacu wodnym. Mózg nieustannie odbiera sygnały z naszego ciała i na bieżąco tworzy z nich mapę – oddającą ukształtowanie terenu, na którym dopiero mogą powstać jakieś bardziej konkretne fenomeny psychiczne – emocje, odczucia nakierowane na coś, myśli.

Przykładowo, gdy oddajemy się zajmującej dyskusji filozoficznej, cała nasza uwaga jest skoncentrowana na wysoce abstrakcyjnych kwestiach, o których rozmawiamy. Tymczasem przecież w czasie rozmowy siedzimy, ja poruszam rękami, choć w ogóle tego nie kontroluję. To oznacza, że mój mózg cały czas odbiera sygnały z ciała, które mówią o tym, w jakim położeniu jest ręka w stosunku do tułowia, jak ręka zgięta jest w nadgarstku, co się dzieje z kręgosłupem, kiedy siedzę, jak działa siła grawitacji, może przekrzywiam się w prawo i niepotrzebnie napinam mięśnie po prawej stronie. To wszystko zachodzi w mojej głowie – rejestrującej stany ciała. Ktoś, kto postrzega siebie w perspektywie intelektualnej i chce swoje działania widzieć jako w stu procentach wyjaśniane w terminach psychologicznych, mógłby powiedzieć: „jestem rozdrażniony”, a jego głowa natychmiast dostarczy uzasadnienia: „jesteś rozdrażniony, bo twój rozmówca źle na ciebie spojrzał”.

Kluczem do utrzymania nie tylko ciała w formie, ale i sfery psychicznej w harmonii jest ruch wykonywany świadomie z zaangażowaniem w jego przebieg pełnej uwagi. Zajęcia ruchowe poza wieloma doraźnymi efektami, takimi jak dobre samopoczucie czy redukcja stresu, mają też swoje działanie edukacyjne – długofalowe. Są treningiem dla naszej uwagi w wyławianiu sygnałów płynących z ciała. To jak ze wsłuchiwaniem się w utwór symfoniczny – trzeba trenować się w poszerzaniu uwagi słuchowej ku tonom niskim, żeby w ogóle zacząć je słyszeć.

Zajęcia te, w swoim aspekcie edukacyjnym, wyposażają nas w lunetę, dzięki której możemy spojrzeć na te niższe piętra naszej organizacji. Kiedy odbiera się sygnały od ciała, nawet wtedy gdy prowadzi się pasjonującą rozmowę intelektualną, lecz jest się w kontakcie ze swoim ciałem, ma się bardziej adekwatny obraz tego, jak ono wpływa na nasze stany, co się z nim dzieje. Dochodzi się do przekonania, że ono jest częścią nas, że nie jesteśmy jedynie jakimś abstrakcyjnym „ja” wyemancypowanym intelektualnie, dysponującym wolą, ale że wola jest bardzo ściśle powiązana z ciałem oraz przez to ciało ograniczana. Takie właśnie widzę symptomy zmiany w naszym sposobie postrzegania roli ciała względem naszej psychiki.

Zaryzykuję twierdzenie, że rosnąca popularność zajęć poszerzających świadomość ciała i inne towarzyszące jej zmiany w naszym stylu życia są refleksem pryzmatu, przez który patrzymy na świat integrując w spójny obraz dane napływające ze świata nauki. Współczesne media co jakiś czas donoszą o tym lub innym „odkryciu naukowym”. Te nowinki nie rzadko dotyczą wpływu różnych czynników na nasze zdrowie i samopoczucie. Stąd w świadomości społecznej twarda granica miedzy wyemancypowaną duszą i ciałem zaczyna mięknąć – tworzy się przestrzeń dla wielowymiarowego i nieco bardziej skomplikowanego modelu relacji miedzy tymi sferami.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter